Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 25, 2011 7:55 pm

//Korytarz

Tohr stał w drzwiach do pokoju, gdy samica rozpoczęła swoją tyradę. Taa, proszę bardzo, nabijajcie się z bezdomnego. Śmierdziela. Striptizera... Więcej przydomków chyba nie zyskał. No, chyba, że ten Romek Złomek.
Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie, skąd się wziąłem?! Jestem Wesoły Romek! Mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz! Powtarzam zatem jeszcze raz: jestem Wesoły Romek! Mam...
Zgodnie z poleceniem wszedł dalej, do salonu i usiadł na kanapie, mając nadzieję, że chociaż część jego zapachu przejdzie na mebel. Taka mała zemsta, ale zamierzał uczynić ich więcej. Jak chociażby niewiadomego pochodzenia odpadki na dywanie - to już z butów. Czy ostatnio wszedł w jakieś gówno? Oby.
- Mówią na mnie... ostatnio śmierdziel - przyznał, zabrał jej pilota i przełączył kanał. Takich urządzeń to już dawno nie widział. Akurat leciała jakaś reklama. - Albo John. Ale wolałbym, żebyś zwróciła się do mnie innym imieniem - Larry? - zmyślone na poczekaniu i żałosne. Jak Larry King. - Wolałbym stąd wyjść ale chyba ta opcja nie została wymieniona...
W tym momencie samiec zawiesił na chwilę głos, czekając aż Lex zaprzeczy. Nie zdziwił się, gdy tego nie zrobiła.
- Właściwie to nie jestem głodny - ale jego żołądek zaprzeczył temu wyznaniu i zaburczał cicho. - No może trochę...
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 25, 2011 8:16 pm

Ale gościu był drętwy.. no boże.
- Zawsze zachowujesz się jak buc, albo jak byś miał kołek w dupie? - Zapytała całkiem poważnie, bez cienia żartu, czy czegoś w tym guście. Zabrała mu pilota i rzuciła na stół. Co jej będzie tykał jej pilocika, zwłaszcza, że jest taki niemiły,.. no fakt porwała go.. to może być powód do wrogiego nastawienia, nie twierdzę, że nie...
- Dobra Larry.. jezu nie to już wolę mówić Ci misiek.. - Albo ten Romek złomek było lepsze. Lex nie należała do osób życzliwych, a to o teraz robiła.. nie ważne zbyt skomplikowane. Wstała i polazła do kuchni, gdy skłamał na temat jedzenia. Przyniosła trochę zakąsek, kurczaka w sosie słodko- kwaśnym, jakieś sałatki i ciasto czekoladowe, no i jakiś sok.
- Proszę - postawiła przed nim tace z żarciem, oczywiście, gdy ona wyszła, on zaczął miętosić jej pilota.. jezuuu ale jej pilot był dopieszczony, więc on nie musiał go tak.. no macać.
- Słuchaj,.. wiem że Ci się nie podoba moja gościnność i tak szczerze mam to w dupie. Ok nie podoba Ci się, że ktoś chce Ci pomóc, to Twój problem. Ale nie wszyscy są takimi bucami jak Ty, może jestem wredna, ale stać mnie jeszcze na dobre maniery, Ciebie widzę już nie. Nie pytam dlaczego się stoczyłeś, ani nie muszę znać twojego prawdziwego imienia... wisi mi to. Jednak mam jeszcze resztki rozsądku i staram się pomóc przedstawicielowi mojej rasy, to tak ciężko skumać? - popatrzyła na nią tak dziwnie.. - no co zadajesz się z Xhex, on nie trzyma z ludźmi, musisz być wampirem. Jednak jeśli masz z tym taki problem to droga wolna.. nie będę cię przetrzymywać, skoro to Cię tak boli, że chce ci pomóc. Aaa i nie piszcz jak cię zaraz wywalą z budynku, bo na pewno to zrobią. - Była zła na siebie i na niego. Zirytował ją i to bardzo, co za dupek, cham zbolały.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 25, 2011 8:40 pm

- Chyba kiedyś tak się nie zachowywałem... Ten kołek w dupie pojawił się dopiero jakiś czas temu... - mówił zamyślonym głosem - znów do siebie mruczał a wypity alkohol dawał o sobie znać. - Ale zabójstwo żony i syna czasami wpływa tak na ludzi. - Lex go jednak nie słuchała, wyszła z pokoju i nie było jej dość długi czas, więc wziął pilota.
Nie bała się, że bezdomny ukradnie jej telewizor? W końcu nie krył swojego zainteresowania tym urządzeniem. Pilot mieścił się idealnie w dłoni... Dawno temu spędził każdy ranek na oglądaniu filmów z Wellsie. Żaden chłam - sama klasyka gatunku sci-fi. Gdy wróciła, zmierzyła samca taki spojrzeniem, jakby właśnie zgwałcił jej pilota. Nie był pewien, w jaki sposób rozpoznał to spojrzenie, w końcu nikt tak na niego nie patrzył, ale ona właśnie taki miała wzrok.
- Powinienem przeprosić za zachowanie, co? - nie przeprosił jednak, to pytanie było w jakimś sensie przeprosinami. Powinno wystarczyć, bo więcej nie będzie. - Ale jestem bucem, więc chyba tego nie zrobię. Zamiast tego, jak prawdziwy cham, wyjem ci całe jedzenie i zużyję prądu jak małe miasteczko. To jest według ciebie prawidłowe zachowanie, co?
Samica zaczynała go wnerwiać. Była bezczelna. I mówiła co jej się podobało. I go wyzywała. Wpieprzyła się w jego życie, jakby się znali przez całe życie.
Cholera, zaczynał ją lubić.
- Nie sądzę, żeby mnie wywalili. Mój kumpel wywala na mieszkanie na samej górze - prawie całe piętro, więc chyba by nie chcieli mieć z nim problemu - mówił z pewnością siebie, chyba po raz pierwszy od kilku dni.
Ale tego był pewien - nikt nie chce wkurwiać V. No i świetnie. Samcowi teraz się przypomniało, gdzie jest ten apartament? Ale już było na to za późno. Został porwany a wszelka ucieczka byłaby kompromitacją. Nigdy nie ucieka się z placu boju a własnie ten salon był miejscem wojny.
- Często tym się zajmujesz? Pomaganiem osobom z twojego gatunku? Wydawało mi się, że to robi tylko bractwo?
Tohr wziął sobie kurczaka i zaczął go jeść
- Jeśli tak bardzo ci zależy, to możesz mówić mi Tohr.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 11:32 am

Te jego oczka, które się zwężały i ta smutna minka zbitego psa, gdy zaczął coś tłumaczyć, raczej sobie niż jej, jakoś jej nie wzruszała. śmierdziel, vel John, vel Lerry, czy jak mu tam.. wydawał się na swój sposób... normalny, ale chyba klapki mu się poprzestawiały i zaczął dziwaczeć. Tak, tak tragedia zmienia, ale żeby w takie coś? No litości, może co?
- Na przeprosinach mi nie zależy, to tylko puste słowa, których mi nie trzeba - wzruszyła tylko ramionami. - Jak zajebiesz mi mebel to sobie kupie nowe, jak zdemolujesz to mieszkanie... to da się je odmalować i tyle, nie ma dramatu, to tylko przedmioty bez znaczenia. - Westchnęła tylko, jak zaczął się żalić, to co zaczął mówić o rodzinie. Świetnie, facet ze złamanym sercem.. super.
- Ej.. misiek, mówiłam, że nie chce wiedzieć co jest z Twoim życiem nie tak. Jeśli teraz Ty liczysz, że zacznę Ci współczuć, no to zły adres. Wypadki chodzą po ludziach, a nieszczęścia nawet parami... Jednak jeśli Twoją jedyną reakcją, na ich śmierć było stoczenie się,.. to sory Cię bardzo, już bardziej dziecinnie zachować się nie mogłeś, ale.. jak już mówiłam, to nie moja sprawa co robisz ze swoim życiem. - Co może teraz zaczną się licytować, kto miał gorzej w życiu? Może lepiej nie, bo wyszło by, że on był prawdziwym szczęściarzem, ale teraz tylko wyglądał żałośnie, jak dziad.
Nie traktowała go, ani jak wroga, ani jak znajomego, po prostu.. to był jakiś tam samiec, który niedługo się zmyje. Jego obecność, ani jej nie ziębiła, ani nie parzyła, ot.. był i już. Nie ma co tego roztrząsać.
Jego kolega, ma tu mieszkanie,...
- Mówisz o tym gostku, co bywa tu od święta... tak, on na pewno by cię ugościł - zaczęła się śmiać, ale tak dziwnie, złośliwie i ironicznie, no nie.. - Hymm a skoro to Twój znajomy, to dlaczego Ty wyglądasz jak menel i nie udałeś się do niego po pomoc? - Lex patrzyła przenikliwie na samca był teraz lekko poirytowany. Jakby ją to obeszło - Dobra, nie było tematu -machnęła ręka i usiadła na kanapie, tej samej co siedział jej gość. Oparła nogi na stolik i spojrzała na to co włączył. Po chwili zerknęła na niego
- Ok widzę, że Cię wnerwiam i masz ochotę mi przywalić, ale słonko.. nie oszukujmy się. - Wskazała na niego ręką, jak by coś prezentowała - Może kiedyś byleś silni i piękny jak młody bóg,.. ale teraz... hymm teraz wyglądasz jak byś się starł dostać rolę statysty w Auschwitz,.. więc nawet o tym nie myśl. - Świetnie tak się raczej nie traktuje gości, sama go tu zaciągnęła, a teraz,.. ale to inna sytuacja, ona ma swoje powody i to nie chodzi o miłość do jej pobratymców.
Gdy zaczął coś gadać o bractwie... i o tym jej pomaganiu, no śmiech
- Nie, nie jestem typem dobrej samarytanki. A bractwo? Nie no, Ty chyba kpisz co? Nikt nie jest dzieckiem, więc moim zdaniem każdy powinien dbać o własny zadek, a nie polegać na grupce samców... Jeśli oni lubią się bawić w te klocki, no wiesz bycie jak gwiazdor, czy zajączek wielkanocny, to ich sprawa, mi nic do tego, ale i tak nie skorzystała bym z ich wsparcia... bo króliczkom i zajączkom mówię stanowcze NIE - Znów patrzyła w telewizor.
- Skoro już molestujesz mojego pilota.. to włącz coś porządnego, co. - Gdy powiedział jak ma na imię, znaczy kolejne imię jęknęła.. - Thor... - uniosła jedną brew i popatrzyła na niego tak jak na nudny program telewizyjny - To jest Twoja ostateczna wersja, czy chcesz telefon do przyjaciela, by się upewnić, czy to właściwa odpowiedź? - Jak inaczej miała zareagować? Podała jej tego wieczoru, z trzy imiona i każde z innej beczki. Przyglądała mu się jak trawił jedzenie i czekała na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 12:44 pm

Samiec był zajęty oglądaniem "Łowcy androidów", który leciał na jednym z kanałów. W tej chwili Rick próbował nie dać się zabić kilku złym, więc zdecydowanie było to ciekawsze niż paplanie Lex, dlatego Tohr większość jej słów olał. Na pewno w tym potoku słów nie było nic ciekawego. Sprawa Wellsie dotyczyła jego, więc nic samicy do tego, co powiedział. Myślał, że nie słyszała, a skoro jednak do niej to dotarło, to postanowił udać, że nic takiego nie mówił. Nie potrzebował oceny własnego postępowania, jak dla niego było odpowiednie - pałętanie się i czekanie na śmierć. Ale rozumiał, że każdy może mieć swoje zdanie odnośnie przeżywania bólu.
- Nie poszedłem do niego bo to bardziej skomplikowana sprawa. Nie chcę cię zadręczać opowieściami - ja nie mam ochoty gadać a ty nie chcesz tego słuchać. Jestem tutaj tylko dlatego, że posądzasz mnie o jakieś powiązania z Xhex. Serio, nic takiego nie istnieje. Raczej cię zjedzie za przyjmowanie bezdomnego, który podobno jest jej znajomym - na chwilę położył pilot na piersi, podnosząc dłonie do góry, przed siebie. - Ale ty się upierasz, więc niech na razie wyjdzie na twoje. Widziałem samicę z kilka razy i nie możemy tego uznać za wielką przyjaźń.
Tohr odłożył talerz po kurczaki i wziął kolejny, tym razem chyba z jakąś sałatką. Żadnych meksykańskich dań na składzie nie było, ale miło od czasu do czasu poudawać normalnego samca - żre ile wlezie i siedzi przed telewizorem.
- Wierz mi, nigdy nie byłem piękny, co się teraz jeszcze bardziej pogorszyło, ale jednak jestem od ciebie większy i nadal silniejszy - świetnie, teraz licytował się, kto komu może zrobić większe kuku. Do jakiego poziomu ona go sprowadza? - Jednak nie bije samic a ty mi na taką wyglądasz?
Tohr skrzywił się, gdy zaczęła krytykować bractwo. Kolejna osoba miała ich gdzieś. To po co oni tak się starają? Cywile i tak mają gdzieś ich pracę. Dobra, rozumiał, że to nie jest działanie w światłach reflektorów i nie można liczyć na wdzięczność, ale wytykanie palcami miłe nie było. Co mnie to w ogóle obchodzi? To całe bractwo? To już nie moja bajka.
- Nie, chyba zostanę ostatecznie przy Tohrze - postanowił, nie odrywając spojrzenia od telewizora. - A to nie gówno, tylko super film - W tym momencie Deckard "widzi" jednorożca. Wspomnienia biednego człowieka? To na pewno przez te wcześniejsze origami.
Co mu szkodziło być chociaż przez chwilę sobą? Lex gadała jak opętana, więc nikt by jej nie uwierzył - chociaż i tak samica nie sprawiała wrażenia plotkary. Pomoże mu i zapomni o wszystkim, bo co ją obchodził jakiś menel? Nic, kompletnie nic, więc kłopotu nie było. Lex poznęca się nad nim, odegra rolę niańki i każdy pójdzie w swoją drogę.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 3:17 pm

Samiec, znaczy ostatecznie Thor.. szamął jedzenie, jak by pierwszy raz widział coś takiego na oczy, no dobra.. dawno nie widział.
- Tak, jasne a pod jej drzwiami siedziałeś, bo lubisz - prychnęła. Oboje teraz kompletnie się zlewali,... to w sumie był idealny kandydat na współlokatora, gdyby takowego szukała. On miał ją gdzieś, a ona jego. Tak, jednak było coś, co ją drażniło.. a raczej jej nozdrza, ten smród.. och mateczko, czy on sie pokłócił z wodą i mydłem tak na dobre?
Patrzyła na niego, nie z obrzydzeniem, litością, czy współczuciem, nie nie nic z tych rzeczy. Wyglądał jak samiec, no zwykły samiec, w sumie założyć im worek na głowę i wszyscy wyglądają tak samo, nic nowego.
- No niech Ci będzie,.. powiedzmy,.. postaram Cię nie prowokować - trochę z ironią, ale nie mogła się powstrzymać - no wiesz.. nie wyglądasz źle, gdyby Cię tak umyć... - zmierzyła go dokładnie, nie no bez podniety, tylko mu się uważnie przyjrzała. Miał w sobie coś, co można uważać, za tężyznę fizyczną - no był dobrze zbudowany, musiał kiedyś dużo ćwiczyć i to niedawno jeszcze. Czyli ta cała utrata familii, to była niedawno. Hymmm dobrze wiedzieć, zapamiętamy, a właściwie, to nie, bo po co.
- Do Twojego kumpla nie polecę skarżyć, że go olałeś, więc wyluzuj twardzielu. - Gdy powiedziała, że ma w dupie bractwo ciutkę się zjeżył, ale tylko na chwilę, uuu sympatyk się znalazł, no no.. proszę, proszę. Czyżby powiedziała coś nie tak? Zaczęła mu się bardziej przyglądać, może nie mówił wiele i nie musiał, ale reakcje jego ciała, były niezaprzeczalne.
No coż, jej ci świeci nie pomogli, gdy wyżynano jej rodzinę, jakoś nie pamięta przybywających z odsieczą samców, czy jak tam o nich się mówi super-samców. Nie.. nie było ich wtedy, bo ponieważ? Misja zbawiania ich rasy, zaprzątnęła im głowę niedawno...
- Ile masz lat? - Jej głos był stanowczy i rzeczowy, zadała pytanie na które oczekuje szczerej odpowiedzi, to czy on jej udzieli, to już inna para kaloszy.
Wszystko było takie dziwne, jego obecność, w jej mieszkaniu, nie bardzo jej przeszkadzała, tak właściwie... był tak dziwny, że raczej można było powiedzieć, kolejny element wystroju mieszkania. Tak wiem, to chamskie i okrutne tak o kimś myśleć, ale nie moja wina, że on robił wszystko, by takie miano otrzymać.
Ta ich dziwna niby rozmowa, niby nie rozmowa zaczynała być zabawna. Niby dorośli ludzie, no przynajmniej jedno z nich było, bo drugie siedziało jak naburmuszone dziecko i śmierdziało, tej samej rasy i co? Jajco Ona nie traktowała go jak samca, a on jej jak samicy, po prostu byli dwoma istotami w jednym pomieszczeniu i tyle.
- Słuchaj, czy Ty bardzo się obraziłeś? - Chyba to zbiło go z tropu, bo spojrzał na nią tak jakby się zdziwił. - No wiesz, na wodę i mydło, czy się obraziłeś? - Tak smród kolegi dawał czadu.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 5:17 pm

- Ile mam lat? Chcesz jeszcze znać mój ulubiony kolor? - Lex była bardziej wścibska a Tohr nie mógł zrozumieć dlaczego. Raz ma gdzieś jego odpowiedzi a za chwilę zadaje niedyskretne pytania. Skoro rozdwojenie osobowości nie wchodziło w grę... Chyba próbowała przeczekać czas, w którym z nim jest i postanowiła, że rozmowa przyspieszy upływ kolejnych minut. Skoro chciała rozmawiać to mogą to robić.- 226 lat - odpowiedział, na chwilę zerkając na samicę. Jak na razie film był bardziej interesujący niż jej wygląd. - Nie spytam na ile wyglądam, bo sam się nie będę podkładał. Rozumiem, że ostatnio wyglądam na starego menela.
Tohr wrócił do jedzenia. Sałatka nie była taka zła, ale jak dla niego trochę mdła. Brak żywszego smaku, no i sałatka to warzywka a nie mięso. Dlatego ją odstawił na stolik i poczęstował się ciastem czekoladowym.
- A ty głodna nie jesteś? - niepotrzebnie pytał, przecież dopiero wychodziła z domu, więc na pewno głodna nie była. Musiałą coś zjeść przed wyjściem. - Dzięki, że nie polecisz do V na skargę. Zaciągnąłby mnie do domu i sprał jak dziecko. A w końcu każdy zasługuje na takie życie, jakie chce prowadzić?
Życie menela nie było może szczytem marzeń Tohra ale przybliżało go do Wellsie. Nic nie robić i czekać na jej ponowne spotkanie. Przy okazji zalewać się w trupa... Ciekawe jak sobie radzi John? Nie, myślenie nie było dobre. To już lepiej rozmawiać z samicą.
- Nie obraziłem - odpowiedział w końcu, gdy uznał że to chamskie pytanie jednak go nie dotknęło. Na każdym kroku ktoś mu wypominał smród - można się do tego przyzwyczaić. Do uszczypliwości. I smrodu też. - Jakoś czystość nie jest ważna, gdy zajmują cię inne rzeczy.
Chlanie. Czekanie, aż ktoś cię zabije. Wałęsanie się. Unikanie przyjaciół. No i chlanie. Kto by pomyślał, że moje życie będzie takie nudne?
- I zanim zapytasz, odpowiedź brzmi: nie. Nie zamierzam się kąpać. Mogę sobie siedzieć i jeść, marnować twój prąd, czekając aż przyjdzie Xhex i nas zabije, ale to wszystko. To i tak zbyt wiele jak na zwykłą gościnność okazaną obcemu samcowi. A jeśli przeszkadza ci mój zapach to przynieść dla mnie strój na kwarantannę albo dla siebie klamerkę na nos.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 5:44 pm

- Hymm czyli młody jesteś... w dupie byłeś, gówno wiesz.. Nie Twój kolor mnie nie interesuje, tak samo jak znak zodiaku, czy inne duperele. - Odwróciła się w stronę telewizora. Jakoś nie miała już ochoty na uprzejmości względem niego. Skoro on nie chciał się ucywilizować, to nie jej sprawa... tak przynajmniej zaczęła sądzić. Przekręciła głowę i zaczęła oglądać fil, jakiś si-fi, ale jakoś mało podniecający, tego mogła się spodziewać.
Jak ma zamiar jeszcze chwile wszystko wybrzydzać, to zaraz ukręci mu łeb, no innej opcji jej nie zostawi.
- Twoja sprawa - i wzruszyła ramionami, gdy zaczął mówić o tym V, co ją jakoś przestało interesować. Skoro woli być gburem i być traktowany jak gbur, to proszę bardzo, nie ma sprawy. Założyła ręce na klatce piersiowej i patrzyła na telewizor, nie odezwała sie do niego słowem.
Po długiej chwili, przypomniała sobie, że miała zadzwonić do Xhex i jej powiedzieć o tym typku. Wyjęła telefon i wybrała numer do szefowej ochrony.
- Hej Xhex, tu Lex .Mam w mieszkaniu, hymm dziwnego gościa przedstawił sie John, później śmierdziel i Thor. Czatował pod Twoimi drzwiami mówiąc, że Cię zna, a później że nie... nie wiem czy to chory psychicznie wampir, czy tylko facet który się Ciebie boi. W każdym bądź razie jak wrócisz, to wpadnij do mnie i go odbierz.
Rozłączyła sie i znów spojrzała na telewizor, nic nie mówią do samca. Widziała jego poirytowanie, gdy sie zapytała o wiek, nie zależy jej na tym by sie jej zwierzał.
- Fakt z zimna ludzie umierają, od smrodu, już nie. - No i to by było na tyle, jeśli chodzi o odpowiedź na temat o kąpieli. Nie chce, to nie łaski bez... co przecież nie zaciągnie go do łazienki siłą, bez przesadyzmu, wystarczy jej już, że samiec za to co zrobiła jest urażony i niemiły, więcej robić nie ma zamiaru.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 6:14 pm

Który się ciebie boi... A więc samiec bał się Xhex. Warto się dowiadywać nowych rzeczy o sobie. Chociaż wolał opcję o chorym psychicznie, jakoś tak bardziej pasowała. Ale nie psioczył, bo może rzeczywiście Xhex mu pomoże? Ze strachu przed braćmi, bo do Tohra już nie można było mieć szacunku.
Ale z tym gównem to racja. Gówno widział i to nie raz. A to, że był dość młody? Zrobił więcej w swoim pieprzonym życiu niż samica, która siedziała obok niego. Szkoda tylko, że jej o niczym nie powie. Bractwo pozostawało tajemnicą a on już dawno stracił ochotę na rozmowę z nią. Właściwie to już przy słowach: Nie ma jej, o tej porze powinna być w pracy. Bo potem to było już gorzej. Komentarze odnośnie jego wyglądu, przyjaciół, życia i jego samego. Niezbyt zachęcające. Zresztą samica sama umilkła, zapewne zniechęcona jego postawą. A co miał robić? Został uprowadzony i skakać z radości nie będzie.
- Czy ja wiem? Powąchasz coś śmierdzącego, z obrzydzenia zamkniesz oczy i zawsze coś może się wtedy wydarzyć. Wpadniesz pod samochód? Spadniesz z dachu? Nadziejesz się na przypadkowy nóż skierowany w twoje serce? - w końcu zebrał się w sobie i zabrał głos. - Sama tu mieszkasz?
Nawet zdobył się na miłe, niezobowiązujące pytanie odnośnie porywaczki. Nie, żeby go to obchodziło, ale zawsze mogła się na niego rzucić, próbując zrobić mu krzywdę. Po innych można się wielu rzeczy spodziewać.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 6:32 pm

Spojrzała na niego spode łba, nie i to niby ona ma obiegi od normy? No hello... Te jego teksty..
- Rozumiem, że masz myśli samobójcze... ale i tak wiem, że tego nie zrobisz. Jesteś jak wszyscy.. tylko gadacie, ale i tak nie odważycie sie wejść pod ten samochód, czy skoczyć z dachu - I znów odwróciła głowę w stronę telewizora. Gdy zapytał o mieszkanie, to czy mieszka sama
- I tak Cie to nie interesuje - westchnęła tylko i wróciła do oglądania durnej historyjki. Nie lubiła gdy ktoś pytał o takie rzeczy. Zawsze mieszka sama, ponad 300 lat takiego życia zmienia, ale nie ważne nie o niej teraz jest mowa, tylko o tym gburku, co siedzi obok.
A co do tego, kto więcej przeżył, to może sie nie licytujmy...
Film był obłędnie nudny, akcji brak, postacie denne, ogólnie nudaaaa
- Chcesz drinka? - Samica wstała i podeszła do barku, sobie nalała martini, ale barek był zaopatrzony bardzo dobrze, no w końcu teraz bawi sie w barmankę. Trunki od wyboru do koloru do tego cały zestaw szkieł i innych dupereli, wszystko, by alkohol lepiej smakował.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 6:43 pm

- Nie zamierzam popełniać samobójstwa - zaprzeczył, zgodnie z prawdą. Nie zamierzał się zabijać, ale zabójstwo przez kogoś innego było opcją do wyboru. - Pani Kronik chyba nie popiera takich czynów, prawda? A wolałbym jednak trafić do Zanikhu.
I wtedy mógłbym spotkać Wellsie. A później Johna.
- Nie, dzięki, na dzisiaj picia wystarczy - podziękował grzecznie, gdy ruszyła do barku.
Miał na dzisiaj dość alkoholu. Niech wyparują resztki tego co dzisiaj spożył, a jutro bierze się do roboty. Musi pożyczyć trochę kasy od Hardhy'ego. Kumpel nie miałby mu tego za złe, nie zamierzał kraść. Weźmie trochę a jak gdzieś dostanie inną kasę to tamtą zwróci. Albo później o tym pogadają. W Zanikhu będą mieli dużo czasu na rozmowy. A potem musi się zająć pre-transką. Carmine była inteligenta ale zawsze mogło jej coś przyjść do głowy. Lepiej poinformować ją o jej przyszłości szybciej niż później. Samiczka nadal nie ufała Tohrturowi a w końcu musi przyjąć do wiadomości przykrą prawdę: nie jest normalna i w przyszłości nie będzie się opalać na plaży. Chyba, że jest tylko połówką, a tego samiec nie był pewien.
- Masz rację, nie interesuje mnie to ale lepsza sztuczna rozmowa niż grobowa cisza.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 7:52 pm

- Hahahaa, dobre sobie. Pani Kronik pfff mam gdzieś to, co ona popiera, a czego nie - rzuciła pogardliwie. Nienawidziła Pani Kronik, za to wszystko co ją spotkało, to nie, tylko za to, że odebrała jej rodzinę, ot tak.. - Oo czyli samobójstwo nie, ale jeśli ktoś Ci zdzieli, to będzie cacy? - pokiwała głową i wróciła na kanapę z drinkiem w łapce. Skoro bawił się w abstynenta, to niech sie bawi. Zresztą ona też nie piła nigdy dużo, ale dziś wyjątkowo, potrzebowała tego.
Ok ta cała sytuacja była raczej niezdrowa, bardzo niezdrowa, bo mimo tego, że to było chore, jakoś polubiła tego menela.
- Ok to o czym chcesz gadać? Ciebie nie interesuje moje życie, a mnie Twoje interesuje tyle, co wpływ faz księżyca, na rozwój dorożkarstwa w Chinach.. - czyli tłumacząc na język ludzki, "Nic".
- O tym, że ty jesteś cham, a ja suka, to już wiemy i nie ma co tego roztrząsać. Ja nie jestem piszcząca samiczka, podniecona na widok nowej torebki, a Ty nie jesteś facetem co dba o takie gówna, więc... o czym chciałbyś rozmawiać? - Spojrzała na niego beznamiętnie. Wyprana już była ze wszystkich uczuć. Nie złościła się na niego, nie chciała mu dowalić, ani nie pałała do niego szaloną sympatią. Trudno im będzie znaleźć temat do rozmowy.
- Nawet o filmach nie możemy, bo ja wole horrory, a Ty -wskazała na telewizor.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 8:05 pm

Ona nie miała tego na myśli. Tak naprawdę to cię nie nienawidzi, Pani Kronik, zapewnił w myślach swoją boginię. Nie potrzebował dodatkowych z nią zatargów, nawet jeśli to nie on wypowiedział te bluźniercze słowa. Nie spodziewał się, że zaraz bogini pojawi się rozzłoszczona w tym pokoju, bo gdyby miała to robić za każdym razem, gdy ktoś nie oddawał jej należytej czci to tylko zmarnowałaby całe dnie a i tak nie ukarałaby wszystkich bluźnierców. Nie, ty wolisz gadać z braćmi, co? Rzucił jedno spojrzenie na sufit, jakby z nią rozmawiając. Skupiasz się na braciach i to ich losy zmieniasz? Chociaż Wellsie jest tam u ciebie szczęśliwa?
Gdy nie uzyskał żadnej odpowiedzi, co było dość przewidujące, powrócił do swojej porywaczki. Chociaż coraz bardziej zmieniała się w panią domu. Zanikały agresywne odruchy względem samca i zaczęła go gościć. Jakby tego potrzebował. Ale miała rację bo nic ich nie łączyło.
- Ładną mamy pogodę? - rzucił, mocno ryzykując.
Za oknem ciemno i zimno. Na chodniku jeszcze zalegał śnieg. Ale może samica lubi zimę?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 8:20 pm

Tak, nie wiedzieć dlaczego, ale tego się właśnie obawiała. Tak tego tekstu o pogodzie, faceci byli tak przewidywalni, że masakra. Gdy to usłyszała walnęła sie ręką w czoło i pokiwała z niedowierzaniem głową.
- Błagam.. wiem, że to ja Ciebie porwałam, ale błagam nie katuj mnie w ten sposób, aż tak masz mi za złe, że Cię tu wciągnęłam? - spytała ze śmiechem. Co jak co, ale pogoda.. litości.
- Już wole to dorożkarstwo w Chinach, o którym nie mam pojęcia, wszystko.. ale pogoda? Stać Cię chyba na coś lepszego? - zapytała niepewnie. No może był żulem, Romkiem Złomkiem, ale nie pogoda?
- Nie wyglądasz, jak bezmózgie yeti, To chyba nie idzie w parze, co... stoczenie fizyczne z psychicznym? - Nabrała powietrza i postarała się uspokoić, bo śmiać jej się chciało cały czas. On jednak był niesamowity.. to, że wyglądał jak menel, ale był niezły.. w sensie osobowościowym.
- To lepiej zacznij zrzędzić, że Cię porwałam.. to przynajmniej nie będzie takie żałosne. I możesz trochę się wyżyć - sama też miała na to ochotę i to wielką.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 8:37 pm

- Zamierzałem zamęczyć się na śmierć za karę ale skoro nie chcesz...
To o czym mieli rozmawiać? Pogoda odpadała a ona nie była kochającą Wellsie, która zawsze słuchała go z uwagą. Chyba rzeczywiście pozostawały tylko żale.
- Jeśli tak ci na tym zależy... - przewrócił oczami i przybrał bezosobowy ton. Nie uciekał z emocjami, po prostu cały gniew już wyparował. Tohr zaczynał mieć nastroje jak samica w ciąży. - Jesteś przebrzydłą porywaczką, oprawczynią, która zwinęła mnie z korytarza, na którym było mi tak wygodnie i miło. A teraz przez ciebie nie mogę widzieć tego dziwnego dywanu i nie stoję jak idiota pod drzwiami, gdzie rozmyślałem. Zamiast tego przez ciebie muszę siedzieć na kanapie, oglądać jeden z moich ulubionych filmów. I jeszcze chcesz mnie utuczyć z sobie tylko znanego powodu. Pewnie komuś mnie sprzedasz, bo gwałt nie wchodzi w grę. Brak pociągu - samiec westchnął żałośnie, gdy Rick przeszedł przez drzwi. Koniec filmu, bo właśnie zaczęły lecieć litery. Żałował, ze nie mógł oglądać od początku. - I przez ciebie nie mogę oglądnąć całego filmu, bo zbyt późno wyszłaś z domu i oglądnąłem tylko końcówkę - samiec wziął kolejny kawałek ciasta. - Aaa i jeszcze grozisz mi myciem. Jesteś niedobra.
Tohr zakończył swój monolog, więc przeciągnął się, prostując ręce. Lepiej, żeby Xhex się pospieszyła. Siedzi jeszcze pół godziny i ucieka do motelu spać. Bo tutaj nie zaśnie za żadne skarby.
- Chyba wystarczy tego dziwnego jazgotu, byś ponownie uwierzyła, ze jestem bezmózgim yeti?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 9:35 pm

Słuchała go uważnie, bo coś trzeba było zrobić. Nie miała mu za złe, że się tak puszy, to ona tu jest kidnaperem, no serio, na niego, mimo że był gburkiem, nie można się było gniewać, bo był zabawny. No cóż, bez przesady, ale skoro mu tak źle, no to może iść... nie jest ubezwłasnowolniony, ma mózg, dwie nogi i ręce, by otworzyć drzwi.
Zakończył wywód, jaka to ona jest zła, o mało nie zaczęła się śmiać.
- Wiesz... bez pociągu, też można kogoś zgwałcić, tak dla zabicia czasu - odparła całkiem poważnie, jak na okoliczność, ale spokojnie, nie żuci się na niego z chęcią zerżnięcia go. Ona do zdesperowanych nie należy, więc może siedzieć spokojnie. Dopiła swoje martini i odstawiła kieliszek na stolik. Wyprostowała się i przyjrzała się samcowi, był zdziczały, tak na 100%, jednak, jakie ona ma prawo go oceniać? Żadne, więc nie będzie tego robić.
- Wiesz jak by nie było,.. jak już tak naprawdę nie możesz tego znieść, to wiesz gdzie są drzwi. I nie, nie uważam cię za bezmózgie yeti, raczej za faceta, który ma złamane serce i spaprane życie. Może i odwaliło Ci po stracie żony, ale i tak głupi nie jesteś, bo dążysz do tego swojego celu. I nie musisz nic mówi, bo wiem, że masz gdzieś moje zdanie i słowa. A ja nie zamierzam Ci prawić morałów, jestem ostatnią osoba, która by mogła to zrobić. Mam tylko nadzieje, że wróci Ci zdrowy rozsądek, bo szkoda by było takiego samca. - Skończyła, tak bez emocji, żadnego uniesienia, współczucia. On tego nie potrzebował, a ona nie była i tak wstanie mu współczuć i tyle.
- Och strasznie mi przykro,.. ale Twoja niewiedza na temat mojego sprzętu jest dołująca. Tu jest opcja wyborów filmów, kanał 99 możesz zamówić, jeszcze raz ten film na życzenie. - Zmieniła temat na mniej go wkurwiający.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 9:58 pm

Kanał 99? Tak szczerze to wolał już własny telewizor. Nie mieszkał w siedzibie bractwa ale V zrobił mu mały prezent i teraz mógł odbierać multum kanałów za nic. Dodatkowo zamontował inne bajery, których Tohr nawet jeszcze nie rozgryzł. I już nie rozgryzę, zauważył z żalem. Już nigdy nie wróci do tamtego domu, bo zawierał zbyt wiele wspomnień. Samiec odłożył pilota, tracąc zainteresowanie telewizją.
- Będziesz gwałcić tak bez pociągu? - pokręcił głową ze zrezygnowaniem. - Więc moją jedyną szansą na uniknięcie gwałtu jest brak oporów. Jeśli rzucę się na ciebie zanim ty zaczniesz mnie obmacywać? Mając moją zgodę na gwałt nie będziemy mówić już o tym czynie, a jedynie o stosunku seksualnym. Masz ochotę? - nie musiał nawet patrzeć na samicę, by poznać jej zdanie. - Niee, nie wyjdzie nam ten romans, lepiej pozostańmy przy oglądaniu telewizji.
Rzeczywiście Tohr nie potrzebował żadnych morałów ani rozmów na temat swojego poprzedniego życia i wolał, żeby samica już przestała poruszać ten temat. Próbował zażartować, oczyścić atmosferę a Lex ciągle wracała do jego bucowatego zachowania. Brak jej poczucia humoru?
- Jeśli ci to nie sprawi różnicy to poczekam jeszcze chwilę, a jak Xhex nie przyjdzie to zwinę się do swojego pokoju, dobra? Potem będziesz mogła spać spokojnie, że pomogłaś sierocie. Spotka cię za to coś dobrego w życiu, czy co tam w takiej chwili plotą wdzięczni nieszczęśnicy. Niech ci Pani Kronik odpłaci w dzieciach, jeśli ich sobie życzysz. A jeśli nie to, hmm... niech twój żołądek nigdy nie będzie pusty?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 10:12 pm

- Tak, jakoś gwałcić Cie nie mam ochoty i tak masz zwichrowaną psyche, a mój zły dotyk w niczym Ci nie pomoże. - Tak ona miała zły dotyk, jak bozinke kocham, to, że się z tym ukrywała przed doktorkiem to inna para kaloszy. Ej niech on się tak nie rozczula, bo mi się na wymioty zbiera. Jego mina mówiła więcej niż by chciał, to że czegoś nie mówił, nie znaczyło, że tego nie wyraża.
- Tak siedzisz tu juz za długo, pff. Skoro jednak sie przyznałeś, że czekasz za Xhex, to siedź grzecznie i nie pierdol. Sypiam spokojnie, bez względu na to co robią. - tak po zabiciu paru istot, nadal dobrze sypiała, bez problemów. - A ty Thor, nie zaliczasz się do biednych sierotek, raczej do Ludzi co stoczyli sie na własne życzenie. - ehh i wszystko szlak trafił, miała być miła, było nadetnie źle, bo się uspokoiła, a on właśnie wszystko zjebał ta Księgarnią, no zajebiście. Lex nie wytrzymała takiego tekstu o tych dobrych rzeczach. - Jak mi jeszcze raz wyjedziesz z ta Panią Kronik, to Ci zrobię krzywdę.. Przysięgam. W tym domu nie mówi sie o niej, nigdy rozumiesz - w jej oczach było tyle gniewu i złości, co można porównać z pasją pseudo kibiców klubu piłkarskiego.
- Mam w dupie jej opatrzność i to co juz mi zesłała, wystarczy mi za wsze czasy, więc teraz niech sie łaskawie ode mnie odpierdoli. - no ładnie, to ja poniosło, nie ma to tamto.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 10:26 pm

Więc w końcu przyznawała mu rację. Zasiedział się, niepotrzebnie tutaj przyszedł. Właściwie to został tu wciągnięty siłą, więc pretensje samica może mieć tylko do siebie. I znowu po nim jechała, choć starał się być nadzwyczaj miły. A jak był nadęty i gburowaty to ona stawała się milsza. Ergo? Bądź niemiły jak cholera a jakoś przeżyjesz kolejne minuty w tym miejscu.
- Też tak sądzę, więc z gwałtu nici.
Nie mówił tego z żalem, skończył z żartami na dzisiaj. Humor wyparował a kolejne minuty z tą samicą zmieniały się w udrękę. To już nawet sprawdzanie papierów w gabinecie było ciekawsze. Wtedy przynajmniej siedział w swoim ulubionym fotelu. Co było nie tak w tym meblu, że inni prosili, żeby go wyrzucił?
- Nawet jeśli coś ci się stało, to nie jej wina. Przecież i tak spotkasz bliskich w Zanikhu? Co szkodzi trochę pocierpieć, skoro później dostaniesz wszystko, czego zapragniesz?
Samiec zamknął się w końcu. Skoro Lex nie chciała rozmawiać o Pani Kronik to jej sprawa. Mogła jej nienawidzić i zrzucać na nią winę za całe zło świata, ale to nie zmieni dobroci bogini. W końcu powołała do życia to co odbierała. Dzięki niej spotkał Wellsie, nawet jeśli już jej przy nim nie ma.
- Masz rację, stoczyłem się na własne życzenie ale przynajmniej nie obwiniam innych za to, co się stało. To moja wina a nie Pani Kronik, więc też mogę spać spokojnie.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 10:43 pm

- Ja pierdole, co ty masz z tą Panią Kronik co? Tak bardzo ja kochasz? To urocze, nie wymagaj tego ode mnie. - Nie ona tylko nie chciała o niej mówić, nie uważała, że jej cos zabrała. Nie ona uważa, że zrzuciła na nią ten chłam za nic, bo wcześniej wypełniała powinności i składał hold, a co dostała w zamian? Ale lepiej o tym nie myśleć, lepiej nie mówić.
- Siedź, nie przeszkadzasz mi, Xhex powinna niedługo wrócić - podniosła sie z kanapy i nalała sobie drinka. Teraz to go zgwałci za karę, jak nic. Może jej przejdzie i nie rozpierdoli niczego w drobny mak. Wzięła butelkę wód i wyżłopała ją, bo nie była pełna, tylko już napoczęta. Rozmowa o tej suce, źle na nią wpływa, bardzo źle.
- Jak na biednego ze złamanym sercem, masz sporo miłości do tej.. -nie dokończyła, ale obelga cisnęła jej się na usta - dobra nie zaczynajmy, bo podgryzę Ci gardło, a żadne z nas tego nie chce. Może szukasz śmierci, ale ja się już tym nie zajmuję, więc sory Thor... gdybyś zjawił się jakiś czas temu,.. kto wie może bym ci ulżyła - O kurwa, nie pij bo przez agresje mówisz za dużo Jednak to o pani kronik wybiło ją z rytmu, wyprowadziło z równowagi. Stała teraz tyłem do samca, bo jej wzrok ciskał gromy i była żądna mordu,.. znowu, jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 26, 2011 11:01 pm

- Pewnie jak byłem głupim smarkiem to też miałem ją gdzieś, ale chyba wszystko się zmieniło, gdy ją spotkałem. Działa na nerwy ta jej zagadkowość, ale ona nigdy nie chce źle - pod warstwą brudu i zapuszczonej szczeciny pojawił się uśmiech. - I to był mój ostatni komentarz na jej temat.
Tohr szanował prawo Lex do własnego życia. Jeśli nie chciała rozmawiać na trudne tematy to on nie zamierzał ich poruszać. Ale w zamian rządał tego samego.
Zapach agresji i gniewu był wyczuwalny w całym pokoju. Unosił się wokół samicy jak smród wokół Tohra, więc nie można było pomylić jego właściciela. Tohr wpatrywał się w telewizor z uwagą, jednak myśli miał zajęte czym innym.
Ona i morderstwo? Zabijanie? Ale nie takie zwykłe. Wygląda na to, że z jej ręki umierała nasza rasa. Dlaczego to robiła? Mam w dupie jej powody. Mogła to robić nawet z zemsty ale przyklaskiwać temu nie będę. Nie wystarczają jej reduktorzy? Wygląda na to, że przydałoby się mieć na nią oko.
- Jakiś czas temu nie potrzebowałbym takiej pomocy. W ostateczności poprosiłbym kogoś innego - wzruszył ramionami. - Poczekam i zobaczę kto mnie wykończy. Mam tylko nadzieję, że to nastąpi dopiero za parę dni, muszę coś załatwić a sztywny na nic się nie przydam.
Pozostawała sprawa Carmine. Czy ktoś inny zechce jej wytłumaczyć kim jest? Nie, od razu wszyscy pomyślą, że wie co ją czeka.
- Więc, hmm - szukał jakiegoś bezpiecznego tematu do rozmowy. - Długo znasz Xhex?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Sty 27, 2011 11:41 am

Dopiła resztkę wódki i postarała się, powtarzam, tylko postarała się opanować. Tak, jej emocje były dostatecznie silne by mógł je wyczuć, ale co ją to interesi. Tak to miło, że spotkał swoją idolkę, gratulujemy. Z nią było inaczej, kiedyś szanowała Panią Kronik i składała jej cześć, a później sprawa się rypła, no i dalej już wiadomo.
Zresztą, co ona się przejmuje tym co myśli o niej ktoś inny? Nic ją to nie interesuje, a to co myśli o niej Thor, już najmniej. I tak go więcej nie spotka, więc.. sprawa załatwiona. I komu niby miał by wypaplać, to czym się zajmowałam. Żonie nie, bo nie żyje, innym wampirom z glymeri? Szerokiej drogi i powodzenia. Tak kochana szlachta, pożal się boże.. nadęte bufony, pff mogli jej skoczyć.
I tak po jakiś dziesięciu minutach opanowała się na tyle, że mogła się odwrócić do samca.
- Masz wymagania, jak na kogoś, kto chce zarobić kulkę w łeb. - No a może nie? "Jeszcze nie teraz, za kilka dni" Ze szklaneczką czegoś co kopało usiadła znów na kanapie. Tak piękna zmiana tematu, boska i beztroska, ale niech będzie.. to lepsze niż poprzednia sytuacja.
- Od kiedy się tu sprowadziłam i zaczęłam prace w Zero Sum, czyli niedługo. Jednak wiem na co ją stać - tak Xhex była twardą babką, a to, że Lex zgrywała uroczą barmaneczkę, to inna para kaloszy. Niech wszyscy tak myślą, że jest blondynką, co to tylko drinki umie robić i wszystko będzie cacy.
- Ona zostaje w barze, aż do zamknięcia, więc musisz jeszcze poczekać.. - upiła łyk tego co miała w szklance, jeszcze trochę złości w niej było, ale to uczucie słabło, zastąpione.. niczym. Totalna pustka, nic,.. zero uczuć, czyli Lex wraca do normy.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Sty 27, 2011 12:03 pm

Super, Tohr sam się wkopał w drętwy temat. Co go obchodziła ta samica? Właściwie to nic. Czego od niej chciał? Już nic, chociaż nie pamiętał po co czekał pod jej domem. Wtedy był bardziej pijany i nawet idiotyczne pomysły wydawały się szczytem geniuszu. I przez swój genialny i dysfunkcyjny plan trafił do Lex - samicy-psychopatki, łapiącej bezdomne wampiry, których nikt nie będzie szukał. Wmawiała mu, że samcowi pomaga, ale już dawno w to zwątpił. Chyba nie boi się Xhex aż tak bardzo? Bo co ona mogła jej zrobić?
- Muszę załatwić coś ważnego, więc chwilowo wyrok śmierci zostaje odroczony.
Załatwi co ma załatwić i dalej może wystawiać się na ulicy. Tylko dziwna sprawa, jak szukał reduktorów, by ich zabić to łatwo było trafić na jakiegoś a teraz, gdy naprawdę ich potrzebował to nic. Żadnego nie spotkał.
- Jesteś tu niedługo i już trafiłaś do Zero Sum?
Samiec próbował wykazać chociaż nikłe zainteresowanie, ale kulawo u to wychodziło. Chwilowo nie interesował go nikt oprócz niego. Chyba, że podłączy do tego jeszcze Johna. Jakiś dziwny rodzaj samolubstwa, chociaż Tohr nawet o siebie nie dbał.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Sty 27, 2011 2:37 pm

No dobra, niech sobie pierdzieli, że chce umrzeć, to brednie, ale co tam. Skoro to mu pomaga i ułatwia życie, to niech sobie gada co zechce, ona i tak w to nie wierzy, jednak nie zamierza mu tego mówić. Bo po co.. mówić coś, komuś, kogo to nie interesuje, zwłaszcza, że i ją to mało obeszło.
No dobra, ta chora sytuacja, była jeszcze bardziej pojebana niż fabuła "Zmierzchu" przysięgam.. cóż jakoś trzeba ucywilizować tę całą sytuację.
- Ej,.. co masz do mojej pracy w ZS? No ja nie mogę, ja przynajmniej pracuję, a nie bawię się w menela, znaczy żula - On jej wytyka zajęcie? Pff no proszę, on się żuli i jest ok, a to że ona zajęła się czymś, co nie powoduje wyginięcia mieszkańców, to jest bee? A to hipokryta, no przebrzydły hipokryta
- No dobra,.. to jest chore.. gdzie ta Xhex.. - jęknęła - oboje mamy ochotę się pozabijać, ale jakoś tego nie robimy i zgrywamy kulturalnych ludzi. - rozsiadła się wygodnie na kanapie i wlepiła oczy w sufit. Przetrzymywanie zakładnika w domu jest męczące, zwłaszcza, gdy to taki zrzęda. Przecież na siłę go tu nie trzyma, no zaciągnęła go tu siłą, ale przecież nie blokuje mu wyjścia,.. skoro tak ma jej dość.. po co się z nią męczy? Ok Thor jest dziwniejszy niż sądziła... niby nie chce siedzieć z wariatką, a siedzi.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Sty 28, 2011 2:51 pm

No tak, nawet miłe pytanie zostało odebrane jako zaczepka. Tohr spojrzał za okno, zastanawiając się ile już tu siedzi. Nie znał dokładnego czasu, ale wiedział, że zmarnował tu już zbyt wiele czasu.
- Taa, nie jestem kulturalny i brak mi ogłady. I dalej nie zamierzam się męczyć, więc pozwolisz, że pójdę.
W sumie to samica nie powinna go zatrzymywać, w końcu sama powtarzała mu wiele razy, że skoro chce wyjść to droga wolna. Wróci do motelu i zapomni o sprawie. Był pijany, czegoś mu się tam chciało ale powoli dochodził do siebie i wiedział, że to głupie zachcianki. Pora wracać do normalnego życia. Więc wstał z kanapy i skierował się do wyjścia.
- Miło było... - skrzywił się, odwracając się jeszcze do Lexi. - Tak naprawdę to wcale nie było okropnie i następnym razem jak spotkasz kogoś, kto według ciebie potrzebuje pomocy, to zrób coś dla tej osoby i jej nie zaczepiał. Żegnaj.
Samiec wyszedł z apartamentu, modląc się, żeby już nigdy nie trafić na tą samicę. I szczerze to mało go obchodziło co zrobi Xhex. Niech o nim zapomną i każdy będzie szczęśliwy.

//zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Apartamentowce :: Apartamentowiec 2 :: Apartament Lexi-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com