Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Salon    Wto Gru 14, 2010 4:20 pm

Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 9:50 pm

/Kuchnia/

****jakiś czas później

Beth została sama w salonie. Jej broniec, wyszedł aby pozałatwiać wszystkie bieżące sprawy, jakie nagromadziły się podczas jego nieobecności. Bractwo przez cały czas boryka się ze zbyt małą ilością wojowników, co spędza Ghromowi sen z powiek. Ostatnio wpadł on na pomysł, by w szeregi bractwa wciągnąć cywilów, wykazujących specjalne predyspozycje. Nawet miał jednego na oku. Samiec ma na imię Reed i według opinii Ghroma jest on wspaniałym kandydatem na członka bractwa.
Szkoda, że Butch jest człowiekiem, to by był materiał na doskonałego wojownika.
Beth i Butcha łączy przyjaźń datowana jeszcze od czasu, kiedy samica była człowiekiem.
Jako dobra przyjaciółka Beth widziała, że coś gnębi eks glinę, nawet domyślała się co może być tego przyczyną, ale pewności nie miała.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 10:01 pm

// Kuchnia

*** jakiś czas później, po wydeptaniu dziury w dywanach, od chodzenia w te i z powrotem.

Butch był niespokojny, zachowywał się trochę jak świr, ale mało go to obchodziło. Złaził prawie cały budynek bractwa, tak dal świętego spokoju, czy nie pałęta się tu ktoś nieodpowiedni. Niestety nic co zajęło by jego czas i myśli nie znalazł. Wszedł więc do salonu ze spuszczona głową. Na początku nie zauważył, że ktoś jest w pomieszczeniu, tak jakoś, umknęło mu to, jednak gdy się zreflektował i zlustrował pomieszczenie, dostrzegł jedyna osobę, którą poza Marissy chciał by dziś widzieć.
-Ooo Beth..- powiedział ze zbyt dużym entuzjazmem- Dobrze, że Cię znalazłem- Usiadł obok niej na kanapie, sofie, czy jak to woli to nazywać. Nie mówił nic przez dłuższą chwilę, tupiąc nerwowo butem o podłogę.
Taka cisza trochę go dobijała, zwłaszcza, że nigdy nie miał problemów z gadaniem, był wyszczekany od zawsze, a teraz? No właśnie, nic nie przechodziło mu przez gardło.
-Beth.. czy, możemy... czy możemy pogadać. Mam problem i to spory, albo przynajmniej mi się tak wydaje- Spojrzał na przyjaciółkę. Nie był pewny jej reakcji, bo i jego zachowanie pewnie ją zdziwiło, to nie był Butch jaki zazwyczaj ukazywał się światu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 10:26 pm

O wilku mowa.
Butch wszedł do salonu, ze spuszczoną głową. W pierwszym momencie, nie zauważył Beth siedzącej na kanapie.
Podniósł głowę i dojrzał samicę. Powitał ją z uśmiechem na twarzy i dosiadł się do niej. Przez chwilę siedzieli w ciszy i słychać było tylko stukanie butów Bucha o podłogę.
Zachowanie człowieka zdziwiło wampirzycę. Butch zazwyczaj był pełen energii, i nie miał problemów z nawiązaniem rozmowy, w końcu znali się tyle czasu.
Kiedy Beth myślała, że glina wytrze dziurę w dywanie swoimi butami, odetchnął on głęboko i powiedział:
-Beth.. czy, możemy... czy możemy pogadać. Mam problem i to spory, albo przynajmniej mi się tak wydaje.
Hmmm, chyba zapowiada się na poważną rozmowę. Butch wygląda jak gdyby coś mu siedziało na wątrobie i wcale nie jest to whiskey.
-Jasne, przecież wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć - powiedziała Beth i popatrzyła prosto w oczy B. pokazując mu wzrokiem, jak wiele znaczy dla niej ich przyjaźń.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 10:44 pm

Chłopak powiercił się niespokojnie na kanapie, jak by miał owsiki, albo coś? Nie wiedział, jak to z siebie wykrztusić. Co powie Beth, na jego szaleńcze... uczucie? Wyśmieje go, na pewno, powie by puknął się w głowę i posłuchał jak tam wiatr hula, bo pusty łeb ma.
Spojrzał na nią wielkimi oczyma, ale kot ze Shreka
-Ja.. ja się zakochałem...- przełknął ślinę, wziął głęboki oddech, potem drugi i trzeci, aż wreszcie wydusił resztę zdania- Beth, tylko nie krzycz ok.- wtrącił jeszcze zanim powiedział o co mu chodziło.- Zakochałem się w Marissie- zamknął oczy, ale po chwili zerknął na Beth. Najpierw jednym okiem, a później już drugim, otwarł je i patrzył na twarz wampirzycy czekając na jej słowa.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 11:03 pm

Beth popatrzyła spokojnie na Butcha, a jej powieka nawet nie drgnęła na oświadczenie mężczyzny.
Moje podejrzenia były słuszne. Tylko miłość potrafi, aż tak sponiewierać takiego twardziela. Marissa i Butch....., to będzie trudne, ale czy niemożliwe ?
- Domyślałam się tego. Te rozkochane spojrzenie, które jej rzucałeś, gdy wydawało Ci się, że nikt tego nie widzi, te przypadkowe dotknięcia, powiedziały mi o Twoim uczuciu - odrzekła Beth
- Widzę również, że to uczucie nie przynosi Ci ani radości, ani spokoju. Powiedz mi dlaczego tak jest? Czy to jest związek pod tytułem serce mi mówi zaufaj, a rozum mówi uciekaj.
Beth popatrzyła pytająco na Butcha i czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 11:14 pm

Przełknął znów ślinę. To nie był typ człowieka, co się marze, bo ktoś mu powiedział brzydkie słowa. Butch był typem twardziela, co się nie marze i ty razem tez nie zamierzał.
-Beth.. to nie tak...- mówił urywanymi zdaniami- Ja nie cierpię.. ja tylko, .. ja wiem, że to.. ehhhh Ona jest poza moim zasięgiem, tak mi się wydaje... jej brat, mnie nienawidzi i zrobi wszystko by pokazać jej jaki ze mnie robal- powiedział w końcu zdanie do końca, co wcale nie było łatwe. Przynajmniej, nie tera i nie dla niego.
-widziałaś?- spojrzał na nią zdziwiony, gdy dotarło do niego, co Beth mu powiedział o maślanych oczach?
-Wszyscy to widzieli? Już zdążyłem zrobić z siebie idiotę? No pięknie- mruknął wściekły na siebie, wlepiając wzrok przed siebie. Jego stopa coraz szybciej wybijała rytm na podłodze, był wnerwiony na siebie, za swoją głupotę.
-No Beth.. dobij mnie- o tym teraz tak naprawdę marzył, o tym by go zabić, chyba by mu to pomogło, albo i nie?? Nie zobaczył by Marissy, a przecież bardzo tego chciał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Gru 25, 2010 11:40 pm

-A tam od razu dobij mnie - parsknęła Beth
-Butch ja to widziałam, bo znamy się jak łyse konie. To Ty uratowałeś mi, życie przyprowadzając mnie do Ghroma, po mimo swoich wątpliwości. Wpaść do mieszkania pełnego wampirów, z nieprzytomną kobietą w ramionach to się nazywa odwaga, albo szaleństwo.
Beth uśmiechnęła się.
- Butch jesteś odważnym człowiekiem,więc weź się w garść i zadzwoń do Marissy. A najlepiej wsiądź w samochód i ją odwiedź. Myślę, że nie jesteś jej obojętny i tylko czeka na ruch z Twojej strony. Jej wychowanie, ograniczenia nakładane przez jej brata i sposób w jaki wpłynął na nią związek z Ghromem powoduję, że Marissa jest trochę zamknięta w sobie i boi się uzewnętrznić swoje uczucia. Oczywiście nikt nie mówi, że ten związek będzie łatwy, to w końcu związek wampira i człowieka - powiedziała Beth i znacząco uśmiechnęła się do niego.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 26, 2010 12:14 am

No tak oni faktycznie znali się jak łyse konie, co poszły po betonie. Beth była jego najlepszą przyjaciółką od dawna i Butch nie wyobrażał sobie, by mogło być inaczej.
- Och Beth, wiesz, że dla ciebie zrobiłbym wszystko. Jesteś moją przyjaciółką i wpaść do pokoju pełnego wampirów nie było tak straszne, jak myśl, że Ciebie nie będzie.- powiedział to na jednym wydechu, nie łapiąc w międzyczasie powietrza. Znów wrócił z zaświatów. Znów był tym wyszczekanym Butchem jakiego wszyscy znają.
-Wiesz, mogłaś mi walnąć w twarz, też by podziałało- zaśmiał się do niej. Ale dzięki, że tego nie zrobiłaś, to mogło zaboleć- znów się zaśmiał.
Teraz wyglądał jak dziecko, co to się cieszy, bo cały rok było grzecznie i dostanie teraz od Gwiazdorka prezenty.
Tak masz rację jestem wariat. Nie ma drugiego takiego, jak ja- wyszczerzył zęby w uśmiechu i wstał z kanapy.
-O i tak dla Twojej wiedzy, jeśli miałbym drugi raz Cię ratować, to zrobiłbym to dokładnie tak samo. Aaaa tylko wiesz, teraz to inna sytuacja. Wpaść do pokoju pełnego wampirów, to pikuś. Wyznać wampirzycy miłość to inna bajka. No i do tego jej powalony braciszek, co by mnie z chęcią odesłał na tamten świat. Ale co tam.. raz kozie śmierć.
Jadę- wykrzyknął pędząc w stronę wyjścia. Zanim zniknął Beth całkiem z oczu krzyknął.
-Beth, maleńka, jesteś najlepsza- i tyle go widzieli

//W drodze do Marissy
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 12:28 pm

Mary weszła do Pokoi Beth i Ghroma, pukając glosno w drzwi.
- Beth?
- Jesteś tu? -zapytała wchodząc przez drzwi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 1:01 pm

No i poleciał wariat jeden.

*** jakiś czas później

Beth siedziała na sofie, zakopana w stertę papierów, gdy usłyszała pukanie do drzwi. Po chwili ukazała się w nich Mary. Beth bardzo się ucieszyła na jej widok.
-Jestem, jestem Mary- odpowiedziała- Jak miło cię zobaczyć.
-Siedzę zakopana w stertę, rożnych papierów i usiłuję skoordynować obchody święta przesilenia zimowego. - kontynuowała Beth- Napijesz się, ze mną herbaty?
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 1:11 pm

- Jasne, tak właściwie o co chodzi z tym swiętem? Chyba powinnam ci pomóc. nie wiem dokładnie o co w tym chodzi ale co dwie głowy to nie jedna prawda? -uśmiechnęła się siadając na kanapie.
- Martwie się o bellę. Wszystko wyglada dobrze ale wiesz ze Zbihr może ją skrzywdzić ...emocjonalnie, boje się że gdyby mimowszystko ją odrzucił nie mogłaby się pozbierać.
Westchnęła chwytając jakąś kartkę ze stołu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 4:53 pm

Beth sięgnęła po telefon, wybrała numer wewnętrzny i poprosiła Fritza o przyniesienie herbaty.
-Święto Przesilenia Zimowego, to święto ku czci Pani Kronik. Przez wiele lat społeczność wampirów nie praktykowała tego obrzędu. W tym roku Ghrom postanowił, iż należy go zorganizować. Czyli zafundował mi przekopywanie się przez stare dokumenty, które opisują rytuał. - zaczęła wyjaśnia Beth - O weźmy dokument, który trzymasz w dłoni, mówi on, iż jemiołę potrzebną do obrzędów powinien ściąć jeden z członków bractwa. I już tutaj powstaje problem, który z nich to ma być. Nie chcę urazić, żadnego z braci. Ooo wiem, niech Ghrom sam wybierze. Co ty na to?
Beth spojrzała pytająco na Mary.
Monolog Beth przerwał Fritz, który przyniósł herbatę.
-Moje panie herbata. - powiedział Fritz i nalał herbaty do filiżanek - Jeżeli będę do czegoś potrzebny to proszę mnie zawołać. Psaniec ukłonił się i wyszedł.
Cały Fritz.
Beth poodsuwała papiery z sofy i zaprosiła gestem ręki Mary, aby usiadła obok niej.
-Jeżeli tylko będziesz miała chęci, to Twoja pomoc bardzo mi się przyda, przy organizacji ceremonii- powiedziała wampirzyca.
-Wszyscy martwimy się o Bellę - Beth nawiązała do zmartwienia Mary - Sytuacja jest bardzo delikatna. Miłość bywa skomplikowane i bez takich problemów jakie oni mają.
Beth zamilkła na chwilę i upiła łyk herbaty i kontynuowała wątek.
-Myślę, że Bella da sobie radę, pod tą powłoka delikatnej i kruchej skrywa się stalowy charakter. Więc w razie gdyby coś poszło źle, może mieć chwilową depresję, ale wstanie i pozbiera się do kupy. Natomiast, aż boję sobie wyobrażać co będzie ze Zbihrem, jeśli Bella stwierdzi, że go już nie chce.
Beth spojrzała z namysłem na Mary popijającą herbatę.


Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Wto Sty 04, 2011 10:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 5:06 pm

- Wiesz co? Bracia pomyslą że to tylko głupia gałązka i będą się jeszcze od tego wymigiwać,
więc chyba tym nie musisz sie martwić.
Mary posłodziła swoją filizankę herbaty i z zamyśloną miną powiedziała:
- Pomogłabym ci we wszystkim... ale... nie wiem czy mogę... no wiesz...nie jestem wampirem więc nie jest to bezposrednio moja tradycja. Chyba niepowinnam. Ktos z glymerii mógłby uznać że to nieodpowiednie.
Punkt widzenia ze strony Beth był inny niż Mary. Mary nie sądziła że to Zbihr może zostać zraniony dotkliwiej gdyby jemu i Belli poprostu nie wyszło.
- Masz racje. Nie myślałam w ten sposób. Uważałam że to Bella jest "tą słabszą osobą".

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.


Ostatnio zmieniony przez Mary dnia Nie Sty 02, 2011 5:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 5:21 pm

//Apartament Zbihra, Sypialnia
Z małą pomocą Fritza udało jej się odnaleźć Apartament Królewski. Weszła niepewnie do środka, gotowa w każdej chwili się wycofać, bo w końcu nie chciała się komukolwiek narazić. Zwłaszcza, że chciała tutaj zostać na dłużej.
Ulżyło jej kiedy okazało się, że głosy dochodzą z salonu. A tym bardziej kiedy prócz głosu Beth wychwyciła też Mary. Świetnie, przynajmniej będzie miała co robić do powrotu Zbihra.
- Cześć wam - rzuciła, rozglądając się po salonie. Tylko Elizabeth i Mary. I to na dodatek rozmawiały o niej. - Ładnie to tak obgadywać innych w tajemnicy? - zapytała, zakładając ręce na piersi i starając się zachować powagę. Oczywiście nic jej z tego nie wyszło - zaraz zaśmiała się. Była w zbyt dobrym nastroju by chociażby udawać zagniewaną.
Wbrew wszystkiemu, wszystko szło w dobrym kierunku. Jednego dnia wyznała Zbihrowi prawdę, całowała się z nim, kochała i spali razem, a to na pewno było sukcesem. Zwłaszcza, że on chciał by została, choć nie powiedział tego wprost. Ale sama prośba by czekała na niego w sypialni mówiła sama za siebie.
Bella przypomniała sobie po co właściwie szukała Beth i bezpośrednio zwróciła się do samicy.
- Mam nadzieję, że się zgodzisz bym została tutaj na jakiś czas - rzekła wprost. - Bardzo by mi na tym zależało... z kilku powodów - dodała, choć powód właściwie był jeden.
Zbihr.
I może jeszcze to, że po tym co się stało Mordh mógł chcieć by wróciła do rodzinnego domu i znów była jego młodszą, najlepiej posłuszną siostrzyczką, która potrzebuje ochrony. Nie zniosłaby, gdyby aż tak bardzo ograniczył jej wolność. Potrzebowała przestrzeni, poza tym chciała być blisko...
Blisko Zbihra.
Tak, można było powiedzieć, że Zbihr był tu głównym powodem. Zrobiłaby wszystko, byleby zostali razem. Choćby miała zamieszkać w bractwie na stałe.
Było jej wszystko jedno.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 5:58 pm

- Jeżeli tylko masz ochotę Mary to możesz mi pomóc. Glymeria może mnie ... - Beth o mało co nie przeklęła, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język
-Popatrz na mnie - kontynuowała- Jestem półkrwi wampirzycą , a jestem ich królową, więc nie ośmielą mi się przeciwstawić. Może będą narzekać za moimi plecami, ale nic więcej.
-Bella słabsza osobą. - mruknęła pod nosem Beth i upiła łyk herbaty.
Oh jak bardzo chciałabym móc opowiedzieć cało historię Zbihra Mary. Nie mogę jednak zawieść zaufania Ghroma. Cierpienia nie tylko cielesne ale i duchowe zrobiły z Z. chodzący wrak.
-Myślę Mary, że Bella by cię zaskoczyła. Natomiast Zbihr już teraz jest kompletną ruiną i postrachem wszystkich, wiec aż się boję pomyśleć co by było, gdyby Bella znalazła sobie innego samca. Wiem , że Bella jest Twoja przyjaciółką i się o nią martwisz, ale teraz wszystko w rękach Pani Kronik. - Beth pocieszająco uścisnęła dłoń Mary.
-O Bello jak miło cie widzieć. - wampirzyca zignorowała delikatny przytyk o obgadywaniu- Napijesz się z nami herbaty?



Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Wto Sty 04, 2011 10:34 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 6:11 pm

Mary cieszyła się że Bella nie usłuszała ich konwersacji.
- Skoro tak to pomogę. Itak często się nudze a Fritz dostaje załamania nerwowego jak tylko widzi mi w kuchni, mam mi za złe że się rządze; Fritz czuje się zbyteczny więc chyba powinnam na jakiś czas przestać gotować i dać mu wolną rękę.
Poklepała miejsce obok siebie by Bella usiadła razem z nimi.
- Bello, czy wiesz coś na temat Święta Przesilenia Zimowego? -zapytała zainteresowana nową uroczystością.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 6:26 pm

Bella wywróciła oczyma, kiedy jej wytyk dotyczący obgadywania został zignorowany. Nie powiedziała jednak nic. Usiadła obok Mary, bo przyjaciółka gestem zaprosiła ją do siebie.
- Jak mówiłam, Beth, chciałabym tu zostać - powtórzyła prośbę, bo wampirzyca nic jej nie odpowiedziała. A to było dla Belli priorytetem, bo niby jak miała załatwić sprawę ze Zbihrem, oddalona od Zbihra? Poza tym sama rozłąka była dość nieprzyjemna. Przynajmniej ona tak to odczuwała - co do Z. nie miała pewności.
Zaskoczyło ją nieco pytanie Mary. Poprawiła włosy, które miała w nieładzie (próbowała je uczesać, ale po ostatniej nocy po prostu protestowały) i spojrzała na samicę.
- Święto Przesilenia Zimowego? Niezbyt wiele wiem - powiedziała zgodnie z prawdą. - Jedno ze świąt odprawianych dla uczczenia Pani Kronik. Wydawało mi się, że tradycja już powoli zanika. A co? - zainteresowała się, spoglądając to na Beth, to na Mary. - Och, a swoją drogą to nie wiecie przypadkiem co się stało? Zbihr wypadł tak nagle, a ja po prostu czuję, że to coś większego niż "sprawy" - dodała po chwili, kreśląc w powietrzu cudzysłów.
OK, nie mogła się powstrzymać.
Ale przecież wiadomo było, że z jej charakterem nie będzie potrafiła usiedzieć nie wiadomo ile w niewiedzy. Poza tym nie miała pewności, że Zbihr jej nie okłamie, kiedy już wróci. W końcu nie chciał jej powiedzieć o co chodzi z tą wrogością między nim a Aghresem... A coś na pewno było na rzeczy.
To jednak nie było dla niej takie istotne. Mogła zapytać się o to później. Chciała wiedzieć co dzieje się tu i teraz. Znała Zbihra na tyle dobrze, że wiedziała, że gdyby wpakował się w kłopoty to nie powiedziałby jej ani słowa. Zbagatelizowałby wszystko by jej nie martwić. By ją chronić czy jeszcze coś w tym stylu.
Miła była ta troska, bardzo miła i Bella cieszyła się, że nieświadomie okazywał iż nie jest mu obojętna, ale jej sposób bycia nie pozwalał jej na wytrzymanie w niewiedzy.
Taka była i już.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 7:08 pm

Beth grzecznie udała, że nie widzi jak Bella wywraca oczami.
-Jeżeli o mnie chodzi Bello, to możesz tu zostać, tyle ile będziesz chciała. Mam jednak nadzieję, że przedyskutowałaś ten pomysł z Z.- powiedziała Beth.
Od razu widać, że się w końcu dokrwiła. Jej cera miło się zaróżowiła, oczy jaśniały wewnętrznym blaskiem. Chociaż, może ten blask w oczach to zasługa czego innego.
-Tylko, że - Beth popatrzyła niepewnie na Bellę - pojawił się taki mały , drobny problem w postaci twojego brata.
Bella popatrzyła zdziwiona na Beth.
-Mordh wystąpił o status eremthki dla ciebie, a o status cerbhera dla siebie. - przekazała nieprzyjemną informacje królowa.
-Przedyskutowaliśmy to Z Ghromem i doszliśmy do wniosku, że pewnie Mordh pod wpływem zbyt dużego stresu podjął tak radykalne działania. Ghrom będzie niedostępny dla Mordha przez najbliższe 24 godziny i w tym czasie, będziesz niestety musiała załatwić tą sprawę z bratem. Po tym czasie, Ghrom będzie musiał zgodzić się na petycję Mordha, bo nie znalazł żadnej przyczyny, dla której mógłby odmówić. - zakończyła swe wyjaśnienia Beth.
Bella i Mary siedziały wpatrzone w Beth, a na ich twarzach malowało się zdziwienie.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 7:38 pm

Bella uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dziękuję, to dla mnie ważne - rzekła.
Słysząc wzmiankę o Z., zaczerwieniła się nieco.
- Już o tym rozmawialiśmy. Nie będzie z tym problemu - powiedziała tylko. W końcu chce bym była u niego w sypialni, kiedy wróci, dopowiedziała sobie w myślach, zadowolona z perspektywy z kolejnych kilku godzin, które mieli spędzić razem. Lubiła z nim przebywać... Nawet jeśli raz po raz irytował ją swoją upartością.
Pomyślała o ich pierwszym spotkaniu. Czy chociaż przez myśl przeszło jej, że ten waleczny samiec odegra tak ważną rolę w jej życiu? Nie, na pewno nie. Może dlatego, że omal zawału nie dostała kiedy przyparł ją do tych żelaznych drzwi sali gimnastycznej i kazał przepraszać na kolanach. Z resztą czy to było ważne?
Kolejna informacja przekazana przez Beth, zadziałała na nią jak kubeł zimnej wody. Bella zerwała się gwałtownie, z niedowierzaniem kręcąc głową.
- Nie może mi tego zrobić! - zaprotestowała. Spodziewała się, że Mordh będzie robił problemy, ale nie sadziła, że posunie się aż tak daleko. - To nie jest sprawiedliwe. Jestem prawie pewna, że będzie chciał mnie uziemić w domu, a ja nie zamierzam mu na to pozwolić. Zamierzam za to zostać tu i on nie ma nic do gadania - wyrzuciła z siebie niczym katarynka. Rozumiała, że Ghrom nie ma podstaw by odmówić, ale ona sama nie była w stanie znieść tak jawnej próby ukrócenia jej wolności. - Szlag, taki numer zaraz po tym jak Z... - wymamrotała pod nosem, ale zaraz ugryzła się w język. Musiała zmienić temat.
Zerknęła na Mary.
Samica zdawała się być zagubiona. No tak, nie wiedziała przecież o czym była mowa i Bella postanowiła ją uświadomić. Poza tym to był dobry sposób na zmianę tematu.
- Eremithka to, krótko mówiąc, ukrócenie wolności - prychnęła. - Ghrom jako król może nałożyć na mnie ten stan, bo jestem "arystokratką" - żachnęła się. Boże, przecież wszyscy wiedzieli gdzie ma swoje pochodzenie. - Innymi słowy, będę musiała słuchać Mordha we wszystkim i nie będzie ważne cz tego chcę, czy nie.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 02, 2011 9:36 pm

- Aha. to niedobrze. -skomentowała krótko Mary widząc oburzenie Belli.
- Czyli masz dobę a więc jest czas. Moze zdołasz odwiesć Mordha od tego pomysłu? On napewno się poprostu martwi.
Tak Myślę. Mary nie znala Mordha i nie wiedziala czym jest eremithka wiec tylko tyle mogła powiedzieć. Była pewna natomiast że brat Belli chce ją poprostu chronić. Ona sama odchodziła od zmysłów w czasie porwania Belli a co dopiero musiał czuć jej brat. Pewnie obwinie się o jej zniknięcie, napewno ma sobie za złe że nie przypilnował bezpieczeństwa siostry.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 03, 2011 3:46 pm

- Myślę Bello, że Mary ma rację, dobrze by było, abyś w ciągu tej doby dogadała się z bratem. Po upływie tego czasu, bez względu na wszystko będziesz musiała wrócić do rodzinnego domu, pod opiekę Mordha. A myślę, że tego chciałabyś uniknąć. – dodała Beth.
Intryguje mnie jak zareaguje Zbihr, na te rewelacje. Hmm, ciekawe czy Bella w ogóle uświadomi go w tej kwestii? Swoją drogą chybaby mnie szlak trafił, gdyby ktoś mnie tak chciał uziemić. Może jednak Bella odbiera to inaczej, w końcu ona jest wychowa w tej archaicznej tradycji. Nie ma szans, żebym ja się dała kiedykolwiek tak uziemić!
Mary siedziała i przysłuchiwała się rozmowie wampirzyc. Od niedawna mieszkała w rezydencji bractwa i nie orientowała się jeszcze we wszystkich zagadnieniach związanych ze swoją nową rodziną..
-Z. gdzieś wyszedł?- nawiązała Beth do wcześniejszego pytania Belli - Nic mi o tym nie wiadomo. Z tego co wiem, bracia mieli się dziś spotkać, by omówić plany dotyczące ośrodka szkoleniowego i Zbihr powinien być na tym spotkaniu.


Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Wto Sty 04, 2011 10:36 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 03, 2011 4:17 pm

Spróbowała się opanować. OK, nic nie zdziała jeżeli wyładuje swoją frustrację na Mary i Beth, albo Bóg wie czym więcej. To na Mordha, była zła, nie na nie.
OK, chciał je chronić. Szanowała to i była mu wdzięczna. W końcu byli rodzeństwem, wspierali się i kochali, jak to w bliskiej rodzinie. Ale między opieką, a paranoją były pewne granice i Mordh właśnie je przekroczył. Zwłaszcza, że ona zamierzała zostać w bractwie. I jej brat nie powinien martwić się o to, że poleci szukać reduktorów, gdyby przypadkiem usłyszała o jakiejkolwiek misji dla braci. Nie była idiotką, nie zamierzała się pakować w kłopoty, a już na pewno narażać się na ponowne złapanie.
Ona była jedynie chorą z miłości samiczką, która chciała przebywać blisko swojego wybranka. A że jej wybranek był upartym członkiem bractwa, było jedynie małą komplikacją.
- Oczywiście, że porozmawiam. O ile nie zmusi mnie do zrobienia awantury, której na pewno będzie daleko do rozmowy - westchnęła, ponownie siadając obok Mary. Wystukała krótkiego SMSa do brata i wysłała mu wiadomość. Nie wolno jej było tracić czasu.
Mogła jeszcze porozmawiać ze Zbihrem, nie była jednak pewna czy nie zachce poprzeć Mordha by usunąć ją ze swojego życia, bo podobno "nie ma tam dla niej miejsca". Nie, lepiej było nie ryzykować.
Zmarszczyła czoło, słysząc pytanie Beth. Więc i ona nic nie wiedziała.
- Owszem, wyszedł całkiem niedawno. Obudził mnie, kiedy wychodził z sypialni - wyjaśniła. Mogła śmiało powiedzieć, że spędziła noc w jego pokoju, bo wszyscy wiedzieli, że tak będzie nocować. Nikt zaś nie musiał wiedzieć jak spędzili tę noc. I że obudził ją pocałunkiem, którego nie spodziewałaby się po tym, co powiedział. - Powiedział, że musi załatwić jakieś "sprawy" i wyszedł prosząc, bym nigdzie się nie ruszała. Sądząc po tonie to miało być coś ważnego i od razu pomyślałam, że to jakieś zadanie na braci - dodała.
Zastanawiało ją o co mogło chodzić. Czyżby Zbihr...
Naszła ją pewna nieprzyjemna myśl.
Co jeśli Zbihr poszedł szukać reduktorów? Czyżby chciał się mścić za napis? Przecież prawie udusił Aghresa by się dowiedzieć kto i co wyciął na jej brzuchu. A jeśli poszedł sam...
Nie, Zbihr nie był aż takim narwańcem. I wbrew wszystkie słucha rozkazów...
Chyba....

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 03, 2011 4:38 pm

- Może... Może...powinnaś powiedzieć Zbihrowi że już nigdy cię nie zobaczy moze wtedy Z jakoś zareaguje, może on zdoła powstrzymać twojego Brata... moze jeśli poprosi Ghrona o więcej czasu... ... wiesz może sama powinnaś poprosić o więcej czasu, w końcu jeszcze nie jesteś tą... eremithką. -powiedziała zbierając się na śmiałość.
- Zresztą... co ja tam wiem...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 04, 2011 9:40 am

-Szczerze mówiąc sama jestem ciekawa reakcji Zbihra na zaistniałą sytuację. - stwierdziła Beth.
Wampirzyca upiła łyk herbaty i zjadła ciasteczko.
- Poinformowanie Zbihra o całej sytuacji - kontynuowała- może być rozwiązaniem twoich problemów. Gdyby Zbihr związał się z tobą, albo.. bo ja wiem... formalnie został twoim opiekunem, może wtedy nie byłoby podstaw do respektowania żądania Mordha.
Beth popatrzyła na obie samice i uśmiechnęła się smutno.
-Tylko, że tak naprawdę nie orientuje się, aż tak dobrze w tym prawie, by mieć pewność, że ten pomysł rozwiąże problem. Spróbuj Bello załatwić to z Mordhem ,a jak to nie przyniesie rezultatu to będziemy szukać innych rozwiązań.
Beth spojrzała na Bellę pytającym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Ośrodek Bractwa :: Rezydencja Bractwa :: Apartament Królewski-
Skocz do:  
Create a forum on Forumotion | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog