Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Sty 28, 2011 3:08 pm

Dobra nasza, gburek sobie poszedł, a samica miała zjebany humorek. Postanowiła, że coś musi zmienić. Ale bez podniety, nie chodzi o jej zachowanie, co to to nie, raczej musi przemeblować mieszkanie. Tak, szał ciał i ogólnie zlała "dobre rady" Wujka samo zło i pożegnała go z uśmiechem na twarzy.
- Gadaj zdrów - powiedziała, gdy zamykał drzwi. Teraz miała co innego na głowie, wiedziała, co musi zrobić.. haha.. jej mrchoczna osobowość znów sie ujawniła. Szatański plan przebudowy mieszkania, był już gotowy, teraz pora wcielić to w życie, bo ma mało czasu, a sporo planów. Wizyta menele poszła już w niepamięć. Tak jak się można było tego spodziewać, jego słowa spłynęły po niej jak po kaczce.
***
Parę godzin później i parę ulepszeń mieszkania później
***
[You must be registered and logged in to see this image.]

Tak zadowolona ze swojego dzieła, postanowiła, że teraz jest idealnie.

//zt
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Lut 02, 2011 3:42 pm

// Sypialnia
Zostawiła torbę przy kanapie. Włączyła telewizor, tak, by coś grało i nie było tak cicho. Poszła do kuchni po coś do jedzenia, zostało jej trochę jedzenia, które zrobiła ostatnio. Kręciła się, nie mogąc znaleźć sobie miejsca, miała to uczucie, czego się tak bała? Jeśli nie wyjdzie,.. to nie pierwszy raz, jak się palny zmieniają w ostatniej chwili.
Ale dlaczego,.. czy czuła by się zawiedziona? Jeśli on jednak nie przyjedzie, czy.... za dużo tego czy i dlaczego? Musi skończyć z tym. Musi się opanować i zachowywać tak jak zawsze, czyli, nie mieszać uczuć w sprawy damsko męskie. Zero, nic null. Doktorek to tylko kolejny facet w jej popapranym życiu, przyjdzie i pójdzie, jak wszyscy. A ona, ona zapomni o niem jak o tamtych... ale czy na pewno była by wstanie to zrobić?
Dobrze widziała, że nie. O doktorku nie uda jej się tak łatwo zapomnieć. Jednak, to nie oznacza, że będą razem. Ona zawsze doprowadza, prędzej, czy później do katastrofy, to co jest dobre w jej życiu, tak jakoś zawsze ulega destrukcji. Lex wiedziała, że i tym razem tak będzie, chociaż.. nie chciała by tego. Doktorek był dla niej ważny, bardziej niż by chciała i sądziła.
Wpatrywała się tępo w ekran, nie patrząc na zegar, czekała... czekała na doktorka, lub na wiadomość, to i to ściskało jej serce, to zimne i bezduszne serce, które drgnęło przez tego samca.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Lut 02, 2011 7:56 pm

/kawiarnia

Katt przyszła do apartamentowca Lex. W oczach miała smutek i przygnębienie. Zapukała do drzwi. Po chwili koleżanka jej otworzyła a Katt nie wytrzymała emocjonalnie i nerwowo.
- Lex.... -Powiedziała i się do niej przytuliła płacząc. Weszła dalej przytulona do Lex do jej salonu i usiadła na kanapie.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Lut 02, 2011 8:06 pm

Lex myślała, że to doktorek, ale kiedy zobaczyła zapłakaną Kat, no nie tego się spodziewała. Samiczka wyglądała strasznie, znaczy nic jej fizycznie nie było,.. ale rzuciła się Lex w ramiona płacząc jak bóbr.
- Kat, słonko, co się stało - zaprowadziła przyjaciółkę do salonu i posadziła na kanapie. Podała jej szklankę z alkoholem, by trochę się rozluźniła. Usiadła obok Kat i objęła ja ramieniem, samiczka wypiła jednym haustem wódkę i się rozpłakała jeszcze bardziej. Lex głaskała ją po plecach i głowie, wciąż powtarzając,
- Już dobrze, - Po jakimś czasie Kat się uspokoiła, tylko trochę pociągała nosem - No skarbie, to teraz mów - powiedziała Lex łagodnie do roztrzęsionej samiczki.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Lut 02, 2011 8:32 pm

Katt łzy leciał po policzkach. Jak dobrze że zastała Lex w domu. Bo nie wiedziała by co z sobą zrobić.
- BO... poszłam... na kawę i.. tam ...tam był... -Mówiła łapiąc oddechy co chwile.
- Tam był Cian. I on... i ja... Lexie ja go kocham. -Powiedziała i znów się rozpłakała.
Katt ws umie nie wiedziała czemu tak rozpacza. No pewnie dlatego że bała się ze Cian jej nie kocha albo tego że dostanie jej się od Mordha albo jeszcze czegoś gorszego ze Mordh będzie chciał coś Cianowi zrobić. Katara pociągnęła nosem.
- Co ja mam zrobić? -Zapytała się przyjaciółki patrząc zapłakanymi oczami w głąb jej oczu.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Lut 02, 2011 8:47 pm

Lex starała się zrozumieć niejasny bełkot przyjaciółki. Początek nie był za ciekawy, ale później, gdy się uspokoiła, trochę, dało się zrozumieć sens jej wypowiedzi.
- Och Kat... - westchnęła, chciała jej coś powiedzieć, ale samica znów zaczeła płakać. - Kat spójrz na mnie - zażądała Lex chwytając jej twarz, - Kat słonko, byłaś w kawiarni i tam był Cian, to rozumiem, dalej.. - Lex nie spuszczała jej z oka, bo to co mówiła samica przez łzy nie było zbyt zrozumiała, a może Lex chciała usłyszeć to jeszcze raz, tak dla pewności?
- Kochanie, i co się stało.. nie płacz tak, uspokój się i powiedz ze spokojem - Patrzenie jej w oczy i łagodny ton sprawił, że Kat pomału się wyciszyła.
No nareszcie, nie puszczając jej twarzy, czekała aż przyjaciółka odpowie, nie da jej się znów rozpłakać.
- Spokojnie, mów spokojnie..- łagodne słowa i ciepły głos, Lex miała nadzieję, że to zadziała.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 6:31 pm

Katara po chwili się uspokoiła. Jednak dalej łzy płynęły jej po policzkach.
- Poszłam do kawiarni. I spotkałam tam Ciana. I sięgnęła po cukier i dotknęła jego dłoni. I on splótł nasze palce. Cian pocałował moją dłoni. I zapytał się o Mordha. I ja odpowiedziała. On stwierdził ze musi iść do pracy a ja dotknęłam jego policzka on wtedy pocałował znów moją dłoni i wyszedł. A ja uświadomiłam sobie że się w nim zakochałam. -Powiedziała i się przytuliła do Lex. Katt bała się nawet trochę swoich uczuć. Spojrzała Lexie w oczy.
- Ale nie powiedz Mordhowi? -Zapytała ze łzami w oczach.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 9:37 pm

- Jezuuu, Kat - czyli jednak dobrze usłyszała, że ten, tego... Przełknęła ślinę i chwilę się zastanowiła, zanim zaczęła rozmowę. Nie mogła dobijać samicy, nie o to chodzi przeciąż.. prawda?
- Słonko... jesteś pewna, że ... no wiesz, że to co czujesz do Ciana to miłość? Nie nie, nie mam nic złego na myśli - dodała pośpiesznie - chcę być pewna, żeby nie powiedzieć, czegoś, co może okazać się , ech no nie ważne, nie chcę Cie wprowadzić w błąd. Ok - Poczekała na odpowiedź, Kat przytaknęła głową - Super... A on, czy on.. no wiesz, bo to że robi do Ciebie maślane oczy to ja widziałam. Jednak.. Czy on wie jaki układ jest między Tobą a Wielebnym, znaczy Mordhem? Bo właściwie, co jest między wami. Znaczy szefem i Tobą? - To nie będzie łatwa rozmowa, dla żadnej z nich.
- I nie bój nic, ja nie sypnę. Możesz być spokojna, o tej rozmowie nikt sie nie dowie, przyrzekam.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 9:46 pm

- Lexie ja już nic nie wiem. Kiedy go widzę po prostu przestaje racjonalnie myśleć. Nie jestem pewna swoich uczuć. Co do Mordha. Raczej nic mnie z nim nie łączy. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Poza tym z tego co wiem to on i szefowa ochrony idealnie do siebie pasuję. -Stwierdziła. Schowała twarz w dłoniach.
- Nie wiem czy on coś do mnie czuje. Ale dała bym wszystko żeby się tego dowiedzieć. -Dodała po chwili.
- Lex co ty byś zrobiła w takiej sytuacji? -Zapytała się.
Katt była chyba w sytuacji bez wyjścia. Nie wiedziała co zrobić. Wampirzyca miała nie mały mętlik w głowie.
- I co ja mam zrobić? -Powtórzyła.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 10:01 pm

- Tak, to znaczy, że wpadłaś po uszy - wiem cos o tym... Sama sie tak dziwnie zachowuje przy doktorku, że mózg staje - Słuchaj, po tym co widziała, nie jesteś mu obojętna, znaczy Cianowi. - Wielebnemu zresztą tez ... sytuacja nie jest za różowa - Kat musisz sprawę postawić jasno, obu samcom. Załatwić to szybko i bezboleśnie. niech Mordh wie, co jest między wami. Nie możesz go zwodzić, on tez ma coś, te, no ooo uczucia. - brawo Lex, pięknie, po prost geniusz z Ciebie - Ja znam go trochę z innej strony i jakoś nie chciałam jej zmieniać, ale musisz mu powiedzieć. Cian już zapewne się wkurwia, bo jest zazdrosny i tyle, jak to samiec.- Pogłaskała Przyjaciółkę po głowie, a co miała zrobić?
- Wiesz, ja nie jestem dobra w te klocki. Żyję bardzo długo i zawsze byłam sama... ja mam inne podejście do życia, dla mnie.. no wiesz zawsze walę wszystko prosto z mostu i zabawy w podchody,.. to nie dla nie. Powiedz im, im obu co czujesz. No chyba, że chcesz by Wielebny urwał łeb Ciana, przy samej dupie... osz kurwa, przepraszam Kat - zajebiste pocieszenie, nie ma co... - Ok nie tak to miało wyglądać, chodzi o to, że jesli nie postawisz sprawy jasno, może komuś stać sie krzywda, a lubisz ich oboje, więc szkoda by było. - I do tego miałabyś wyzuty sumienia..
- Nie musisz iść zaraz tego rozwiązywać, daj sobie trochę czasu, przemyśl to, oderwij sie od nich obu i zastanów, czego ty chcesz.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 10:32 pm

Aghres zdenaterializował się tuż za drzwiami wejściowymi i powoli poszedł w stronę salonu.
- Lex? -zawołał a widząc burze blond włosów uśmiechnął się. Czekała na niego. Jednak na fotelu zauważył drugą samice.
- Jesteś gotowa? Widze że masz gości.
Brunetka niewygladała na szczęśliwą. Coś musiało się stać.
Stanął koło kanapyi obserwował jak Lexie wstaje.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 10:40 pm

Biednemu zawsze wiatr w oczy Nie mogła zostawić teraz kat, ale jechać chce. Gdy zobaczyła doktorka.. no wiadomo, szał ciał i w ogóle radocha. Wstała powoli z kanapy i podeszłą do samca. Położyła mu ręce na ramiona i uśmiechnęła się, ale tak nie na 100% promiennie.
- Ochh jesteś, czekałam, ale.. - wskazała głową na samicę na kanapie. Znał ją, bo ją leczył, więc ich nie musiała sobie przedstawiać. - Misiu, to awaryjna sprawa, czy musimy jechać już teraz, czy.. hymm możemy to.. znaczy, czy poczekasz trochę, muszę pomówić z Kat. - Zrobiła do niego słodkie oczka i minkę rozbitej dziewczynki. Przygryzła wargę, a co jeśli on powie, że nie poczeka? Uuuu nie będzie wesoło
- Nie gniewaj się,.. - pocałowała go delikatnie i szepnęła do ucha - zależy mi na naszym wyjeździe... nie mogę jednak jej teraz tak zostawić. w jej głosie było, cos, czego sama się nie spodziewała - troska o Kat. Tak to było dziwne, przynajmniej dla niej.
- Zaczekasz na nie w kuchni, to nie jest dobry pomysł, byś był przy tej rozmowie. - Cały czas obejmowała samca, by jej nie uciekł, nie może...
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 10:46 pm

Misiu??? Zdiwił się ale było mu miło.
- Rozumiem. Spokojnie. Mogę zaczekać. Psaniec czeka w aucie... wiesz... myśle że... że mógłbym się ulotnić na pół godziny. A jak wrócę to poczekam. Dobrze? -powiedział spokojnie.
Dobrze że Lex wspierał swoją koleżankę. A wię jednak nie była taka zła i bezwzględna jak sama siebie oceniała.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lut 03, 2011 10:52 pm

Posłała mu spojrzenie, które mówił " jesteś wielki" Pocałowała go i z uśmiechem i wyrazem ulgi odpowiedziała
- Nie musisz stąd iść, możesz zostać... tylko wiesz, to taka babska sprawa.. - znów przygryzła wargę.. Teraz wyszło, że jest pewnie plotkarą, albo coś.. jezuu co on o nie teraz pomyśli?
- Musze pomóc Kat rozwiązać pewien problem, ale.. wiem co zrobić, więc to nie potrwa za długo. Mam plan - Mrugnęła do niego. Jej ręce nadal były na nim, tak było jej dobrze, że nie chciała go puszczać, zrobiła to po chwili z dużą niechęcią i miny niekochanego dziecka.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 12:23 pm

Uśmiechnął się lekko. On też miał plan.
- Załatwie jeszcze coś w mieście i będę tu za pół godziny. -powiedział.
Wpił się w jej usta namiętnie a po chwili oddalił się o krok i z uśmiechem zdematerializował się gdziś w ciemnym zaułku centrum niedaleko miejsca docelowego.


zt
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 12:41 pm

Katt wysłuchała tego co mówiła do niej Lexie. Tak łatwo powiedzieć albo poradzić trudniej zrobić. Otarła łzy z policzków które przestały już na szczęście lecieć. Nagle pojawił się doktorek. Katt zrobiło się trochę głupio że zatrzymuje. Zastanawiała się co zrobić. Z jednej strony chciała powiedzieć Mordhowi że nic do niego nie czuje że są tylko przyjaciółmi. Bo taka była prawda. Jednak bała się nieco jego reakcji. Z drugiej strony bała się trochę uczucia do Ciana. Ech cieszyła się że może pogadać z Lexie jak by nie spojrzeć była to chyba jej jedyna bliska przyjaciółka
- Lex... ale ja się nie mogę oderwać. Przynajmniej od jednego. Wiesz nie dość że pracuje razem z Mordhem w klubie to jeszcze chwilowo u niego mieszkam. -Stwierdziła. Tak do mojego domu mi nie pozwoli wrócić . Katt odgarnęła włosy.
- A co jeśli powiem i będzie jeszcze gorzej niż jest? -Zapytała sie kiedy jej przyjaciółka usiadła znowu koło niej na kanapie.
- Przepraszam cie Lexie nie powinnam tak nagle się zjawiać. -Stwierdziła i wskazała na miejsce gdzie przed chwilą stał doktorek.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 12:54 pm

Pożegnała doktorka, uch ten jego pocałunek, no nie spodziewała się tego. Przytaknęła na jego propozycję i wróciła do Kat.
- Słuchaj, obie wiemy, że nieuczciwe zagrania nie są w Twoim stylu. Jeśli nie powiesz prawdy będziesz się męczyć jeszcze bardziej- Stwierdziła rzeczowo Lex. Tak zdążyła już poznać samicę na tyle by umieć rozpoznać pewne jej zachowania. Chwyciła policzki samicy i z uśmiechem dodała. - Kochasz Ciana, lubisz Mordha taka jest sytuacja i na siłę tego nie zmienisz. I niczym się nie przejmuj, na mnie zawsze możesz liczyć - Pocałowała ją w czoło.
- Wariatko, doktorkiem się nie przejmuj, załatwiłam z nim, że wróci później. - Puściła do niej oczko, wypuszczając ją z uścisku. Jako czarny charakter, coś ostatnio miękło jej serce, chyba to wina Aghresa..
- Oj, a mieszkaniem też się nie martw... - Lex roznosiło normalnie, była zadowolona i szczęśliwa i chciała by Kat też się trochę rozweseliła - wiem, że nie możesz na razie wrócić do swojego mieszkania, ale jest przecież moje - wskazała na apartament - jest dość duży, chyba wystarczy, co? Jest wolna sypialnia dla gości, pełna lodówka z jedzonkiem, nawet swojego psiaka możesz tu sprowadzić. Mnie nie będzie z tydzień, dwa, więc mieszkanie i tak będzie puste. - Jej optymizm w głosie zaskakiwał ją, ale cóż to wina,.. wiecie kogo. - I nie musisz wcale wracać do mieszkania Wielebnego, ja Cię zapraszam do siebie. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 1:14 pm

Katt uśmiechnęła się na słowa Kochasz Ciana . One tak fajnie brzmiały. Po chwili Lexie zaproponowała że samice może u niej zostać. O to było świetne rozwiązanie. Nie będzie musiała wracać do Mordha i odpocznie od wszystkiego. Uśmiechnęła się do niej.
- Dzięki Lex. A co jeśli on Cian nie czuje nic do mnie. No wiesz co jeśli on się tylko zauroczył i przejdzie mu kiedy zobaczy inną ładniejsza samice? -Zapytała się. Bądźmy realistami. Przecież prędzej czy później Cian znajdzie inną. Chyba że naprawdę zakochał się w Katt. W takim razie oboje są teraz pewnie bardzo nieszczęśliwi. Katt westchnęła głośno i poprawiła się na kanapie. Spojrzała Lexie w oczy. Cieszyła się ze szczęście przyjaciółki. Kto wie może jak Pani Kronik da to będzie jeszcze robić za świadkową na jej ślubie. O tak było by fajnie. Po chwili rozejrzała sie po całym salonie. Faktycznie mieszkanie było duże.
- A co z Mordhem? Jak mam mu powiedzieć że będę mieszkać sama? -Zapytała.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 1:33 pm

- Oj mały głupiutki misiu - zaśmiała się za Kat - Ja widziałam jego maślane oczka.. i wtedy w szpitalu, i jak z nim w barze gadałam. Daj spokój, jeśli nic dla niego nie znaczysz, no litości.. nie wkurzałby się tak o Mordha, gdyby mu na Tobie nie zależało. Żaden samiec nie lubi, jak jego samica zadaje się z innym, natura - wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Widać było że Kat jakoś odzyskuje spokój i zaczyna do niej docierać, że nie jest w beznadziejnej sytuacji.
- Ej, ej jakie sama? A Twój pies? no i ja? To nie jest "sama" no a poza tym, możesz powiedzieć Mordhowi, że obok mieszka Xhex i jak coś zwrócisz się do niej, nie bój żaby, będzie dobrze. - Wyściskała Katarę za wszystkie czasy, jak by jej dawno nie widział.
- Słuchaj no jest jeszcze jedna sprawa,.. muszę cię uprzedzić już teraz, by nie było niespodzianek. Moje mieszkanie jest dość dobrze pilnowane, mam pewien układ z jednym wampirem, więc zaraz dam Ci kody i go uprzedzę, że będziesz ze mną mieszkać, bo jak zapomnisz wyłączyć alarm,.. hymm on tu wparuje.. jest mi winny parę przysług i takie tam, więc się nie bój, nie zrobi ci krzywdy. Ale spoko wszystko napiszę ci na kartce, byś nie miała problemów. - Skończyła to zdanie na jednym wydechu - Ochh mam nadzieje, że cię nie przestraszyłam?
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 1:43 pm

Lexie miała racje. Przecież nie może cały czas zadręczać się tą niezdrową sytuacją. Jak tylko dojdzie do siebie rozwiążę to.
- A co jeśli on ma już samice? -Zapytała się. Po chwili Lexie powiedziała jej o kodach i innych taki oraz o wampirze.
- Nie no spoko. Jakoś sobie dam rade. -Skwitowała z uśmiechem. Tak miała Lexie i swojego pieska i będzie ok. A jak nic jej się nie ułoży zawsze można wyjechać z miasta albo zdecydować się na ostateczność i przespacerować się o świcie. Zaraz o czym ona myśli... chyba za dużo naoglądała się księżycu w nowiu. Ech... no czasem i takie coś ją ogarniało. PO chwili jednak wyluzowała i powiedziała.
- To ty planujesz mnie zostawić z tymi małpami w Zero Sum.?! Ale zdajesz sobie sprawę że jak przyjedziesz to nie będzie żądnego śmiertelnego personelu? -Zapytała. Humor samicy uległ niewątpliwemu poprawieniu. Nie ma to jak plotuchy z przyjaciółką.
- Ty Lexiu a co mam zrobić jak się znowu zobaczę z Cianem? -Zapytała się.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 2:00 pm

- Al;e pamiętaj najpierw pogadaj z szefem, powiedz co i jak i wytłumacz, że mieszkasz u mnie, by nie robił syfu, jest do tego zdolny - posłała jej żartobliwy uśmieszek. Wstała z kanapy i poszła w stronę barku, wygrzebała kartkę z kodami. - Masz - podała kartkę Kat - naucz się tego, dla własnego dobra, bo inaczej Lance wparuje tu jak jakiś terminator - zaczęła się rechotać - no dobra koniec tych żartów.. odrobina powagi. - Ale gdy usłyszała o kelnerkach, znów zaczęła się śmiać - No wiesz.. ja mogłam je niańczyć xx lat to Ty wytrzymasz dwa tygodnie - obie zaczęły pokładać się ze śmiechu.
- Ej, dobra, bo zaraz ma wrócić Doktorek. Twoja sypialnia jest tam - wskazała drzwi do sypialni dla gości - reszta domu do Twojej dyspozycji, a jak spotkasz Cian, to go złap i nie puszczaj, dopóki Cie nie wysłucha i nie powie Ci prawdy. Nikt nie jest dzieckiem, a życie to nie bajka, skoro on jest dupa i się cyka, to ty musisz wziąć sprawę we własne ręce i tyle słonko. Do dzieła - wstała z kanapy, czekała teraz na doktorka, pół godziny, juz minęło....
- I pamiętaj, na mnie możesz zawsze liczyć, jeśli coś będzie nie tak to dzwoń o każdej porze, no wiesz najwyżej nie odbiorę - chwila ciszy, a potem ich śmiech rozszedł się po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 2:19 pm

Katara śmiała się razem z Lexie.
- Tak chyba będę musiała przejąć inicjatywę. -Stwierdziła.
Po chwili obie na powrót zasiadły na kanapie i jeszcze się śmiały
- To co tam zakwitło między tobą a doktorkiem? -Zapytała. Katt doskonale pamiętała ten moment w klinice kiedy Lex wróciła w nieswojej koszuli. Wiedziała że przyjdzie taki moment że się zapyta o to. Samica wypłakała się już barmance za wszystkie czasy. Następny taki atak histerii dopiero za rok będzie mogła przeżyć. Spojrzała na nią z chochlikowatym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 2:35 pm

- Tak zdecydowanie ruszaj do boju - Lex była pewna, że tak należny zrobić, żeby się ten tego znaczy, żeby Kat się wreszcie ułożyło, musi sama o to zadbać. Bo przecież samica zasługiwał na to jak nikt, no może Lex chodziło bardziej o porównanie do własnej osoby, ale wiadomo o co chodzi.
Pytanie Kat jakoś jej nie zdziwiło, wiedział, że prędzej czy później takie pytanie padnie.
- No wiesz.. przejęłam inicjatywę - zaśmiałam się do Kat puszczając jej oczko. - Wiesz przy nim zachowuję się, nie jak ja. Rozumiesz to prawda.. Jak z nim jestem, jestem inną osobą, lepszą... - zamyśliła się na chwilę - wiem, że moich 400 letnich przyzwyczajeń nie zmienię w tydzień, ale dla niego.. kto wie... - znów się zamyśliła - dla niego jestem gotowa się zmienić, chociaż mnie to przeraża. - Tak to ją przerażało, zostanie zniewolona i może zapomnieć o swoim frywolnym życiu... bała się tego jak diabli, rodzina i takie tam,.. to nie jest jej mocna strona. Lex jest typem destruktora, zawsze była.. i obawia się, że tak się stanie i tym razem.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 2:51 pm

- I dobrze skoro wam się udało to i mnie się uda. -Stwierdziła i przytuliła jeszcze raz mocno Lexie.
- Dzięki że tyle dla mnie robisz. -Chodziło jej o mieszkanie i wsparcie.
Po chwili odkleiła się od niej i dodała.
- Tylko nie zamęcz tego doktorka. -Uśmiechnęła się.
Po chwili obie znowu zasiadły na wielkiej kanapie. Katt była już spokojne i nawet zaczęła układać sobie w głowie.
- Gdzie jedziecie? Jeśli można wiedzieć? -Zapytała się. Katt była troszkę ciekawska ale to chyba normalne u każdej kobiety. Odgarnęła włosy i westchnęła sobie głęboko.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lut 04, 2011 3:00 pm

Wstrząsające spotkanie, zaczęło się przemieniać w miłą pogawędkę.
- Zobaczysz wszystko będzie dobrze, a jak nie.. to ja wparuję i poustawiam te Twoje samce - słychać było w jej glosie sporo żartu, co miało je znów rozbawić i tak też się stało. Wszystko zaczęło się układać, przynajmniej na razie, tylko, gdzie był doktorek?
- No spokojnie, nie zrobię mu nic złego - z ręką na sercu odpowiedział samicy i do tego nader poważnie - nie mogłabym. - dodała po chwili.
- Do Bentley Mars, Aghres ma tam jakieś sympozjum lekarzy, czy konferencję i mnie zaprosił, a ja nie mogłam się nie zgodzić. - Te porozumiewawcze spojrzenia między nimi i obie samice wiedziały co w trawie piszczy.
- Mam tylko nadzieję, że zaraz przyjdzie.. no bo chyba się nie rozmyślił??
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Apartamentowce :: Apartamentowiec 2 :: Apartament Lexi-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs