Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Salon    Nie Gru 19, 2010 9:31 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]


Ostatnio zmieniony przez Lexie dnia Pią Sty 28, 2011 3:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 05, 2011 2:05 pm

//Klinika A

Wróciła z Londynu rozdrażniona. Wizyta u jej, no właśnie? U samca, z którego się żywi, nie przebiegła najlepiej. Była wkurzona, musi znaleźć sobie kogoś innego. Tamten ciul się nie nadaje do niczego, pustak i wieśniak. Była zła na siebie, że się z nim zadała, zła, że dopiero teraz kazała mu się odwalić.
Rzuciła walizki i wszystkie rzeczy. Nie wiedziała co ze sobą zrobić. Wierciła się po mieszkaniu, jak smród po gaciach.
- Aaaaaaaaaa chyba oszaleje - wrzasnęła wściekła, przeciągając się i wtedy poczuła, że nie powinna tego robić. Szwy dały o sobie znać, to dziadostwo... trzeba się go pozbyć. Jednak do kliniki nie miała chęci iść, teraz potrzebowała czegoś zupełnie innego, zajęcia?
Chyba pójdzie do pracy, no może nie stanie za barem, ale się tam urżnie?

zt
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 18, 2011 3:59 pm

//łazienka
Owinięta tylko w ręcznik siedziała na sofie. Włączyła telewizor i położyła nogi na stolik. W telewizji leciały same durne programy, więc skakała po kanałach aż nie zatrzymała się na wiadomościach, nic ciekawego nie było, więc.. wróciła do zabawy pilotem.
czas płynał wolno, przynajmniej jej. Głowę oparła o oparcie i gapiła się w sufit, nie ma to jak twórcze zajęcie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 18, 2011 5:19 pm

Aghres zdematerializował się przed drzwiami do mieszkania Lex. Jeednak przez okno wpadało wiele światło więc znów zdematerializował się by być tuż za drzwiami. Dzięki bogu że drzwi ani ściany nie były z metalem.
- Lex? -zapytał czując zapach samicy. Nie chciał wchodzić dalej bo przecież wtargnał bez pytania do jej mieszkania.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 18, 2011 11:56 pm

Podeszła wolnym krokiem i wskazała, że ma wejść dalej. Do salonu prowadził wąski i krótki korytarz. Nic nie powiedziała, no a niby co miała powiedzieć? Stał biedak, a było już bardzo jasno, nie chciała by się usmażył na słonku, więc nie wyrzuci go z mieszkania.
Po długiej chwili milczenia, nie mogła się nie odezwać.. była zmęczona. Komenda to nie jest jej ulubione miejsce spędzania czasu.
- Nic mi nie jest - zakryła rozwalone czoło mokrymi włosami. - Policja nie będzie mnie dręczyć.. wszystko wyjaśniłam, jest ok- szła nie patrząc, czy idzie za nią. Jednak jego stała bliskość, nie pozwoliła w to wątpić. Stanęli przed kanapą i wtedy się do niego odwróciła, stał blisko, bardzo blisko niej.
- Nie musiałeś się fatygować... - podciągnęła ręcznik, którym była owinięta, by zakryć ślad po pasie bezpieczeństwa. No w końcu twierdziła, że wszystko jest cacy, więc... ślady trzeba było ukryć.
- Niepotrzebnie się narażałeś, mogło Ci się coś stać, już prawie świta, powinieneś być bardziej roztropny - cóż, starała sie odwrócić jego uwagę,... ale chyba kiepsko jej szło, bo Agrhes, tak na nią patrzył, nie mogła rozszyfrować jego spojrzenia.


Ostatnio zmieniony przez Lexie dnia Sro Sty 19, 2011 2:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 2:06 pm

Aghres szedł za nią wpartując się w nią jak w dzieło sztuki.
- Napewno nic ci nie jest? Martwiłem się. W końcu z policją nie ma żartów.
Powinnaś być bardziej ostrożna. powiedział do niej w myślach. Bez wątpienia miała żywy temperament i nie tylko w łóżku ale i w życiu codziennym. W końcu drugi raz widział ją po tym jak wpadała w tarapaty. Już drugi raz, a znali się tak krótko.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 2:36 pm

- Naprawdę, nic mi nie jest - uciekła wzrokiem, no cóż kłamała zawsze w żywe oczy bez mrugnięcia, a przy nim zachowywała się jak cnotliwa idiotka. On raczej ślepy nie był i zapewne widzi, że ma lekkie obrażenia, ale jako tako jest ok. Trzymała w łapkach ręcznik, miętoląc jego końce, by się czymś zając. To niby miało ją uspokoić.
- Napijesz się czegoś? - Ooo zmiana tematu na mniej krępujący była łatwiejsza. Nie ma to jak rozmowa o niczym.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 2:54 pm

- Jasne, daj mi cokolwiek, najlepiej coś z alkocholem. Jestem nieco zestresowany. -przyznał. Cóż... w większości to była jej wina.
- Ale widze że zraniłaś się w głowę. -powiedział widząc zaczerwienienie pod włosami na czole.
Usiadł na kanapie.
- Ładnie tu u ciebie. -powiedział, vnic innego nie przychodziło mu do głowy.
Tak czysto i klarownie. Trochę po męsku a może poprostu nowoczesnie. Aghres nie znał się na nowoczesnej modzie dotyczącej mebli.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 3:04 pm

- Jasne... - podeszła do barku i nalała mu szkocką, sama tego dziadostwa nie piła, ale zawsze miała alkohol w zapasie. Przezorny zawsze ubezpieczony.
- Proszę - Podała szklankę - Mogę Cię przeprosić na chwilę? Tylko coś wrzucę na siebie - Bieganie w ręczniku nie było dobrym pomysłem. Poszła więc do sypialni i chwyciła leżący na łóżku szlafrok. Było to takie jakby kimono, ale lepsze takie coś.. niż frota.
Gdy powiedział, że ładnie u niej zaśmiała się.
- Nie tego się zapewne spodziewałeś, co? - Fakt jej mieszkanie było urządzone bardzo chłodno.. bardziej po męsku, bez dupereli i uroczych obrazeczków, miśków i pluszaczków.
- Ooo wiesz, to nic takiego - dotknęła się czoła i usiadła obok niego na kanapie. - Dlaczego jesteś zdenerwowany?
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 4:04 pm

- Dobrze, wierzę ci na słowo. Ale byłbym szczęśliwszy widujac cię w lepszym stanie. A twoje mieszkanie jest bardzo klarowne i porządne.
Upił odrobine trunku ze szklaneczki.
- Wiesz ...w klinice miałem urwanie głowy trzeba było składać trochę kości, ditego mała dziewczynka spadła ze schodów a urazy kości przed przemianą bywają bardzo szkodliwe. Akurat miałem chwilę przerwy i byłem w swoim gabinecie kiedy postanowiłem do ciebie zadzwonić. Myślałem... wiesz... twój głos...mnie uspokoił. -przyznał ukrywając lekki uśmiech i wgapiając się w szklankę.
- Ale potem...ty miałaś ten wypadek i spiąłem się jeszcze bardziej. Martwiłem się że mogą zatrzymać cię do świtu.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 4:13 pm

Jego troska, była urzekająca. Nie znali się przecież, widzieli się ledwie 2 razy w życiu..
- Tak, z reguły nie miewam.. normalnie to wyglądam lepiej, a nie tak żałośnie jak ostatnimi czasy - westchnęła. Tak, ostatnio to chyba pech nad nią ciąży, albo Pani Kronik mści się za jej rozwiązłe i hulaszcze życie.
- Jesteś pewnie bardzo zajęty... Nie powinnam Cię obarczać moimi sprawami. - To był pracowity samiec, miły, ciepły i uroczy... ona nie powinna niszczyć mu życia, to wobec niego nie fair. Ona była złą kobietą,...nieodpowiednią dla takiego samca... Jednak jego urok i troska sprawiały, że nasza sucz miękła.
Przysunęła się do niego jeszcze bardziej. Wyjęła mu z rąk szklankę i odstawiła na stoliku. Chwile popatrzyła w te jego oczka, po czym, go pocałowała. Nie mogła się oprzeć pokusie i tego nie zrobić, zwłaszcza, że tak ładnie wyglądał z tym uśmieszkiem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 4:58 pm

Już chciał jej zaprzeczyć, powiedzieć jej że ma przecież wiele wolnego czasu poza kliniką.
Zaskoczyła go znowu. Znowu miło go zaskoczyła. Uśmiechnął się oddając jej pocałunek. Gdy skonczył przejechal; po jej szyi językiem chłonąc cudowny zapach jej ciała.
- O! to mnie na pewno uspokoi. -powiedział z szerokim uśmiechem czując się jak jakiś nastolatek. Bo była dla niego jak narkotyk.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 5:17 pm

Jego język na jej szyi wywołał falę podniecenia. Odezwał się w niej instynkt zwierzęcia. Chwyciła kimono i zadarła je lekko do góry, by móc na nim usiąść. W sumie to go dosiadła, ale nie będziemy się czepiać dupereli.
Chwyciła jego twarz w dłonie i patrząc mu w oczy zapytała
- Zaopiekujesz się mną doktorku? - jej głos był cichy, wymruczała mu to pytanie, po czym zatopiła w nim swe usta. Język sam się wślizgnął mu do ust. Ciepły oddech owionął ją. Doktorek pachniał cudownie.. można by go było zjeść, mniam. Zsunęła rękę po jego klatce piersiowej, materiał był miły w dotyku, ale ona chciała jego ciała. Wyjęła koszulę ze spodni i wsunęła zimne łapki, pazurkami drażniąc jego skórę, przesuwała się po jego ciele. Przysunęła się do niego jeszcze bliżej, przylgnęła wręcz do niego, a jej kimono odsłoniło jej gładkiego uda. Poczuła na sobie jego ręce, ciepłe i miłe. Miał delikatne dłonie, które świetnie pasowały do jej ciała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 5:36 pm

- O, tak... -powiedział zarówno odpowiadając na jej pytanie i jęcząc z podniecenia. Usiadła na nim zaczynając pieścić jego ciało swoim cudownym dotykiem. On też nie pozostawał jej dłużny. Nie mógł się powstrzymać.
- Nie tak szybko. -powiedział z uśmiechem minutę później, składając jej ostatni pocałunek na szyi. Spojrzał na nią rozmarzony jednak starał się myśleć trzeżwo. Przesunął dłoń po jej gładkim udzie czując że coś uwiera go w spodniach. Ale przecież mają jeszcze czas.
- Jak z wyjazdem? Dostałaś urlop? -zapytał zaciekawiony odsłaniając jej rankę na głowie i oglądając ją. Poprostu draśnięcie, i miała guza. Chyba powinna przyłożyć coś zimnego na ranę.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 5:53 pm

Gdy odpowiedział twierdząco mruknęła z aprobatą. Była gotowa zerżnąć go na miejscu, była na niego napalona jak cholera. Kiedy ja odsunął od siebie jęknęła z żalu. Zrobiła smutne oczka, jak zbity pies, albo niechciane dziecko. Pociągnęła nosem, że płacze i zaczęła z niego złazić.. Tak się nie bawi, to okrutne..
- Mogę to zrobić wolno - dodała po chwili złośliwie. Jak ona chciała go... no wiadomo. Jednak on miał umysł lekarza i zmacał najpierw jej czoło.
- Nic mi nie jest - mruknęła zła i sfrustrowana. To było tak, jak pokazać dziecku lizaka, dać polizać, a później zabrać i schować za szybką.. no masakra.
- Tak. Mordh dał mi wolne. - nadal miał podkówkę i smutne oczka. Nie siedziała już na nim, tylko nachylała się, bo była w trakcie złażenia, ale szło jej to nad wyraz opornie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 6:09 pm

Zauważył że posmutniała i gdy zaczeła zchodzić mu z kolan on przytrzymał ją ręką i mocno pociągnął w swoją stronę tak że praktyczni nie dzielił ich nawet jeden centymetr. Trzymał ją mocno nie pozwalając się ruszyć..
- Zrelaksuj się. i nigdzie nie idż. Tak jst dobrze. -powiedział powoli. Zesztywniał w spodniach czując jak jego członek ociera się o jej udo przez warstwy materiału. Pociągnął sznurek od jej podomki o gładki materiał spłynął z jej ramion odsłaniając obydwie pełne piersi o krztałtach gruszki. Spojrzał łakomie na jej różowe sutki wiedząc już że ona mu nie odpuści. Ani on jej.
- Jesteś piękna. -powiedział bez namysłu. Bo było to przecież oczywiste jak codzienny zachód słońca.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 6:30 pm

Nie sądziła, że doktorek ma tyle siły, ale miał. Przyciągnął ją do siebie, co bardzo jej się spodobało, bo nie dzieliła ich zbyt duża przestrzeń. Jego ciepły oddech powodował, że dostawała gęsiej skórki. Głaszcząc go po policzku uśmiechała się już zadowolona. Wczepiła się ręką w jego włosy i brutalnie przyciągnęła go siebie jego twarz.
Tak teraz można było powiedzieć, że się relaksuje.
- Chyba musisz mi pomóc się zrelaksować...sama nie dam rady - była perfidna. widziała jego wzrok na swoim ciele, ale i tak musiała go jeszcze podkręcić. Spojrzała na niego przymrużając lekko oczy. Czuła jego podniecenia, jego ciało pachniało seksem, a członek stał dęba.
Zrzucił z niej okrycie, co nie było dla niej czymś czego nie chciała. Chciała czuć jego ręce na swoim ciele, no i nie tylko ręce, chciała mieć na sobie. Głosikiem aniołka wyszeptała mu kilka słów , do ucha.
- Weź mnie, jeśli masz odwagę - może głosik był aniołka, ale jej wzrok i uśmiech były iście szatańskie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 6:46 pm

- Jesteś niewiarygodna. -powiedział kładąc rękę na jej piersi pozerając wzrokiem jej ciało. Wtulił policzek w jej szyję obsypując ją delikatnymi pocałunkami które z czasem robiły się coraz bardziej łapczywe i zchodziły niżej w kierunku piersi właśnie.
Jego ręka delikatnie szczypała sutek jej drugiej piersi a drugą ręką błądził po jej udzie. Popchnął ją na kanapie by znależć się na niej. Lizał jej pierś szukjając miejsca które jego ręce mogłyby dobrze ją pieścić. Znów go podnieciła. Sprawiała że odlatywał w krainę przyjemności. Tęsknił za tym uczuciem.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 6:58 pm

- Powiedz, że mnie pragniesz - W jej umyśle szalał huragan, a w ciele ogień. Była mokra, podniecona i napalona jak dzika kotka. Nie myślała już trzeźwo, chciała tylko poczuć go w sobie. O bogowie Jęknęła gdy zaczął ją pieścić, żałowała tylko tego, że on jest w ubraniu i nie może wbić się w niego pazurami.
Doktorek rzucił ja na kanapę i teraz był już na niej, jego pocałunki, jego język.. mrachhh Lex mruczała, z zadowolenia, co ewidentnie go podniecało. Oplotła go nogami, by nie mógł się juz wycofać.. teraz był już jej.. ofiara została schwytana w sidła. Sama zresztą się chyba też złapała.. to się jej nie zdarzyło,.. nigdy nie reagowała tak, na żadnego samca..
Gdy jego pieszczoty stały się bardziej ostre, a pocałunki łapczywe jęknęła, bo tylko tyle mogła teraz zrobić.
- Tam jest sypialnia - wysapała wskazując w stronę uchylonych drzwi. Tak chciała się tam z nim znaleźć, że szkoda słów.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 7:15 pm

- Jak niczego innego na świecie. -odparł całując.
Zszedl zniej, wstał i zahipnotyzowanym wzrokiem spojrzał na nią. Znów uśmiechnął się na samą myśl tego co mogliby zrobić w jej sypialni. Teraz przyszedł czas by samiec się wykazał. Po długotrwałym niedoborze krwi nie wrócił jeszcze do starej formy ale przynajmniej tyle mógł zrobić: Posniósł ja jedną ręką trzymając ją na karku a drugą pod kolanami. Nie była zbyt ciężka a to że wogulę ją uniósł wtórowało Dokrotorowi szybki powrót do pełnego zdrowia. Jak tylko dokrwi się jeszcze kilka razy zobaczymy starego dobrego Aghresa. To prwidłowe dokrwienie decydowało o wszystkim.
Zaniósł ją do drzwi które wzkazała otwierając je nogą...

// sypialnia //
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 19, 2011 7:35 pm

Może i Agrhes nie był Pudzianem i nie przenosił autobusów, ale gdy doktorek wziął ją na ręce.. odpłynęła. Pocałowała go wszyję, wciągając jego zapach, tak.. pragnął jej. Miała nadzieje, chciała by ten dzień trwał i trwał...
Doktorek zaniósł ją do sypialni, co bardzo jej odpowiadało, tak.. być tam z nim.

//Sypialnia
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 24, 2011 7:18 pm

//Łazienka
Podreptała grzecznie przodem do salonu, gdzie zaległa na kanapie. Spojrzała na doktorka, miał nietęga minę, czyżby się o nią martwił? No w sumie.. była po wypadku, prawie całodziennej orgii i jeszcze oddała mu krew, tak to sporo. Teraz gdy siedziała znów owinięta tylko w ręcznik czuła, jak by to była lekka powtórka z rozrywki, tyle, że Agrhes tym razem opuszczał jej mieszkanie.
- Spokojnie misi, nic mi nie jest - posłała mu słodki uśmiech, by się nie martwił.
Podwinęła nogi pod brodę i owinęła się ramionami, by nie kusiło ją, no bo wiadomo, rzuciłaby się na niego. Miał mokre włosy, a oczy błyszczały mu z podniecenia i dokrwienia, kto by nie chciał go przytulić co?
- Możesz wracać do kliniki, ja zresztą też zaraz powinnam iść do pracy - no tak jeszcze jeden dzień..
- Agrhes... - zaczęła niepewnie - jesteś pewien,.. no wiesz - nie chyba nie wiedział, bo dziwnie patrzył na nią - no, że chcesz, żebym pojechała z Tobą. - przygryzła wargę i zerknęła na niego, był taki słodki.. uchhh aż krew wrzała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 24, 2011 7:39 pm

Ok, Krew wrzała ale to moło trochę osłabuć naszą blondyneczkę. Aghr ubieral się mówiąc:
- W razie czego poprostu dzwoń do mnie a przybędę natychmiast. Mam nadzieje że cię nie osłabiłem, przepraszam.
- Tak, Chcę...-powiedział pewnie po czym ulklęknął obok niej i wziął ją za rękę.
- To będzie dla mnie zaszczyt. -mówił poważnie.
- Martwie się tylko że niebędę w stanie dostarczyć ci wystarczająco dużo rozrywki.
Pocałował ją krótko i powtórzył się:
- pamiętaj, gdybyś żle się czuła to dzwoń
I zniknął.

zt
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 25, 2011 1:30 pm

- Juz mówiłam, wszystko jest dobrze - dotknęła jego policzka - jeśli będę z Tobą, nie potrzebne mi rozrywki - uśmiechnęła się i puściła go. Zniknął. Ona zaległa na kanapie, zamknęła oczy i błądziła myślami.
Gdy minął jakiś bliżej nieokreślony czas, otwarła oczy. Gdy doktorka nie było przy niej zaczynała odzyskiwać zdrowy rozsądek. Znów była sobą, czyli wredną suką. Mózg działa prawidłowo i trawił wszystkie wydarzenia, tak jak należy, a nie pod wpływem emocji.
To było dziwne.. wiedziała, że doktorek jest dla niej ważny, ale gdy nie było go przy niej, zaczynała inaczej o tym myśleć. Gdy tylko on pojawiał siew pobliżu,.. wszystko szlak trafiał, dosłownie. Wtedy zamiast myśleć logicznie, ona poddawała się emocjom.
- Cholera, co się ze mną dzieje? Ja tak nie postępuje - rozmowa z samą sobą, nie była dobrym oznakiem. To się może źle skończyć...
Potrząsnęła głową i wstała z kanapy. Trzeba się pozbierać i ruszyć dupę do pracy. Wrzuciła na siebie to co miała pod ręka i pasowało do siebie. Teraz była przytomna i wiedziała co robić.
Zadzwoniła do mechanika, by dowiedzieć się co z jej autem. Okazało się, że najlepiej by kupała sobie nowe.. no trudno.. biedna nie jest, to może sobie sprawić nowe auto. Oczywiście takie samo jak to, które skasowała. Ale sprawą auta zajmie się po powrocie z wakacji. No właśnie musi się spakować, ale to może zrobić po powrocie z pracy.
Po jeszcze paru chwilach rozmyślań zebrała się w sobie i przeniosła się w zaułek za klubem.

// Korytarz
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 25, 2011 7:42 pm

//Korytarz
Gdy wepchnęła opornego samca do środka odpowiedziała na jego teksty.
- Kartka jest niepotrzebna zaraz dam znać w recepcji, by przekazali jej informacje i dla Twojego świętego spokoju... - zrobiła wymowna minę - zostawię jej wiadomość na poczcie głosowej. Zadowolony? - Grzecznie pokazała, że ma wejść dalej, bo stanie tak na środku niczego nie wnosiło.
- No fakt, skoro już Cię uprowadziłam, to może się przedstawię. - Zaśmiała się, on ją bawił, uwierzcie i to bardzo - Jestem Lex, a Ty? Romku złomku? Jak na Ciebie mówią? - jakoś jego wrogie nastawienie, jej się nie udzieliło. To że on zrzędził jak stara panna nie robiło na niej wrażenia. No i oczywiści, wyczuła te jego wrogie fluidy, nie dało sie nie.
A jeśli ma zamiar jej przywalić, niech liczy się z tym, że ona mu odda.
- Najpierw wolisz się ucywilizować, czy zjeść? - Jedzenie miała, bo niedawno gotowała doktorkowi, więc.. żarełka było pod dostatkiem. Lex włączyła telewizor i przysiadła na kanapie, aż pan hrabia raczy jej odpowiedzieć, a nie gapić się głupawo na nią.
- No... w tej dekadzie doczekam się odpowiedzi?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Apartamentowce :: Apartamentowiec 2 :: Apartament Lexi-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com