Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sypialnia Lex

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Sypialnia Lex    Nie Gru 19, 2010 9:32 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


Ostatnio zmieniony przez Lexie dnia Pią Sty 28, 2011 3:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Sro Sty 19, 2011 7:26 pm

Tak, miło będzie się razem 'odprężyć'. Położył ją delikatnie na łóżku. Jej satynowy szlafroczek rozchylił się ukazując jej nagie ciało zasłonione jedynie czarnymi koronkowymi stringami. Zapragnął znależć się w niej i utonąc w niej.
Sam widok i zapach sprawiał że podniecał się do granić możliwości. A gdy tylko go dotykała wiedział że nie może się jej oprzeć.
Była samicą w ciele anioła. Z nieokiełznanym temperamentem i fantazją. A on chciał być częścią jej fantazji tak mocno
jak pragnął żyć.
Położył się na niej wpijając mocno w jej usta. Nigdy wcześniej nie naciskał samicy w ten sposób lecz dziś przecież mógł zaszaleć, zaszaleć tak jak ona wtedy w jego sypialni. Wydawało się niemal niemożliwe że taka pięknośc wtbrła sobie właśnie jego.
Nie zastanawiał się dlaczego. Ona go pragnęła, on pragnął jej. I już. Tak najwidoczniej być musiało. Dałby jej wszystko aby go nie opuszczała
a teraz chciała by on dał jej siebie.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Sro Sty 19, 2011 7:43 pm

Był delikatny, robił wszystko ze stoickim spokojem. Patrzenie na niego, sprawiało jej przyjemność, uśmiechała się i czuła bosko. Nikt już tak się nią troskliwie nie zajmował. Wiedziała, że spełni wszystko, czego ona zapragnie, to jego spojrzenie mówiło wszystko. Był nią oczarowany... ona uwiodła doktorka. Nie był to kolejny naiwny samczyk, na jedną noc. Może tamci byli bardziej.. przemilczę to, ale i tak on bił ich na głowę.
- Nie dręcz mnie - jej głos był cichy i urywany.. nie mogła się już doczekać, by poczuć go w sobie. On jednak uparcie przedłużał to.. Lex była na granicy wytrzymałości, zaraz się na niego rzuci, chociaż?? Nieeee, wolała by to on był na niej. Miał ją przycisnąć do siebie.. chciała się w niego wtulić i kochać go, jak nikogo innego.
Doktorek niby taki niepozorny, a wiedział jak ją podniecić, by nie mogła o nim zapomnieć i żeby go pragnęła bardziej. Tym razem to on się nią zajmie, ona niczym nie będzie sterować, podda się mu. To co się stanie, będzie tylko jego inicjatywą i jej to odpowiada.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Sro Sty 19, 2011 8:00 pm

Jewj zapach przemawiał do niego. Wiedział że ona czeka, że właśnie tego pragnie. Zdjął koszulę wciąż obserwując jej oczekiwanie. Starał się rozebrać się szybko więc sprężył się był już prawie nagi w kilka sekund które itak dłużyły się jego pani która obserwowała go zniecierpliwiona.
- Byłoby szybciej gdybyś mi pomogła. -powiedział, jednak sekunde póżniej był już w samych slipkach i znów był na niej wracając do tego co czaczął. Rozerwanie jej stringów wymagało jedynie pociągnięcia za sznurek co wykonał z pasją planując w nagrodę za cierpliwość zprezentować jej jakiś miły komplecik. Teraz był już napalony jak na samca przystało. Przesuwał kłami po jej szyi sprawiając jej podniecające łaskotki.
- Czuje jak tego pragniesz... -zamruczał jej do ucha sprawdzając gotowość swojej męskości.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Sro Sty 19, 2011 8:14 pm

- Nie wolę popatrzeć na Ciebie - w jej oczach migały iskierki. Tak patrzenie na niego, to była nie lada frajda. gdy samiec zdejmował z siebie ubrania ona mruczała i piszczała jak nastolatka na koncercie 30STM. Trochę żenujące, ale cóż.. Najchętniej to by go zjadła, ale nie, dziś, to on był panem sytuacji i on dyktuje prawa.
Łapki ją jednak świerzbiły i chciała go dotknąć, gdy w końcu się nad nią nachylił, łaaaa mogła go capnąć i pocałować.
Odpakowywanie prezentów na gwiazdkę nie jest takie fajowe, jak obmacywanie go.
- O tak.. chociaż to o czym myślę jest niczym w porównaniu do tego, jak reaguje mój organizm - O tak zbereźne myśli z nim w roli głównej, były jeszcze gorętsze, niż jej ciało.
- Zrób ze mną co chcesz.. - polizała go o uchu, wbijając się palcami w jego plecy. Poczuła jego żądze władzy.. uu tak, to tygryski lubią najbardziej. Pejczyk i kajdanki, tez nie są be, alee nie ma to jak władczy samiec. Wiem to sadomasochistycznie brzmi, ale ona lubi ostro. I jeśli on by się czegoś krępował.. uu to ona weźmie go w obroty.
- Chcesz spełnić swe fantazje? To do dzieła - puściła mu oczko i uśmiechnęła się lubieżnie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Sro Sty 19, 2011 8:32 pm

- Nie moje, tylko twoje... -powiedział oddychając ciężko. Był rozgrzany z podniecenia i właśnie chciał zacząc zadowalać swoją kochankę. Zerwał z siebie bokserki i wszedł w nią gwałtownie sprawiając że zawyła gdy dotarł do samego końca. Ugryzł ją w usta delikatnie sam odczuwając niepochamowaną rozkosz. Wchodził w nią głęboko i szybko. Gwałtownie jednak znośnie. Chyba oszalał.
Pierwszy raz zachowywał się w ten ...gałtowny sposób ale wiedział że ona tego pragnie. Jemu też się to podobało. Czuł się silny, był władczy a to uczucie lubił każdy samiec. Zaskakiwał ją swoimi ruchami, całował ją delikatnie muskając po szyi co stanowiło kontrast dla jego gwałtownych ruchów w jej wnętrzu. W końcu mocno ggryzł ją w różowy słodki sutek. Slyszał jak jęknęlą a w tym czasie opanowywała go satysfakcja i głęboka rządza.

Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 1:09 pm

Spełniać jej fantazje? Ło matko, to musieli by wyjść z tego domu.. i udać się w zupełnie inne miejsce.. taak Lex miała trochę perwersyjne fantazje, a nawet bardzo. To gdzie by go ona zaciągał i co mu zrobiła.. Nie, to za wczesna pora na takie myśli.
Doktorek dawał czadu, nie spodziewała się po nim takiego zachowania, mile ją zaskoczył swoją gwałtownością. Zarzuciła mu nogi na biodra i uniosła się. W sumie to wygięła się bardziej, bo było jej dobrze. Wiła się w pościeli, wczepiając się w samca, lub w pościel, w zależności co było pod ręka.
- Ochhh Agrhes..- jęknęła z zadowolenia, gdy napierał na nią z dużą siłą. Oo taki mi rób, tak mi dobrze, zagryzła wargi, żeby nie krzyczeć, gdy doprowadzał ją do orgazmu. Później stwierdziła jednak, że pieprzy to i dała upust swojej naturze. Dobrze, że ściany były grube i mogła drzeć się do woli. Oprócz jego imienia padało jeszcze wiele monosylabicznych dźwięków, sporo o bogowie, jeszcze, tak.. i spora gama jęków i pomrukiwań.
Nie wiedziała, która jest godzina i momentami nie zdawała sobie sprawy z tego, gdzie się znajduje. Była jak na porządnym haju, tylko kaca mieć nie będzie. A taki niepozorny się wydawał, a tu proszę.. Po paru takich akcjach, nie wiedziała, czy jest zmęczona, obolała, czy ma jeszcze chęć na więcej. Jej ciało wczepiło się w doktorka i jeśli miałaby się teraz od niego odsunąć, no cóż, było to nierealne.
***
Jakiś, spory czas później
***
To co jej zrobił i ile razy.. to tajemnica, ważne, że na jej i jego twarzy gościł błogi uśmiech. Teraz oboje leżeli spokojnie na łóżku, co wcale nie było dziwne, po maratonie, jaki jej urządził. Czy wgryzł się w jej szyje? Nie wiedziała, a jeśli to zrobił, ona i tak tego nie czuła, bo myślami była gdzie indziej.
Agrhes leżał przykryty do połowy pościelą, ona ubrała swoje kimono i przytuliła się do samca. Co się z nią działo, normalnie po seksi znikała, albo wyrzucała delikwenta z chaty, a tym razem.. nie. Leżała wtulona w jego bok z zamkniętymi oczyma. To się nie zdarza zbyt często, przynajmniej jej. Ufała mu, mogła przy nim zasnąć... to naprawdę dziwne, kosmici ją porwali czy co?
Nie odzywał się, nie chciała psuć tego... nastroju, jednak długo nie wytrzymała tej ciszy, to nie w jej stylu.
Zerknęła na leżącego obok samca, nie spał, leżał wyciągnięty wygodnie na poduchach, zdawało jej się, że się uśmiecha, czyżby omamy?
- Wieczorem musisz wracać do kliniki? - zapewne musi.. idiotko, ty jeszcze do pracy musisz iść.. Nie wiedział dlaczego zadała to pytanie, tak jakoś padło, a później pomyślała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 1:30 pm

- Niefortunnie niestety tak. -westchnął głaszcząc włosy kochanki. Był zmęczony rozlużniony i pomrukiwał co raz gdy spoglądał na samicę u jego boku. Dawno nie czuł się tak dobrze a nigdy nie był w łóżku taki ostry. Normalnie uznałby że to co robi jest niedorzeczne, niestosowne i nieodpowiednie ale... zmienił się. Po częsci nie był już tym samym Aghresem co kiedyś. Był samotny. Znów był wolnym niezparzonym samcem.
- Ale... mam nadzieję że wyjedziesz ze mną do Bentley... Właściwie ja mógłbym jechać już za 3 dni. A jak z twoim czasem? -zapytał zaciekawiony.
- Zanim... zanim tam pojedziemy...- wszedł jej w słowo gdy chciała mu odpowiedzieć.
- ... Chcę byś wiedziała że nie tylko ty .. chodzi mi o to że nie tylko ty zrobiłaś w życiu coś strasznego. -skończył nieśmiało. Ciężko było mu zacząć lecz po kilku sekundach nabrał dystansu do przeszłości.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 1:40 pm

- Tak też myślałam..- żałowała, że wieczorem musi odejść, że on musi iść. Było jej głupio, że tak się zachowuje, więc ukryła twarz w jego ramieniu. Włosy opadły tak, że tworzyły oddzielającą ich kurtynę. Kretynko, idiotko, opanuj się. Odetchnęła głęboko, przecież wiedziała, że tak będzie, jednak, gdy powiedział to na głos, zrobiło się jej smutno.
- Co do wyjazdu... - nie dokończyła, bo doktorek wtrącił się jej z dziwnym zdaniem. Oparła brodę o jego klatkę piersiową i patrzyła uważnie na jego oczy.
Nie, on nie należy do takich, co mógł zrobić? Rozjechać kota na ulicy? Nie... Jej myśli krążyły wokół niedorzecznych głupot. Zastanawiała się, czy wypada jej zapytać, co takiego zrobił. Wahała się chwilę, jednak jej wścibska natura wzięła górę.
- Co takiego zrobiłeś? To zapewne nic strasznego.. nie masz charakteru zbira - dodała. Nie wiedział, czy żeby pocieszyć jego, czy uspokoić swoją rozszalałe myśli. Jego przedłużające się milczenie zaczęło wzbudzać w niej niepokój. No przecież na psychopatę nie wyglądał, chyba, że był taki jak doktor Leckter, ale nieee to nie "milczenie owiec", a nawet jeśli zjada ludzi, to co tam...
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 2:20 pm

- Właściwie...to chciałem zrobić. -zaczął spokojnym głosem. Wziąl głęboki oddech przygotowując się by streścić jej calą historię. Pragnał by wysłuchała go, chciał być wobec niej szczery. Głaskał jej ramię ciesząc się gładkością jej skóry.
- Chyba powinienem zacząć od początku. - ucałował ją w czoło.
- Jestem... wdowcem Lex. Ale ty to chyba wiesz...zapewne widziałaś moj żałobny tauaż na plecach. Moja zmarła krwiczka zmarła w trakcie...porodu..wraz z moją nowonarodzoną córką. -wydusił z siebie.
- Nawet jako lekarz nie mogłem nic zrobić. Nie obwiniam się, bo wiem że ...że tak poprostu miało być. Pozatym... w jej medycznym przypadku ocalić by mogła ją tylko ingerencja Pani Kronik. Jednak zmarła bo taki był jej los. Pani Zanikhu zabrała ją do siebie według swojej woli.
Głos samca był bardzo spokojny i ztonowany, mówił prawie szeptem. Pogodził się ze śmiercią swojej rodziny ale ciężko było mu o tym mówić.
- Straciłem moją rodzinę i myślałem że stracę moją siostre. A wtedy zostałbym sam. Moja siosra Marissa była Krwiczką Króla, jednak nigdy nie została jego prawdziwą małżonką. To długa historia i dotyczy raczej spraw prywatnych medzy Królem a moją siostrą. Perzez wiele lat nie wiedziałem czy to ona go niechce czy on niechce jej. Byłem ściekły że samiec który powinien zasiadać na tronie gardzi moją siosrą. A nigdy niemiałby czym gardzić, Marissa jest ...jest typem perfekcji. Uważana jest nawet za najpięknieszą wampirzyce we wszystkich koloniach Nowego Kontynentu pozatym nasz ród wywodzi się z jednego z 4 rodów najczystrzej krwi w Calldwell. Gdy dowiedziałem się... że Ten... on... to znaczy Król chcę pojącza żonę inną samice, byłem wściekły. Marissa kochała go.
Marissa kochała Ghroma a on przez trzy stulacia traktował ją jjak bank krwi. -Aghres mówiąc o siostrze reagował z przejęciem. Nadal był zły z powodu tego jak cierpiała jego siostra.
- Wiesz...gdyby była chociaż jego partnerką ale... on nawet jej nietknał. Wiedziałem to bo Marissa mieszkała przez cały czas u mnie, tem ham nietknął jej ani razu, wiedziałem bo nigdy nie wyczułem na niej jego zapachu. Pogardził nią mimo tego że jest piękna, ma wspaniały charakter i wywodzi się z glymerii. On był głupcem i krzywdził ją. Ja... -głos zaczął mu się łamać.
- ... Nie mogłem tego znieść. Nie dawał jej wystarczająco dużo krw,i karmił ją rzadko przy czym pił od niej samej zbyt wiele.
Musiałem usypiać ją by nie czuła głodu. Widziałem jak cierpi. I niemogłem nic zrobić. Onb.. on był Królem.
- Właśnie wtedy gdy dowiedziałem się że ma zamiar zwiazać się z samica... jakaś inną, nie z moją siostrą. Zwróciłem się do jednego wojownika... Z prośbą... zleceniem... by by go zabił. Byłem wściekły. Zamierzał porzucić moją siostre, Glymeria dawno już ją wyklęła właśnie przez niego.
- Bo przecież ona powinna być królową. Jednak ten głupiec gardził nią. I dlatego chciałem go zabić.
- Ale niemartw się. Wojownik którego zatrudniłem niezabił go. W oczach Króla pozostałem tylko niedoszłym zamachowcem.
-
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 2:59 pm

Tak, wiedziała, że jest wdowcem, widziała jego tatuaż. Dotknęła jego policzka, nie chciała mu przerywać. Wiedziała, że opowieści o swojej przeszłości nie są łatwe, ona się chyba nigdy na to nie zdobędzie. Patrzyła na niego z mieszanymi uczuciami.
- Tęsknisz za nią? -nie liczyła na odpowiedź, wiedziała jak ona brzmi. Tylko co ona ma teraz zrobić? Czy on.., czy.. nie ma na co liczyć, teraz to już wie. Po tym jak opowiada o swojej rodzinie. Kocha ich nadal.
Serce ścisnęło się Lex w piersi. Ta ich znajomość, to będzie miły czas, jednak wszystko co dobre się skończy. Ona wiedziała to najlepiej. Cierpienie wcale nie uszlachetnia, to bzdura, jednak jego żal odczuwał bardziej niż swój. Gdyby mogła mu jakoś ulżyć..
Nie wiedziała, co miałaby mu powiedzieć, żadne słowa nie były odpowiednie, więc milczała i słuchała dalej.
Przeszedł do opowieści o swej siostrze. Opowieść o niej, nie była tak spokojna i melancholijna, jak wcześniejsza. Widać było, że to świeża sporawa. Agrhes cały się gotował ze złości.
- Twoja siostra i nasz król? - jęknęła. No ładnie, super, bosko i w kurwę jego mać Zamknęła oczy, i wsłuchiwała się w jego oddech i słowa. Jak na razie, to była bardziej zdołowana, niż pomyślała o nim jak o złym samcu.
Wychwalał cnoty swej siostry z umiłowaniem. Tak ciekawe czym jeszcze jej dowali, bo już i tak czuła się paskudnie, jak ostatni...
- To okrutne ze strony naszego władcy. Tak się nie postępuje, ze szlachetnie urodzonymi - Nie wiedziała dlaczego to mówi, ona sama, na własne życzenie się skundliła. Jednak, żal jej było jego siostry, pomimo tego, że jej ie znała. czy ich władca był aż tak zły? Czy to było możliwe?
- Twoja siostra wiele wycierpiała.. - chociaż.. Lex, gdzie ty żyjesz, odpuść sobie, to nie twoje klimaty.. Jego opowieść wywoływała w jej głowie mętlik. Powracały dawne wspomnienia i odczucia, czuła żal, złości i ból, nie swój.. jego opowieści. Miała ochotę się rozpłakać, chciała się od niego odsunąć, ale jej na to nie pozwolił, trzymał ją mocno, nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle.
- Ty,... Ty chciałeś.. zabić króla? Przecież, to grozi śmiercią - no takie przynajmniej były zasady. - Jak to się stało, że za to nie ...nie stracili cię? - ostatnie słowa powiedziała po chwili. Chciał jej odpowiedzieć, jednak nie zdążył, bo ona zaczęła mówić, coś, czego się nie spodziewała.
- Nie potępiam Cię za ten czyn, prawo zemsty istnieje od zawsze. Jednak, wiem jedno.. mnie nie było by stać na taki gest, Twoja miłość do siostry musi być wielka... Ja nie umiałabym poświęcić swojego życia, tak jak zrobiłeś to ty,.. - jeszcze chwila i zacznie ryczeć, jak bóbr. Ona by się nie poświęciła, bo nigdy nikogo tak nie kochała, jak on. Lex była pozbawiona miłości, nie miała nikogo o kogo mogłaby się tak troszczyć. Zazdrościła mu tego. Z zamkniętymi oczyma spuściła głowę, on na pewno czuł, to co się dzieje w jej głowie. Wszystkie jej emocje, tą zazdrość i żal, że nie jest dla niego odpowiednia. nie mogła teraz na niego spojrzeć i nigdy się tak nie otworzy, przed nikim,.. On i jego światopogląd był idealny, było w nim pełno miłości, a ona.. i jej życie.. katastrofa, emocjonalna i życiowa katastrofa.
Teraz miała ochotę wybiec z płaczem z pokoju i dać się spalić na słońcu. czuła się fatalnie, nie dla tego, że on powiedział, że jest niedoszłym zamachowcem.. Tylko dlatego, że jest w nim pełno pięknych uczuć, a ona jest pusta.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 3:34 pm

Przytulił ją mocniej do siebie.
- Ciii... -gładził ją czule podczas gdy jej łzy skapywały na jego tors. Czuł jej zal. Współczuła mu dogłębnie bo znała dokładnie jego ból, jego emiopcje. Wiedział że sama conieco przeżyła, napewno więcej niż on.
- Gest? Wielka miłość? Widze że ty patrzysz na to w inny sposób.
On nie myślał o tym w ten sposób. Pragnął by Marissa przestała cierpieć.
- Chiałem...By w końcu była szczęśliwa. Król, Marissa i Bractwo bo tylko oni o tym wiedzą, uważało mnie jedynie za zamachowca. Nawet Marissa miała mu za złe że chciał to zrobić. W końcu była związana z Ghromem nie tylko nieodwzajemnionym uczuciem ale także dekadami wymienianej krwi. Była związana z nim na poziomie poprostu komórkowym, odzczuła by jego stratę bardzo boleśnie. Ale po jego śmierci mogłaby być już wolna na zawsze. -odpowiedział wpatrując się w martwy punkt przed sobą zupełnie jakby zaglądał w przeszłość.
- Powinni od razu skrócić mnie o głowę ale Król nie zrobił tego ze względu na Marissę właśnie. Wstawiła się za mną przed Ghromem i dla tego darowali mi życie. Pozatym chyba nie mogliby pozbyć się jedynego lekarza w Calldwell ale mój zawód był nic nie znaczący pod kątem zbrodni jaką chciałem popełnić.
Pogłaskał ją po policzku i spojrzał jej w oczy by do końca go wysłuchała. Samica parzyła na niego uważnie go słuchając. Niemalże każdee słowo wypowiadał z przejęciem i pasją.
- Po tym jak wróciła do domu od Ghroma który okazał mi łaskę powiedziała mi jak naprawde było. On nie czuł się dla niej odpowiedni. To on nie chciał jej dlatego bo myślał że ona zasługuje na kogoś lepszego od niego. -dokończył tonem niedowiarka.
- To takie głupie. Takie idiotyczne bo on mimowszystko zniszczył jej życie. Gdyby wcześniej ją odprawił mogła by wyjśc za mąż już dawno ale on uparcie trzymał ją jako bank krwi. Więc jeśli miałbym to zrobić to zrobiłbym to raz jeszcze i tym razem doprowadził jego śmierć do skutku. Powinnaś to wiedzieć.


Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 3:55 pm

O nie, czy to jakiś kiepski żart? czy to dzieje się naprawdę?
Chęć zabicia króla, przeszła w sumie bez echa, to inne słowa dobiły ją tak, że ledwo mogła oddychać. Zdawało się jej, że świat jest przeciw niej, dlaczego? Bo była złą osobą, bo nie żyła tak jak powinna i zawsze była samolubna.
- Agrh,.. - słowa uwięzły jej w gardle. To co teraz działo się w jej głowie, istna wojna, huragan, tornado.
- Jesteś potrzebny, potrzebny na tym świecie,.. nie dziwię się, że cię oszczędzili - Tak, ale to nie to chciała przecież powiedzieć. Jednak, to było zdecydowanie łatwiejsze, niż to co chciała powiedzieć. On sam, to również powiedział, tylko odnosiło się to do słów króla.
Tylko, że w ich wypadku, to ona nie była odpowiednia, dla niego i to ona powinna go zostawić, by nie marnować mu życia. Był wściekły, za to co zrobił król z jego siostrą, a teraz ona miała by tak samo postąpić z nim? To było by złe i ona to wiedział. Nigdy nie liczyła się z innymi. To co myślą inni i to co się z nimi stanie, nie liczyło się dla niej. Była zła, samolubna i okrutna dla innych. Brała to co chciała i nie zostawiała nic w zamian.
Rozpłakała się, nie mogła tego powstrzymać. Świat i życie dało jej teraz w twarz, pokazując jaką jest paskudną istotą. On, dobry, ona zła. Gdyby to nie był on, gdyby to był ktoś inny, nie miała by żadnych skrupułów, by go wykorzystać i porzucić, jego nie mogła tak potraktować. Była w nim zakochana, albo tak jej się przynajmniej wydawało. Jeśli z nim będzie, to zniszczy mu życie, tak jak król zrobił to z jego siostrą.
Jej dawno pogrzebana przyzwoitość, teraz tłukła się w jej głowie, żądając, by postąpiła słusznie. Wszystko mówiło, jej, by go nie krzywdziła. Płakał tak bardzo długo. jego ciche i ciepłe słowa, jego dotyk, nie mogły jej uspokoić. Nie czuła już przyjemności, teraz jego dotyk, był jak uderzenie.
- Musisz odejść.. - powiedziała przez łzy - nie możesz tu zostać, nie możesz zostać ze mną. Ja, ... ja,.. ja nie mogę Ci tego zrobić,.. tego co zrobił król Twojej siostrze,.. nie chce, nie mogę zniszczyć, ci życia - to było... straszne, ale nie mogła go zatrzymać.. choć bardzo by tego chciała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 4:56 pm

Płakała a on niewiele mógł z tym zrobić. Mógł tylko pocieszać ją, uspokajać. Ciekawe że nie wydawałas się taka wrażliwa a tu niespodziewanie była tak poruszona. Przez chilę przeleciało mu przez głowę że mogła się go przestraszyć ale przecięz to ona była bardziej niebezpieczna niż on. On niemógłby zabić króla własnymi rękami był za słaby zarówno fizycznie jak i psychicznie by samodzielnie dokonać tego czymu. Niemógłby nawet pociagnąć za spust i strzelić więc mógł tylko zatrudnić morderce który wyręczy go za pieniądze.
- Co ty mówisz Lex? To... niee.. to niem związku.. -urwał niewiedząc co powiedzieć.


Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 5:05 pm

Cos próbował powiedzieć, ale do niej nie wiele docierało. Płakała, cały czas płakała. Czuła się podle, jak ostatni śmieć. Jeśli go zatrzyma to będzie jeszcze gorsza, niż teraz o sobie już sądzi.
- Ja jestem zła,.. nie mogę ci niszczyć życia, to było by podłe z mojej strony. - Przez ten szloch mówiło jej się trudno. Cud, że mówiła tak składnie, bo w jej mózgu była sieczka.
- Nigdy nie myślałam o innych.. Nie chce żebyś i ty skończył jak reszta. Nie zasługuje na Ciebie, takie istoty jak ja, nie mają prawa.... - próbowała się odsunąć i uciec, co okazało się niemożliwe. On się dokrwił i miał siłę, ona była rozbita i po tym co robili,.. trochę zmęczona.
- Już jest mi ciężko patrzeć w lustro, jeśli Cię zatrzymam, będę najpodlejszą istotą na tej planecie. Błagam, ... - zaczynała gubić wątek i trudno jej się mówiło. Anie razu na niego nie spojrzała, bała się jego spojrzenia, co by w nich zobaczyła?
Nie powiedziała mu, swojej historii, ale on zapewne czuł, że nie była to miła opowiastka.
- Ja, nie mogę Cię skrzywdzić, ... nie chcę. Nie przeżyła bym tego - Lex pękła, nie umiała powstrzymać fali bólu jaki w niej tkwił, a zranienie go było by jej gwoździem do trumny.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Czw Sty 20, 2011 7:52 pm

Jakim cudem tak cudowna samica mogła porównać swoją osobę do podłości Króla? Nie mógł zrozumieć. Nie znał jej historii ale wiedział że Ta kobieta zdolna była splamić się krwią człowieków wielokrotnie. Jednak to nie miało znaczenia.On przez to co zrobił też nie był już bez skazy, nie był taki jak Marissa.
- Opowiadając ci to chciałem pokazać ci że jesteśmy do siebie podobni. Chciałem powiedzieć ci że też zrobiłem coś złego czego powinienem żałować. -powiedział pół tonu głośniej i wyrażniej próbójąc do niej przemówić. Była roztrzęsiona, smutna.
- Proszę nie płacz bo nie skrzywdzisz mnie przecież. Nie jesteś zła. Jak w ogule możesz tak mówić?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 12:44 pm

No dobra, może trochę histeryzował, ale tylko trochę. Gdy nasz kochany doktorek podniósł głos... nie żeby krzyczał, czy coś, ale.. chyba go zirytowała. No tak to przynajmniej można zinterpretować. To jednak poskutkowało, bo przestała beczeć, jak bóbr. Oddech wrócił do normy, ale myśli to już nie za bardzo.
- Ty,.. to co zrobiłeś,.. miałeś przynajmniej powód by to zrobić, a ja krzywdziłam innych... bo chciałam - Tak,.. no to się pogrąż jeszcze bardziej. Mówiła cicho, może jej nie usłyszał? Nie no dobra usłyszał na pewno.
- Jesteś,.. najmilszą i najlepszą istotą, jaką spotkałam. - uniosła lekko głowę i w końcu na niego spojrzała. Patrzyła tak na nią,.. jakby jej nie potępiał. I właśnie tego nie rozumiała, no bo on w sumie nie wiedział, czego się dopuściła,... i niech lepiej nie wie, bo osiwieje.
Dotknęła jego policzka, ale szybko odsunęła rękę, bała się, że tego nie chce.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 1:07 pm

Powód rzeczywiście miał ale zrobił to nie tylko z miłości do jedynej siostry lecz także przecież z zemsty. Cóż... zemsty kierownej miłością do bliskich...eh... nieważne.
On? On jest tylko mizernym lekarzem, nieurodziwym samcem którego istnienie nie znaczy nic bez swojej rodziny.
Dotknęła go a potem cofnęła rękę. Nie mógł pojąc dlaczego ona tak srogo się ocenia.
- Jestem nikim. I dziwiło mnie dlaczego to mną się zainteresowalaś.
Przytulił ją do siebie jeszcze mocniej bo czuł że mogłaby od niego uciec.
- Nie jesteś zła. -powtórzył twardo.
- Mówiłaś że...ża... zabijałaś człowieków ... ale... to przeszłość prawda? -zapytal ostroznie wciaż przyciskając jej ramię do swojej klatki piersiowej. Nie chciał jej jeszcze bardziej zdenerwować, bał się że nie będzie chciała go widywać.



Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 1:22 pm

W jego ramionach mogła się rozpłynąć. Nie był może facetem, który wyglądał jak Pudzian, ale nie to się liczyło. Czuła jego ciepło i kojący dotyk, był delikatny i miły. Może to wina zauroczenia, ale ona postrzegała go, nie jako mizernego samca,.. tylko wspaniałego mężczyznę. Ale wiadomo, hormony i takie tam sprawy.. brak obiektywizmu, no i to nie tylko z jej strony, jak widać. Jemu też chyba na wzrok padło, bo twierdzi, że ona jest dobra.
- Jak mogłabym, nie zwrócić na ciebie uwagi? - Te jego puchate włosy i spojrzenie aniołka. Kizia mizia taka, że łoo. Doktorek, był taki uroczy, że chciało by się go adoptować.
Trzymał ją mocno, czyżby bał się, że ona spieprzy? No i miał rację, gdyby tylko poluźnił uścisk, wyprysnęła by z wyra jak pocisk. Ale nie gdy ją obejmował, nie chciała mu robić krzywdy, odpychać i porzucać. To było coś jak instynkt macierzyński, ale w innym wydaniu. Ej tak się chyba zachowują zakochane osobniki?
- O mój boże, jaki ty jesteś ufny - nie mogła się powstrzymać, by go nie pocałować. Szybki pocałunek i znów patrzyła na niego, w jej oczach pojawiła się troska. On naprawdę wierzył, że ona jest dobra.
Zaczął rozmowę, na grząski temat, nie dobrze, bardzo nie dobrze. Wzięła głęboki oddech, przełknęła ślinę, no to siup.
- Ja,... ja nie tylko człowieki zabiłam. - Cała się trzęsła, gdy to powiedziała. Teraz to na pewno ją odepchnie. Będzie się jej brzydził.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 1:44 pm

Nooo...to był w lekkim szoku. Zrobił szybki wdech zupełnie jakby się przraził. Jednak nie. On poprostu niedowierzał obrazom które pojawiły się w jego głowie. Ta samica o wyglądzie anioła stojąca nad rozmazanym obrazem wampira... a potem jej cień ...cień na ścianie ukazujący jej loki, jej rękę która ze sztyletem wbija się w ciało ofiary. To było tak surrrealistyczne. Spojrzał na nią lecz nie ze strachem lecz z zaciekawieniem. Próbował sobie wyobrazić mord w jej oczach, taką samą nienawiść i żądze zemsty która opanowywała jego osobę gdy chciał zabić Ghroma. Ona mogła zabić własnymi rękoma mimo iż nie była wojownikiem a tylko samicą. A on był tak słaby psychicznie że gdu tylko zlecał morderstwo trzęsły mu się ręce. Przez moment podziwiał jej odwagę i siłę psychiczną.
- Jesteś odemnie lepsza. To ty nie zasługujesz na takiego słabeusza jak ja. Twoim samcem powinien być waleczny silny wojownik którym ja przecież niejestem. Chyba powinienem się ciebie lękać.
Tak, powinien, a zamist tego poprostu ja podziwiał zapomiinając o pobudkach jej czynów. Wywnioskował żeona nie zabijała z miłości.
- A więc twoje czyny nie były...dokonywane z czystych pobudek...? -zapytał na wpół retorycznie. Wpatrywał się w przestrzeń przed sobą lekko rozlużniając uścisk. Skupiał się nad jej osobą. Próbował ją zrozumieć, poznać jej zachowanie jak...jak psycholog terapeuta a był tylko tym jednym chucherkiem które na zawołanie składa wampirom kości. Samica to była zagadka.
Mimiwszystko jego pragnienie bliskości Lex nie zmieniło się. Był zbyt samotny by mógł tak szybko zrezygnować z uczucia. Nawet znając mroczną naturę swojej kochanki.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 2:23 pm

Orzesz kurwa mać... Tylko to przychodziło jej teraz do głowy. Rzuciła jeszcze parę tego typu słów pod nosem. I co teraz ma może się zacząć usprawiedliwiać? Nie to by zabrzmiało jeszcze gorzej, żałośnie. Na jego twarzy widział dziwny wyraz, jak by politowanie, o na wszystkie świętości. Co ma teraz zrobić? No pięknie, teraz to bosko wyszło, zajebiście, nie ma co.
- Ja jestem lepsza? Ty chyba kpisz? - Podniosła się i spojrzała na niego z lekkim oburzeniem. No czy go pogięło? Ale w sumie miał rację, powinien jej unikać - Tak masz co do jednego rację,... powinieneś mnie unikać, nic dobrego nie przynosi znajomość ze mną. - No oprócz śmierci i innych katastrof.
- I wcale,.. wcale nie mam ochoty na żadnego wojownika, Pudzina, czy tam Gołotę. - Tak inne bezmózgie yeti nie są w jej typie, no chyba, że do seksu, ale poza tym.. masakra - I nie jesteś słabeuszem, jesteś...- tak jebnij jeszcze teraz, że jest facetem twoich marzeń, a zwieje jak nic - Jesteś.. - dlaczego tak trudno jej się wysłowić, znowu? może dlatego, że nie umie mówić o uczuciach? Wolałaby wypatroszyć jakiegoś nieszczęśnika, niż przyznać się, do zakochania. Paranoja i masakra, tylko tam można to określić. On sie juz i tak wystarczająco boi, nie dobijajmy go.
- Echh, nie ważne - zrezygnowała się z przyznanie, że go kocha, albo coś w ten deseń, no obojętny jej nie by. - głupia idiotka - mruknęła wstając z łóżka - kretynka - czy ją słyszał? Możliwe. Mówiła w miarę głośno, bo była wkurwiona na samą siebie, na to że jest jeszcze dzień i nie może zwiać, bo to jej mieszkanie. Tak, biednemu zawsze wiatr w oczy. Zaczęła się śmiać, gdy zapytał o powód jej czynów.
- Jeśli masz na myśli nudę,... nienawiść,... dorobienie kasy,.. i parę innych takich, to nie. nie robiłam tego by pomścić czyjeś pożal się boże złamane serce. Mi wystarczyło, że ktoś mi za to dał kasę, nie liczyło się, czy był to człowiek, czy wampir... A ja przynajmniej mogłam się wyżyć i patrzeć jak ktoś inny oprócz mnie cierpi. - Stanęła tyłem do niego. Nie zniosłaby jego spojrzenia. Już się jej bał, teraz, to pewnie się jej brzydzi.
Jednak myśl o tym, że on mógłby odejść, sprawiała jej ból, coś ściskało jej się w klatce piersiowej. Czuła teraz sama do siebie wstręt, co ona sobie wyobrażała?
No i czar prysł, ona nie jest księżniczką, tylko wiedźmą, bądź ropuchą, a on się teraz jej boi. Przynajmniej jeden plus, że będzie się trzymać od niej z daleka. Podeszłą do okna, dotknęła zimnej szyby, ale widząc w niej swoje odbicie cofnęła się. Znów trzeba przybrać maskę królowej lodu, to nic, że serce jej pęknie...
- Już wiesz... że nie można mi ufać. Lepiej odejdź... puki możesz - dodała ciszej. Nie spojrzała na niego ani razu. Gdyby to zrobiła, gdyby na niego spojrzała.. była by dopiero szopka. Bo błagała by go, by jej nie zostawiał, by jej nie odtrącał, bo ona go kocha.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 2:45 pm

Nie przecież z niej nie kpił. Podziwiał to że mogła zabijać tak lekką ręką lecz nie cieszyło go to bo przez to była okrutna.
- Lex... -zwrócił się do niej przysiadając na łóźku.
- Lex... ja nie chcę z ciebie kpić, podziwiam twoją odwagę, ja jestem słabeuszem nie mogłbym zabić Króla gdy moja siostra potrzebowała wolności. Ty byłabyś zdolna dokonać tego czynu a ja... przy tonie jestem nikim. Kim jestem? Dokończ te zdanie. Chciałbym wiedzieć kim jestem według ciebie. -podszedl do niej z troskliwą miną. Stanął za nią jedną ręką oplatając ja w talii a drugą dłoń kładąc na jej ramieniu. Nachylił się naj jej uchem. Jego oczy zrobiły się na powrót matowe i szarawe... tak jak wtedy przy niedokrwieniu.
- Przy tobie jestem nikim, niepotrafiłem nawet zadbać o własna siostrę. Ale Lex... ja nie chcę odchodzić. I nieodejdę. Bo tylko ty możesz uznać że jestem ciebie niegodny. Więc dokoncz zdanie. Jaki jestem w twoich oczach?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 3:00 pm

No i przyszła kryska, na metyska. Gdy doktorek podszedł do niej, nogi się pod nią ugięły, jednak on ją trzymał mocno. Jego ciepło, było czymś, czego ona potrzebowała, ona po prostu potrzebowała jego.
- Nie mów tak, nie mów tak nigdy więcej. Nie jesteś słabeuszem, nie pozwalam Ci tak mówić. Rozumiesz? Nigdy. - Jej głos był twardy i władczy. Była jeszcze zdolna się trzymać na nogach i trzeźwo myśleć. Jeszcze mogła być twarda i zimna, jak jej głos, do czasu...
Gdy powiedział, że nie odejdzie, że nie zostawi jej.. Obróciła się do niego błyskawicznie i przytuliła. Kładąc głowę na jego ramieniu, objęła go mocno.
Miała dokończyć zdanie? Nie, nie, nie, to nie możliwe.. ona się nie nadaje, na takie numery... Poczuła, że Agrhes ją mocniej przytulił i głaszcze po włosach. I jak mu miała odmówić?
- Kim jesteś w moich oczach? - nastała chwila ciszy - Jesteś samcem, którego pożądam, o którym marzyłam..., w którym się zakochałam - wiem, że to niedorzeczne. Widzi go drugi raz na oczy, no w sumie trzeci. Jednak.. to się stało, wpadła jak śliwka w kompot. Schowała się za swymi włosami, była czerwona ze wstydu jak burak. O mateczko, ona się rumieniła... jak jakaś cnotka.
Czekała na to, co jej powie, ale on milczał. Lex jednak bała się od niego oderwać z dwóch powodów. Po pierwsze: bała się, że ja odepchnie, po drugie: te rumieńce, trzeba było ukryć.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 3:21 pm

Nie pozwala mu... Hmmm... gdyby mogli być w związku on mógłby być pewien że to ona będzie dominować w większości sytuacji.
Wtuliła się w niego. Ta samica rzeczywiście była żywiołowa. Była jak huragan, jak wzburzone wody...nie, tego nie dało się opisać. Nieprzwidywalna i zmienna jak pogoda której skutków nigdy do końca nie można przewidzieć. Lubił to w niej. Była ożywcza i szalona. Inna niż on, on poukładany arystokrata i przez wielu uważany za wzór przykładnej głowy rodu.
Słuchal jej uprzednio widząc w jej oczach co ma zamiar powiedzieć. To miało być cos miłego. W lekkim uśmiechem słuchaj przypatrując się szczegółom jej twarzy a gdy usłyszał koniec zdania.... pogłaskał ją po policzku wpatrując się w jej usta.
Pocałował ją raptownie wpijając się w jej usta. Tulił ją do siebie mocno, aż do bólu nie zaprzestając namiętnego pocałunku. Jego serce śpiewało. Puls podskoczył mu raptownie serca waliło jak dzwon. To było nierealne. I on i ona. On był wdowcem który nie pragnął nawet kolejnej miłości. Ona była zbyt doskonała dla takiego słabeusza jak on.
Moja?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    Pią Sty 21, 2011 3:40 pm

Jego gorące usta znalazły się na jej. Nie tego się spodziewała, przy nim czuła się dziwnie. Może i była lekko szurnięta i wybuchowa, ale co tam. On wcale taki ułożony i stateczny nie był. To nie tak miało wyglądać, on miał sobie pójść... a nie ja całować i rozkochiwać jeszcze bardziej. To nie ładnie, tak się nie robi. Objęła go za szyję i oddała pocałunek, nie mogła tego nie zrobić. On był taki mniami..no właśnie... a co do tego.. oderwała się od jego ust. Przesuwając nosem po jego skórze, dotarła do jego szyi. Polizała go, by po chwili wbić w niego kły. Nie miała zamiaru z niego pić, wiedziała, że jest na to za słaby, bo żywił sie jakimiś świństwami, bóg wie jak długo. nie ona chciała poczuć tylko jego smak.
No i to sie jej spodobało. Był pyszny, dosłownie mruknęła z zadowolenia, że pozwolił jej na ten gest. Wdychając jego piękny i urzekający zapach, zasklepiła jego ranki, które sama mu zrobiła.
- Tak jak myślałam.. - szepnęła cicho do niego, a raczej do siebie. Jej oczy błyszczały, była szczęśliwa. Pociągnęła go w stronę łóżka i pchnęła na nie. Ale wbrew temu, co każdy sobie pomyślał.. nie chciała go przelecieć. Chciała po prostu, przy nim być. Wtuliła się w jego bok, była wykończona, nie spała długo. A teraz,.. teraz czuła, że wreszcie może odpocząć, bo on jest przy niej.
- Nie zostawiaj mnie - pocałowała go w policzek, po czym ułożyła głowę na jego ramieniu i zamknęła oczy. Objął ją i przykrył kołderką, zdobiło jej się ciepło i błogo. Wtulona w swojego samca odpłynęła w niebyt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Lex    

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Lex
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Apartamentowce :: Apartamentowiec 2 :: Apartament Lexi-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs