Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala z Barem

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:09 pm

Samiec był nawet niczego sobie.. Młody, blondynek i taki.. na węch dało się poznać, że czegoś mu brak. Ale co tam i tak był niezły.
Lex szykowała kieliszek, dla jegomościa, gdy podeszła do niej jedna dziewczyna i zawołała. Lex nachyliła się przez bar, samiczka podała jej zwitek pieniędzy i pocałowała, na co Lex nie zareagowała ze wstrętem. Znajoma oddawała dług i to była forma podziękowania. Lex z uśmiechem podeszła do samczyka, w ręku trzymając kieliszek. Odwróciła się do samicy
- Wisz, że możesz na mnie liczyć mała - zaśmiała się, a znajoma mrugnęła do niej i zniknęła w tłumie.
Teraz nasza sucz zwróciła się do gościa, kładąc zamówienie.
- Setka, dla Ciebie.. ale radze zwolnić tempo.. pijąc takie trunki nie ujedziesz za długo. Uwierz.. lata praktyki - jednak posunęła do niego kieliszek, puszczając do niego oczko.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:14 pm

Czyżby bi? A może lesba? Nie ważne grunt że miała zajebiste ciało.
- Zapamiętam. -Powiedział uśmiechając się do niej. Kiedy nachyliła się nad blatem jej piersi wyglądały bardzo kusząco ale Luke był opanowany. Tak taką samice to on by poobracał. No to trzeba się wziąć za poznanie tej jakże pięknej barmanki.
- Jeśli można. Jak masz na imię? -Zapytał się jej. Uważnie jej się przyglądał.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:20 pm

- Tak będzie lepiej dla Ciebie - powiedział z lekkim śmiechem. Zaczęła czy czyścić szklanki i ustawiać je dla kolejnego zamówienia. Robiła to sprawnie, to tez lata praktyki w zawodzi.
- Lexie... ale wszyscy wołają Lex. A ty? Nie wiedziałam Cię tutaj wcześniej. Jesteś nowy w tym mieście? - Jako stała bywalczyni, znała juz wszystkich i ich upodobania pijackie. Młodego jednak nie widziała. Samiec był tu po raz pierwszy, no przynajmniej od czasu kiedy jej skończył się urlop.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:25 pm

- Luke. Jestem tu po raz pierwszy ale nie ostatni. Tak niedawno przyjechałem. -Odpowiedział na wszystkie pytania.
- Miło mi cię poznać. -Dodał po chwili.
Ta barmanka wpadła mu w oko. Jako amant Luk wiedział jak należy się prezentować.
- Długo robisz jako barmanka? -Zapytał się.
Widząc jak wampirzycy dobrze idzie wycieranie szklanek i robienie drinków postanowił się o to zapytać.
Wampiry cały czas ja obserwował.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:31 pm

- No więc, witam Luke w piekle - zaśmiała się radośnie. jej dźwięczny głos odbił sie od szklanek. Pokręciła lekko głową, kolejny się zmarnuje w tej mordowni.
Patrzyła jak wypija wódkę, nie zapytała jednak, czy coś podać. Uszykowała tacę dla kelnerki i gwizdnęła na nią. Dziewczyna pośpiesznie zabrała zamówienie.
- Oj wystarczająco długo, chyba aż za - odpowiedziała na pytanie o pracę. - A Ty? Czym się zajmujesz.. nie wyglądasz na handlarza, zaliczasz się raczej do tych przyzwoitych - zmierzyła go wzrokiem. Nie nie wyglądał jak diler, czy ktoś taki, ale wolała zapytać Mordh nie lubił konkurencji.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:39 pm

- Jak w piekle są takie istoty jak ty to zostanę na dłużej. -Rzekł.
- Ja zajmuję się raczej motoryzacją i muzyką. -Odpowiedział na jej pytanie.
Tak Luke często gmerał przy samochodach i motorach. Jednak tez czasem zarabiał jako muzyk. Grał na fortepianie i śpiewał. Były z tego całkiem niezłe pieniądze. A że dostał wysoki spadek po rodzicach też nie musiał się przejmować brakiem funduszy. Luke nie zamówił tym razem nic. Zdjął tylko z siebie czarny płaszczy i powiesił go na oparciu stołka. Siedział teraz w ciemnej koszuli.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:48 pm

Jaki słodki, chyba ja podrywa.. takie teksty..
- Słonko, chyba nie wiesz, że pozory często mylą - oj tak w jej przypadku i to bardzo. Nasza milusia barmanka potrafiła byc agresywna i to bardzo.
Ufff, to dobrze, że nie handlujesz, Mordh ci facjaty nie obije
- Muzyk? - Lex uniosła brew do góry. - No no, jaki typ muzyki i w czym się specjalizujesz? - Zapytała podnosząc oczy na niego. Głowę miała spuszczoną, bop właśnie robiła koktajl. Świdrowała młodego na wylot, gdy ten się rozebrał. Nie był muskularrny, ale i tak dobrze zbudowany, jak na młodego wampira.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 3:54 pm

- Oj wiem o tym doskonale. -Powiedział uśmiechając się zawadiacko.
- W muzyce klasycznej. -Odpowiedział na jej pytanie.
- Gram na fortepianie i czasem też śpiewam. -Dodał po chwili.
- A ty się czymś zajmujesz oprócz bycia barmanką? -Zadał jej pytanie.
Ciekawe czy nogi też ma takie piękne jak reszta ciała? Zastanawiał się w myślach. Jako iż miał tylko widok na biust i twarz Lex nie móg tego stwierdzić.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 4:02 pm

- Tak? - Zapytała ze śmiechem w głosie, - no to bardzo dobrze, że wiesz.- skinęła głową.
- Uuu klasyka, proszę, proszę. - Uśmiechnął sie do niego. Kiedyś bardzo lubiła chodzić na koncerty i słuchać, jak pianiści grają, ale to było dawno i nieprawda.
- Misiek.. ostatnimi czasy, jak nie zjadam uroczych chłopców.. to siedzę tutaj - zaśmiała się. Tak Albo prała gości po ryjach i mordowała, albo seksiła się z kim popadnie, a jak to sie skończyło szła do pracy a barem.
- Ale to tylko jedno z kolejnych zajęć, nic nie znaczących. Z nudów, jednak coś trzeba robić - Kasy jej nie brakowało. Grała trochę na giełdzie i miała domy rodzinne. Więc ta praca, to było takie tam.. zajęcie. Nie chciała cały czas siedzieć w jednym miejscu.
- Skąd jesteś?
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 4:11 pm

Wiedział że odpowiadając na to pytanie może wywołać uśmiech na twarzy wampirzycy.
- Z Salem. -Odpowiedział .
Zaśmiał się cicho gdy usłyszał tekst o zjadaniu,
- Przez ciebie mógłbym być zjedzony. -Powiedział i puścił jej oczko.
- A ty skąd jesteś? -Zadał jej to samo pytanie. Spojrzał na alkohole stojące za barmanką po czym znów na nią. Jeszcze szybko omiótł spojrzeniem sale czy nie pojawiła się jakaś piękność. Jednak nic. Piękna postać stała przed nim.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 4:32 pm

Z salem? To było dosc.. ciekawe.
- Hymm, ciekawe miejsce, dużo historii o nim krąży. - Odparła zamyślona. Po chwili jednak wróciła do świata żywych wpatrując się w samca.
- Ja jestem z Ameryki Południowej z Kolumbii, ale większą część spędziła w Europie, więc mogę powiedzieć, że jestem bardziej Europejką.- po co ona mu to opowiada, co go to? Nachyliła się w jego stronę, po czym dodała półgłosem
- Nie nadstawiaj szyi, bo jeszcze skorzystam... - pojawił się ten jej złośliwy, ale jakże uroczy uśmiech. - Takie miłe samczyki, są w sam raz na jeden posiłek - dodał po chwili. Odsunęła się od niego.
- Co Ci podać? - rzuciła niedbale w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 4:39 pm

Luke pokręcił kilka razy głową tak jakby chciał sobie rozruszać rozbolałą szyje. Jednak wampirzyca mogła dostrzec w tym podtekst.
Kiedy podawała mu tym razem wodę z lodem powiedział jej szeptem.
- To może skorzystasz. Takie samice też są idealne na jednorazowy posiłek.
Uśmiechnął się do niej pokazując kły. Co prawda ostatnimi czasy Luke musiał zadowalać się miernymi ludźmi. Ręką odgarnął włosy do tyłu. Teraz miał potarganą czuprynę.
No widać że niezła z niej suka. Stwierdził w myśli/.
Powrót do góry Go down
Alessia

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 4:55 pm

//Okolice klubu
Rozejrzała się po klubie. Nie było tak źle. Uznała, że mogłaby to znieść i to nawet musząc zaciągać Elenę w takie miejsca. Cóż, pozostawała jeszcze kwestia tego, czy w ogóle ma tutaj czego szukać. Zawsze mogło się okazać, że nie ma wolnych posad albo że wampirzyca z dzieckiem nie jest najodpowiedniejsza na to stanowisko.
Ruszyła w poszukiwaniu kogokolwiek, kto pracował w lokalu. Szła szybkim, pewnym krokiem, nie zwracając na potencjalnych klientów. Miała wystarczająco dużo czasu by nauczyć się, że powinna ignorować zwłaszcza męską część towarzystwa. Nie mogła poradzić nic na to, że los nie poskąpił jej urody i wampiryzm też miał tu jakiś wpływ.
Zauważyła Luka i zawahała się na chwilę czy aby na pewno znów chce na niego wpaść. Nie miała pewności czy da jej już spokój, czy może zdecyduje się ją zagadać i właśnie rozważała odwrót, gdy zauważyła samicę z którą wampir rozmawiał. Uśmiechnęła się lekko, nieco zaskoczona i pewnie podeszła do obojga.
- Lexie? - zapytała by się upewnić, choć tożsamość wampirzycy nie była dla niej zagadką. Nie myślała po prostu, że kiedykolwiek znów się spotkają. - Pamiętasz mnie może? - zagadnęła, bo ich znajomość nie była jakoś wyjątkowo długa. Ot jeszcze jedna luźna znajoma, którą poznała przelotnie.
Uśmiechnęła się jedynie do samca, ale nic nie powiedziała. Ją interesowała jedynie Lex. Znała ją i na pewno ufała bardziej niż komuś spotkanemu dopiero co. Poza tym czuła się pewniej w towarzystwie kogoś znajomego. Widać samica przeniosła się tymczasowo do Caldwell. Alessii nawet by to odpowiadało. Nawet jeśli miało być to kolejne krótkie spotkanie.
Po prostu potrzebowała kogoś, kto by ją krótko wprowadził. Miasto było dla niej nowe; wiedziała o nim jedynie tyle, że dla wampirów nie jest ostoją spokoju i bezpieczeństwa. A ona nie przyjechała tu z córką by skrócić ich żywoty. Nie chciała być też kolejną zabawką reduktorów. Słyszała jak potrafią być okrutni i nie chciała sobie nawet wyobrażać tortur do których byli zdolni. Ona nie wiedziała nic o tym co interesowało jej wrogów, ale wątpiła by miało to jakiekolwiek znaczenie. Kto z resztą wierzy osobom, które tępi.
Wyrzuciła te myśli z pamięci. Wolała teraz tego nie roztrząsać. I oby nigdy nie musiała tego robić.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 5:06 pm

- Hahah tak, jasne mały... Tylko nie wiem, czy byś z tego spotkania wyszedł cało - zaśmiała się perliście, chciała dodać coś jeszcze, ale jej uwagę przykuła samica, która właśnie do nich podeszła.
- Al?? Boże chyba piekło zamarznie, co Ty tu robisz? - Lex wydała się uradowana i zaskoczona jednocześnie. Ale spadła jej z nieba. Znała samiczka już jakiś czas, miały okazję na siebie parę razy wpaść. Jednak nigdy się wielce nie przyjaźniły, ale nie znaczyło to, że Lex ma coś do niej. Po prostu.. nie miały okazji się lepiej poznać.
- Ile to już czasu? I skąd się tu wziełaś? - Samiczka nie czuła się tu za pewnie. Barmanka, wytarła miejsce przed dziewczyną
-Siadaj - Podała jej szklankę wody, bo raczej nie wyglądało, na to by Al, miała ochotę na coś mocniejszego? Albo? Może to by jej dobrze zrobiło.
- A tobie kochasiu, co podać? - Spojrzała na Lu, miał dziwne spojrzenie, Gapił się dziwnie na samiczkę.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Sro Sty 12, 2011 5:16 pm

Spojrzał na poznana wcześniej wampirzyce z dzieckiem. Nie zaczepił jej gdyż nie miał powodu. Była w środku i nie groził jej tutaj reduktor.
- A mnie piękna możesz podać sok wiśniowy. -Powiedziała i się uśmiechnął dumnie. Wiedział ze może za te słowa oberwać po mordzie. Ale co tam. Kiedy Lex podawała mu napój szepnął jej do ucha.
- Wyjdę cało ale nie jestem pewien co do ciebie. -Po czym się odsunął.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Czw Sty 13, 2011 3:08 pm

Alessia milczała, Lex nie wiedziała, czy to wina samca, który dziwnie na nią zerkał, czy po prostu zmęczenie daje o sobie znać.
- Soczek? No ok - zaśmiała się pod nosem i podała zamówienie samcowi, dodając do szklaneczki różową parasolkę i słomkę w tym samym kolorze - Proszę bardzo - posunęła trunek chichocząc i powstrzymując się od parsknięcia śmiechem. Młody samiec, nie był chyba zadowolony z tego faktu, bo spojrzał tak na Lex.. że łoch. Ona jednak się tym nie przejęła.
- Al kochana... od jak dawna tu jesteś? To znaczy, masz się gdzie zatrzymać? - Lex knuła plana. Jeśli Al zastąpi ją w barze.. ona pojedzie na urlop.. jak to Mordka powiedział? A tak: " Jeśli znajdziesz zastępstwo, dostaniesz nawet 2 tygodnie wolnego" Mahahah szatański plan,...
- Słuchaj.. możemy pogadać chwilkę? Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia - Te słowa skierowała do samiczki. Zanim jednak zaczęła dalej rozmawiać przypatrzyła się jej uważnie. Dobra, chyba damy radę. Nie czekając na jej odpowiedź, Lex przeskoczyła przez kontuar i stanęła obok znajomej. Zanim wyciągnęła ją na zaplecze.. Zawołała gościa z obsługi by ją zastąpił i szepnęła coś blond samcowi.
- A Ty się nie ruszaj, zobaczymy. mamy chyba do sprawdzenia pewną teorię, na osobności - Jej oczy błysnęły, a na twarzy pojawił się cholernie zadziorny uśmiech.
Ostanie zerknięcie na samca i już Lexie plotkowała z Alessią, kierując ją na zaplecze.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Czw Sty 13, 2011 5:24 pm

No Luke samcze możesz sobie pogratulować. Uśmiechnął się łobuzersko. Tak przeważnie żadna dama mu się nie opierała. Luke odprowadził je wzrokiem. Kiedy zniknęły mu z oczu za zapleczem zaśmiał się cicho pod nosem. Odrzucił się na stołku. Teraz widział wszystko co działo się w sali. Zauważył kilka upitych panienek. Jakiegoś napakowanego faceta. Jednak nic nie przykuło jego uwagi. W większość byli tu tylko ludzie. Nic nie znaczące istoty. Co prawda Luke czasem się zabawiał ze śmiertelnymi panienkami ale rzadko mu się to zdarzało. Jego myśli jednak błądziły wokoło barmanki z którą najprawdopodobniej będzie się mógł zabawić.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Czw Sty 13, 2011 10:40 pm

//Okolice klubu

Samiec postanowił napić się w zwykłej sali. VIP-room był zbyt niebezpieczny jak na te czasy, zbyt wiele braci się tutaj kręciło. Tohrturowi jakoś udało się przecisnąć przez napierający tłum, składający się głównie z człowieków. Niektórzy z nich rzucali się w amoku, ale musiał być to któryś z nowocześniejszych tańców. Dziwne podrygi i podskoki przypominające bardziej ataki padaczki. Świat powoli staczał się ku upadkowi i Tohr nie zamierzał tego przyspieszać. Ale pomocy też nie ofiaruje. Skończyły się czasy, gdy pomaganie innym było czymś ważnym.
Samiec usiadł przy barze, przechylając się na prawą stronę, ale wystarczyło chwycić się lady, a mógł w miarę prosto usiedzieć. Zamówił whisky i wypił ją od razu, gdy ją dostał, więc zamówił drugą. Upicie się do nieprzytomności było naprawdę interesującym pomysłem, który zamierzał wcielić w życie. Ale już po drugim drinku zrezygnował.
Wellsie... Było tak blisko, by mógł ją spotkać, a on to zepsuł. Nie potrafił nawet pozwolić się zabić. Nie zwracając uwagi na towarzystwo, położył głowę na ladzie i osłonił ją ramionami. Przymknął oczy, a jego ciałem wstrząsnął bezgłośny szloch. Opanował się jednak i siedział tak bez ruchu, wpatrzony w popielniczkę po petach.
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Czw Sty 13, 2011 10:59 pm

// Okolice klubu


Weszła za samcem do baru. Kiedy on usiadł na jednym ze stołków barowych przy kontuarze, ona podeszła do jednego z ochroniarzy, dając mu dokładne instrukcję żeby przez resztę nocy wpuszczał jedynie znajome twarze. Żadnych obcych, a tym bardziej spłowiałych blondynów. Dwa razy powtarzać nie musiała, dzięki Bogu, nie pracowała z idiotami.
Bacznie rozejrzała się po gościach siedzących przy barze, i w końcu znalazła swoją zgubę. Wyglądał jak półtora nieszczęścia, i wydawało się że płakał.
Niemożliwe. Nie on. Coś musiało jej się przewidzieć.
Lawirując pomiędzy spoconymi ciałami, starannie uważając by przypadkiem nie dotknąć jednego z nich, dotarła do nieznajomego. Półleżał na blacie, chowając głowę w ramionach.
Przełamując wewnętrzne opory instynktu samozachowawczego, delikatnie położyła mu dłoń na bicepsie.
- Kolego, na pewno nie chcesz do nikogo zadzwodzić? Wyglądasz jakby przydała Ci się pomoc.
Mruknęła, nie mogąc uwierzyć ile ten męzczyzna miał w sobie spokoju. Na Boga, przecież dopiero co czaił sie na niego reduktor, nawet ona byłaby nerwowa po czyms takim. Za to on wydawał się być zrezygnowany. Rozczarowany, że przeszkodziła reduktorowi dokończyć sprawę.
- W biurze jest telefon, jeżel nie masz komórki.
Dodała licząc że uda jej się go przekonać. W końcu nie może tutaj zostać do rana.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Czw Sty 13, 2011 11:14 pm

Kolego? Nie powinna się tak do niego zwracać, przecież nie mogła być pewna jego koleżeństwa. Przecież w każdej chwili mógł wstać i puścić serię z pistoletu. Nie zraniłby nikogo, chyba że ktoś miał takiego pecha, ze postrzeliłby go pijaczyna. A poza tym nie miał pistoletu.
- Dlaczego jesteś taka miła? - spytał, patrząc na nią jedynym okiem wystającym zza ramion. Szafirowe spojrzenie nabrało mocy, a w głosie słychać było łagodny gniew. Tohr nie mógł zrozumieć postępowania samicy. - Uratowałaś pijaka w zaułku, twój obywatelski obowiązek został już na dzisiaj wypełniony. Możesz wrócić do picia, czy co tu robiłaś wcześniej, zanim postanowiłaś interweniować na ulicy. Skoro dotychczas żyję to musiałem sobie jakoś dawać radę na ulicy - westchnął zrezygnowany, podnosząc się z lady.
Pożałował swojego żałosnego, aczkolwiek ataku na osobę, która próbowała mu pomóc.
- Nie chcę do nikogo dzwonić. Właściwie to bym chciał, ale nie mam do kogo.
Wellsie. To własnie do niej chciał zadzwonić, ale i tak by nie odebrała. Nie istniała żadna sieć łącząca telefon ze światem, w którym teraz przebywała. A do bractwa nie mógł wrócić, więc dzwonienie i wyżalanie się niczego by nie przyniosło. Dałoby to im tylko fałszywą nadzieję, że postanowił wrócić.
- Posiedzę tu jeszcze chwilę i zaraz spadam. Może być? - zaproponował pojednawczym tonem, mając nadzieję, że go nie wywali.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Pią Sty 14, 2011 4:49 pm

Wszedł do Z/S od razu kierując się swoim pulsem który podpowiadał mu że jego przyjaciółka jest w sektorze baru Lexie.
Szedł powoli rozglądając się po 'przybytku'. Dochodząc do sektora barmanki Lexie zobaczył Xhex. Siedziała na stołku przy barze i wyglądała jakby pocieszała...w każdym razie dotykała ramienia jakiegoś wielkiego samca. Przyglądał się jej z daleka przez chwilę a człowieki omijały go szerokim łukiem. Nie dość że Mordh robił wrażenie połączenia jakiegoś zbira i dżentelmena w jednym to teraz krzywił się wpatrując w wielkiego samca z którym siedziała Xhex. A przecież mówił jej żeby wybrała sobie kogoś godnego. Samiec który z nią siedział był wielkich rozmiarów i z pewnością siłą dorównywał Mordhowi. Ale co z tego jeśli wyglądał jak siedem nieszczęść.
Obserwował jego twarz był przystojny lecz zmizerniały. Ladne tęczówki z pewnością dodawałyby mu uroku jeśli tylko jego oczy nie były by podkrążone i zaczerwienione. Mordh szykbik krokiem podszedł do Xhex i nieznajomego samca. Oprał się ręką o blat baru zatrzymują za plecami X która była zwrócona w stronę towarzysza. Wielebny obejrzał krótko olbrzyma zauważając że jest brudny i odziany w jakieś stare szmaty. Xhex czy ci kuwa odbiło żę wpuszczasz takiego łazęgę do naszego lokalu? Pomyślał krzywiąc się.
- Xhex. Widze że dajesz sobie radę. -odezwał się tuż po tym jak odwróciła głowę w jego stronę. Nooo...teraz porządnie się wkurwił.
Mam zostawiać Katt samą w pierwszą noc po porwaniu tylko dlatego bo Xhex zamiast zajmować się klubem była zajęta głaskaniem po ramieniu jakiegoś samca. Może od razu niech pójdzie z nim do jednej z prywatnych toalet poskacze sobie na nim a potem zajmie się swoją robotą. Kto tu jest szefem ochrony do kurwy! Irytacja wielebnego była wyczuwalna w powietrzu. Spojrzał jeszczeraz na samca uznając że gdzieś już go widział. Miał poprosu znajomą twarz ale nie potrafił teraz połączyć jego facjaty z resztą faktów.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Pią Sty 14, 2011 6:47 pm

//Początek

Już jak otwierała drzwi słyszała głośne rozmowy dochodzące z klubu. Rozwarła szerzej drzwi patrząc po dosyć ładnym, według jej gustu, wnętrzu. Było tam kilka stolików, które nie były oznaczone czerwonym sznurem, który oddzielał VIPów od zwyczajnych gości, których było o wiele więcej. Ściany wyglądały jakby ten budynek został wybudowany kilkadziesiąt lat temu - w starym stylu. W zapachu unosił się zapach mieszanego alkoholu, spokoju oraz wywższości. Zacisnęła zęby by nie burknąć jakiejś uszczypliwej uwagi pod nosem. Coraz częściej musiała się kontrolować i coraz lepiej jej to szło.
Wolnym krokiem oglądając najsławniejszy pub w mieście podeszła do barku czekając, aż podejdzie jakiś kelner by mogła dowiedzieć się do kogo zgłosić się na temat pracy barmanki. Miała nadzieję, że chociaż tutaj uda jej się zdobyć pracę. Od roku szuka i nic nie mogła znaleźć, a teraz się dowiedziała o tym budynku. Rozglądając się za facetem wyglądającym jak szef baru usiadła na krześle przy barku i nerwowo zaczęła stukać palcami o blat. Kiedy przed nią przeszła barmanka zatrzymała ją, a na jej twarzy pojawił się przymusowy uśmiech
-Przepraszam. Mogę wiedzieć do kogo zgłosić się na temat pracy? - spytała przestając bębnić palcami o blat.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Pią Sty 14, 2011 7:30 pm

Przepraszam. Mogę wiedzieć do kogo zgłosić się na temat pracy?usłyszał za plecami.

No żesz kurwa...Czy ja kurwa ogłoszenia rozwieszam? A może to ta popieprzona suka którą zwolniliśmy w zeszłym tygodniu przysłała rudą. Odwrócił się do dziewczyny.
- Zaraz kurwa wracam. -burknął do Xhex i z założonymi rękami i miną 'czego???' podszedł do rudej dziuni. Ludzka kelnerka która właśnie przy niej stała przeraziła się na jego widok i szybko odeszła bez słowa. I dobrze. Tak powinno być.
- Kto ci powiedział że tu znajdziesz robote? - zapytał gburowato przyglądając się ... właściwie dziecku. Wystarczyło podejść trochę bliżej by w tym koktajlu zapachów wyczuć że ruda jest pre-transem. I wyglądała cholernie młodo i blado jak to zwykle u pre transów bywało.
To nie jego wina że te durne baby nie nadawały się do roboty i co druga wylatywała po tygodniu. No dobra a więc tego że ma chętnych do pracy nie będzie się czepiał. Nie chciał zatrudniać więcej ludzkich samic ale czy jakaś pre-trans dziewczyna będzie lepsza? Pre-transi co prawda często tu przychodzili a kilka grup czasem przesiadywalo w vip roomie więc...eh... niee..to chyba nie jest dobry pomysł. Jeszcze coś jej się tu stanie, jeszcze mi tu wykituje to będę miał do czynienia z rodzcami, o niee...
Gdzie twoi rodzice dziewczynko?pomyślał kpiąco. Postanowił jednak nie być niemiły, do dzieci przecież trzeba mieć cierpliwiść, co nie?
- Rodzice pozwolili ci tu przyjść?
I pytać głupio o robotę o której nie masz za pewne żadnego pojęcia?
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Pią Sty 14, 2011 8:17 pm

Może trochę grzeczniej, cwaniaczku? pomyślała zaciskając zęby by tego nie powiedzieć.
Zamiast mu odpowiedzieć zlustrowała faceta wzrokiem. Jego potężna budowa przerażała większość kelnerek. Nie dziwiła się temu kiedy odgonił barmankę sama się przeraziła, ale gdy tylko się do niej odezwał nabrała lekkiej pewności siebie. Jak to robiła w domu dziecka. Uniosła wysoko głowę by spojrzeć w jego fiołkowe oczy i chciała już coś powiedzieć gdy on mruknął Rodzice pozwolili Ci tu przyjść?. Zacisnęła zęby w tym samym momencie wbijając swoje długie, czerwone paznokcie w ręce, by pochamować przed złośliwą odpowiedzią. Znała takie typy facetów. Jedna uwaga, a nie zawahają się nawet uderzyć kobiety
-Nie mieszaj w to rodziców - warknęła przez zaciśnięte zęby odkrywając, że trafił w jej najczulszy punkt. Wzięła głęboki oddech, by się uspokoić - Chcę rozmawiać z szefem. Nikt mi nie mówił o tej pracy. Szukałam wszędzie i dowiedziałam się, że tutaj są wolne etaty - powiedziała z anielskim spokojem.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sala z Barem    Pią Sty 14, 2011 8:30 pm

- Jak się dowiedziałaś to chyba jakiś ptaszek ci to wyćwierkał! -odpowiedział z podirytowaniem. No ...zadziorna ta ptaszyna.
Dogada się z Ginger.
pomyślał po krótce. Zawsze lubił droczyć się z dziećmi ale to było jakieś... 150 lat temu.
- Tak się składa że niemam czasu zajmować się dziećmi a połowa damskiego personelu wylatuje po tygodniu. Trafiłaś dobrze ale powiedz wróbelkowi który wyćwierkał ci o tym klubie żeby nikigo tu więcej nie przysyłał, zrozumiano?
To było oczywiście pytanie retoryczne.
- A więc do rzeczy. Interesuje mnie czy twoi rodzice wiedzą że szwędasz się po klubach w tym wieku i czy wyrazili zgodę na samodzielną prace. -powiedział poważnie.

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala z Barem    

Powrót do góry Go down
 
Sala z Barem
Powrót do góry 
Strona 4 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Zero Sum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog