Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Mordha

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 2:58 pm

- Przeprasza.. ja nie powinnam.. -Powiedziała wstając z łóżka. Zaczęła się ubierać w czuchy które wcześniej zostały porozrzucane po pokoju. Wampirzyca po chwili ubrana dodała.
- Sądzę że już mogę wrócić do siebie. Poza tym muszę się spotkać z Lexie. -Mówiąc to zaczęła iść do drzwi. Nie chciała się narażać Mordhowi. Nie wiedziała bowiem czy samiec jest na nią zły za przemilczenie tak istotnego faktu jak chcączka.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 3:18 pm

- Tak, nie powinnaś ani ukrywać przedemną prawdy ani w ten sposób mnie uwodzić by złagodzić swoje bóle. Ale stało się i już się nieodstanie. -powiedział wciaż leżąc.
- Poprostu mnie uwiodłaś. -a ja jak zwykle poddałem się twojemu ukorowi...
Podniósł się i spojrzał na nią. Zaczęła się ubierać.
- Nie możesz iść do siebie. W twoim mieszkaniu mogą być reduktorzy. -odpowiedział. Pewnie jej jej teraz głupio.pomyślał widząc jej minę.
- Katt, kotku nie jestem zły. Powinnaś zostać tu jeszcze przez kilka dni do czasu aż upewnie się że w twoim mieszkaniu jest bezpiecznie.
Widząc jak samica zmierza do drzwi zamknął zamek siłą woli co zasygnalizowało głośne szczęknięcie wewnętrznego zamka. Ściany sypialni były obudowane metalem więc w tym pokoju nikt nie mógł się dematerializować.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 3:29 pm

Mimo iż usłyszała że zamyka się zamek musiała to sprawdzić i próbowała otworzyć drzwi jednak nic z tego. Dobra zaczęła się denerwować jeszcze bardziej. Tak zamykanie jej w czterech ścianach nie było dobrym pomysłem. Westchnęła złośliwie i odwróciła się w stronę Mordha. Tak zaczynała się zachowywać jak przed porwaniem.
- Nie masz prawa mnie trzymać na siłę. -Powiedziała stanowczo. Może nie było to przemyślane ale grunt że zabrzmiało tak jak miało zabrzmieć.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 3:42 pm

Przysiadł na łóżku uśmiechając się szeroko. Był rozbawiony jej zachowaniem. Niepotrzebnie się spłoszyła. Nie mógł być na nią zły mimo tego że postąpiła nie fer, po prostu nie mógł się na nią gniewać.
- A ty miałaś prawo wykorzystywać mnie tak przez całą swoja chcączke? Nie. Ale nie jestem zły. Proszę, usiądź ze mną spokojnie, zaraz przyjdzie psaniec z posiłkiem. Pozatym... po tym jak wypompowałaś ze mnie...kiligramy spermy chyba mogłabyś mnie dokrwić prawda? Jestem osłabiony a Xhex absolutnie nie zgodzi się mi już dać żyły jeśli wie że to przez ciebie krwi potrzebuje.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 3:56 pm

No nie nie będę tu siedziała. Warknęła w myśli. Znając jej zachowanie zacznie zaraz chodzić po całym pokoju szukając jakiegoś miejsca gdzie będzie mogła wyjść. Zmroziła go spojrzeniem. Westchnęła ciężko. Miała dwa wyjścia albo dać mu się dokrwić i liczyć że ją wypuść. Albo nie dać mu krwi i się zacząć wykłócać. A więc jest osłabiony może jak bym go zdzieliła po głowie udało by mi się uciec? W jej głowie powstawały szatańskie plany. Tak Katt wróciła już do siebie. Chociaż tyle że się nie gniewa. Powiedziała w myśli.
- Może i nie ale to nie daje ci prawa do więzienia mnie. -Powiedziała cicho. Cały czas stała przy drzwiach.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 4:21 pm

- Kotku... - spojrzał na nią z troskliwą miną: 'głuptasku'.
Wstał powoli i wyjął z szafki czystą bieliznę. Zaczął się ubierać.
- Uspokój się poprostu widze że reagujesz zbyt gwaltownie na to co się stało. Nie będziesz bezpieczna w swoim mieszkaniu, lepiej trochę pomyśl zanim coś zrobisz. Nie chcę by ci się coś stało dlatego nie pozwolę byś sama wystawiła się na celownik reduktora. Poprostu trochę za bardzo się denerwujesz a ja przecież się nie gniewam więc nie musisz ode mnie uciekać. -wytłumaczył powoli by być pewien że samica go zrozumie. Wiedział że jest spłoszona i czuje się trochę zagubiona po tym co przeszła.
Podszedł do niej i pochwycił jej twarz w dłonie. Spojrzał jej w oczy.
- Spokojnie. Wszystko jest w porządku Katt. Naprawde.
A więc odstawienie leków na jakiś czas opłaciło się chcoź nie zrobił tego umyślnie i w życiu by się tego nie spodziewał. To była idealna sytuacja by użyć swoich zdolności i zapanować nad sytuacją. Bo przecież samica powinna słuchać się samca nawet jeśli jest tylko jej kochankiem a zwłaszcza gdy samica znajduje się w jego domu ... i zwłaszcza gdy wykorzystała go zatajając swoją chcączkę.
Ucałował ją w czoło i patrzył jej w oczy wnikliwie co bardzo ułatwiało mu ingerencje w jej umysł. Jak dawno tego nie robiłem...
Mordh wlaśnie używal swoich symphackich zdolności by wpłynąc na Katt. Trwało to zaledwie kilka sekund a Katt była już bardziej spokojna. Przekazał jej uczucia które powinna teraz czuć. A przecież powinna czuć się bezpieczna, w tym domu, w jego towarzystwie.
Oczywiście Katt nie mogła w żaden sposób wyczuć tego że ktos ingeruje w jej umysł. Cóż...taki już urok symphackich mocy.
Zaledwie kilka sekund wystarczyło by on też wiedział co właśnie czuje jego kochanka. Poco się tak złościła? Przecież nie chce zrobić jej nic złego. Nie znał jej myśli, obrazów które właśnie mogą ukazywać się jej wyobrażni bo nie chciał posuwać się tak daleko. Nie był jeszcze całkiem pozbawiony skrópółów. Nie chciał znać jej myśli... jeszcze.
Jeszcze nie...

Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 4:50 pm

Katt nie podobało się jak Mordh do niej podszedł. Coś w niej wtedy krzyczało uciekaj. Jednak ona dalej stała i czekała co się stanie. Była nieco zdziwiona tym że nie jest na nią zły. Kiedy dotknął jej twarzy i ucałował jej czoło westchnęła. Potem spojrzał jej w oczy i cała złość chęć ucieczki czy jakiegokolwiek protestowania zniknęły. Katt była teraz spokojna i czuła się bezpiecznie. Zakręciło jej się lekko w głowię więc dłonią przetarła oczy.
- Tak masz racje. -Powiedziała spokojnym głosem. Zatonęła bezpowrotnie w fioletowych oczach Mordha. W sumie nie wiedziała czemu nagle tak zmieniła zdanie.
Katara, Katara wychodzimy stąd. Wychodzimy stąd. Wszystko w niej krzyczało.
Ale po co mam wychodzić jak tu mi jest dobrze. Tu jestem bezpieczna. Tak Mordha na pewno wie co dla mnie dobre. Pomyślała sobie.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 5:09 pm

Podziałało. Musiało podziałać. To było lepsze niż manipulowanie i wymazywanie pamięci krótkotrwałej u człowieków bo aby zapanować nad wampirem potrzeba było większych umiejętności które właśnie Mordh posiadał. Tylko symphata potrafił takie rzeczy.
- Kotku jest 10 rano i myśle że nie tylko ja powinienem coś zjeść. Pewnie też jesteś głodna po chcączce.
W końcu ona też musiała być zmęczona ciągłymi bólami i długim seksem.
- A potem jak chcesz pójdziemy się razem troch odświeżyć w łazience, co ty na to? -zapytał dzwięcznym łagodnym głosem głaskając ją po policzku.
O niee... dziś nie zostawi jej samej ani na minutę. będzie pilnował jej by znowu nie odstrzeliła jej palma. Mordh uważał że Katt jest chyba w szoku pourazowym po porwaniu, szoku który nadszedł dopiero teraz bo jej reakcja spóżniła się przez chcączke. Cóż... nie bez powodu psychologowie nazwali to zjawisko szokiem po-urazowym.
Dopiero teraz jej organizm reaguje instynktem ucieczki. A przecież przede mną nie musisz uciekać Katt. Jestem po to by cię chronić w końcu to ja cię uratowałem. Pomyślał. Wciąż był po trochu dumny z tego czynu, to pomagało mu przestawać martwić się Bellą i dzięki temu uważał się za lepszego samca. Lepszego Opiekuna. Uważał że zawiódł swoją siostrę Bellę, więc nie chciał dopóścić by coś stało się jego najdroższej kochance.


Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 5:23 pm

Westchnęła głęboko i powiedziała.
- No zjeść coś z chęcią. -Stwierdziła z delikatnym uśmiechem. Miała ochotę zostać sama i się wyżyć tak jak zawsze to robiła w trudnych chwilach. Poszła by do piwnicy i zaczęła ćwiczyć walkę na sztylety albo coś w tym stylu. To jej zawsze pomagało. Co się z nią dzieje. Przecież ona się tak nigdy nie zachowywała.
Nie no ewidentnie muszę wrócić do siebie albo wyjść do ludzi. Przecież jak on dalej będzie tak obsesyjnie mnie chronił to ja zwariuje. Musze mu przez jakiś czas ulegać wtedy uśpię jego czujność. A w tedy ucieknę. Tak to dobry pomysł. Wymyślała Katara. W knuciu była całkiem dobra. To przez lata praktyki w zawodzie. Czasem było trudno zgadnąć jej prawdziwe odczucia i zamiary. Wampirzyca oderwała się od jego oczu. Spojrzała na dywan. Jedno było pewne długo w zamknięci nie wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 5:50 pm

- No właśnie. Ja zjem cokolwiek ale jak chcesz coś specjalnego to zadzwoń do kuchni. Nr 1 na telefonie. Dostaniesz co chcesz kotku.- zwrócił się do niej z czułością w głosie. Jego ingerencja w jej myśli dawała długotrwałe efekty więc nie martwił się tym że zaraz samica znów wpadnie w panikę.
- Wieczorem zapewne chciałabyś iść z powrotem do pracy więc nie będe ci przecież tego zabraniał skoro sam muszę dziś pracować, w końcu w Zero Sum też jest bezpicznie.
- Siadaj spowrotem na łóżko, psaniec będzie tu lada chwila. -rzucił odchodząc od niej i szperając w szufladach w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów.
Dla pewności ponowił swoje uspokajajkące metody. Sprawił że Katt poczuła się odprężona i zapragnęła odpoczynku, a sprawienie tego nie było trudne ponieważ była już zmęczona a on ylko wykrył jej stan nasilając objawy zmęczenia. To było proste jak nic innego, nie można było zapomnieć metod manipulacji tak jak nie możnabyło zapomnieć jazdy na rowerze. Mordh miał to we krwi, był wypełniony swoją mocą która niezależnie od jego stanu była niewyczerpalna. To był jeden z powodów przez który symphaci byli grożni i niebezpieczni. Mogli panować nad innymi ale nad nimi nik nie mógł zapanować.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 5:59 pm

Posłusznie usiadła na łóżku. Zaczęła przeczesywać palcami włosy. O tak Zero Sum. Tam będę mogła sobie pogadać z ludźmi. Pokrzyczę sobie na kelnerki. Ale zaraz... czy Lexie nie mówiła coś o Zero Sumie... Tak.. Cian.. Przez jej umysły przelatywały różne myśli z prędkością światła. Uśmiechnęła się do Mordha i powiedziała.
- A czy nie możemy się zdematerializować w klubie zaraz po zjedzeniu czegoś? Wiesz chciałam się jeszcze zobaczyć z Lex a mogę nie zdążyć przed jej wyjazdem. Co Mordha? Zgodzisz się? -Zapytała się samca. Jak na razie nie chciała mu przypominać o jego wcześniejszej prośbie odnośnie dokrwienie się.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 6:20 pm

- Kotku... po zmroku. -odpowiedział zniecierpliwiony. Powinna się go słuchać i nie dyskutować bo on dobrze wiedział co robić by ją chronić. Założył granatową koszulę i wczorajsze Jeansy.
- Według kalendarza słońce zachodzi o 16tej mamy środek zimy więc ciesz się że to nie lato. -dodał po chwili odfurkując. Aż korciło go by wmówić jej że Lex nie ma dzisiaj dużuru ale nie miał ochoty już się w to bawić.
Gdy zaczynał manipulować innymi, czasami nie mógł przestać. Tylko 'neuromodemularna dopamina' blokowała jego możliwości... do tego wywołując kilka niezwykle uciażliwych skutków ubocznych.
Do pokoju zapukał psaniec, Mordh otworzył mu drzwi a ten wszedł przynosząc wielką długą tackę z koszyczkiem ciemnego pieczywa i wszelkimi dodatkami od pasztetów po mięsiwa kończąc na paście rybnej dżemie oraz białym i żółtym serze. Wszystko elegancko uszykowane spoczywało w małych srebrnych pojemniczkach. Do tego Dzbanek herbaty dwie filiżanki i dwa talerzyki. Ucieszył się że Katt grzecznie siedziała na łóżku bo przez chwi;le że gdy zobaczy otwarte drzwi zechce wyjść. Nieżle by się wkurwił gdyby musiał gonić ją po korytarzu i nieść spowrotem do sypialni. Nie miał siły na takie głupoty. Musiał zjeść i się dokrwić. I to zaraz.
Psaniec postawił tackę na komodzie, ukłonił się i znikną za drzwiami. Mordh zamknał je z powrotem siłą woli dokładnie w momeńcie gdy zamykały się za psańcem.


Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 6:33 pm

Ciekawe po co zamyka te drzwi? Zadała sobie pytania. A tam nie ważne. Odpowiedziała sama sobie.
- Skora tak mówisz to lepiej zaczekać. -Powiedziała na głos. Katara odgarnęła włosy. Katara podeszła do tac i zrobiła sobie kanapkę po czym znów usiadła na łóżku. Zaczęła ja jeść. W sumie to co było dziwne nie miała ochoty na jedzenie. Ale jakość wmusiła w siebie dwie kanapki. Obserwowała uważnie to co robi Mordh. Jak na razie stanowiło to dla niej dużą rozrywkę.
Kiedy wyjdę od Mordha pójdę do Zero Sum. Jak wyjdę z Zero Sum pójdę do auta. Jak będę w aucie będę jeździć szybko po mieście. A wtedy wyjadę i poszukam Ravena. No właśnie Raven. Katt się bawiła w dziecinną zabawę którą kiedyś nauczył ją jej brat. No właśnie jej brat.
- Musze się zobaczyć z Ravenem. -Powiedziała przełykając kanapkę.
- Na pewno się o mnie martwi. -Dodała.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 6:49 pm

- Twoim bratem? Możesz do niego zadzwonić. Jeśli chcesz możesz go tu zaprosić jesli chcesz. - powiedział.
Sam też sięgnął do tacki by przygotować sobie jakąś kanapke. Odrazu pochłonął dwie kanapki z serem składając je razem i popił to całą filiżanką herbaty. Potem zaczął jeść następną kanapkę z jakimś chudym mięsem. Boze ale jestem głodny.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 6:59 pm

- Nie nie mogę do niego zadzwonić. Zabił by cie. -Stwierdziła fakt. Tak Raven kiedy by się tylko dowiedział gdzie jego siostra zniknęła bez znaku życia na tyle oj mógłby złe wnioski wyciągnąć. Katt napiła się herbaty.
- Poza tym znając go pewnie wyjechał z miasta uciekając przed kimś. Jak zawsze z resztą. -Dodała związując włosy.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 7:12 pm

Mordh zrobił zdiwioną minę.
- To takie z niego ziółko. Pewnie jesteście podobni co? -zapytał. Mordh niewidział nigdy brata Katt. Nie widział go w szpiyalu a i ona nie mówiła że ją odwiedzał.
Mordh i Katt zjeddli swój posiłek a póżniej poszli odświeżyćsię dolazienki Mordha. Samiec nie spuszczał z oka samicy nawet na sekundę. resztę popołudnia spęddzili oglądając jakąś śmieszną komedie. Smiali się obije i cieszyli swoim towarzystwem.
Gdy była już godzina 16ta zaczęło się ściemniać a więc mogli już razem wyjść z domu by pojechać do Zero Sum.
- To co? Czujesz się na siłach by wrócić do pracy? Jesli chesz możesz zostać lub poprostu pojechać ze mną i poplotkować sobie z Lexie i nie pracować. Znajdzie się zastępstwo.
Dla ciebie wszystko kotku.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 7:18 pm

- Nie nie. Z miła chęcią popracuje i poplotkuje. -Powiedziała z uśmiechem. Trochę dziwnie się czuła pod jego czujnym okiem.
- Tak jesteśmy podobni. Raven zawsze wpada w kłopoty a ja nadstawiam za niego karku i go wyciągam z nich. -Zaśmiała się . Po chwili oboje byli gotowi do wyjścia. Mordh otworzył drzwi i oboje wyszli z jego pokoju. Potem przesili przez dom i wyszli na dwór. Udali się do Zero Sum.

//Zero Sum // Sala z barem x2
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pon Sty 17, 2011 7:24 pm

Opuścili rezydencje i pojechali samochodem do Zero Sum.


// Z-S / Sala z Barem //

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pią Lut 25, 2011 11:08 pm

// Hol //

Pierwsze co rzuciło sie jej w oczy bylo monstrualne loże. Tak to nie bylo jakies tam łózko tylko loże.
Piękne rzeźbione w drewnie. Od razu zapragnęła się z nim kochać ale powstrzymała się.
Zamiast tego usiadła na brzegu starając się wtopić w otoczenie. Wszystko ja przytłaczało.
Gdy samiec zdjął koszule zapragnęła go dotknąć. Przegryzła swoja wargę i zamruczała po cichutku. Miała nadzieje ze tego nie usłyszy. Co on sobie o niej pomyśli ze jest niewyżytą nimfomanka... pomyślała kręcąc głową.
Wstała z łóżka i zaczęła oglądać jego sypialnie nad łóżkiem zobaczyła fotografie.
- Kto to jest?- Zapytała szczerze zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Pią Lut 25, 2011 11:22 pm

- A to? Na pierwszym zdjęciu z lewej Matka i Bella czyli moja siostra. Na drugim Moje zmarłe rodzeńswo, Florence i Machin; a na trzecim Ja z matką jak byłem mały, a tam z tyłu w tle przy zasłonie stoi nasza najstarsza pasanka. -powiedział.
- Sam nie wiem dlaczego te zdjęcia tu wiszą, Kiedyś Bella uznała ze będą ładnie wyglądać i po prostu wiszą. -wzruszył ramionami. Był to tylko nieistotny fakt.
Wyszukał w szafie czystą białą koszulę i założył na siebie starą odnosząc do łazienki do koszyka z brudną bielizną.


Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Sob Lut 26, 2011 11:31 am

Wpatrywała się w zdjęcia z nieskrywana zazdrością.
Jej nie zostały żadne pamiątki rodzinne. To nie tak żeby nie mogła ich mięć. Po prostu nie chciała. Marzyła żeby o tym zapomnieć.
Po dłuższej chwili odwróciła się do samca i zapytała:
- Opowiesz mi kiedyś o twojej rodzinie?? - W jej glosie pobrzmiewała nutka tęsknoty.
Patrzyła na samca smutnym wzrokiem, choć myślami była dawno i daleko stad.
-Londyn 1971 rok. To wtedy Straciłam wszystko, co niegdyś kochałam.
Moi rodzice bardzo lubili Moskwę. Mieli polecieć tam z moja siostra do jakiegoś projektanta mody po sukienkę na jej przyjęcie urodzinowe. Uparłam się, że nie polecę z nimi. Zawsze miałam to, czego chciałam, rodzice rozpieszczali mnie. Wiec nie było powodu żeby ciągnęli mnie siła. Polecieli i nigdy tam nie dotarli. Po ich ceremonii pogrzebowej. Uciekłam z rodzinnego domu nie chciałam by cokolwiek przypominało mi tamto życie. Teraz wiem, że tak się nie da uciekać w nieskończoność. Tęsknie za nimi...-
Nie zdawała sobie sprawy, że mówi to półgłosem. Przytuliła się mocno do samca. Bala się, że jego tez może kiedyś stracić.
Otrząsnęła się ze swoich wspomnień i spojrzała mu w oczy.
- Chodźmy już do twojej matki to nie ładnie, że siedzimy tutaj już tyle.- Powiedziała lekko go poganiając.
- Swoja drogą Bella jest bardzo piękna, chciałabym ją kiedyś poznać. Myślisz, że nie miałaby nic przeciwko temu?- Zapytała z pięknym uśmiechem, który nie docierał do jej oczu.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Sob Lut 26, 2011 4:13 pm

Słysząc jejciche słowa po raz pierwszy dowiedział się o jej przeszłości.Współczuł jej straty. Sam niewiedziałby co zrobić gdyby Bella odeszla. Jego matka była już starszą osobą i wiedział że niedługo odejdzie ale wiedział że tak być musi.
Spojrzał na nią spojrzeniem wyrażając współczucie i troskę.
- Myśle że Bella bardzo by cię polubiła. A moja matka nie czeka. Zaraz zapytam psańca gdzie jest, i czy nas przyjmie.
Pocałowal ją w czoło.
- Zaraz wracam, poczekaj. -uśmiechnał się delikatnie.
Samiec wyszedł na chwile na korytarz.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Sob Lut 26, 2011 8:09 pm

-Dobrze zaczekam. - Odpowiedziała i usiadła na łóżko.
Gdy samiec wyszedł opadła na poduszki rozkoszując się przyjemnym kwiatowym zapachem.
Zamknęła oczy i zaczęła myśleć o swojej przeszłości.
Ciekawe jak wyglądałaby Irida. Zginęła przed swoja przemiana. Była śliczna zupełnie inna niz. ja. Wyglądała jak porcelanowa laleczka. Miała szmaragdowe oczy i brązowe lokowane włosy. Byłyśmy jak ogień i woda. Ja byłam tą przebojową i nieposłuszna córką ona zaś dobrze ułożoną odpowiedzialna i zawsze słuchającą się starszych. Irida miała zawsze powodzenie wśród samców.
Matka nigdy nie mogła przestać jej chwalić. Miała charakter po niej. Ojciec zawsze faworyzował mnie. Byłam jego córeczką chyba przez to zadziwiające podobieństwo. Nigdy sobie nie wybaczę togo ze z nimi nie poleciałam. Powinnam była zginąć razem z nimi.
Z tym jednak można żyć ból jest znośny.
Gdy po ich śmierci przeniosłam się do Paryża pracowałam w domu mody. Tam mogłam się nauczyć rysować i projektować stroje. Teraz mi brakuje na to czasu a przecież tak bardzo to lubiłam. Na jednej z wystaw poznałam Gabriela to on przez ostatnie 37 lat karmił mnie swoja krwią. Do czasu, gdy się nie zakochał. Wtedy zostawił mnie na pastwę losu i automatycznie uciekłam poraź drugi. Tym razem wybrałam się do Caldwell. Tu przez ostanie lata karmiłam się w sposób tragiczny. Najchętniej bym o tym zapomniała. Ale trudno zapomnieć głodzenie się a i tak pragnienie w końcu wygrywało. Zdarzało się ze karmiłam się od jakiś pijanych dzieciaków czasami nawet od ludzi. Zazwyczaj jednak musiała się uciekać do flirtu.

Lamia leżała tak i coraz bardziej była pewna ze nie zasłużyła sobie niczym by być z Mordhem.
Bala się ze, gdy samiec się dowie o niej wszystkiego o jej przeszłości Głownie o ostatnich trzech latach po prostu ja zostawi.
A była przy nim taka szczęśliwa już widziała w wyobraźni ich przyszłość.
Marzyła o ich ceremonii ślubnej. O tym jak samiec nosi z duma jej imię na swoim ciele.
Widziała jak mieszkają w jego apartamencie. Zasypiając koło siebie i budząc się przy sobie.
W końcu może kiedyś Mordh zechciałby mieć młode. Byłaby gotowa urodzić mu nawet piątkę. Kochała go a dziecko tylko pogłębiłoby ich miłość.
Obawiała się jednak ze samiec ma w obce niej inne plany ze wcale nie chce by został jego krwiczka. Przecież nigdy jej nie powiedział czy coś do niej czuje.
Chociaż nie traciła nadziei doszukiwała się oznak tego ze ja kocha albo ze, chociaż mu na niej zależy. W gestach, słowach lub sposobie patrzenia.
Tak rozmyślając o wszystkim nie usłyszała jak samiec wszedł do pokoju poczuła jego pocałunek i otworzyła oczy.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Sob Lut 26, 2011 9:04 pm

Wszedł spowrotem. Zobaczył ją na łóżku. Miała zamknięte oczy. Nachylił się nad nią i szepnął:
-Widze że ci się tu podoba! - uśmiechnał się szeroko całując ją w policzek.
Przysiadł na lóżku obok niej i pochylił się ku niej opierając się łokciami.
- Zostaniemy tu na spoczynek, jeśli oczywiście chcesz. Będziesz miała więcej czasu by pozwiedzać dom.
Uśmiechnał się widząc jej minę.
Samiec poczuł się lekko i spokojnie. Był szczęśliwy. Szcześliwy dzięki niej.
Dal jej lekkiego pstryczka w nos.
- Mamah zjadła już wcześniej więc teraz jest u siebie. Kazałem przekazać że będziemy u niej za 15 minut. Jest u siebie. Ostatnio kładzie się wcześniej.
- Potem dasz znać jak będziesz głodna. -Pogłaskał ją po włosach. Wydawała mu się idealna. Drobny lekko zadarty nosek, delikatne kości policzkowe duże piękne brązowe oczy zasłonięte wachlarzem czarnych rzęs. Aksamitna kremowa skóra, Czarne gładkie i błyszczące włosy z delitaknymi falami. Patrzył na nią z uwielbieniem. Z podziwem. Nie był zachłanny ani podniecony. Podziwiał jej urodę i dobroć, odwage. Ubóstwiał jej charakter i ciało.
Zastanawiał się za co spotakała go taka nagroda w jej postaci. Chyba musiał zrobić w życiu jednak coś dobrego że dostał taki dar.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   Sob Lut 26, 2011 9:54 pm

Zobaczyła pochylającego się samca. Poczuła jego pocałunek i uśmiechnęła się szeroko.
- Tak podoba mi się bardzo. Jak w każdym miejscu, w jakim jestem z tobą.- Zarzuciła mu ręce na szyje i pocałowała jego mięsiste usta. Dziękowała w myślach Pani Kronik za to ze zesłała jej Mordha. Był wspaniałym samcem. Odważnym szlachetnym i oddanym. Czuła ze może dąć jej prawdziwa miłość.
Przyglądała się mu chwile nie mogła nadziwić się jego urodzie.
Jego ostre rysy twarzy budziły w niej respekt i szacunek. Miał pełne usta które były stworzone do delikatnych pocałunków. Jego uśmiech zapierał dech w piersi. Mordh miał delikatny zarost co nadawało mu groźnego wizerunku. Samiec patrzył na nią z oddaniem i mogłaby rzec, że z miłością.
Instynktownie pragnęła go przytulać i chronić. Chociaż to on był tu samcem a ona tylko małą drobną samicą.
- Dobrze zostaniemy tu ile tylko będziesz chciał.
Bardzo chciała zobaczyć resztę domu. Podobno wnętrze domu mówi o tym, kto w nim mieszka. Może i coś w tym było...
Spojrzała na swojego wybranka. I poczuła ogarniający ja skopuj i szczęście. Wyczuwała podobne uczucia w nim.
- Lilan wiesz ze jesteś dla mnie wszystkim? -Mówiła uśmiechając się. Nie wiedziała, jakie wrażenie zrobią na nim te słowa. Miała tylko nadzieje usłyszeć kiedyś coś podobnego.
- Myślę ze zjadłabym coś jak tylko wyjdziemy od twojej Mamah, teraz i tak nic bym nie przełknęła. – Poczuła jak jej przełyk zawiązuje się w supeł ze stresu. Patrzyła na niego z oddaniem i troska.
Powoli zaczęła się podnosić z łóżka.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Mordha   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Mordha
Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Dzielnice Mieszkalne :: Dom rodzinny Belli i Mordha-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog