Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lut 28, 2011 5:29 pm

Atak Beth na samca był raczej pytaniem retorycznym. Wampirzyca na pewno nie chciała poznawać wszystkich jego złych uczynków, a trochę się ich zebrało. Chciała wysłuchiwać barwnych opisów z krwią na pierwszym planie? A może niezbyt przyjemnych stosunków?
- Jestem już dużym chłopcem i nie potrzebuję niańczenia - samiec mówił z pozornym spokojem. Nie miał ochoty na zwierzanie się i melodramatyczne wyznania. Nikt go w życiu nie niańczył, dopóki nie odnalazł go Furiath, a jego matka była jedynie obcą kobietą, której nawet nie poznał. Dzieje niewarte wspominania. - Mam już dwie setki na karku, więc to oczywiste, że coś już przeskrobałem. Mordowałem, grabiłem i... - wampir szukał zamiennika dla gwałtu, który powinien zostać wymieniony razem z innymi złymi uczynkami. - I mordowałem. Ale ja mogę z tym żyć bez poczucia winy - Z wzruszył ramionami. Można mu było zarzucić wiele, ale nikt nie mógł mu wmówić, że posiada jakiekolwiek sumienie. - I to nie ja krzywdzę swoją rodzinę przemilczając wiele rzeczy.
Z nie chciał być wybitnie niedelikatny, a ranienie samicy wychodziło mu przypadkiem. To jednak ona miała coś na sumieniu, więc nie czuł się winny, kiedy tak jej dowalał.
- Masz rację, to twój dom, więc możesz robić co chcesz - Z uśmiechnął się szeroko. - Kurwa, możesz mnie nawet stąd wywalić, jeśli ci nie pasuję.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lut 28, 2011 6:13 pm

Tak Z. stanowczo był mistrzem wbijania szpili tak żeby bolała jak diabli. I zawsze musiał postawić swojego przeciwnika pod ścianą. Co prawda Beth nie czuła się jego przeciwniczką, ale on ja chyba tak traktował. Po prostu wyczuł coś i teraz jak jakiś pies myśliwski podążał za tropem. Samica oczywiście zdawała sobie sprawę, ze wszystkich czynów, które wymienił Zbihr, przecież musiał sobie z tego zdawać sprawę. Jeżeli miał na celu przestraszenie jej, to raczej marnie mu poszło. Samiec mógł odgrywać bezwzględnego mordercę, ale Beth dostrzegała w nim coś więcej, coś co skrzętnie skrywał.
-Nikt się stąd nie rusza, ani ja, ani ty, ani tym bardziej ona. – Wskazała ręką na samicę.
Wzrok Carmine przeskakiwał od Beth do Zbihra, w miarę wymiany ich zdać. Carm siedziała cichutko i tylko mocno zaciśnięte dłonie świadczyły o napięciu samicy., a oni zamiast się nią zaopiekować to jeszcze przysparzali jej stresu.
- No cóż Z. mam dla ciebie nowinę, jak na razie to się nigdzie nie ruszysz, bo musisz jej pilnować.- Ruchem głowy wskazała na samiczkę. – Skoro twoi bracia uganiają się za reduktorem, to na ciebie mój drogi spadł obowiązek pilnowania jej jako samicy twojego brata.
Z. popatrzył na Beth morderczym wzrokiem, a Carmine wyglądała jak gdyby chciała gwałtownie zaprotestować.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lut 28, 2011 6:37 pm

- Nie jest jego samicą. Mogła go widzieć nago - Z wracał do wiadomości, którą Carmine zdradziła im w barze. - Mogli nawet razem spać ale jej nie oznaczył. Więc nie jest jego samicą. Może jakimś rodzajem kochanki, chociaż dziwne, że tak szybko się pozbierał, więc na pewno nie jest jego samicą.
Zbihr mówił o Carmine, jakby jej nie było w ogóle w pokoju. Bo tak też się samica zachowywała. Siedziała cicho i tylko mruganie powiekami świadczyło o tym, że nie śpi. Nie oznaczało to, że ich słucha. W tym momencie mogła się znajdować wiele mil stąd, przebywając w szczęśliwej krainie, którą sama wymyśliła.
- Dlatego wolałbym inne określenie sytuacji. Muszę pilnować przybłędy bez znaczenia, bo tak kazała mi samica mojego brata, która przy okazji jest królową - samiec rzucił Beth nieprzyjemne spojrzenie. - I to przez królową nie mogę przebywać teraz z Bellą, która musi samotnie przechodzić przez organizację ślubu - machnął na nią ręką. - Ale nie, nie przejmuj się. Siedźmy sobie i pilnujmy samica, która nie da rady stąd wyjść bez naszej wiedzy. Opiekuj się nią. Daj coś do picia i opowiedzcie sobie durne historie o samcach, czy co tam robicie.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lut 28, 2011 7:38 pm

-Taaa jak gdybyś ty jej pomógł w organizacji ślubu.- Prychnęła.
Tak już widziała Z. wybierającego zaproszenia, oglądającego katalogi mody ślubnej, albo zastanawiającego się nad wyborem tortu czy menu na przyjęcie. Zbihr w swoim żywiole, aż się uśmiechnęła na myśl o samcu otoczonym zwojami koronki i tiulu. Cudny widok.
-Och przestań się już wkurzać.
Chociaż w przypadku Zbihra taka możliwość nie wchodziła w rachubę, on cierpiał na syndrom ustawicznego wkurwienia. Wszyscy i wszystko drażniło go i denerwowało, tak już jego urok.
-Przez królową. – Przedrzeźnia go go. – Siedzisz i pilnujesz, bo twoi bracia olali cię i sami popędzili szukać Tortura. Ciekawe dlaczego co? Czyżby jakiś brak zaufania?
Zazwyczaj Beth nie była taka wredna, ale Z. ją już wyprowadził z równowagi. W sumie to i dobrze, że rozmowa pobiegła innym torem., przynajmniej zeszli z niewygodnego dla Beth tematu.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 9:43 pm

- Pomógłbym jej w organizacji. Nie jestem potworem, nie dam jej się przepracować - samiec warczał to sobie pod nosem, wyłącznie do swojej informacji. - Wystarczy, że zauważę, że sobie nie radzi.
Z obruszył się, słysząc niedowierzanie i sarkazm w wypowiedzi królowej. Jak śmiała podważać jego pomoc w ślubie? To prawda, organizacja musiała być dennym gównem, które tylko uprzykrza życie, ale samiec zrobiłby wszystko, byleby tylko pomóc lilan. Jeśli miałby wybierać bzdurne zasłony czy ugotować obiad - zrobiłby to, aby ulżyć Belli w trudzie tej ciężkiej pracy. Widać, Beth chciała mu jedynie dopiec. I udało jej się. Tym drugim stwierdzeniem również.
Z zacisnął zęby, a od niego samego powiało chłodem, nie pozostawiając żadnych złudzeń co do nastroju wampira. Samiec wbił w podłogę spojrzenie czarnych oczu, które jeszcze przed chwilą, na myśl o Belli, były żółte.
- Nie zrobiłem niczego złego - powiedział zimnym głosem i umilkł, nie zamierzając już się odzywać.
Samiec nie rozumiał, dlaczego ma siedzieć w tym salonie, podczas gdy reszta braci w najlepsze poszła sobie ratować Tohrtura. Ponownie go od siebie odseparowywali i, chociaż wstyd mu to było przyznać, trochę go to zabolało. Tylko odrobinę. Ale farsa z poprzedniego roku zaczynała się od nowa. Znowu znaleziono martwą dziwkę? Proszę bardzo, on żadnej już nie zamierza tykać. A tamta jedna, którą prawie zabił, trafiła do szpitala dzięki niemu.

...


Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 9:55 pm

Przez dłuższy czas nie mówiąc nic słuchała ich kłótni, która niebezpiecznie zaczęła być coraz bardziej głośna. Na chwilę odpłynęła myślami do Tohrtura, ale gdy tylko usłyszała coraz głośniejsze głosy Beth i wampira od razu oderwała się od tych myśli, a wtedy Z, jak go zwała królowa, zaczął mówić, że przecież nie jest samicą Tohra, a potem zaczął pieprzyć coś o jakimś ślubie.
-To prawda - powiedziała dość cicho gdy królowa zdenerwowana zaczęła mężczyznę oskarżać o brak zaufania Bractwa. Chciała rozluźnić atmosferę swoim cichym głosem, ale dlaczego skoro ona sama nie umie siedzieć spokojnie bez myślenia o Tohrturze? - Nie jestem z Tohrem i raczej nie zamierzam być. Wciąż słyszę, że jestem z Tohrem, że jestem głupia, bo wypuściłam go bez broni, że powinnam ufać chłopakowi i różne inne. Nie rozumiem dlaczego całe bractwo uparło się za tym, że coś czuję do Tohrtura. - skłamała mówiąc, że nie zamierza być z Tohrem, ale w końcu Beth była jego przyjaciółką. Bała się cokolwiek powiedzieć. A wtedy spróbowała odwrócić uwagę od wydarzeń dziejących się gdzieś w lesie - Dlaczego w takim razie nie pójdziesz do twojej Belli? - spytała wampira patrząc na niego smutnym wzrokiem - Umiem poradzić sobie sama. Nie potrzebuję opiekuna - powiedziała unosząc wysoko brodę robiąc minę jak dzieci wtedy gdy mówią tak jak ona przed chwilą - A ty chyba potrzebujesz przebywania z narzeczoną, bo bycie niańką Ci nie wychodzi - przyznała po chwili odwracając wzrok od mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 10:17 pm

W końcu milcząca do tej pory Carmine, pokazała pazurki. I spokojnym sarkastycznym tonem wyjaśniła Z. co myśli o jego osobie. Beth uśmiechnęła się pod nosem, odwracając głowę by jeszcze bardziej nie rozjuszyć samca, który wyglądał jak gdyby miał zaraz rzucić się samicy do gardła, albo obu samicom. Kto go tam wie.
-Nic nie jest twoją winą . –Zwróciła się do Carmine.- Wszyscy martwimy się o Tohtura, a rzucanie bezsensownych oskarżeń nic nam nie pomoże. Ciebie też się to tyczy Z.
Wzięła głęboki oddech.
- Przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam, nie powinnam mojej frustracji wyładowywać na tobie.
Zbihr już taki miał sposób bycia, że działał jak iskra zapłonowa, ale pomimo tego Beth nie powinna odgrywać się na nim. On sam pewnie miał jej przeprosiny głęboko w dupie ale co tam.
Przestała chodzić po całym salonie i usiadła na kanapie.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 10:29 pm

One naprawdę sądziły, że się przejmie? Obecnie interesowało go zdanie wyłącznie dwóch osób. Żadna z samic nie wyglądała na Furiatha a do Belli po prostu się nie umywały. Zniósł wyzwiska wcześniej, miał z tym dość długi staż, więc mogły dale wyrzucać swoje frustracje - jakoś to zniesie. A Carmine mogła sobie kłamać ile chciała, ale niektórych emocji po prostu nie ukryje, skoro cała nimi śmierdziała. Beth, która siedziała bliżej niej, na pewno musiała czuć wszystko wyraźnie. Dlatego nawet nie pofatygował się, żeby obcej odpowiedzieć. Chwilowo była nikim.
- Nie ten adres - samiec warknął, nadal unikając wzroku swoich towarzyszek. Jeśli dobrze pójdzie, to uda mu się wyobrazić, że jest tutaj sam. - Twoje - zasrane, pomyślał. - przeprosiny są bezużyteczne i znaczą dla mnie tyle co zwykłe gówno. I, dla twojej informacji, odchody wcale mnie nie interesują. Chyba, że to tylko po to, by ułagodzić twoje sumienie, to gadaj zdrów.
Samiec próbował jeszcze przez chwile przebywać w spokojnym stanie ale dupa z tego wyszła i tyle.
- Czy ja ci wyglądam na pieprzoną niańkę? Nie odpowiadaj, ja cię zapewniam, że nią nie jestem. Więc nie muszę się jak ona zachowywać.

...


Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 10:51 pm

-To dlaczego wciąż tu jesteś? - Zdziwiła się gdy usłyszała swój, wciąż opanowany , głos - Nie robisz za niańkę, nie musisz mnie chronić. Siedzisz tu i narzekasz na mnie, na Beth. Na wszystko na około. Twoja narzeczona na Ciebie nie czeka, że musisz wyżalać się nam jaki to jesteś zły? - spytała unosząc brwi do góry. Wiedziała, że jej słowa mogą zabrzmieć sarkastycznie, ale szczerze nie miała zamiaru mówić z ani odrobiną ironii. Przyjrzała się wampirowi i spojrzała na królową - To moja wina i nie zaprzeczajmy. To ja go wypuściłam bez broni, swoim zachowaniem kazałam zdjąć z siebie jedyny sposób obrony i nie pomogłam mu gdy został postrzelony. Stałam i patrzałam jak cierpi. Mogłam zginąć, a jednak tu jestem, bo Tohrtur odwrócił uwagę tamtego faceta. Pewnie jakbym umarła wszyscy byliby szczęśliwi - stwierdziła i spojrzała na mężczyznę, który wywlókł ją z domu. On by pewnie skakał ze szczęścia chociaż coraz bardziej podejrzewam, że on nigdy nie ukazuje radości ani uśmiechu. Czyżby kogoś Ci nie przypomniał, Carmine? Tak. Jestem podobna. stwierdziła w myślach i odwróciła wzrok od Z rozglądając się po salonie. Dopiero teraz zauważyła jak wygląda pomieszczenie. Nie interesowała się tym wcześniej, a jednak z powodu kłótni nie miała innego wyjścia by odwracając wzrok rozejrzeć się po chwilowym domu. Żeby tylko szybko znaleźli Tohra. Nie wytrzymam dłużej będąc aż taka spokojna
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 01, 2011 11:13 pm

Szło zwariować. Z. swoje Carmine swoje. Obydwoje uparli się przy swojej wersji zdarzeń i choćby waliła ich młotkiem po głowie to i tak niczego by nie zmieniło i nie dało. Jej przeprosiny jak zwykle spłynęly po samcu, ale czego innego można się było spodziewać. Pokręciła głową w geście rezygnacji.
Miała ochotę wyjść i zostawić ten cały bałagan za sobą, ale poczucie obowiązku okazywało się silniejsze. Obiecała jednak Tohturowi, że zaopiekuje się Carmine, więc nie mogła jej tak po prostu zostawić na pastwę Zbihra. Chociaż właściwie powinna pogadać z Furiathem. Tak na wszelki wypadek. Wolałby, żeby T. się odnalazł. Nie może być inaczej, on na pewno się odnajdzieBeth poczuła nagłą potrzebę napicia się czegoś mocniejszego. Swoją droga Carmine coś za moc protestuje , że coś ją łączy z Tohrem.Podeszła do barku nalała sobie whiskey wrzuciła do niej kilka kostek lodu.
- Napijecie się czegoś. – Zwróciła się do zgromadzony w salonie osób.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Mar 04, 2011 4:02 pm

Napijecie się czegoś - niby niewinna propozycja ale pragnienie i tak dawało o sobie znać. Tylko jak tu się napić, skoro była obietnica złożona Belli? Z niej nie zamierzał pić a z innych nie miał takiej możliwości. Pozostawało jakieś inne wyjście? Chyba nie, skoro dokrwienie się z własnego nadgarstka byłoby czynem bezsensownym i mijającym się z celem.
- Ja podziękuję - samiec mruknął w końcu, nawet dość miło, jeśli brało się pod uwagę jego zachowanie sprzed kilkudziesięciu sekund temu.
Zbihr wykazał się wielką wspaniałomyślnością, postanawiając chwilowo zapomnieć o istnieniu Carmine i o problemach, których ta dostarczała. Zabierają ją do ciebie a ta jeszcze pyskówy urządza. Samica miała szczęście, że towarzyszyła im Beth, bo w innym wypadku Z już dawno siedziałby w samotności. Bo przecież ciała leżącego na podłodze nie można uznać za towarzystwo? Nie, nie sądzę.
- Długo im to jeszcze zajmie? Mogliby szybciej znaleźć Tohta, bo muszę pogadać z Furiathem - Z ponownie wracał tematem do swoich spraw. Gówno go obchodziło zdanie i problemy towarzyszących mu samic. Były, to już jest czynność dokonana i chwilowo nie zapowiadało się na zmianę tego stanu rzeczy.

...


Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Mar 06, 2011 6:26 pm

-Nie dziękuję - odpowiedziała Beth i obróciła się od Z by więcej się z nim nie kłócić. Czekała, aż wyjdzie z tego budynku. Wiedziała bowiem, że nie tylko wróci do starego życia, ale i Tohrtur będzie bezpieczny będąc pod opieką Beth i reszty bractwa. Nie miała zamiaru już się odzywać chociaż chciała się spytać Beth rzeczy, które nikt nie wie. Nie miała ochoty, ani sił wykłócać się z nikim. Przypomniała sobie, że w torbie ma komórkę. Podeszła do niej i wzięła telefon komórkowy i zaczęła czytać wiadomości, które przesłała jej opiekunka Domu Dziecka. Niby śledziła wzrokiem tekst, ale słowa nie dochodziły do jej mózgu. Myślami była daleko z tąd.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Mar 06, 2011 7:43 pm

Mary weszła do salonu Beth. Powoli zaczynała jej zazdrościć że ona jako jedyna samica ma w rezydencji więcej swoich przestrzeni niż sypialnia z łazienką i garderobą. Fajnie było mieć dla siebie salon. Salonik koło jadalni to nie tosamo, tam zawsze ktoś mógł wejść.
- Beth? -zawołała przechodząc przez drzwi.
- Fritz powiedział że mogę być potrzebna. -zameldowała się.
W pokoju, oprócz Beth był jeszcze wyrażnie wkurzony Zbihr i jakaś ruda ...nastolatka.
Szla zmierzając w ich kierunku.
Spojrzała podejrzliwie na Z a potem przeniosła wzrok na płomioennowłosą nieznajomą.
- Rankohr, Vhredny i Ghrom są w jakiejś 'akcji' tak?
Mary nie wiedziała co się stało. Rank zostawił jej jedynie karteczkę na lóżku że wróci nad ranem.
Jej samiec wyszedł gdy ta jeszcze spała.
Krótko zdiagnozowała atmosferę w salonie.
Nie trzeba było być wampirem i mieć daru wyczuwania emocji by wiedzieć że stało się coś złego.
- Beth, przedstawisz nas? -zapytała odrazu.
No bo przecież nie zapyta: kto to?


...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 08, 2011 9:15 pm

Może oni nie potrzebowali niczego mocniejszego, ale Beth stanowczo tak. Zaczynała ją już od tego całego galimatiasu boleć głowa. Ponurą ciszę przerwało nadejście Mary. Miała nadzieję, że jej przybycie rozładuje trochę tę nap[i]etą atmosferę. Kobieta obrzuciła podejrzliwym spojrzeniem Zbihra, zawsze tak na niego reagował co nie uszło uwagi Beth.
- Cześć Mary. - Uśmiechnęła się do niej i jednym haustem opróżniła zawartość szklanki, którą trzymała w dłoni. Zapiekło ją po gardle a w oczach stanęły łzy. Odstawiła pustą szklaneczkę i kontynuowała swoją wypowiedź. - Nasze szanowne towarzystwo ratuję właśnie Tohtura. Okazało się, że żyje i dostał się w ręce reduktora, zawiadomiła nas o tym jego ...hmm.. znajoma. -Spojrzała przelotnie na Carmine.
-Carmine poznaj Mary, jest towarzyszką Rankhora, którego miałaś dzisiaj okazję poznać.
Nie dodała, że Zbihr awansował na nianię pretranski, bo nie chciała go niepotrzebnie drażnić. Miała nadzieję, że samiec nie puści pary z ust na temat swoich podejrzeń.


Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Mar 08, 2011 9:38 pm

Kiedy ktoś przyszedł do wielkiego pokoju podniosła wzrok przez co od razu została zauważono. Gdy już postanowiła odpowiedzieć wyprzedziła ją Beth. Spojrzała na królową po czym przenosiosła wzrok na nowo poznaną wampirzycę - Miło mi poznać - przyznała z prawdą, chociaż trudno to było dostrzec gdyż na jej twarzy wciąż widniał smutek i ból. Nie odróżniała żadnego z wampirów, które odwiedziły ją w domu z bractwa. Oprócz Beth i Zbihra, bo ich musi znosić już dość długi czas. Ale miała nadzieję, że Mary nie związała się z tym wrednym typkiem.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Mar 10, 2011 7:50 pm

No to super, bo nawet Mary posiadała więcej informacji niż on. Żaden z braciszków nie pokusił się o zostawienie mu wiadomości czy chociażby głupie: Walimy cię i nie jesteś nam potrzebny? Dobrze, Z nie potrzebował żadnych kontaktów z innymi wojownikami. Tak naprawdę to wcale nie musiał być już w całym tym Bractwie, skoro nawet nie był potrzebny. A jakie inne wnioski samiec mógł wyciągnąć z faktu, że każdy z wojowników był w to zaangażowany, a gdyby Beth do niego nie przyszła to samiec nadal nie wiedziałby o całej akcji? Może i nie przywiązał się zbytnio do Tohra, ale ten był Bratem. A w Bractwie istniało jedno prawo: Jeden za wszystkich i wszyscy za wszystkich. A teraz nagle wyskakują takie podziały na wszystkich i Z, jakby był od nich gorszy czy zarażony syfilisem, więc lepiej się do niego nie zbliżać.
Z, nie odzywając się do nikogo, wstał z fotela. Bo co niby miał powiedzieć? Że mu przykro i musi iść? Że ma jakiś ważny powód do opuszczenia ich? Nie zamierzał kłamać, po prostu chciał stąd wyjść zanim samice wkurwią go do końca. Bo każde wypowiadane słowo było jak kawałki drewna podrzucane do ogniska jego gniewu. Szanowne towarzystwo? Zbihr wiedział, że jest gruboskórnym skurwielem, ale mówienie tego w prost, skoro nie ratował Tohra, było dość niegrzeczne. Jak na królową. A za kolejnych kilka minut samiec dowie się, że nagle wszyscy poszli go ratować. Nawet cywile się mieszają w ratunek, tylko nie on?
Bez słowa wyszedł z salonu, kierując się w bliżej nieokreślone miejsce.
Byle dalej.

//zt

...


Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Mar 13, 2011 3:02 pm

Po wyjściu Z Mary spojrzała podejrzliwie na Beth.
- A jemu co znowu? -zapytała. Choć szczerze to ją mało obchodziło. Choć mieszkając tu wiedzieć powinna.

Usiadła na kanapie poprawiając koszulkę. Zdziwiło ją że Beth właśnie pije alkohol.
- Może nam też nalejesz? -zaproponowała królowej spontanicznie.
Spojrzała na rudą oceniając jej wiek. Przypomniało jej się że się nie przedstawiła.
- Oh... przepraszam. -wuciągnęła do niej rękę.
- Jestem Mary... -zmarszczyła brwi widząc spory opatrunek na ramieniu Carmine.
- ...co ci się stało?

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Mar 13, 2011 4:52 pm

Beth tylko wzruszyła ramionami.
-A czy ja wiem? To jest po prostu Z.- Dodała , jak gdyby to wszystko tłumaczyło.
Tak naprawdę nie miała pojęcia, co ugryzło samca i dlaczego wyszedł z salonu. Zbihr chadzał swoimi własnymi ścieżkami i nie tłumaczył się nikomu i z niczego., może wyjątek od tej reguły stanowiła Bella, ale tego Beth również nie była pewna.
Na Mary zawsze można liczyć, dzięki niej nie będzie musiała pić w samotności, na co się zanosiło. Podeszła do kobiety i podała jej podwójną whiskey z lodem. Usiadła na kanapie i zaczęła powoli sączyć swój alkohol.
- Jesteś pewna, że się nie napijesz? - Zwróciła się do Carmine.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Mar 13, 2011 6:36 pm

-Nie, naprawdę. Dziękuję - zwróciła się do królowej i spojrzała na Mary, która właśnie zwróciła uwagę na jej opatrunek, który sobie nałożyła na postrzał z broni faceta, który porwał Tohrtura. Skrzywiła się i na początku nie wiedziała jak zacząć, ale najlepszym sposobem było ponowne wytłumaczenie całej sytuacji zaistniałej na Johnson Street - Zostałam postrzelona jak byłam na spacerze z jednym z was. Tyle, że ja zostałam postrzelana, a Tohra porwano - stwierdziła cicho i spojrzała błagalnie na Beth - Kiedy go uratują? - spytała będąc zmęczona wszystkim co się zdarzyło przez ostatnie kilka godzin, a może to były dni?
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Mar 16, 2011 11:31 am

- Na pewno go odnajdą. -powiedziała od razu Mary. Wiedziała że Carmine potrzebuje teraz wsparcia. W końcu ona też miała styczność z reduktorami. Upiła łyk ze szklaneczki krzywiąc się lekko. Będzie musiała popić to czymś słodkim. To pewnie jakaś ''szlachetna, kilkunastoletnia whisky''. Mary dobrze znała gust Friza. Ostatnio nawet zaczęła pomagać mu w zakupach, i mimo jego żali i biadolenia ze to zbędne nie odpuści będzie mu pomagać.
- Mnie chcieli porwać dwa razy. Ale wszystko dobrze się skończyło.
Mary obserwowała zmartwienie na twarzy Carmine.
- Bracia dadzą sobie radę. Zobaczysz.
lWestchnęła cicho.
- Coo... Co z Bellą? Nie widziałam jej ostatnio. Wytrzymuje ze Zbihrem??? -zapytała umiejętnie odchodząc od smutnego i martwiącego tematu.
Przecież nie będą tu tak we trzy siedzieć i wciąż się martwić.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Mar 16, 2011 1:19 pm

Mary zabrała się za pocieszanie Carmine, która siedział smutna i osowiała. Beth niestety nie umiała jej odpowiedzieć na zadane pytanie. Bardzo chciała, żeby bracia już odnaleźli Tohtura, albo chociaż dali znać jak się posuwa akcja, no ale przecież nie mogła wymagać od Ghroma by do niej dzwonił z relacją. Westchnęła więc tylko ciężko i upiła ze szklanki.
-Z Bellą wszystko w porządku. Przynajmniej tak zrozumiałam z marudzenia Zbihra, który nim wyszedł narzekał, że musi się bawić w niańkę zamiast pomagać jej w przygotowaniach do ślubu.
Carmine spojrzała na nie z niedowierzaniem, jak gdyby nie mogła uwierzyć, ze jakaś samica zdecydowała się być z takim samcem jak Zbihr, ale Beth wierzyła, że będzie z niego wspaniały broniec, może tylko odrobinę zbyt zaborczy.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Mar 16, 2011 1:39 pm

Mary zaśmiała się bezgłosnie.
- Czy on ma zamiar wybierać kolor serwetek czy.. kurcze, naprawde nie mogę wyobrazić sobie jego pomocy.
Zbihr wydawał się dla Mary stworzony jedynie do walki. No bo co miałby robić?
- A ja jeszcze ślubu nie zaplanowałam. -pomyślała na głos. Mary cały czas głupio się opierała że nie ma co się z tym śpieszyć. Ostatnio zmieniła zdanie.
- Wygląda na to że w najblizszym czasie będzie dużo imprez i uroczystości. ... Czy wszystko już ustalone ze 'świetem przesilenia'?

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.


Ostatnio zmieniony przez Mary dnia Sob Mar 19, 2011 8:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Czw Mar 17, 2011 12:41 pm

Beth nie miała pojęcia w czym Zbihr chce pomóc Belli, ale ta samica miała tak niesamowity wpływ na niego, że pewnie gdyby kazała mu wybierać serwetki, albo kwiatki czy cokolwiek innego, to samiec by to robił, co mogło być nawet zabawne.
-O a wy też planujecie.- Zdziwiła się. – Ustaliście już jakąś datę?
Do tej pory Mary usilnie opierała się sformalizowaniu związku z Rankorem, więc nieco zaskoczyła ją ta zmiana frontu.
Beth spojrzała na Carmine, która bezmyślnie wpatrywała się w przestrzeń, pewnie jej myśli uciekały w stronę Tortura. Miała nadzieję, że go odnajdą. Westchnęła ciężko.
-Tak. Do przesilenia jest wszystko przygotowane. Pozostało tylko do dogrania kilka szczegółów, ale to są drobiazgi.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Mar 19, 2011 7:13 pm

Nie chciała przeszkadzać dziewczynom w rozmowie. Lecz czy myślała o Tohrturze? Owszem, częściowo, ale bardziej trapiło ją nagłe zainteresowanie byłej opiekunki. Nie wiedziała co od niej potrzebuje i nie chciała wiedzieć. Tohrtur się znajdzie, a kiedy wyzdrowieje ona wróci do swojego życia. Bez wampirów, bez walk, wciąż z nudnym monotonnym życiem bez zmartwień i trosk. Pomyślała o Nowym Jorku, o spalonym domu rodziców, o stojącym przez piętnaście lat nienaruszonym, dużym budynku. Czy wampiry da się spalić? Czy mogą zginąć przez ogień? Czy wampiry mogą się spłodzić? Jak to jest, że jestem niepełną wampirzycą? Kiedy nastąpi zmiana i zrujnuje mi życie? myślała patrząc za okno.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Mar 19, 2011 8:49 pm

- Wiesz, właśnie staram się zaplanować. Znasz Rankohra. On mógłby wziąść ślub choćby dziś. Ale ja wole by wsztstko było przygotowane i dopiete na ostatni guzik. Ale muszę porządnie wziąść się do pracy bo jak widać Bella właśnie mnie wyprzedziła. Bardzo się ciesze ale to tylko pokazuje jak długo z tym zwlekałam. Dotego nawet ma do mnie żal że tak dlugo z tym zwlekam.
- A wszyscy są już gotowi na obchody? Tzn Bracia i... czy wszyscy wiedzą już gdzie to się odbędzie? Czy jesteś pewna że jest tam bezpiecznie? -zadawała pytania. Wiedziała że spore zgromadzenia w tych niebezpiecznych czasach mogą stanowić ryzyko.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Ośrodek Bractwa :: Rezydencja Bractwa :: Apartament Królewski-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblog.com