Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 VIP-room

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 4:25 pm

//Okolice klubu
Bella weszła do najbliższej sali, usiłując wtopić się w otoczenie. Nie była przyzwyczajona do takich miejsce; przyprowadziły ją tu jedynie emocje, którym dała się ponieść. No i chęć zrobienia na złość Zbihrowi, choć wątpiła by samiec zauważył gdzie ona wchodzi.
Pieprzyć go!, zganiała się w duchu. Oczywiście okłamywała samą siebie, usiłując przekonać się, że słowa, które wypowiedział samiec jakkolwiek wpłynęły na uczucie jakim go darzyła. Przecież doskonale wiedziała, że on za każdym razem próbuje ją odepchnąć, zwłaszcza kiedy jest zły. I to najczęściej na siebie, nie na nią. Tym razem jednak Bella nie miała już siły słuchać tego wszystkiego i patrzeć jak Zbihr pije krew jakiejś kurwy z ulicy, podczas gdy nią, jego krwiczką, brzydził się - o ile mogła mu wierzyć. Wiedziała, że kłamał, po prostu nie chciał by oddawała mu cząstkę siebie, ale te słowa i tak ją cholernie zabolały i być może zaczynała w nie wierzyć. Była już zmęczona tym wszystkim i chyba nie było czemu się tu dziwić - w utrzymanie relacji ze Zbihrem wkładała całą siebie, męczyła się chyba bardziej niż podczas chcączki, a i tak gówno z tego wyszło.
Usiadła przy stoliku gdzieś w kącie, usiłując nie zwracać na siebie uwagi. Chciało jej się wyć z wściekłości, bała się nawet zamrugać by gromadzone pod powiekami łzy ponownie nie popłynęły. A nie chciała płakać w tym miejscu. Nie wśród ludzi i, o ile dobrze kontaktowała, wampirów. Nie rozglądała się dookoła, więc nie miała pojęcia czy jest tu ktoś, kogo zna. Z resztą miała to gdzieś.
Wbiła wzrok gdzieś w ścianę przed nią. Musiała się wyciszyć, uspokoić. Nie na wiele jej się to zdało; w końcu przed wyjściem z bractwa narobiła sobie nadziei, że najdzie Zbihra, porozmawiają na spokojnie i będzie już całkiem w porządki. I co? I nic. Siedziała teraz w jakimś królestwie alkoholu i seksu, ledwo powstrzymując się od rozpłakania się. Nie, na pewno nie tak wyobrażała sobie dzisiejszy dzień. I to zaraz po tym jak przeżyła najcudowniejsze godziny w życiu. Jeszcze niedawno leżeli razem w sypialni, dając sobie nawzajem to co najlepsze. On był jej brońcem, tak jak marzyła i w niedalekiej przyszłości planował powiedzieć jej, że chyba się w niej zakochał.
A teraz ona wszystko spieprzyła.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 4:30 pm

- Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby twoim znajomi - wyszeptał cicho do siebie, gdy młoda samiczka rozpoczęła monolog w stylu "nie jestem taka mała, na jaką wyglądam". John również na początku się stawiał, nie chcąc okazać, że potrzebuje pomocy ale przez jego skorupę w końcu udało mu się przebić. Tohr był ciekaw, co teraz porabia jego syn. Czy już przeszedł przemianę? Na pewno i teraz jest najlepszym z adeptów. Tak, cały John.
Co tu robi Bella? Skoro nawet ona tu przyszła, to nawiedzenie Z było bankowe. Zdecydowanie zbyt wiele znajomych twarzy pojawiło się na sali, więc dla Tohra pozostawał jeden ratunek: opuszczenie miejsca bez zbytniego zwracania na siebie uwagi pozostałych klubowiczów.
- Ma rację, co jak co ale to ohydne, więc jak zdobędę trochę kasy to ci za wszystko zwrócę. Jakoś cię znajdę, nie przejmuj się. Może i chwilowo brak środków na koncie ale mam pomysł skąd je wziąć - Tohr podniósł się z krzesełka i uśmiechnął lekko do samca. - Miło było poznać Cianie.
Cichaczem wymknął się z baru, pilnując by Bella go nie zauważyła. Na szczęście samica była zbyt wzburzona i nie interesowało ją otoczenie.

//zt

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 4:49 pm

Mordh rozglądał się po sali. Kilku pre-transów wlaśnie siadało w jednym ze stolików śmiejac się o oktawę za głośno. Zaraz Xhex będzie na niego krzyczeć że nier potrafi zadbać o własny interes dlatego wolał narazie zbić ją z tropu i pytać o ten dziwny zapach.
- Ijak było w trójkącie? -zapytał Xhex z lekkim uśmieszkiem pochylajac się w jej stronę i mówiac szeptem.
- Następnym razem mnie zaproś, chciałbym chociaż popatrzeć. Kurde... a może lepiej nie bo chyba wykopałbym tego samca jakbym cię zobaczył z jakimś pizdusiem. Wiesz co? Następnym razem ty, ja i ktoś jeszcze, kogo sobie wybierzesz ale ma to być samica. -zażartował.
Costam bekota nie wiedyial nawet co mówi choć nie dawał tego po sobie poznać. On tylko chciał by ona na niego niekrzyczała.
Nikomu niepozwalal na siebie krzyczeć tylko Xhex mogła.
Xhex mogła wszystko.
Była królową Zero Sum. Najlepszą szefową ochrony, najlepszą i jedyną przyjaciółką Mordha.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 6:29 pm

//Zero Sum/Okolice klubu

Dlaczego samica musiała robić wszystko na opak? Czy tak bardzo podobało jej się wyprowadzanie Z z równowagi? Prowadziła jakieś zawody i za każdą udaną próbę wnerwienia go zapisywała sobie plusiki? Może sobie grać w co chce, ale w takich miejscach przebywać nie będzie.
Wyprowadzi ją stamtąd, zrobi jej awanturę i bezpiecznie zaprowadzi do bractwa. Lub do miejsca, w którym będzie chciała mieszkać, np. jej dom rodzinny. Skoro zgodziła się, aby został jej samcem to musiała się liczyć z konsekwencjami. Może go nienawidziła i w tej chwili nie chciała go widzieć, ale umowa nadal pozostawała umową. Zamknie Bellę pod kluczem, nie przejmując się jej wrzaskami i pogróżkami. Już dawno powinien to zrobić. Będzie wychodziła tylko do toalety, jeśli zacznie się grzecznie zachowywać.
Zbihr znalazł Bellę w pokoju dla Vipów. Nie szukał jej po klubie, ochroniarze byli wystarczająco pomocni i wskazali mu drogę, chociaż mógł bezbłędnie określić jej położenie. Wszedł do sali i od razu ją zauważył. Jak mógłby ją przeoczyć skoro tak bardzo różniła się od pozostałych klientów? Samiec w mgnieniu oka znalazł się przy krzesełku Belli, z którego podniósł ją siłą.
- Chyba pomyliła ci się droga. Wracasz do domu - warknął przez zaciśnięte zęby, holując ją do drzwi wyjściowych. Całą siłą woli próbował się hamować, chociaż miał ogromne pragnienie przełożenia samicy przez kolano i spranie jej tyłka ku uciesze klientów. Wyprowadzając ją, nie szczędził sobie słów. - Jesteś aż tak głupia, że nie wiesz, że to nie jest odpowiednie dla ciebie miejsce?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 7:09 pm

Bella siedziała sobie, będąc już nawet spokojną. A może raczej wpadła w coś na kształt letargu; beznamiętnie wpatrywała się ścianę, całkowicie utraciwszy kontakt z rzeczywistością. Wyłączyła się całkowicie, nie myśląc o niczym i zupełnie nie zwracając uwagi na to, co działo się wokół niej. To był dobry stan, bo nie musiała rozpamiętywać tego co się stało i ponownie się denerwować, zwłaszcza, że stres był jej teraz niewskazany - ona jednak oczywiście tego nie wiedziała. Było jeszcze stanowczo zbyt wcześnie.
Z letargu została wyrwana nagle i brutalnie. Dwie silne dłonie chwyciły ją za ramiona i podniosły do pozycji stojącej. Zachwiała się zdezorientowana, ale zanim zdołała złapać równowagę, ktoś bezceremonialnie zaczął pchać ją w stronę wyjścia. Przeszła spory kawałem "holowana" przez Zbihra, nim zdołała pojąć co dzieje się wokół niej. Otrząsnęła się natychmiast i zaparła nogami o podłogę, ani myśląc gdziekolwiek z nim pójść. A powodów do takiego, a nie innego zachowania miała wiele i nie obchodziło ją nawet to, że ludzie się na nich dziwnie patrzą.
- Nie, nie pomyliła. Jestem dokładnie tu, gdzie być chcę - syknęła, usiłując bardziej stanowczo stawić mu opór. Oczywiście siłowanie się ze Zbihrem nie miało najmniejszego sensu; ona drobna i słabo wyglądała śmiesznie usiłując powstrzymać przed czymkolwiek ogromnego samca, członka bractwa. Ale Bella była uparta i jak zwykle robiła swoje. Ostatecznie niemalże zwisła bezwładnie w jego ramionach, chcąc mu jak najbardziej utrudnić zadanie. - Puść mnie - zażądała.
Miała powoli tego dość. Normalnie byłaby zachwycona tym, że się o nią martwi. Poszłaby z nim z wielką chęcią, byleby znaleźli się sam na sam. Uwielbiała być z nim sam na sam...
Bynajmniej do czasu tak było. Teraz ogarniała ją złość i nie była gotowa znosić jego charakter. Potrzebowała chwilę odsapnąć i on chyba też.
- Przecież ty się mną brzydzisz, prawda? - szepnęła. - Wolisz jakąś dziwkę z ulicy, zamiast mnie, więc co cię obchodzi gdzie jestem? Może będziesz miał to szczęście i znów dopadną mnie reduktorzy. I tym razem może dokończą swoją robotę prawidłowo. Wreszcie odetchniesz - dodała.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 7:27 pm

- Chcesz być tutaj? - nie próbował udawać zaskoczenia, do którego miał prawo. - Chcesz sobie siedzieć i pić przy tych ludziach? Mogłaś powiedzieć wcześniej, że to lubisz. Na pewno bym ciebie tu zabrał. Wziąłbym sobie jakąś dziwkę, ty byś sobie kogoś poderwała a potem podzielilibyśmy się naszymi wrażeniami. Nie ma jak wymiana informacji? - ściszył swój głos do szeptu, dostosowując się do Belli. - Nie puszczę cię. Zaprowadzę cię do domu i przypilnuję, żebyś z niego nie wychodziła. Wygląda na to, ze zamieniłaś jedno więzienie na drugie, chyba zbyt szybko zgodziłaś się na zostanie moją krwiczką?
Samica nie chciała robić cyrku i chociaż tyle był jej winien. Ale sama myśl o jej flirtowaniu z innym samcem tylko rozjuszało Z. Gdyby jeszcze jej się to podobało, a wampir dotykałby jej gładkiej skóry - zabiłby go na miejscu. Nie po to ją znaczył, żeby jakiś goguś zabierał mu ją sprzed nosa. I to jeszcze degenerat wałęsający się po klubach. Tak, Z sam chodził do tego klubu ale rzadko się upijał. Wolał inne rozrywki.
- Brzydzę się tobą? - przysunął do siebie Bellę, przyciskając jej łono do swojego przyrodzenia. TO było uszczęśliwione nawet takim dotykiem, więc od razu się obudziło, tworząc namiot w i tak już ciasnych spodniach. Samica mogła doskonale wyczuć jego erekcję. - Czy takie są objawy obrzydzenia? Nigdy nie mówiłem, że się ciebie brzydzę. Bzykanie mi się podobało. Po prostu brzydzę się twojej krwi. Więc piję z kurw i nie zamierzam tego zmieniać.
Kolejne słowa samicy były jak kopniak w twarz. Miałaby znowu zostać porwana i skrzywdzona? Miałaby zginąć? Chyba nie była aż tak okrutna, by w ten sposób z niego szydzić.
- Nikt cię nie porwie jak odeskortuje cię do domu. Idziemy - znowu zaczął ją holować do drzwi.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 9:29 pm

Co? O czym on mówił? Ach, tak. Kurwa, jeszcze było od niej czuć? Przecież brała prysznic.
W pierwszym momencie czuła się tak jakby zaraz miała się zarumienić, ale nie. To Xhex, ona się nie rumieni.
Na jej usta wpłynął zadziorny uśmiech, kiedy spojrzała prostu w fioletowe tęczówki Mordha.
- Wolałabym trójkącik z tobą i jakimś męzczyzną, wiesz z dwóch stron i te sprawy.
Nawet powieka jej nie zadrgała, jedynie wciąz uśmiechała się z mieszaniną czegoś złowieszczego i tajemniczego. Schowała telefon komórkowy do kieszeni i obciągnęła koszulkę. Szlag, szczerze mówiąc to liczyła że jej małe bzykanko nie wyjdzie na jaw, w końcu nie zabawiła tam az tak długo. Mentalnie wywróciła oczami. Po raz kolejny.
- I wracając do tematu.
Jej uśmiech wcią z pozostawał sympatyczny.
- Coś ty tutaj, do cholery, zrobił?! Jesteś pieprzonym szefem klubu! Czy gdy tylko stąd wychodze, wszystko musi się walić?!
Jej głos był o kilka tonów głośniejszy, lecz wciąz nie krzyczała. Była po prostu stanowcza, przynajmniej w jej mniemaniu.
Ugh, a do tego te pieprzone pre-transy w rogu sali. Jak tylko skończy z Mordhem, nakopie każdemu do dupy, wypierdoli z klubu, a potem na odchodne każdemu po ryju. Ale nawet to raczej nie pomogłoby jej wyładować swojej frustracji.
Jak na razie, jedynym czego potrzebowała to faceta z porzadnym zestawem jaj i dokrwienia. Koniecznie w tej kolejności.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 9:41 pm

- Ym.... -skrzywił sie lekko zastanawiając. - Nie wiem czy mógłbym się dzielić. Już wolę drugą samicę bo ty kobiety jak widać(a raczej czuć) akceptujesz.
A on facetów niezabardzo. Zwłaszcza w trójkącie z jego kochaną Xhex.
- Ale jak będziesz koniecznie chciała to dasz mi znąc. To wiem. A ja pewnie jak zwykle ci ulegnę. -stwierdził fakt z żartobliwą miną.
Wracając do klubuuuu uuuu będzię karcić. Słuchał jej przejętego tonu i patrzył na nią miną niewiniątka. On poprostu się do tego nie nadawał. Poza tym dziś był bardzo zmęczony. To Xhex była mistrzynią w swoim fachu.
- Nie patrz tak na mnie. Ja po prostu ci do pięt nie dorastam. -powiedział próbójąc ją rozweselić. Przecież to że Mordh nie nadaje się do tej roboty było jasne jak księżyc w pełni.
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 10:00 pm

Pominęła fakt ich seksualnych upodobań, wiedząc że i tak we dwójkę im najlepiej.
- To wiem!
Tym razem krzyknęła nie do końca nad sobą panując. Kurwa no, tak się nie robiło. Przeciez Mordh, do cholery, miał jeszcze kilku innych ochroniarzy. Czemu ich nie powiadomił żeby opanowywali sytuację? Bez niczyjego nadzoru, to robactwo, zwane człowiekami, pewnie pozaćpywało się gdzieś po kątach. Nad ranem trzeba będzie poszukać ewentualnych trupów i, z pewnością, nadrobić zapas szklanek i kieliszków. Ci zasrańcy nie mieli żadnego szacunku dla cudzej własności.
- Mordh, czemu sam chcesz się tym wszystkim zajmować? Po prostu zostaw to ochroniarzom, a, co nie dziwne, oni od mojego wyjścia nie dostali żadnych poleceń od Ciebie. Nie, po prostu wielki Wielebny musiał sam wszystko zrobić.
Oparła dłonie na biodrach, bebniąc palcami po skórzanym materiale spodni.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 10:15 pm

- Przepraszam cię królowo, masz calkowitą racje. No ale wiesz... jestem dzisiaj wykończony i nie miałem do tego głowy...dziś było spokojnie naprawde, ale jakaś godzine temu wszystko ruszyło. -wytłumaczył chcić wiedział że na nic się to niezda.
- A więc zostajesz na resztę wieczoru... bo ja niedamrady... naprawde... żebyś wiedziała co się stało... eh... po prostu jak będziesz miała wolną chwilę wszystko ci opowiem.
Podrapał się po głowie.
Zauważył że wielki kloszard wyszedł już z lokalu.
- A ten śmierdziel... no ten wielki ...był tu dzisiaj. To na prawde jeden z Braciszków?
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 10:44 pm

- Szczerze mówiąc liczyłam, że ty mi powiesz.
Mruknęła masując sobie prawą ręką kark. Cóż, najwyrazniej będzie tutaj kwitła do rana. Chociaż z drugiej strony, i tak nie miała nic innego do roboty.
- Nie gadałes z nim?
Zapytała od niechcenia, machając barmanowi żeby nalał jej jeden kieliszek. Jak na dzisiaj to będzie wystarczająco duża dawka. Zwłaszca po tej wczesniejszej butelce.
Kiedy chłopak postawił przed nią szkło, wychyliła alkohol jednym haustem. Przymknęła na chwile oczy, rozkoszując się ciepłem rozchodzącym się po jej ciele.
- Wiesz że Bractwo się wścieknie jeżeli dowie się że tu był, a my nic z tym nie zrobiliśmy, prawda?
Westchnęła ciężko.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 10:53 pm

- Nie, niepytałem go o nic.
Idiota, powiedział mu że śmierdzi. A co jeśli on jest prawdziwym Członkiem Bractwa i już więcej tu niewróci... bo kazałem mu się myć?
- Aty nie sprawdzałaś czy ma to... całe znamie? Myślałem że już to zalatwiłaś. Holera jak tylko go znowu zobaczysz...spróbój go zatrzymać jak najdłużej. Trzeba będzie się upewnić.
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 11:10 pm

- Miał znamię.
Dodała beznamiętnie. Czuła się całkowicie wyprana z emocji, tak, jakby ktoś po prostu wyciagnał z niej wszelkie uczycia, wyszorował do bieli, i wsadził z powrotem. Ale przyzwyczaiła sie do tego. Od czasu do czasu, jak długo powstrzymywała się ze swoimi zdolnościami symphaty, to miewała takie zastoje. Niedługo będzie musiała znaleźć jakiegos nieszczęsnika i zabawić sie na jego emocjach. Wtedy na kolejne kilka tygodnie będzie miała spokój.
- Nie wierzę że go wyrzuciłeś.
Wiedziała że sam by nie wyszedł. Nieznajomy wygladał jakby chciał tutaj siedzec do rana i pić, a Mordhowi od razu nie przypadł do gustu. Jak większość samców, z resztą.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 11:18 pm

Ożesz...Matkojebca.
- Jaaa... niee... nooo..ja... -zaczął się tłumaczyć.
- Powiedziałem mu tylko żeby przychodził to w lepszym stanie ...bo śmierdzi. No co? To był fakt. Murzynka zza baru mało mi pawia na lade nie puściła jak musiała mu wciąż dolewać whisky.
Spojrzał na Xhex doszukując się zrozumienia. Jednak trochę dbał o ten grajdołek bo przecież gdyby Barmanka mu się zrzygała na blat albo na którgoś z klienów i odeszła z roboty to byłby dopiero problem. A dotego zażądałaby wysokiej odprawy i jakiejś wymyślnej premii za cięzkie warunki pracy.
- Pozostaje tylko liczyć na to że brudny Braciszek przyjdzie tu znowu.
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 11:25 pm

- Może Cie to zdziwi, Mordziu, aczkolwiek ty potrafisz zrazić ludzi nawet do tak wykurwistego miejsca jak to.
Posłała mu smętny uśmiech i poklepała go po mocarnym ramieniu, okrytym futrem. Lubiła to futro. Albo raczej, przyzwyczaiła się do niego tak mocno że nie wyobrażała sobie wizerunku Mordha bez niego.
- Masz jakiś pomysł jak się można z nim skontaktowac?
Zapytała sfrustrowana.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 11:34 pm

- Niestety,...nie. Pierdole nie robie. Zawaliłem sprawe. Kurwa... -klał. Stuknał lekko w blat baru. Młody barmam iinstynktownie podal mu szklaneczkę Jacka Danielsa widząc że szef się wkurwił. A to się chwali. Mordh wypił szybko zawartość szklanki i kiwnał do barmana w podziękowaniu...
- Przyjdzie tu... bo gdzieindziej go nie wpuszczą. Bo przecież tylko w tym jak mówisz wykurwiszczym miejscu on ubrany jak kloszard może przebywać w Vip-roomie. Bramkarz wpuścił go odrazu, pewnie rozpoznał go po tym że był tu kiedyś na pewno z Braćmi.
No cóż... chciałem dobrze.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 9:58 am

Uwagę Ciana zwróciła samica, która weszła do sali. Jakoś nie bardzo pasowała do tego otoczenia. Zaraz na nią wpadł jak burz a samiec z blizną na twarzy. Odwrócił, się w stronę Johna, aby wskazać mu samca, który ratował Katrę, ale zobaczył tylko plecy swojego kompana znikające w drzwiach. Rudowłosą samicę też gdzieś wcięło.
No to zostałem sam. Pomyślał smętnie.
Uregulował rachunek, zostawił spory napiwek i skierował swoje kroki do wyjścia. Zawahał się przez chwilę i przystanął. Popatrzył w stronę sali, gdzie pracowała Katara.
A może by tak pójść tam jeszcze na chwilę?
Zobaczył jednak Mordha dyskutującego z Xhex i stwierdził, że lepiej nie kusić śpiącego licha.

/Motel/Pokój Ciana/


Ostatnio zmieniony przez Cian dnia Sob Sty 29, 2011 2:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 2:27 pm

Zaśmiała się, w czym wyraźnie dało się uslyszeć nutkę histerycznego śmiechu. Akurat gdy wszystko wydawało się być na dobrej drodze do 'szczęsliwego zakończenia', jakis kutas wszystko rozpierdalał. I nie, nie mówiła tutaj o swoim szefie.
- Wiesz, zawsze istnieje masa pubów w irlandzkiej dzielnicy. Tak na oko, tam dwie trzecie towarzystwa wygląda tak jak on.
Przecięgnęła się, krzywiąc w momencie gdy usłyszała chrupnięcie w kręgosłupie.
- Jedyne co nam pozostało to modlić sie aby tam nie mieli takich wypasionych Vip-roomów jak my, tutaj.
Dodała sarkastycznie i zatoczyła ręką wskazując na resztę, ekskluzywnie urządzonej sali. Odwróciła głowę w stronę drzwi, w idealnym momencie by zauważyć smukła, ciemnowłosa brunetkę maszerująca przez drzwi, a za nią, jednego z Braciszków, tą ślicznotę której odczytywała sms'a.
Pani, spraw zeby nie byli tutaj w sprawie tego gościa. Przemknęło jej przez myśl po czym wróciła spojrzeniem do Mordha.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 2:49 pm

- Jak będzie tak śmierdział to nigdzie go niewpuszczą, uwierz mi.
Mordh kiwnał na barmana który dolał mu Jacka Danielsa do szklaneczki.
Oparł się o blat pochylając głowe. sączył alkochol jakby był słodkim sokiem.
- Tak między nami Xhex... Widze że coś się z tobą dzieje. Kiedy ostatnio się dokrwiałaś?
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 4:05 pm

- Nie pamiętam. Już kawałek czasu od tego minał.
Wywróciła smętnie oczami i przycisnęła palce do skroni, starając się zatamować tępy ból, pulsujący pod czaszką. Kurwa, znowu się zaczęło.
- Nie przejmuj się tym.
Wydyszała, zamykając oczy którymi juz widzaiała na czerwono. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Jeszce pare minut i będzie okej.
Miała nadzieje.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 4:58 pm

Odwrócił ją w swoją stronę; poczuła jak przyciska swoją męskość do jej łona. Choć nadal była zła poczuła, jak ogarnia ją podniecenie. Była na siebie wściekła z tego powodu zwłaszcza, że on doskonale wyczuwał zapach jej pożądania. Spróbowała się opanować, chcąc zachować resztki godności, ale nic jej z tego nie wyszło - nie miała wpływu na swoje ciało, które tak bardzo pragnęło choć najsubtelniejszego dotyku z jego strony.
- No właśnie - podchwyciła, spoglądając na niego. - Brzydzisz się mojej krwi - podkreśliła. - Jak według ciebie mam się czuć, skoro krew jakiejś ludzkiej narkomanki odpowiada ci o wiele bardziej niż moja własna? - zapytała, czując, że znowu zbiera jej się na płacz. Oj nie, na pewno nie zamieni się przy nim w fontannę. - Nawet nie spróbowałeś, a wiem, że miałeś ochotę. Odepchnąłeś mnie tak nagle, zupełnie nic nie wyjaśniając - urwała na chwilę i rozejrzała się dookoła. - A może ja powinnam zacząć zachowywać się jak ta kurwa, co? Alkohol i narkotyki na pewno wzbogacą moją krew i może wreszcie zacznie choć połowicznie spełniać twoje wygórowane wymagania - syknęła i wróciła do szarpania się z nim.
Zignorowała jego słowa na temat jej bezpieczeństwa i ponownie zaczęła się opierać, kiedy znów zaczął popychać ją w stronę drzwi. Szybko jednak pojęła, że nie ma w tym sensu i postanowiła zmienić taktykę.
- Puść mnie! - zażądała. - Puść! - dodała głośniej. Z niejaką satysfakcją zauważyła, że kilka osób obróciło się w ich kierunku. O to chodziło. - Puść, bo zacznę krzyczeć! - zagroziła.
Oczywiście - jak mogła się spodziewać - nie zwrócił na nią uwagi. Pewnie jedną ręką byłby w stanie załatwić każdego, kto próbowałby jej pomóc. Drugą pewnie pilnowałby by nie uciekła. Bella nawet nie zdziwiłaby się, gdyby przerzucił ją sobie przez ramię - teraz była przekonana, że jest zdolny do wszystkiego.
Byli już blisko wyjścia, gdy Bella dostrzegła kogoś znajomego. Zaparła się jeszcze mocniej, z nieco wyraźniejszym skutkiem - udało jej się upewnić, że wzrok nie płata jej figli.
- Zaraz! Zatrzymaj się na chwilę! - jęknęła. - Czy to... Mordh? - zapytała z niedowierzaniem. Tak, nie myliła się. - Cholera, Mordh, co tu tutaj robisz?! - zawołała, chcąc zwrócić na siebie uwagę brata. Jednocześnie nadal siłowała się ze Zbihrem, który koniecznie chciał ją wyprowadzić.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 5:21 pm

Z, nie zwracając uwagi na próbę ucieczki Belli, parł naprzód. Kilka minut temu zamierzał pozbyć się Belli, ale teraz było to niemożliwe. Jakie miał gwarancje, że samica zaraz gdzieś nie poleci, pewna, że właśnie tego od niej oczekuje? Rzeczywiście sprzedawałaby swoje ciało tylko po to by zyskać zainteresowanie Z?
- Nie porównuj się do zwykłych kurw - warknął, nie zwalniając kroku. Był zbyt zdeterminowany by wyprowadzić swoją samicę z tego domu rozpusty. Porozmawiać mogą później. W jego łóżku. Wtedy zawsze była łagodniejsza i myślała logiczniej. - Bo to kurwy a ty taka nie jesteś. Nie chcę żebyś się zmieniała. Teraz nie mogę pić twojej krwi ale może kiedyś jakoś się na to zdobędę. Chwilowo dziwki są lepszym wyjściem. Bo ich nie znam. Bo mi na nich nie zależy. Tobie nie chcę robić takich rzeczy. Dokrwienie wcale nie jest przyjemne, więc chciałbym ci tego oszczędzić - zwolnił odrobinę uścisk, nie chcąc przynieść Belli wstydu. Pochodziła z arystokracji i na pewno awantura w takim barze nie przyniesie jej chluby. - Cholera, nawet nie możemy przeżyć jednego dnia bez kłótni. Dobra, wywołanej z mojej winy. Dlaczego nie znajdziesz kogoś wartościowszego? Kogoś kto spełni wszystkie twoje prośby i nie będzie cię krzywdził? - mówił cicho, więc możliwe było, że samica nie usłyszała jego tyrady w zbyt głośnej sali.
Jego tyradę przerwał okrzyk zdziwienia samicy. Próbował go zignorować, tak jak poprzednie, ale gdy usłyszał imię jej brata, zwolnił kroku.
Cholera, jeszcze tego brakowało. Kochany braciszek zauważony przez siostrę. co, do kurwy nędzy, Mordh robił we własnym klubie? Dlaczego musiał być taki porządny, żeby w nim rządzić? Mógł tą robotę zwalić na swoich podwładnych. Kto to widział, żeby właściciel tak się zachowywał? Toż to nawet Ghrom już nie walczył - chociaż jemu to nie wolno.
Z zatrzymał się, wiedząc, że to nieuniknione. Mógł ją wyprowadzić ale musiałby się wtedy z nią użerać w rezydencji, więc wolał, żeby chwilowy gniew skierował się na Wielebnego. Samiec podszedł do Mordha, bo inaczej Bella przyszłaby sama. Stanął pomiędzy rodzeństwem i położył rękę na ramieniu Belli, zatrzymując ją krok za nim. Jeśli braciszek powie coś nieodpowiedniego mógł być pewien, że za to zapłaci. A lilan wolał do tego nie mieszać.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 9:22 pm

- Xhex mam nadzieję że... -urwał.
Puść mnie! Puść! usłyuszał głos z rogu sali. Odwrócił się w tamtą stronę widząc jak znajoma postura Z szamocze się z jakąś samicą. Gdy jego oczom okazała się twarz samicy był w szoku.
- Be.. Bella? -rzucił myśląc na głos dokładnie w momeńcie po którym samica wymówiła głośno jego imię. Zrobił krok w przód
ze zdębiałą miną. Jednak na jego drodze wyrósł Zbihr. Zbihr, no właśnie. To on chciał przywłaszczeć sobie jego siostrę!
A więc to jego sprawka. Nozdrza samca zadrżały sopwijając Zbihra mrożącym nienawistnym spojrzeniem.
- Co ona tu robi!?!? -warknął przez zęby. Powietrze wokół niego ochłodziło się o kilka dobrych stopni.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 9:44 pm

Do samca doleciał jego gniew, więc sam się spiął, przygotowując się na atak. Jak na cywila Mordh był dość silny, więc walka powinna być ciekawsza. Zresztą, jaka walka? Jak już coś mordobicie i nieczyste ciosy. Z nie spuszczając z niego oka, odsunął Bellę jeszcze bardziej, chroniąc ją przed ewentualnymi konsekwencjami rozmowy. Którą sam zamierzał kontynuować. Chwilowo mu na to pozwoliła, zbyt zaskoczona widokiem brata w tym miejscu.
Jasne, jej świętoszkowaty brat miałby bawić się w tym klubie? Co zrobi, gdy się dowie, ze to miejsce należy do niej?
- Nie może znieść rozłąki ze mną, więc przyleciała za mną - powiedział spokojnie, choć od niego samego powiało chłodem. - Zaraz wróci do domu, nie musisz się martwić, już nigdy tutaj nie wróci. Właśnie wychodziliśmy.
Nie zamierzał opowiadać samcowi całej historii. To Bellę musiał przeprosić a temu gnojowi nic do tego.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Sob Sty 22, 2011 9:57 pm

- Tak? -zadrwił. - To dlatego tak się szamotaliscie. Chyba nie rozumiesz jak powinieneś traktować moją siostrę! -uznał.
Widok samca, zwłaszcza takiego kogoś jak Zi szarpiacego jego ukochaną siostre ...to nie był miły widok.
- Jak śmiesz traktować tak moją siostre ...i włóczyć się z nią bo nocach po barach!
Jego powieka drgała nerwowo. Zrobił krok w kierunku Z a że był prawie takiego samego wzrostu spojrzał samcowi prosto w oczy.
Zerknął na chwilę na Bellę zauważając jej głowę za ramieniem Z.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: VIP-room    

Powrót do góry Go down
 
VIP-room
Powrót do góry 
Strona 6 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Zero Sum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblog