Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 VIP-room

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 8:14 pm

No i jak było do przewidzenia Cian pozostał w punkcie wyjścia, żadnych informacji o bractwie, a imię też wydawało się jakieś takie mało prawdziwe. Ale co tam chciał być Johnem, to niech nim będzie. Na salę weszła młodziutka rudowłosa samica. Ciana zastanowiło, kto tu wpuszcza takie dzieci. Pan Smith na jej widok skrzywił się, a w jego oczach zamigotał ból. Patrzył przez chwilę na samicę, po czym szybko odwrócił od niej wzrok. Cian odniósł dziwne wrażenie, że jej widok przywoływał jakieś przykre wspomnienia. Tak czy siak nie dotyczyło to Ciana. On miał swoje zmartwienia i problemy, i nie zamierzał się w nic dziwnego wplątywać. Dodatkowo gdzieś podświadomie, czuł dyskomfort, że Katara przebywa z Mordhem w sali obok. Sam chciałby się znaleźć na jego miejscu. Aby odwrócić swoja uwagę od Katary zapytał:
-A co mówią plotki?
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 8:38 pm

Tohr nie sądził, aby udało mu się zniechęcić samca. I miał rację, po chwili Cian nadal wściubiał nos w nie swoje sprawy, zadając kolejne pytanie. O czym mówiły plotki? Tohr już dawno stracił rachubę w tych wszystkich bzdurach. Wampir mógł jedynie powiedzieć samcowi ogólniki, które były wiadome większości społeczeństwu. Nachylił się do Ciana, jakby właśnie miał zdradzić największy sekret świata.
- Coś tam się słyszało o bractwie... - ściszył głos do szeptu, sprawdzając czy nikt nie podsłuchuje. - Bractwo Czernego Sztyletu. Właśnie tak się nazwali i podobno chronią wampiry przed atakami reduktorów. Słyszałem, że tylko dzięki nim ci drudzy jeszcze nas nie wykończyli. W nocy, kiedy dzieci człowieków grzecznie śpią, wojownicy wyruszają w drogę, szukając swoich ofiar i zabijają tyle reduktorów ilu tylko uda im się znaleźć. Jest chyba też jakiś telefon, pod który możesz zadzwonić, gdy masz kłopoty i któryś z braci spróbuje ci pomóc. Ale kto by wierzył plotkom? - posłał wampirowi nikły uśmiech i wypił whisky, wznosząc toast. - Za braci?
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 9:08 pm

Do sali wszedł Mordh szybko rozgladając się wokół. To on dziś miał zajmować się tym co zwykle robiła Xhex. A więc na kolejna noc zamianił się w szefa ochrony choć nigdy gdy ją zastępowal nie był zadowolony z tej pracy. To było nudne.
Najpierw zauważył małą rudą ale póżniej jego oczom ukazał się Cian... w towarzystwie tego wielkiego kloszarda. Cóż... skoro Xhex nie wyrzuciła tego brudasa z baru a ochrona na bramce wpuściła go bez żadnego ale to znaczyło ze rzeczywiście był jednym z Braci.
Podszedł do samców którzy siedzieli przy barze rozmawiając co raz ze sobą, co raz ze swoją szklanką której zawartośc jak to często bywała była regularnie uzupełniana przez czarnoskurą zniesmaczoną zapachem kloszarda barmankę. Oparł się o blat od strony Ciana. Nie miał zamiaru z nim rozmawiać poprostu nie chcial podchodzić do Tohra. Bo śmierdział. A Mordh nieznosił smrodu.
Zadowolony że udało mu się spławić ciana do Vip-roomu i odgonić go od Kat spojrzał na niego tylko i zwrócił się do Tohra.
- Miło widzieć starego klienta ale gdybyś był łaskaw przychodzić do mojego lokalu w lepszym stanie. Smierdzisz jak kupa gówna i przez ciebie najwyrażniej będę musiał dać tej barmance dodatkową premie z powodu ciężkich warunków pracy. -powiedział ze stoickim spokojem jednak wyczuwalną nutą ironii w głosie. Wskazal na barmankę która właśnie przykładała husteczkę higieniczną do nosa.
- Miłego wieczoru panom życze. -dodal i odszedł w kierunku rudej dzieciny. Po drodze machnał głową porozumiewawczo do jednej z lepszych dziwek by zajęła się Cianem. Skąpo odziana kobieta przytaknęła i poprawiając sztuczne piersi w staniku poszła w stronę samca ćwicząc sztuczny uśmiech.

Mordh zatrzymał się przed rudą. Usiadł obok niej wpatrując się w jej twarz z uśmiechem. Była ... zabawnie dziecinna i słodko zbuntowana. Powinna była raczej ubać się w spudniczkę podkolanówki, pantofelki i mundurek i występować w jakimś pornosie z laskami w wieku 16 lat.
- Ok będę milszy. -odezwał się w końcu. - Właśnie wyleciała nam jedna kelnerka, barmanka wzieła dwu tygodniowy urlop więc jak tylko wykażesz się na sali lub za barem dam ci robotę i wysoką premie. A starać się warto... bo gdy się starasz zarobiki są wysokie młoda damo. Dbam o zarobki moich pracowników jak długo moi pracownicy dbają o moje interesy.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 9:39 pm

Kiedy dosiadł się do niej ten duży, który ją przywitał skrzywiła się. Nie od razu zaczął mówić. Przypatrywał się jej z szerokim uśmiechem. Za tym uśmiechem coś się kryło i nawet nie chciała znać jego myśli. Kiedy skończył mówić o pracy spojrzała na niego i zacisnęła dłonie na blacie.
-A nie jestem za młoda? Nie potrzebujesz zgody moich rodziców? - rzuciła zła - Interesuję się tą pracą tylko dlatego, by chociaż trochę zarobić. Nie zależy mi na bycie pomiataną jako kelnerka, ale raczej do żadnej innej pracy w tym cholernym mieście się nie nadaje - powiedziała patrząc na swoje dłonie ze złością. Nie lubiła patrzeć w oczy ludziom. Widzieć w nich zło, zdenerwowanie, nienawiść, ale i tak najczęściej to widziała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 10:18 pm

Bractwo Czarnego Sztyletu, orzesz co za nazwa. Ciekawe ile alkoholu trzeba w siebie wlać żeby wymyślić taka nazwę.
- A czyli banda kolesi biegających za reduktorami. - skwitował Cian.
Do sali wszedł Mordh, rozglądając się czujnie na wszystkie strony, spojrzał na ich stolik i skierował się w jego stronę. Cian usiadł czujnie w fotelu, nie wiedział czego może się spodziewać po tym wampirze. A nuż znowu zacznie zadawać dziwne pytania dotyczące Kat. Fioletowe oczy Mordha tylko zimno zmierzyły Ciana i skierowały się w stronę Johna. W całej wypowiedzi właściciela Zero Sum zainteresowało Ciana tylko jedno. On nazwał tego kloszarda starym klientem.
Co tu jest grane? - zastanawiał się patrząc za odchodzącym Mordhem.
Zdecydowanym gestem odprawił dziwkę, która podeszła do ich stolika i skupił swoja uwagę na bezdomnym.
-Co ten koleś- ruchem głowy wskazał na Mordha- miał namyśli nazywając cię starym kentem?
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 10:32 pm

- Banda kolesi, która ratuje ci tyłek - warknął, w końcu tracąc cierpliwość. Jakiś cywil nie będzie obrażał jego kompanów, bez względu na to czy był kimś ważnym. Nie po to Tohr tracił wiele czasu na zaplanowanie ośrodka szkoleniowego i całego działania braci, by inni tego nie doceniali.
Przyjście właściciela trochę Tohra zdenerwowało. Mógł go wyrzucić albo zdemaskować, a aktualnie samiec nie mógł stwierdzić, które z tych działań było dla niego gorsze. Na szczęście chodziło o rozpoznanie. I obelżywą uwagę, która niestety miała wiele wspólnego z prawdą. Tylko coś mu tu nie pasowało...
Stary klient? Z tego co kojarzył, to w poprzednim życiu wpadał tutaj tylko kilka razy, wolał przesiadywać w Screamerze. Wielebny musiał mieć pamięć do twarzy. Albo Xhex poleciała i naskarżyła, chociaż miała tego nie robić. I jak tu komukolwiek zaufać?
- A bo ja wiem - wzruszył ramionami, bagatelizując sprawę. - Jestem pijakiem. Przesiaduję w różnych klubach, więc wiele osób mnie zna. Chyba spotkał mnie ten zaszczyt i nawet tutaj jestem rozpoznawalny - chwilę obserwował Mordha, jak przysiada się do młodej samiczki. Tej rudej. Znów musiał się napić. - Czemu tak się interesujesz tym bractwem?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 10:56 pm

Akurat mnie tyłka nie ratuje nikt, sam go sobie ratuję. Pomyślał Cian, ale stwierdził, że nie będzie dyskutował na taki temat z pijanym wampirem.
Cian obserwował Mordha rozmawiającego z rudowłosą . I zastanawiał się co ten robi tutaj, zamiast być przy Katrze i opiekować się nią. W ogóle powinien ja stąd zabrać do domu i kazać odpocząć . Przecież jest pewne, że ta biedna samica nie doszła jeszcze do siebie po ataku reduktora. Niektórzy samce, nie doceniają tego co mają pod nosem. Myśli biednego Ciana czy chciał czy niechciał, i tak wędrowały w stronę brazowaokiej samicy.
Cian popatrzył na samca, niepewny czy odpowiadać na jego ostanie pytanie. Ale cos w jego postawie, ukryte pod tym brudem i za kąśliwym językiem mówiło mu, że może zaufać temu wampirowi.
-Jestem ich ciekaw, bo gdy reduktor porwał Katrę, barmankę z tamtej sali- wskazał ręką na salę z barem - To Xhex stwierdziła, ze tylko członkowie Bractwa mogą ją uratować. Chciałem pomóc, ale mi nie pozwolono. Tak więc byłem ciekaw co to za elitarna jednostka do zadań specjalnych.
Temu Johnowi nawet dobrze z oczu patrzy.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Sro Sty 19, 2011 11:11 pm

- Miała rację, nie powinieneś się w to mieszać. Z jednym reduktorem miałbyś szansę, ale w kwaterze roznieśliby cię w pył - gdy rozmowa zeszła na bractwo, Tohr od razu się ożywił. - Powinieneś się cieszyć, że Xhex wybiła ci to z głowy. Cywile nie biorą udziału w akcjach, to zbyt niebezpieczne. Wyobraź sobie kogoś takiego jak ja, jak próbuje kogoś ratować. Tylko bym przeszkadzał, więc ratunek staje pod znakiem zapytania - Stary, powinieneś dać sobie z tym spokój.
Chwilowo udało mu się powstrzymać ciekawość, ale nie wytrzymał.
- I Bractwo pomogło? Pomogli - sam odpowiedział, wyręczając wampira. - Skoro to barmanka z Zero Sum... nie dało rady, żeby nie pomóc. W końcu każdy tu kiedyś pij? - samiec wbił natrętne spojrzenie szafirowych oczu w Ciana, zbliżając się do niego. - Wiesz który to był? Jak wyglądał?
Tohr nabrał rezerwy, gdy przypomniał sobie słowa Mordha. Śmierdział i powinien być wdzięczny wampirowi, że ten nadal, z nim siedzi i rozmawia. Czy to takie ważne, który z braci pomógł? Z. opierdzielał się z Furiathem, Ghrom miał swój mały tronik, więc pozostawali Rankohr z Vrhednym, a znając V. zabrał ze sobą Butcha. Glina nadawał się na akcje, nawet jak na człowieka.
- A Katara to...?
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 11:05 am

__
Wokół grała muzyka techno która wyjątkowo dzisiejszego dnia drażniła uszy Mordha.
- Skoro mówisz że nie masz rodziców to znaczy że nie mam kogo pytać. -powiedział lekko wzruszajac ramionami.
- Jak dla mnie... możesz zacząć od jutra. I już niemusisz podobać się tej blond pani co wcześniej bo to właśnie ona pojechała na urlop. Będziesz mogła zając jej miejsce dopóki nie wróci a jesli będziesz niezła dopuszczę cię do sali nr 3 albo tutaj do Vip-roomu.
A cotam, dziewucha jest młoda. woli żeby dobrze nauczyła się fachu w bezpiecznym miejscu w którym nikt nie będzie podkładał jej nóg i zawsze ktoś będzie jej pilmował. Mordh na chawiłe zamienił się w miłosiernego samerytanina muśląc że dziewczyna jest sierotą a jak porozbija szklanki na pewno nie będzie miała z czego zapłacić... było jej mu jej trochę szkoda.
- Awięc jak? - zapytał po chwili ciszy.
Spojrzał w stronę Ciana który najwyrażniej zrezygnował z usług przysłanej mu dziwki. Po chwili Mordh uknuł szatański plan. Uśmiechnął się do siebie tajemniczo patrząc na rozmawiającycg za barem samców.
Wyśle młodą za bar do Katt a młoda da mu znać zawsze gdy w pobliży zjawi się facjata pana Ciana.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 11:15 am

-Prawdę mówiąc gdybyś wytrzeźwiał i zmył z siebie cały ten brud, to mógłbym sobie to wyobrazić.
Po mimo ogólnego zaniedbadania samiec sprawiał wrażenie, że zna się na walce. A gdy zaczął opowiadać o bractwie, o którym rzekomo słyszał same plotki, w jego oczach pojawił się błysk emocji i chyba ciekawości. Zadając pytanie czy akcja bractwa była udana, John nachylił się w stronę Ciana i wpatrywał się w niego z napięciem. Jego ciekawość, aż kłuła w oczy.
- Udało im się ją uratować, skoro pracuje tutaj. – Na myśl o Katarze mimowolnie się uśmiechnął- Nie wiem , jak nazywa się samiec, który ją ratował, ale jego twarz znaczy blizna.
Po co mu wiedzieć kto ratował Katarę, skoro on podobno nic nie wie o bractwie i właściwie dlaczego Xhex zaczęła się nagle odnosić do niego z szacunkiem, kiedy generalnie wszystkich taktowała z buta.
- Katara to barmanka, która tutaj pracuje i jest związana z tym tam. – wskazał głową na Mordha, i jednocześnie starł się aby w jego głosie nie zabrzmiało zainteresowanie Kat.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 12:47 pm

- A gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem - przewrócił oczami, wyśmiewając gdybania samca. - Jestem pijany, nie dbam o swoje ciało i mam gdzieś, czy dzisiaj ktoś mnie zabije czy raczej inny ktoś mi pomoże. Niezbyt dobry materiał na ratownika, to już ty byłbyś lepszy - powiedział to bez namysłu, więc dopiero po chwili dotarło do niego, że chyba to nie było zbyt dobry przykład. - Ale pomiędzy nami istnieje zbyt wielka różnica, więc powinienem przeprosić za porównywanie ciebie do mnie.
Słysząc odpowiedź Ciana zmarszczył brwi. Z? Zbihr zrobił coś miłego dla innej żyjącej osoby? To musiał być żart, zresztą niezbyt udany. Chyba, że jednak ktoś, lub coś, zmienił zachowanie wiecznie naburmuszonego samca. Czyżby Bella? Z w końcu wpadł?
- Ten tam, związał się z jakąś samicą? Porwanie przez reduktora i związek z Wielebnym? Katara musi mieć wielkiego pecha, to jak z deszczu pod rynnę. Zrób coś dla tej samicy i ją odbij. Skoro chciałeś ją ratować to musi ci na niej chociaż troszkę zależeć. - kolejny raz przysunął się do wampira, tym razem dodając mu odwagi. I wtedy to poczuł.
Zapach Green Goose i... kurwa. Dlaczego Cian rozmawiał z Vrhednym? Skoro nadal nosił na sobie lekki zapach wojownika, to rozmawiali niedawno. Stary, zachowaj spokój. Jest spoko.
- Nie chcę być natrętny, ale hm... gdzie ty przed chwilą byłeś? Zanim przyszedłeś do Vip-roomu? - mówił obojętnym tonem, który kosztował samca dużo samokontroli.
Spoko.


Ostatnio zmieniony przez Tohrtur dnia Czw Sty 20, 2011 8:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 8:26 pm

Słyszała w jego głosie litość, ale potrzebowała tej pracy - Umowa stoi - powiedziała z westchnieniem wyciągając ku mężczyźnie dłoń na znak przyjęcia jego propozycji. Kiedy brunet się uśmiechnął delikatnie wyprostowała się co przyczyniło się do odsunięcia od niego. Zaczynała się go poważnie bać kiedy tak ciągle się uśmiechał, ale próbowała nie dać tego po sobie poznać. Została nauczona w Domu Dziecka nie pokazywania emocji - O której mam być jutro? - spytała po chwili kładąc dłoń na blacie.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 8:40 pm

- Szesnastej. Ale jeszcze przed zachodem słońca. Wystarczy że powiesz bramkarzowi moje imię to wpuści cię wszędzie.
Podał dziewczynie rękę.
- Mordh. Wiesz... to tak jak hasło dostępu. Więc wolałbym byś nikomu nie zdraddzała tego imienia. Poza personelem możesz nazywać mnie Wielebnym.
Oparł się znów na krześle.
- Jest taka... Jedna. Ginger chyba się nazywa.
Łatwo zapamiętać imię kelnerki która nazywa się jak marka imbirowego piwa.
- Z nią się dogadasz najlepiej. Blondynka krótko ścięta, znajdziesz ją jutro bez problemu. -mówił.
Mordh wstał po chwili z fotela. Rozejrzał się po w połowie pustej sali.
- A teraz już pójdę. Mam trochę spraw do załatwienia. Do jutra więc. -rzucił na odchodne.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 8:55 pm

Wielebny? Tak może do Ciebie mówić dziewczyna. Ja Cię nie wielbię pomyślała, ale sztucznie się do niego uśmiechnęła i pokiwała głową - Oczywiście. W takim razie do zobaczenia jutro - mruknęła i odwróciła wzrok od niego kierując go na swoje ręce, które znów zaczęły wybijać jakiś rytm na blacie. Wiedziała, że po kilku dniach może to być wkurzające, ale tylko dzięki temu tak łatwo się nie zniecierpliwia. Jak chłopak nie odszedł podniosła wzrok na niego, a on patrzył w punkt za nią. Obróciła się i zobaczyła tego striptizera i jego kolegę. Przewróciła oczyma z miną pogardy. Za mało klientów ma czy co? Dlaczego siedzi w Vip-roomie, a nie rozbiera się w głównej sali? pomyślała i odwróciła wzrok
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 10:30 pm

Pomysł podsunięty przez samca zagnieździł się w głowie Ciana. Oczami wyobraźni widział jak podchodzi do baru, bierze Kat na ręce i wychodzi z nią w ciemną noc. Tylko, że pewnie biedak zarobił by w twarz od wampirzycy i jeszcze musiałby tłuc się z jej samcem, który nawiasem mówiąc cały czas przyglądał mu się krzywo. Wielebny- jak nazwał go Smith, mógłby zająć się swoimi sprawami a nie siedzieć z posępna miną i odstraszać swoich własnych klientów.
Cian intrygowało, dlaczego jego nowy znajomy tak ostro się ocenia. Obserwując go zauważył, iż po mimo sporej dawki alkoholu reakcje samca pozostawały zaskakująco szybkie. Tak jak gdyby lata nieustałego treningu dawały o sobie znać. Cian był coraz bardziej zaintrygowany i bardzo chciałby wiedzieć co John przed nim ukrywa.
-Siedziałem w tamtej sali, gdzie obsługuje Katara. - odparł na zadane pytanie, nieco zdziwiony.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 10:44 pm

- W tamtej sali? - musiał wyciągnąć informacje z samca podstępem. - Wczoraj też tam siedziałem, ale zaczął mnie zaczepiać taki jeden facet - mówił do Ciana ale cały czas wpatrywał się w rudą samiczkę. Na pewno słyszał jej imię wczorajszej nocy. Coś na K? Nie, chyba raczej zaczynało się na C. Już sobie przypomniał - Carmine. - Nosił czapkę Soxów, był cholernie wielki. Miał tatuaż wokół oka i czarną rękawiczkę. Proponował mi kasę w zamian za pewne czynności... Nie chcę mówić o co konkretnie chodziło, ale chyba rozumiesz o czym mówię? - w duchu przeprosił V. za wyzywanie go od gejów.
W tej chwili Wielebny odszedł od samicy, ale nadal przebywał w sali. Tohr miał nadzieję, że nie po to, by mieć na niego oko. Skoro Wielebny znał jego tożsamość równie dobrze zaraz mógł wpaść do baru któryś z braci. Posiedzi jeszcze chwilę i zaraz się stąd zwinie. A samica nadal tam stała, więc spokojnie się jej przyglądał.
- Jakbyś go spotkał to daj mi znać, wolałbym go już nie spotykać. Taka mała przysługa? - spytał z nadzieją, czekając jak zareaguje na jego rewelacje.


Ostatnio zmieniony przez Tohrtur dnia Pią Sty 21, 2011 12:03 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 11:28 pm

Do chuja Pana! Była pod wrażeniem! Znika tylko na małe bzykanko, a tu cały klub się wali. Jak na całkiem rozgarniętego samca, Mordziacha miał chujowe zmysły organizacyjne, a do tego nie radził sobie w tłumie. Najwyraźniej.
- Z drogi, bydło.
Mruknęła pod nosem przepychając się przez tłum zapoconych, podśmierdujących, tańczących ciał. Rzygać jej się chciało od tego zapachu. Szlag.
Podeszła do baru i wystukała smsa do Mordha: Gdzie jesteś? Stara łajzo, dodała w myślach.
Trzeba było wyjaśnic pare spraw z związku z personelem klubu, koniecznie. Nie może pozwolić Mordhowi w końcu na wolną amerykankę, nie?

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Czw Sty 20, 2011 11:35 pm

Czuła na sobie wzrok striptizera od jej szefowej. Wbiła mocno paznokcie w swoje dłonie aby się uspokoić, ale nawet ból masochistyczny nie pomógł. Z zaciśniętymi zębami odwróciła się do striptizera i jego kolegami i złapała go na tym, że natarczywie przygląda jej się. Zmierzyła go wzrokiem i szybkim krokiem podeszła do ich stolika - Brak klientów? - spytała się chłopaka, który na nią wpadł przedtem - Czy próbujesz właśnie zdobyć nowych? - wskazała głową na chłopaka siedzącego obok. Tak bardzo chciał to podeszła. Nie miała pojęcia czy chciał się z kimś pokłócić czy może po prostu zawstydzić ją, ale jak próbował osiągnąć to drugie to nie udało się. Spojrzała na niego pytającym wzrokiem z nutką wredności.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 12:08 am

-Dzisiaj też tam siedział, ale zachowywał się w miarę normalnie.- Orzesz siedziałem koło takiego faceta. -Jasne, że dam ci znać jak się tylko pojawi, lepiej unikać takich typów.
Nagle przez sale niczym burza przemknęła Xhex, zawzięcie stukając w klawiaturę telefonu i zmiatając z powierzchni ziemi wszystko co tylko stanęło jej na drodze. John na jej widok tak jak gdyby lekko skulił sie w fotelu i starał się być niewidzialny. Co było zupełnie bezcelowe, bo nie można nie zobaczyć samca jego postury. W dodatku chowającego sie w tym foteliku. Xhex jednak minęła ich stolik zupełnie nie zwracając na nich uwagi.
Nagle ni z tego ni z owego do ich stolika podeszła młoda wampirzyca ,z burzą rudych włosów. Tak, ta , której John cały czas sie przyglądał i wylała na niego wiadro słownych pomyj.
O co chodzi z tymi klientami? Cian popatrzył podejrzliwie na samca, z pozoru nie wyglądał na takiego. Jego spojrzenie przesunęło się na samicę, której nawiasem mówiąc było do twarzy z tymi pałającymi gniewem policzkami, i oczami rzucającymi błyskawice.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 12:12 am

Czyli jednak miał rację, Cian rozmawiał dzisiaj z V. A co jeśli on nadal przebywa w sali obok?
- Może nie zainteresowałeś go wystarczająco? Miałeś szczęście, lepiej żeby nie uznał ciebie za interesującego.
Cholera, przyszła Xhex. Tohr miał nadzieję, że nie będzie musiał oglądać samicy przez jakiś czas. Jej bezpośredniość go raziła a zbyt długi język był drugą już cechą, której nie lubił. Bo niby skąd Wielebny wiedziałby, że tu siedzi? I skąd by się wziął V? Zbyt wiele uprzedzeń i brak zaufania się kłaniał. Wolał jej nie zaczepiać.
Tohr musiał zbyt długo się wpatrywać, bo wściekła ruszyła w jego kierunku, rzucając wkoło gromami. Jej włosy były zbyt widoczne, gdy stanęła obok samców, więc Tohr przeniósł spojrzenie na szklankę, która w magiczny sposób znów była napełniona. A samiczce jeszcze nie przeszło, bo zaczęła od wyzwisk.
- Pozwól, że przedstawię - zwrócił się do Ciana zdołowanym tonem. - Cian - wskazał na samca. - Carmine - wskazał na samiczkę, nie przejmując się faktem, że w ogóle nie powinien jej znać, a potem dotknął własnej piersi. - I pan striptizer. Aktualnie brak klientów, pieniędzy i - wypił whisky. - i trunku również. Znowu mam ciebie przeprosić? - jednak nie przepraszał, owszem gapił się na ludzi ale ich nie wyzywał. To już wolał być zwierzęciem dla Ciana, ten przymiotnik był trafniejszy.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 12:30 am

Otworzyła usta by coś powiedzieć, ale zamknęła je w błyskawicznym tempie patrząc na niego zdziwiona - Skąd znasz mo... - nie skończyła. Przypomniała sobie jednak, że szefowa, która akurat znajdowała się na sali pisząc szybko smsy, powiedziała przy chłopaku jej imię. Jęknęła zła odwracając głowę na moment od striptizera i Ciana - Genialnie. Ja nie znam tu nikogo, a wszyscy wokół znają moje imię - powiedziała bardziej do siebie niż do nich odwracając ponownie głowę w stronę chłopaków - Nie potrzebuję twoich cholernych przeprosin. Po prostu przestań się ciągle na mnie gapić jakbyś próbował sobie mnie przypomnieć z przeszłości. Uwierz! Zapamiętałabym taką twarz - pokazała na jego buzie gestem ręki ze skrzywioną miną - a nie pamiętam tak się składa - warknęła przez zaciśnięte zęby i spojrzała na drugiego - A tak w ogóle. Miło mi was poznać - powiedziała z obojętną miną i poprawiła torebkę na ramieniu
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 12:51 am

- Nie próbują sobie ciebie przypominać. Wtedy widziałem cię po raz pierwszy i jestem pewien. Tylko... przypominasz mi kogoś - Tohr zamilkł na chwilę, w milczeniu trawiąc głęboki ból w sercu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te cholerne rude włosy. - Ten ktoś był ważny więc przez chwilę udawałem, że jak stoisz tyłem to możesz nią być. Jestem To... - zamknał buzię zanim coś powiedział i przeniósł pytający wzrok na samca. - John? Tak, jestem John.
Cholera, dopiero teraz do mnie dotarło. Znieważam imię mojego syna.
- Nam również miło cię poznać - mówił za nich oboje, bo Cian postanowił milczeć, obserwując jedynie spór tej dwójki. - Podałbym ci rękę na powitanie, ale chyba byś jej nie przyjęła. Nie dość, że niezbyt wygląda to jeszcze nie wiadomo gdzie ostatnio była. Bo pewnie nie jestem tylko striptizerem, również oferuję swoje usługi za kasę czy drinka - mrugnął do Ciana, mając nadzieję, że ten nie wierzy w brednie, które teraz opowiada. - Jak na razie postawiłeś mi kilka drinków, ale jak pójdziemy do toalety to ci za nie oddam.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 11:43 am

Mordh Zniknął na chwilę w swoim gabinecie by wrócić do sali moment pożniej. Przywołany wiadomością od Xhex.
Podszedł do niej.
- Jestem. -mruknął gdy znalazł się za jej plecami. Musiała być nieżle zdezorientowana sokro niepotrafiła go wyczuć.
- Co trza. -zapytał na odczepnego. Chciał iśc do drugiej sali zwanej 'salą z barem'. A to pojebana nazwa bo w lokaku każda z sal ma bar.
Chciał sprawdzić czy z Katt wszystko w porządku ale cóż... chyba będzie musiał odłożyć to na póżniej.
Patrzył na X półprzytomnie a to dlatego że siadając na krześle w swoim gabinecie prawie tam nie zasnął.
Był wyczerpany po tym co zrobiła z nim Katt.
Poniuchał.Od Xhex możnabyło wyczuć ledwowyczuwalny aromat samca ...i jakiejś samicy.
No kurde...tym samicom to chyba nigdy niedosć.
- Że co? Tak we troje? Myślisz że nieczuć? Czuć ledwo, ale jednak czuć. -wyszeptał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 1:49 pm

Cian spojrzał pytająco na samca.
U mnie szuka potwierdzenia swojego imienia? No tak , w końcu kto nazywa się John Smith, ale jeżeli próbuje ukryć swoją tożsamość, to ja nie zamierzam go demaskować.Chociaż samiec o mało co za moment sam się nie zdemaskował, i prawie wychylił się z tej skorupy, w której się chowa.
Ciekawa reakcja na tego rudzielca., tylko czy ona nie jest trochę za młoda dla tego steranego życiem samca?
Dobrze, że samiec mrugnął za plecami Carmine do Ciana, bo ten prawie udławił się drinkiem słysząc propozycje jakie padły. Postanowił przerwać ten mały pokaz pod tytułem: "Jaki jestem straszny, niedobry i zdeprawowany". Wyciągnął rękę do samicy.
-Cian, miło mi cię poznać.
Zignorował parsknięcie śmiechu dobiegające ze strony Jona.
Nagle kątem oka zarejestrował, że do baru ponownie wszedł Wielebny. Jego widok wcale nie uszczęśliwiał Ciana zwłaszcza, że samiec cały czas łypał na niego groźnie. Jako drugi samiec mógł zrozumieć pewien terytorializm, ale bez przesady przecież jego i Kat nic nie łączyło. A jasne jak słońce jest, że gdyby Katar nie była z nikim związana, to Cian już by się postarał o to by łączyło.
A może lepiej byłoby się stąd ewakuować.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pią Sty 21, 2011 3:46 pm

Spojrzała na wyciągnięta Ciana zdziwiona - Też miło poznać - mruknęła zaciskając ręce na ich stole. John zaczął pieprzyć o tym, że nie poda jej ręki, że coś tam-coś tam. Przerwała mu w połowie zdania machnięciem ręki - Wiesz... Tam gdzie mieszkałam od dzieciństwa byli gorsi ludzie od Ciebie. Nie tylko z wyglądu. Więc jakoś się przyzwyczaiłam - powiedziała przypominając sobie piętnaście lat spędzonych w Domu Dziecka pośród dzieciaków, które cały czas jęczały o tym jak chcą do mamy, które były oschłe, nimiłe i co najgorsze myły się raz na ruski rok, bo więcej im się nie chciało. Skrzywiła się gdy John zaproponował Cianowi "pójście do toalety", a ten się zgodził na tą propozycję skinięciem głowę - To ochydne - stwierdziła na głos odwracając od nich wzrok przez co padł na szefową i Mordha - Znowu on - mruknęła cicho do siebie i wyprostowała się patrząc na nich - To wy idźcie do toalety zapłacić za drinki, a ja spieprzam - powiedziała i poprawiając torebkę szybkim krokiem wyszła z baru

//Centrum -- Park
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: VIP-room    

Powrót do góry Go down
 
VIP-room
Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Zero Sum-
Skocz do:  
Free forum | Video games | Action | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog