Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sypialnia Marissy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 10:59 pm

Zatkało kakało, jak nic. B klęczał przy Marissie jak tępy kołek, no chyba znalazł się w niebie.
Chwycił jej twarz i wpił się w jej usta. Całował bez opamiętania, nie patrząc gdzie, cały czas ją całował.
- Kochasz mnie? -Jęknął , był szczęśliwy, serce chciało mu się wyrwać z piersi.
- Moja Marisso, miłości moja - Przytulił ją do siebie, by po chwili znów odsunać się od niej i ją całować. Jego ręce zaczęły znów błąkać się po jej ciele, chciał ją przytulić, zabrać ze sobą, kochać. Chciał się z nią znów kochać, teraz zaraz. Jego mały B, stał na baczność. Spodnie strasznie mu przeszkadzały i wkurwiały, nie chciał żeby głupio wyszło, ale nie mógł, musiał ją teraz.. no wiecie..
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Sty 09, 2011 5:26 pm

Gdy znów zaczął ją pieścić, oplotła nogami jego biodra.
- Już Cię nie wypuszczę - zaśmiała się.
Przylgnęła do niego i polizała jego tętnice.
Butch mruknął zmysłowo - chyba mu się spodobało.
Zrobiła to ponownie, tym razem lekko podgryzając skórę ...

Nagle usłyszała gardłowy jęk ... Ale nie był to jej własny.
Spojrzała na kochanka. To też nie on, był zbyt zajęty jej dolną częścią ciała ...
Więc ....
Podniosła się do pionu. Zdezorientowany Butch, przyglądał jej się z zaskoczeniem.
- Aghres wrócił - wysapała.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Sty 09, 2011 5:50 pm

jej pieszczoty i śmiech doprowadzały go do takiego podniecenia, że o mało nie eksplodował. Zabawił się jej ciałem, co sprawiało mu frajdę, jak dziecku w zimie na ślizgawce, tylko, że on miał lepiej. Jego niecny plan przelecenia jej spalił jednak na panewce i to dlaczego? Bo Marissa zszokowana stanęła, jemu już niestety nie stanął, bo powiedziała, że jej brat wrócił.
- Że kurwa, że co? - Zerwał się na równe nogi. No to zajebiście, nie ma co. Ciekawe, czy już ma sobie grób kopać, czy może ma poczekać do nicy?
- Czy on, czy on tu zagląda, że do Twojej sypialni? - przełknął głośno ślinę. Jednak coś nie pasowało.. Kto do kurwy nędzy tak jęczy? Oni nie.
B zaczął się rechotać, Aghres z tego co było słychać się właśnie zabawiał.
- No... - kaszlnął maskują dziki śmiech - chyba Twój braciszek jednak tu nie zajrzy. Ma coś innego do roboty, albo raczej kogoś. - parsknął śmiechem B.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Sty 09, 2011 6:25 pm

Marissa spojrzała na Butcha.
- Nie wiem co Cię tak bawi - powiedziała oburzona.
W między czasie jęki nasiliły się.
- Nie wierzę - pokiwała głową. Aghres ... nie był z nikim od śmierci żony.
- A teraz nagle ... - urwała.
Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu czegoś do ubrania.
Podniosła swoją bieliznę.
Podarta
- Myślisz, że powinnam iść to sprawdzić ? - zapytała.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Sty 09, 2011 6:44 pm

Co go bawi? No pomyślmy.. hymm, może jej brat baraszkujący w sypialni obok?
- Wybacz - ale nadal się śmiał, bo jakoś sobie nie wyobrażał chuderlawego doktorka, zaliczającego panienkę. Po chwili jednak spoważniał.
- A kiedy zmarła jego żona? - Podrapał się po głowie i sięgnął koszulę, chyba będzie musiał się jednak zmyć. Włożył szybko ubranie.
- No wiesz, nie sądzę by to był dobry pomysł, skoro.. No skoro dawno z nikim nie był, włażenie mu w trakcie do sypialni, nie uraduje go zbytnio. - To było oczywiście męskie podejście, ale może doktorek był inny, chociaż po jękach jego partnerki.. nie był.
- Marisso, lepiej go zostaw. - podszedł do niej i wyją jej z ręki bieliznę. - Bez niej ci ładniej - cmoknął ją w policzek, a później w usta.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Wto Sty 11, 2011 2:21 pm

- Zmarła trzy lata temu - westchnęła.
- Od tego czasu Aghres nie dokrwiał się od żadnej samicy ... A teraz. - wskazała na ścianę.
Co do poniosło?
Z zamyśleń wyrwało ją podejście Butcha.
- Jasne - powiedziała. Może i ładniej, ale i tak wisisz mi parę bielizny.
Uśmiechnęła się i oddała pocałunek.
- Co ty na to, żebyśmy dokończyli po zachodzie ?
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Wto Sty 11, 2011 2:35 pm

Przytulił ją do siebie.
- Nie denerwuj się, chyba dobrze, że Twój brat jest, no ten.. się nie wyalienował do końca i nie jest już aspołeczny. - Spytał z nadzieją. Nachylił sie nad nią i wtulił twarz w jej włosy, wchłaniając jej zapach.
- No dobrze, nich Ci będzie.. jestem Ci winien bieliznę - uśmiechnął się do niej - ale i tak sądzę, że bez niej Ci lepiej - był łobuzem bez dwóch zdań. Albo raczej, był na nią strasznie napalony. Od dawna się czaił, jak dzik na szyszkę i w końcu ja upolował. Rozpierała go duma, taka samcza duma.
- Jestem jak najbardziej za. No to teraz uciekam, spotkamy sie wieczorem - Ostatni gorący całus na jej usta, miał być zapowiedzią, tego co ją czeka przy kolejnym spotkaniu.
- Pa kochanie - mrugnął do niej i wyszedł.

zt
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Lut 14, 2011 7:00 pm

// Ogród

Chyba była zbyt bardzo napalona. Ale co miała zrobić. On tak na nią działał. Tak samo jak ona na niego - myślał, że nigdy nie zauważyła wybrzuszenia w jego spodniach. Samo patrzenie na nią, wywoływało taką reakcję. Powinna przystopować, ale nie zrobiła tego. Butch nie protestował więc chyba nie było w tym nic złego.
Gdyby mogła oddałaby mu się na trawniku w ogrodzie, ale jeszcze psanka by ich zobaczyła i przekazałaby wszystko Aghresowi, który w trymigach znalazłby się w domu. Ją zamknąłby do końca życia w pokoju, a z Butchem ... wolała nie myśleć co by z nim zrobił. Więc, aby uniknąć takiego rozwoju zdarzeń, Marissa posłużyła się zdrowym rozsądkiem, którego z czasem zaczynało ubywać i kazała mu iść do sypialni.
Oczywiście nie obeszło się bez utrudnień na schodach, jakie powodowała ona sama. Nie mogła się nim nacieszyć i cały czas całowała go, pieściła, gryzła, dotykała przez co Butch obijał się o ściany i zmuszony był odwzajemniać jej zaczepki i co chwila się zatrzymywał.
Gdy w końcu doszli do jej sypialni, na zadane pytanie nie odpowiedziała specjalnie. Po prostu zajęła się jego spodniami. Chwilę mocowała się z paskiem po czym ściągnęła je z niego wraz z bielizną i uklękła. Nigdy wcześniej tego nie rozbiła. Zawahała się ...
Może mu się nie spodoba. - pomyślała. Ale w końcu, raz kozie śmierć.
Wzięła jego penisa do ręki. Pulsował i był nabrzmiały. Przez moment poruszała po nim ręką, aż w końcu wzięła go do ust. Butch wydał z siebie jęk. Nie musiała patrzeć na jego twarz, by wiedzieć że był w szoku.
Lizała i ssała jego erekcję.

...


[You must be registered and logged in to see this link.]*[You must be registered and logged in to see this link.] *[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Lut 14, 2011 7:29 pm

O mamusiu.. tego mu trzeba było, ale nie spodziewał się takiej akcji po Marissie. No, że go zszokowała, to było by spore niedopowiedzenie. Ocknął sie z otępienia dopiero, gdy zaczęła ssać jego.. o jego, o kurwa wiadomo. Jęknął, gdy zrobiła mu dobrze, oj jakie to było miłe uczucie. Gdy doprowadziła go na sam szczyt, nie wytrzymał. Obiecał, że to ona dziś rządzi, ale pierdolić to, nie mógł.. no po prostu nie mógł.
- Kotek..- Poderwał ją szybko i rzucił na łóżko. Zwinnym ruchem zerwał jej ciuchy i dopadł jej ciepłego i wilgotnego wnętrza. Był tak napalony, jak piec hutniczy. Wsunął sie w nią. Była wąska, gorąca i taka dopasowana do niego, że mózg staje, no i nie tylko.
Miał na sobie koszulę, bo nie miał okazji się jej pozbyć, ale ja pozbawił wszystkiego. Teraz przyssał sie do jej sutka, lizał go i podgryzał, by stały sie twarde. Przejechał nosem, po jej aksamitnej skórze w górę, zaczął całować jej szyję i policzki. Jego górna cześć ciała robiła swoje, gdy dolna wypełniała ją w bezlitosnym tempie. Wbijał się w nią, jęcząc i warcząc dziko, chyba udzielił mu się wampirzy styl życia, albo co.. bo normalnie nie warczał.
To chyba ona sprawiała, że robił się dziki i tak podjarany. Miał na jej punkcie świra. Przyspieszył swoje ruchy znienacka, jej wąska cipka była mokra i zaciskała sie na jego nabrzmiałym członku. Nie kontrolował się, musiał się, ją, ich zaspokoić. Czuł że Marissa wije sie pod nim, była podnieona i taka miękka. Musiał uważać, by jej nie skrzywdzić. Nie wiedomo kiedy włączył mu sie agresor.. warczał teraz na całego wypełniając ja swym nasieniem. To troche nienormalne u ludzi, prawda?
- Kochanie, jesteś gotowa na wieciej? - był nienasycony, ale musiał mieć jej przyzwolenie, czuł, że nie może zrobić iczego, czego ona by nie chciała.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Lut 19, 2011 5:59 pm

Gdy popchnął ją na łóżko i wszedł w nią gwałtownie, nie opierała się.
Wiedziała, że długo nie wytrzyma, gdy ona będzie kierować.
Wiła się pod nim, rozkoszując się jego ruchami.
Drażnił jej sutki, co pogłębiało jej pożądanie.
Kiedy doszła, orgazm był tak intensywny, że krzyknęła.
Przyciągnęła go ku sobie i wtuliła twarz w jego szyję.
- Miałam nadzieję, że jeszcze za mną nie skończyłeś. - szepnęła mu.
Mimo iż to ona miała mieć dziś władzę, pozwoliła mu wziąć się tak brutalnie.
Kochanie, jesteś gotowa na więcej? - Yhym ... - przesunęła ręką wzdłuż jego uda.
Sapnął i
Ku jej zadowoleniu udowodniał, że mówił prawdę w ciągu następnych kilku godzin.
Kochali się na łóżku, na podłodze, na sofie. Wziął ją na tyle różnych sposobów, że miała wrażenie, że przerobili całą "Kamasutrę"
Zmęczeni i w spełnieni zasnęli w swoich objęciach.

***

Godzinę później, Marissa obudziła się. Uśmiechnęła się zaspana, czując męski zapach.
Butch jeszcze spał. Przesunęła dłonią po jego plecach, gładząc czerwone ślady, które zrobiła mu paznokciami.
Miała nadzieję, że za bardzo nie bolały.
Zsunęła się z łóżka i podniosła koszulkę, która założyła na siebie i udała się do łazienki.

// Łazienka


...


[You must be registered and logged in to see this link.]*[You must be registered and logged in to see this link.] *[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Lut 19, 2011 8:17 pm

O tak, było jak na dzikim zachodzi. Masa rozróby i zero zasad, bo szeryf wyjechał. Niezliczoną liczbę godzin i pozycji później, których Butch nawet nie pamiętał, zaległ na łóżku. Ilość opcji jaka wchodziła w grę.. no gama pozycji była szeroka, lepiej niż w burdelu (ja nie mówię, że Butch tam bywa, albo coś... bez insynuacji, żeby nie było), od kolory, do wyboru. Jednak taki maraton, którego był dziś twórcą, to zmachał się niesłychanie. Butch wiedział, że wampusie, są wytrzymałe, ale żeby długodystansowcami byli... No ok, on też nie zgrywał prawiczka. Jednak Marissa, pokazała dziś pazurki.. dosłownie. Miał poorane plecy, jak by miała zamiar tam siać zborze, więc najpierw małe oranie pola było.
Dobra skończmy te smutne opowieści, na temat ran odniesionych w walce hahah, taki żarcik. jak już było wspomniane, po takim seksie, nie mogli nie usnąć ze zmęczenia. Było mu tak miło i przyjemnie, że nawet nie wiedział, kiedy kimnął na całego.

***
Później..
Obudził się, gdy poczuł, albo raczej nie poczuła Marissy przy sobie. Zwlekł dupsko z wyra i ruszył w kierunku hałasu. Jeśli się nie pomylił Marissa była w łazience, tam też zaczłapał, nasz kochany erotoman.

//Łazienka
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Lut 20, 2011 9:32 am

// Łazienka

Parę minut temu, przyszła do niej psanka z wiadomością, że panicz Mordh czeka na nią w salonie.
Marissa nie spodziewała się jego wizyty, myślała że będzie dopiero za kilka dni.
Podeszła do szafy z zamiarem wybrania jakiejś sukni, ale zrezygnowała patrząc na swoją szyję.
Włożyła na siebie ciuchy królowej, w których chodziła już trzeci dzień.
Kazała psance wywietrzyć pokój, zmienić pościel, a sama opuściła pokój.

// Salon

...


[You must be registered and logged in to see this link.]*[You must be registered and logged in to see this link.] *[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Lut 20, 2011 4:23 pm

// Salon

Weszli do jej sypialni.
Marissa przymknęła otworzone na oścież okno i przez chwilę stała odwrócona tyłem.
- Usiądź. - powiedziała do stojącego w drzwiach Mordha.
Chce mieć to za sobą, chce mieć to za sobą. Wszystko będzie dobrze. - powtarzała sobie w myślach.
Usiadła koło samca. Nie chciała patrzeć mu w oczy.
Wzięła go za rękę, po czym odwróciła ją nadgarstkiem do góry, czekając na pozwolenie.

...


[You must be registered and logged in to see this link.]*[You must be registered and logged in to see this link.] *[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Lut 20, 2011 4:34 pm

Samiec usiadł na rogu jej łóżka czyjąć ulgę że sama instynktownie zaproponowała picie z nadgarska. Teraz ty było lepsze. Teraz musiał liczyć się z tym że czeka na niego samica która będąc w nim zakochana mogłaby żle zareagować na ślady na jego szyi.
Może dlatego i on był trochę spięty. Nie tak jak poprzednio. Od poprzedniego spotkania z Marissą w jego życiu zdarzyło się niezwykle wiele. Nagle, tuż po chwili gdy Marissa usiadła obok niego na kozertce obok łóżka na którym rogu siedział poczuł dziwny zapach. Zrozumienie jego pochodzenia rozkojarzonemu samcowi zajęło kilka sekund a gdy już się zorientowal nie cofnał ręki.
- Zaczekaj... -powiedzial krótko. Zarówno on i ona byli teraz zdezorientowani. Marissa nie wiedziała dlaczego ją wstrzymuje a on niewiedział dlaczego...
- Dlaczego twój samiec nie chce cię dokrwic? Czuję go na tobie. Jego zapach jest wyrażny, i chyba swieży. Dokrwie cioę tak jak obiecałem, ale prosze powiedz mi... dlaczego to on nie chce cie dokrwić?



Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Lut 20, 2011 8:26 pm

Samica straciła apetyt wraz z zadanym pytaniem. Puściła nadgarstek Mordha i odwróciła wzrok.
I co miała mu powiedzieć ? Wiesz, związałam się z człowiekiem, dlatego muszę pić od Ciebie.
Najchętniej wybiegłaby z pokoju, albo zapadła się pod ziemię.
- On ... On nie może mnie dokrwić, Mordh. - powiedziała i spojrzała mu w oczy.
- Myślisz, że jeśli by mógł, musiałbyś dawać mi teraz żyły. - wstała i zaczęła krążyć po pokoju.
Łzy napłynęły jej do oczu.
- Tylko tyle mogę Ci powiedzieć. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. - szepnęła.
- Nie musisz dotrzymywać umowy i więcej się ze mną męczyć. Jeśli nie masz ochoty mnie dokrwić, droga wolna ... - delikatnie wskazała na drzwi.
- Poza tym, twoja postawa wobec mnie zmieniła się od ostatniego razu ...


...


[You must be registered and logged in to see this link.]*[You must be registered and logged in to see this link.] *[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Lut 21, 2011 7:54 pm

Zaskoczyła ja jej reakca.
- Co? Okej... eh...nie będę cię o nic pytać ale... moja...moja postawa nie zmianiła się. Pragnęłaś mnie a teraz czuję na tobie zapach samca. To nie jest zmiana postawy Marisso. Skoro jesteś z kimś zastanawiam się czemu. Ale nie będę cię już o to pytał. przepraszam za wścibstwo. -trochę się jąkał, był zaskoczony, nie chciał sprawic jej przykrości. Położył swój nadgarstek na kolanie podwijając rękaw.
- Chodż ... i pij. Potrzebujesz tego. Ja tylko czynie honory. I dopóki jestem ci potrzebny będę służył ci jak mogę. -powiedział już spokojnie.
Czekał aż samica zacznie pić.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Lut 21, 2011 8:29 pm

- Właśnie, pragnęłam Cię. Nie powinnam. - skwitowała krótko.
- Dziękuję, że nie drążysz dalej tego tematu. Naprawdę nie mam ochoty ... Na jakieś kłótnie czy niepotrzebną wymianę słów z tobą, Mordh.
Przysiadła przy samcu i ponownie dźwignęła jego nadgarstek. Przebiła skórę kłami i dostała się do żyły.
Nie zdawała sobie sprawy z tego jak była głodna. Ssała łapczywie, tak jak ostatnim razem. Może to przypływ adrenaliny doprowadził do tego ?
Wszystko trwało kilka minut. Nie chciała brać od niego zbyt dużej ilości krwi, nie dziś.
Odsunęła się od niego i sapnęła.
- Dziękuję.
Oparła się o poduszki i przytknęła dłoń do czoła. Głowa zaczęła pulsować niemiłosiernie, a powieki same jej opadały.Zawsze po dokrwieniu musiała się przespać.
- Możesz już iść. Przepraszam, za to że byłam taka nie miła ...
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Lut 21, 2011 8:35 pm

- Ttak... Nie powinienem...ci już przeszkadzac. Itak jestem dziś być bez uprzedzenia. Bądz zdrowa Marisso.
- Wstał zaponając guzik rękawa na który spływała krew z powstałej rany.
Wyszedł a za drzwiami zdematerializował się nic więcej nie mówiąc.


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Marissy
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Dzielnice Mieszkalne :: Dom Aghresa-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblog