Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Część Liturgiczna

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 5:45 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


Znajduje się tu kamienny krąg z dziesięcioma niskimi głazami w środku którego,
znajduje się kamienny ołtarz ofiarny nakryty czerwony jedwabiem.
W rogach ołtarza przygotowane zostają paleniska
na których należy zapalić ognisko.
Co kilkanaście metrów w ziemię wbite są wysokie na 2 metry dużej wielkości pochodnie, rozświetlające i ogrzewające mrok nocy świątecznego dnia.

Dziś oddamy cześć Bogini, stwórczyni naszych przodków. Oddamy hołd jej wielkości i dobroci.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 8:21 pm


Gdy dotarli z Beth na polanę Ghrom zaczął sprawdzać czy wszystko jest już przygotowane na uroczystość. Skończywszy sprawdzanie czy wszystko jest i stwierdzenie, że jest wszystko OK. Podszedł do Beth i przytulił ją czekając na resztę towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 8:49 pm

Lamia wraz z Mordhem i swoim przyjacielem Lukiem dotarli na leśną polanę. Zdenerwowanie coraz bardziej dawało o sobie żnąc. Chyba nie jestem jeszcze na to gotowa gdyby Mordh powiedział mi o tym wcześniej mogłabym się jakoś przygotować, a tak jestem rozbita.
Jednak jej obawy nagle, zniknely gdy wysiedli z auta. Jej oczom ukazał się przecudny widok. Taki jak pamiętała ze swojej młodości. Wielki ołtarz otoczony głazami. W okół pałace się pochodnie wyglądało to jak bajeczna dekoracja.
Już dawno powinniśmy wrócić do tradycji. Pomyślała. Poczuła jak Mordh obejmuje ja w pasie i prowadzi w miejsce spotkań.
Na szczęście zauważyła Beth, która była pochłonięta jakąś rozmowa. Wiec skinęła do niej głowa by jej nie przeszkadzać. Nie znała tu praktycznie nikogo wiec czuła się obco. Może troszeczkę osaczona.


Ostatnio zmieniony przez Lamia dnia Wto Kwi 19, 2011 9:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 8:53 pm

/Sala medyczna/

Z zmusił się w sypialni i ubrał przyzwoicie. Wyciągnął nawet swoją szatę, która smętnie wisiała pomiędzy pustymi wieszakami. Jakimś cudem Fritzowi udało się ją przygotować w godzinę, nie korzystając z pralki. I wyglądała jak świeżo zakupiona, a nie zmiętoszona i zjedzona przez psa. Tak, naprawdę nieźle psańcowi poszło. Więc teraz samiec dotarł na miejsce w idealnym stanie, niestety jego humor był równie zjebany jak przez ostatnie kilka godzin. Ale przynajmniej wyglądam przyzwoicie, pomyślał, zerkając nieświadomie w niebo, jakby tam właśnie szukał Pani Kronik. Nie wierzył w żadną odpowiedź, ale wolał nie denerwować Bogini. Rankohr popełnił błąd i widać jak skończył.
Z skończył swoje rozmyślania, kiedy zbliżył się do miejsca uroczystości. Król jak zwykle pierwszy już stał w pobliżu ołtarza, przyciskając do siebie swoją krwiczkę. A właśnie, jeśli chodzi o krwiczkę, Z nie miał bladego pojęcia gdzie znajduje się jego ukochana. Chociaż może to kłamstwo. Wypiła jego krew, więc wiedział, gdzie się znajduje, ale nie widział jej od dłuższego czasu. Nawet w swojej sypialni, kiedy przygotowywał się do uroczystości. Być może razem z resztą samic robiła się na bóstwo, aby wypaść jak najlepiej? Z nie wiedział, ale właśnie taką opcję wolał. Zadowalała go bardziej niż wizja Belli rzucającej go dla jakiegoś skurwysyna. Tak, pewnie się jeszcze przygotowuje.
Samiec bez słowa stanął w pobliżu króla i jego ukochanej. Nie odezwał się jednak, jedynie skinieniem głowy witając się z nimi. Dzisiejszy dzień nie należał do odpowiednich dni na radowanie się. Nie wtedy, gdy zmarły Brat wstaje z martwych.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 9:24 pm

Mordh razem z Lamią stanęli obok jednego z głazów ustawionych dookoła ołtarza, samiec oglądając się do tyłu poszukiwał Luka, który zniknął gdzieś na moment. Z daleka dostrzegł, że zaczął on rozmowę z niską blondynką, którą jeśli go wzrok nie myli, ostatnio przesiadywała w zero sum i to w towarzystwie Xhex. A może to jakaś inna samica?
Powrócił wzrokiem do Lamii. Wyglądała pięknie. Pod białą peleryną była ubrana w piękną długą suknie. Uśmiechnął się mimowolnie. Bycie tu razem z nią sprawiało mu radość.

Przez następne kilka minut on i Lamia, obserwowali oboje gromadzących się samców i samice. Większość z nich, (choć nie wszyscy) mieli na sobie peleryny, lub szaty o odpowiednim kolorze. Większość samic miała na sobie suknię lub narzuconą pelerynę w bieli, a samce mieli czarne peleryny lub czarne ubranie. Gościom, którzy nie posiadali ani peleryny ani szaty w odpowiednim kolorze, królewscy psańcy rozdawali odpowiednie odzienie. Przecież nikt nie chciał urazić Pani kronik, a chodziły słuchy, że boginie bywa kapryśna. Kapryśna niczym mitologiczna bogini z Grecji.
Mordh zaczął wypatrywać znajomych mu twarzy. Xhex nigdy nie lubiła takich imprez; w sumie zupełnie jak on, ale on musiał tu być ze względu na radę Glymerii. Ale jeśli Xhex się pojawi, to szybko mnie znajdzie.
Zbihra nie dało się nie zauważyć, zwłaszcza, że stal obok króla.
Król był ze swoją piękną krwiczką. Jednak na jej miejscu powinna teraz stać Marissa. Pomyślał podirytowany. Ale zaraz... Jeśli Król jest ze swoją krwiczka a Zbihr... To gdzie do cholery jest Bella???
Samiec pożałował, że zostawił telefon komórkowy w domu.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 9:51 pm

Lamia zauważyła ze Luka gdzieś odchodzi. Gdzie ty leziesz nie umiesz chwile postać tylko już cię nosi? Pomyślała. No tak można było się tego spodziewać nawet w takich chwilach sobie nie odpuścisz. Spoglądała w stronę Luka i nieznajomej samicy. Skąd on je wynajduje?
Samica zaczęła się rozglądać szukając twarzy z fotograf. No przecież musi być tu gdzieś jego siostra przecież jej nie pominęłabym.
Zaczęła się uważnie rozglądać przypatrując się wszystkim. Gdyby nie to ze różnili się posturami i twarzami nie widziałaby różnicy. Minęło jej się od biaoło-czarnych strojów. To wygląda jak szachy. Zaśmiała się w duchu.
Wróciła wzrokiem bo Beth i jej towarzyszy. Domyśliła się ze wielki samiec który trzymał rękę na jej tali to jest jej broniec. Obok nich stal Zbihr którego miała okazje poznać kiedyś w klubie. Ale zaraz przecież on nie powinien stać ze swoja narzeczona? A mianowicie Bellą?
Już miała zadąć pytanie, gdy zauważyła ponury wyraz twarzy Mordha. Zamknęła usta i udała, ze nic nie widzi. Pewnie sam się zastanawia gdzie jest jego mała siostrzyczka. Nie wiedząc czemu ale odniosła takie wrażenie. Starszy brat opiekujący się swoja młodszą siostra. Tak sobie ich wyobrażała lata temu.


Ostatnio zmieniony przez Lamia dnia Wto Kwi 19, 2011 9:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Pon Kwi 18, 2011 9:53 pm

Mary zajęta kończeniem przygotowań w namiocie biesiadnym, zupełnie straciła poczucie czasu. Pomagała psańcom w ustawieniu tych wszystkich dań, które mogły być serwowane na zimno. Niestety większość specjałów wymagała pieczenia lub ponownego podgrzania, dlatego też Rankohr przez większość czasu zajmował się ustawieniem kilku kuchenek w pomieszczeniu dla służby. W ten sposób wszystko mogło być ciepłe przy podaniu do stołu.
Gdy mogła już się wyrwać szybkim truchtem podbiegła do Beth by poinformować ją o tym, co dzieje się w namiocie.
- Wszystko już przygotowane a Rankohr zjawi się tu lada chwila. -Odezwała się pierwszym zdaniem do Beth a drugim bardziej już do Ghroma.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 9:30 am

Kiedy przyjechali Luka ładnie i kulturalnie wyszedł z samochodu. Tak to nie były jego klimaty imprezowania no, ale zobaczymy może się rozkręci. Grzecznie i cichutko ze spuszczoną głową dreptał sobie za Lamią i Mordhem. Ale coś skutecznie odwróciło jego uwagę. Zauważył mianowicie samiczkę, z którą miał okazje się kochać w hotelu. Spojrzał na parę wampirów, która szła przed nim. A tam no przecież się nie zgubię. Stwierdził w myśli i podszedł do wampirzycy. Zaczął z nią rozmawiać. Pogadali sobie chwilę i Luka znowu ruszył przez tłum biało czarnych postaci w stronę Lamii i Mordha. Przez chwilę musiał się zastanowić czy to na pewno oni gdyż wszyscy w tych strojach wyglądali do siebie bardzo podobnie. Po kilkunastu minutach i znalazł i ładnie staną sobie za nimi. Szturchnął tylko Lamię, aby wiedziała, że już do nich dołączył. Zaczął się przyglądać wszystkim. Luka poprawił rękawy płaszcza, który miał na sobie i spojrzał zaciekawiony na to, co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 10:27 am

W końcu po jakimś czasie Luke ich znalazł. Stanął za nimi i szturchnął samice, która odwróciła się do niego i spiorunowała go wzrokiem. Można by rzec, ze samiec jest niesforny niczym dziecko.
Odwróciła się do swojego wybranka.
- Idę się przywitać z Beth.- Powiedziała krótko. Po czym przemierzając sporą odległość znaleźli się tuż obok towarzystwa samicy.
-Witaj Beth. – Uśmiechnęła się szczerze. Po czym objęły się na przywitanie.
Nagle spostrzegła, że wszyscy się jej przyglądają. O cholera chyba popełniłam Fo pa??
Spuściła głowę zawstydzona.



Ostatnio zmieniony przez Lamia dnia Wto Kwi 19, 2011 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 11:57 am

Stała w objęciach Ghroma i czekała na przybycie reszty zaproszonych gości. Dzisiejszy wieczór miał zapoczątkować nową erę dla ich rasy. Czas by powrócić do dawnych tradycji, był już najwyższy. Rozejrzała się po morzu postaci. Na twarzach malowały się różne emocje, podekscytowanie, ciekawość, a niektórzy spoglądali z dezaprobatą. Co rusz migały jej twarze znajomych, których witała skinieniem głowy. Nie odchodziła od Ghroma i centralnego miejsca uroczystości. Uśmiechnęła się do Mary, która wykazała duże zaangażowanie w związku z przygotowaniem całej uroczystości. Pochmurne spojrzenie, Zbihra, który zdematerializował się chwilę wcześniej, przeszukiwało tłum, najwidoczniej w poszukiwaniu Belli, której Beth nigdzie nie dostrzegła. Teraz pozostało im oczekiwanie na pozostałych braci, którzy powinni się pojawić lada moment. Jej myśli mimowolnie powędrowały do Tohrtura, który pozostawiony pod opieką Carmine powoli dochodził do sił. Beth chciałaby by najbliższy przyjaciel Ghroma i jej był w takim dniu z nimi, ale widocznie za dużo od losu wymagała.
W pewnym momencie usłyszała znajomy głos witający się z nią. Odwróciła się i spojrzała w uśmiechnięte oczy Lamii. Tłum wpatrywał się w nią z zaskoczeniem, nikt oprócz niej nie odważył się podejść do pary królewskiej. Beth uśmiechnęła się ciepło do samiczki i zwyczajem człowieków nachyliła się i przywitała z nią całując jej policzek.
-Witaj Lam, miło cię widzieć. Poznaj mojego brońca Ghroma, oraz Mary i Zbihra.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 12:17 pm

Lamia podeszła do królowej ku zaskoczeniu członków Glymerii witając się z nią, jakby były dobrymi koleżankami.
Mordh zaśmiał się cicho z zaskoczonych min kilku starszych samic, które stały w ścisłej grupie dwa kamienia dalej od niego. I tak jak przypuszczał wśród tych wampirzyc zaczęły roznosić się ciche szepty. Szeptuchy. Zaśmiał się do siebie bezgłośnie. Bo czego innego można było spodziewać się od starszych pań z Glymerii?
Samiec przeniósł wzrok na Króla, który stojąc obok swojej małżonki gawędzącej żywo z Lamią wydawał się być nieobecny. Patrzył gdzieś w dal, wydawał się zamyślony. Król irytował Mordha samym swoim jestestwem. Za pogardzenie taką samicą jak Marissa powinien zostać ukarany. Mordh nie mógł pojąc jak Ghrom mógł tak bardzo zniszczyć życie niewinnej samicy i nie sobie z tego nie robić. Zapewne Marissa nie przybędzie na dzisiejsze święto, bo też, czemu miałaby się pokazywać? By widzieć jak samiec, który potraktował ją jak .... Mordh zacisnął pięści ze złości. Nieświadomy jak bardzo nienawidził Króla za to, co zrobił, Marissie warknął, lecz na szczęście ledwo słyszalnie. Jednak Luke usłyszał go i zauważył, że Mordh nie jest już tak spokojny i wyluzowany jak przed chwilą. Samiec poczuł dłoń na swoim ramieniu. Mordh odwrócił głowę widząc pytającą i zaskoczoną minę Blondyna, z typu tych ''a w ciebie, co tak nagle wstąpiło''. Samcowi wydawało się, że usłyszał jego myśli.
Odstawił dopaminę już kilka tygodni temu, więc prędzej czy później mógł się spodziewać powrotu swoich wszystkich zdolności.
Ale żeby tak móc usłyszeć myśli Króla ...albo Zbihra,... nie. Zorientowaliby się od razu gdyby ktoś próbował ich podsłuchiwać.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 12:59 pm

Mary ukłoniła się głową do brunetki. Beth nigdy nie wspominała o tej całej Lam. Samica posłała Mary miły uśmiech.
Zauważył, że gdy Samica przeniosła wzrok na Zbihra, rzuciła mu tylko wyraźnie kpiące spojrzenie. Coś podpowiadało jej, że najprawdopodobniej poznali się wcześniej. Mary jako cicha obserwatorka tak jak Ghrom i Z rozglądała się po zgromadzonych, których twarze oświetlały płonące latarnie.

- Czyy.. Czy to nie jest brat Belli?? Ten w czarnej koszuli ze złotymi guzikami. Widziałam go na fotografiach, które pokazywała mi Bella. Wygląda...podobnie. -Odezwała się nie zwracając uwagi na to czy przerwała Lamii i Beth konwersacje. Obie spojrzały w jego stronę. Mary przyglądała mu się badawczo przez kilka sekund, a potem spojrzała na Lamię, która patrząc na wspomnianego samca uśmiechała się szeroko i pogodnie.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 2:23 pm

Lamia skinęła głowa do wszystkich i uśmiechnęła się nieśmiało. Przyglądając się dwójce nieznanych jej osób była speszona. Ghorm był rosłym samcem, choć miedzy nim a reszta jego braci nie dostrzegała podobieństwa prócz wzrostu i postury ciała. Emanowała z niego tajemniczość i siła, wyczuwała to bez trudu.
Ukłoniła się lekko i odezwała.
- Witaj bardzo milo mi Cie poznać. – Powiedziała krotko..
- Witaj Zibihr, my się już zdążyliśmy poznać. – Wypowiedziała ostatnie słowa z grymasem. Żałowała, że poznali się w takich a nie innych okolicznościach. Tym bardziej, że niedługo staną się w pewnym sensie rodziną.
Uśmiechnęła się przyjaźnie do nieznanej samicy i skinęła jej na powitanie.
-Witaj milo mi cie poznać. – Odezwała się po chwili.
Doskonale wiedziała, że jest obserwowana przez wszystkich no tak można było się tego spodziewać. Nowa w towarzystwie i na 100% była na językach wszystkich starych bab.
Z jej rozmyślań wyrwało ja pytanie Mary. Uśmiechnęła się szeroko spoglądając we wskazanym kierunku. Mordh wyglądał bardzo elegancko. Mój elegancik. Zaśmiała się w duchu.
Jej uwadze nie umknęło jednak to ze był czymś zdenerwowany. Poznała to po zaciśniętej szczęce i po zbielałych kłykciach.
-Tak to jest brat Belli: Mordh...- odpowiedziała. Wypowiadając jego imię z czcią i miłością.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 3:41 pm

Nagle oczy Królowej, Zbihra i kobiety która koło ich stała, patrzyły właśnie na niego. Zdezorientowany spuścił wzrok przez krótką chwilę wpatrując się w czubki swoich czarnych pantofli. W głowie usłyszał jednak swoje imię, wypowiedziane przez Lamię. Podniósł głowę patrząc prosto na nią, unikając spotkania z wzrokiem reszty. Lamiaa Uśmiechała się. Co do ...ho...
Dlaczego się na mnie patrzą? O co tu chodzi.
Już miał być spokojny ale podirytował się jeszcze bardziej. Rzucił jej niezadowolone i zawiedzione spojrzenie.
''Lamiaa! Dlaczego o mnie rozmawiacie? '' - zapytał ją telepatycznie. Z jej twarzy zniknął uśmiech, spojrzała mu prosto w oczy.
Samiec westchnął.
Nie będzie czekał. Powolnym spokojnym krokiem, który totalnie zaprzeczał emocjom wewnątrz jego ciała podszedł do grupy przy ołtarzu. Jego podejście nie zdziwiło już tak zebranych, podszedł jako drugi a pozatym obecni członkowie rady Glymerii i Princepsi wiedzieli kim on jest; a Lamii nie znał chyba nikt, nikt oprócz Luka i królowej Beth.
- Wasza Wysokość , Królowo, Madam, Zbichrze. -przeprosił zebranych przy ołtarzu i chwycił Lamię za ramię, kłaniając się do nich głową ze spuszczonym wzrokiem w ramach szacunku.
- Chodz już. Pogadasz innym razem dobrze? -poprosił.
Nie czekając na odpowiedz odwrócił się i wrócił na swoje miejsce stając obok Luka.
Jeśli Lamiaa nie pożegna się grzecznie, to za minutę poprostu zaciągnie ją spowrotem na to miejsce.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 4:26 pm

Lamia wystraszyła się reakcji swojego samca. Przecież nic złego nie zrobiłam!!! Krzyczało w niej wszystko, lecz na próżno samiec nie był wstanie tego usłyszeć.
Gdy tylko podszedł do zgromadzenia wyczula ze dobry nastrój prysł.
- Wybaczcie mi mój nietakt, powinnam już iść. – Ukłoniła się i zwróciła się do zgromadzonych osób.
O co tu właściwie chodzi? Zastanawiała się chwile. Wtedy dostrzegła złośliwy uśmiech Z. I co ci tak śmiesznie? Nie mogła znieść na sobie wzroku tylu osób. Mary patrzyła na nią zaskoczona. Skupiła swoje myśli na nowo poznanej samicy. Chwila czy ona nie jest człowiekiem?? Nie pachnie jak wampirzyca za to wyraźnie wyczuwam zapach samca naszej rasy. Zastanawiała się samica.
- Beth wybacz porozmawiamy później. Musze wracać do swojego samca.- Powiedziała smutno.
Stała jednak jeszcze przy Beth zastanawiając się nad spojrzeniem Zbihra.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 6:01 pm

//Rezydencja Bractwa, Sypialnia Zbihra
Bella wyszła na zewnątrz; nie mogła nigdzie znaleźć Z., a na prawdę chciała móc go zobaczyć. W końcu przerwano im w takim momencie, nie miała nawet okazji powiedzieć tego ważnego słowa. "Tak". Może to było głupie z jej strony, ale jednak w jakimś stopniu bała się, że Zbihr znów zacznie się od niej oddalać. Nie mogła pozwolić by odbudował mury, którymi otaczał się przez ostatnie lata i znów ją ignorował.
Miała nadzieję, że znajdzie go na uroczystości "Przesilenia Zimowego". Wszyscy gromadzili się w jednym miejscu by oddać cześć Pani Kronik, członkowie bractwa również, Zbihr musiał więc pojawić się prędzej czy później. Albo i już tam był, zwlekała bowiem na prawdę długo, licząc na to, że wróci do swojego pokoju albo przynajmniej do siedziby. Niestety - nic z tego i w końcu musiała pójść sama.
Na polanie było tłoczno. Dojrzała kilka znajomych osób, w tym swojego brata; pomachała mu, ale nie podeszła się przywitać, rozglądając się za swoim potencjalnym brońcem. Zaczynała już się nawet obawiać, że go nie ma, ale wtedy dostrzegła jego potężną postać i w kilka chwil znalazła się przy nim.
- Gdzie ty tak długo byłeś? - zapytała z wyraźną ulgą. Po pobycie w kwaterze reduktorów była aż nazbyt ostrożna, bo przecież niczego pewnym być nie można. - Żałuję, że Królowa przerwała nam wtedy... To nie jest odpowiednie miejsce na takie rozmowy, ale ja po prostu muszę to powiedzieć: tak!
Spojrzała na niego błękitnymi oczyma, które teraz błyszczały z podekscytowania, ulgi i nieposkromionej radości z tego, że jednak go widzi i jej obawy okazały się niewłaściwe. Teraz zdawało jej się, że jej podejrzenia były bezsensowne; oświadczył jej się, kochał ją i powiedział jej to na głos - nie było możliwe by wrócili do punktu wyjścia. Po prostu sobie tego nie wyobrażała.
- A co z Thorem? - zapytała po chwili z lekkim wahaniem. Nie znała tego z braci zbyt dobrze, ale wiedziała, że wszyscy świrowali odkąd zniknął.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 7:13 pm

- Bella. -jego ciche słowo rzucone w przestrzeń z ulgą było tylko mimowolnym ujawnieniem jego myśli.
Jego siostra przedostała się przez tłum zmierzając prosto w Kierunku Zbihra, do swojego brata pomachała tylko.
Nie przystanęła przy nim, nie obdarzyła go uśmiechem i nie przytuliła jak rodzonego jedynego brata. Może i racja, ostatnio trochę się kłócili. Teraz ważniejszy był dla niej Zbihr. Samiec który nie wiedzieć czemu zaskarbił sobie miejsce w sercu jego siostry. Obserwował jak jego siostra przytula się do boku samca z szkaradną blizną, a ten obejmuje ją w pasie swoją wielką dłonią.
Ptaszek już dawno wyleciał z gniazda, Bella zawsze chciała być samodzielna i niezależna. I nigdy mu się to w niej nie podobało.
Skoro Bella przybyła na przesilenie, pozwoli Lamii trochę dłużej pogawędzić z Beth i teraz też ze swoją siostrą.
Lamiaa... To jest Moja siostra. -przekazał swojej krwiczce telepatycznie.
Samiec wiedział że Lamiaa zna Zbihra, więc wie też że ma on zamiar związać się z jego siostrą Bellą.
Lamiaa mrugnęła do niego z uśmiechem na znak że ''wiadomość dostarczono''.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 8:44 pm

Lamia już miała opuszczać to towarzystwo, gdy nagle znikąd u boku Zibihra pojawiła się piękna szatynka. Bez problemu rozpoznała ją ze zdjęcia na łóżkiem Mordha w jego rodzinnym domu. Tylko, że fotografia nie odwzorowywała jej piękna. Samica była dumna i emanowała z niej siła i dobroć. Gdy Lamia usłyszała, co samica mówi do swojego samca była szczerze zszokowana. No tak zaręczyny.... Pomyślała i podziwiała siostrę swojego wybranka za to, że postanowiła to zrobić teraz, przy wszystkich.
Uśmiechnęła się mimowolnie, gdy Mordh przekazał jej telepatyczna wiadomość.
Mrógnela do niego porozumiewawczo. Po czym odwróciła się. A wiec tak to postanowiłeś załatwić mam ją poznać sama... Czyli umywasz ręce od przedstawienia mnie swojej siostrze!
Była troszeczkę zła, ale nic na to nie poradzi. Ona się go nie wstydziła a z jego zachowania wynikało to jednoznacznie.
Samica spostrzegła zmianę nastroju Z. I nie mogła się nadziwić jak ta niepozorna samica jest wstanie go tak udobruchać. Wyglądali uroczo Z. Potężny i groźny a Bella skromna i delikatna. Tak różni a jednak dopełniają się w każdym calu.
- Wiec to Ty jesteś Bella. Twój brat opowiadał mi wiele o Tobie. – Uśmiechnęła się nieśmiało, gdy zdała sobie sprawę, że samica nie wie, kim ona jest. Zwłaszcza dla jej brat. Była jego partnerka i miała zostać Krwiczką. Tak ich związek rozwijał się nad wyraz szybko. Czasami mam wrażenie ze za szybko. Zaśmiała się w duchu.
Ale tak to już jest w naszym świecie zakochujemy się zazwyczaj raz na cale życie. Oczywiście zdążały się wyjątki. Jednak z tego, co mi wiadomo Bella i Z. Tez szybko się ze sobą związali. Tak to chyba już jest szybkie zakochanie i równie szybkie przypieczętowanie swojego związku. Przerwała swoje rozmyślania, gdy ujrzała zaskoczony wzrok Belli.
- Przepraszam my się jeszcze nie zdarzyłyśmy poznać Ja jestem Lamia... – Przerwawszy swoja wypowiedz w momencie, w którym miała siebie nazwać. No właśnie jak mam się jej przedstawić jako przyszłą krwiczkę jej brata? A może lepiej będzie hej jestem Lamia zbałamuciłam kamienne serce Mordha i będę twoja bratowa???
Spojrzała w kierunku swojego wybranka. Usilnie próbowała mu coś powiedzieć.
Proszę przyjdź i przedstaw mnie twojej siostrze, bo ja nie wiem, co mam powiedzieć?
W jej oczach można było dojrzeć bezradność.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 9:22 pm

Nie, nie chciał podchodzić znowu do tej jakże elitarnej grypy w składzie: Pary Królewskiej, Członka Bractwa z jego rodzoną siostrą, i tą ludzką samicą która jak poznać po zapachu sparzyła się z jednym z braci. Jednak Lamia Chciała sobie pogawędzić z koleżanka która przypadkiem dzięki małżeństwu okazala się teraz królową. A nad Królową czuwa Król. Mordh nie miał najmniejszego zamiaru nawet przebywać w jego pobliżu, nie śnił nawet o tym by zwracać na siebie uwagę. Miał za dużo do stracenia. Życie z sekretem jest trudne, a teraz szczególnie, gdy ma się tak wolno usposobioną samicę której poczynania coraz bardziej przypominają mu feministyczno-anarchistyczne poczynania jego siostry. Samice nie powinny być tak zuchwałe. Mordh dostrzegł że to co teraz się dzieje zakrawa się pod manuiipulacje, zmuszony był bowiem przez swoją samicę podejść i zacząć zbędną konwersacje. Nie rozumiał czego od niego oczekuje posyłając mu te bezradne i proszące spojrzenie. Jednak nie chciał by potem miała do niego żal, to w tym momeńcie było silniejsze. Jakoś sobie przecież poradzi. A od kiedy Bella działa na Zbihra jak balsam to będąc jej bratem we wszystkim powinien mieć poparcie. Powinien właściwie czuć się dobrze w tym towarzystwie ale jednak nie było w nim osób z którymi życzyłby sobie obcować. Podszedł do Lamii i dyskretnie splótł z nią swoją rękę. Poczuł się swobodniej od razu i jak tylko wzrok jego i jego wybranki spotkały się uśmiechnał się łagodnie. Kątem oka zaobserwował odchodzącego gdzieś Króla, co powitał z ulgą.
- Widze że dobrze opiekujesz się moją siostrą Z. -zwrócił się do samca z blizną którego miał powitać w swojej rodzinie jako szwagra.
Powrót do góry Go down
Xhex

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 9:48 pm

Chrystusie Nazareński. Tego typu święta nie należały do jej mocnych stron. Ba! Nie zaliczały się nawet do kategorii 'znienawidzone, ledwo tolerowane.' Miała wrażenie, że to ponad jej siły.
Cicho pojawiła się na polania, ubrana w ścisle przylegające, skórzane spodnie, czarne, sznurowane szpilki oraz długi, biały płaszcz. Z pewnością nie da sobie wcisnąć tych używanych ścierek, które psańce z takim entuzjazmem rozdawali.
Olbrzymia polana rozciągała się niczym okiem sięgnąć. Chociaż, prawdę powiedziawszy, było to raczej spowodowane głęboką ciemnością zalegającą na obrzeżach widnokręgu, niż jej rozmiarem. Cykanie świerszczy było niczym biały szum, gdy o nim nie wspominałes, nie słyszałeś go, gdy jednak zwróciłeś na nia niego uwagę, stawał się przeraźliwie głośny, nieznośny wręcz.
Wzięła głęboki oddech i zmobilizowała w sobie. Czas wyjść do ludzi, suko.
Pierwszą osoba którą rozpoznała, był król. Bez wątpienia, górował nad resztą tłumu, nawet jeśli tłum liczyl około 2m wysokości. Otoczony braćmi, prowadził jakąś rozmowe.
Potem mignał jej gdzies czarny irokez. Mordzio.
I, oh, BOŻE, ta mała wkurwiająca osóbka ganiająca obok niego. Odlot. Totalny odlot.
Nagle głęboko pożałowała, że nie zapodała sobie podwójnej porcji Helci przez wyjściem. Mogłaby pomóc.
'Cześć' - telepatycznie rzuciła do Mordha. Nie trzeba było geniusza, by zobaczyć, że jest wkurwiona i zdecydowanie niezadowolona.
Sam fakt, że przebywała w odległości mniejszej niż kilometr od glymerii, mógł zniszczyć dobre samopoczucie, które tak zaparcie starała sie w sobie wyrobić.
Zapowiadała się cudowna noc.

...


Nie wiem, co teraz powiedziałeś, ale tu u góry zabrzmiało jak 'Chcę się z tobą pieprzyć!'
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 9:59 pm

Dość wiele zdarzeń wydarzyło się w tak krótkim czasie, a Z skwitował większość z nich skrzywieniem, które jeszcze bardziej eksponowało jego zdeformowaną wargę. Bo właściwie w dupie miał to, z kim rozmawiał. Już dawno nauczył się przebywać w towarzystwie, które z trudnością tolerował. Więc przebywanie z bandą kretynów (nie wliczając w to kilku wartościowych samców ze swoimi partnerkami) nie powinno być takie trudne. Ale było. Bo przez cały ten czas Z zastanawiał się co w tej chwili porabia Bella. Bo od czasu tych nieplanowanych zaręczyn i wręczenia pierścionka nie widział jej, więc nie wiedział co ona mu odpowie. Dlaczego Beth musiała przerwać w takim momencie? A co, jeśli teraz Bella skrywała się w jakimś kącie siedziby Bractwa, próbując wymyślić, jak ma mu taktownie odmówić? Tak, aby nie rozjebał wszystkiego w zasięgu własnych dłoni? Samiec sam nie rozumiał swoich wątpliwości, skoro Bella zgodziła się zostać jego pełnoprawną krwiczką, wtedy w kuchni. Dlatego nie powinna mu odmówić, kiedy dostała już pierścionek? Kurwa, właśnie nie był pewien.
Ale samica mogła zrobić, co jej się żywnie podobało, bo była... no cóż, była Bellą i miała prawo do wszystkiego. Nawet wypieprzenia samca ze swojego życia, a nawet okolicy, jeśli to poprawiłoby jej humor.
Samiec przerwał swoje ponure rozmyślania, kiedy Bella pojawiła się na ceremonii. Wyczuł jej obecność, zanim jego wzrok natrafił na jej postać. I samiec miał ogromną ochotę, nawet jeśli zrobi z siebie głupca, podbiec do niej i przytulić ją, pragnąc poczuć przy sobie jej ciepłe i miękkie ciało. Został jednak na miejscu, wytężając siły, aby nadal wyglądać na znudzonego tą całą szopką. Czekał aż samica podejdzie do niego sama, nie chcąc zmuszać jej do obcowania w jego towarzystwie, a gdy to uczyniła, zamierzał ją po prostu objąć, biorąc przykład z Ghroma, zamarł jednak, słysząc jej słowa. Nie, nie te pretensje o nagłe zniknięcie. Chodziło o jej zgodę, która dziwnie na niego podziałała. Poczuł w sobie dziwną lekkość i jednocześnie serce zaczęło szybciej bić, pompując do żył kolejną porcję adrenaliny. Nie wiedział, jak powinien odpowiednio zareagować na to wyznanie, ale w jednej chwili samiec poczuł przypływ nowej energii, jakby znalazł powód do oddychania. I zwymyślał sobie od idiotów za babskie zachowanie. W końcu Bella już przedtem zgodziła się na zostanie jego krwiczką, więc nie powinien czuć się uspokojony. Nie powinien wątpić w jej słowa. Nie powinien... Jebać to, pomyślał, przestawiając swój mózg na: Powinienem. A teraz powinien ją przytulić i powiedzieć, jak bardzo ją kocha, jak bardzo jest dla niego ważna, jak wiele w jego życiu może zmienić... Zamiast tego przytulił ją, kiedy przysunęła się do niego, wsuwając się w jego ramiona i to tyle. Jednak zajęła miejsce u jego boku, czyli w miejscu, gdzie idealnie pasowała.
- Z Tohrem? Przeżyje - powiedział Z, sam nie wiedząc co innego mógł oświadczyć. Że wszystko z nim w porządku? Teraz Brat był wrakiem samca. Że się dobrze czuje? Wolne żarty. Tylko oświadczenie o jego przyszłym życiu było jako taką prawdą.
Przybycie Belli i jej wyznanie wyrwały Zbihra z otępienia, dlatego ten rozglądnął się po najbliższym towarzystwie, próbując przypomnieć sobie ostatnie wydarzenia. Ach tak, Lamiaa. Samica przedstawiła się i przyciągnęła ze sobą Mordha.
- Tak, mieliśmy okazję się już poznać - przyznał rację Lamii, a sakraz w jego głosie był trochę przytłumiony pojawieniem się Belli. - Co tam u ciebie słychać? - Jasne, kurwa, jakby go to rzeczywiście obchodziło. Następnie przyszedł czas na odpowiedź Mordhowi, przyszłemu krewnemu. Kurwa. - Staram się - wyznał jedynie, nie chcąc się wdawać w debilne szczegóły. Kogo obchodziły jego wątpliwości w sprawie jego zajmowaniem i opieką nad Bellą?
Samiec mocniej przycisnął do siebie Bellę, potrzebując poczuć jej dotyk przy swoim ciele.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Wto Kwi 19, 2011 10:31 pm

Uporał się z tymi pieprzonymi kuchenkami, czy co to tam miał podłączyć. No mniejsza o nazewnictwo, liczy się to, że urządzenie jest sprawne. On sprawny inaczej, bo znów nabuzowany i niedopieszczony, ale to się wytnie i będzie cacy. Skąd mu się to bierze, to nie wie.. może po tatusiu? A nie no nie zwali znów wszystkiego na bestyjkę, bo od kiedy jest Mary, oboje współdziałają zgodnie,jak dwaj grzeczni chłopcy w jednej piaskownicy, bawiący się jednym rysorakiem.
Dobra wracając do istoty sprawy, bo to jakaś stypa jest, znaczy uroczystość, jak zwał tak zwał, wyżera będzie to najważniejsze, resztę to olał Józiu. Kurwa, zawsze się muszę upaprać... otrzepał koszulkę z jakiegoś kurzu, czy tam innego badziewia i jak cywilizowana bestyjak dołączył do reszty bandy.
Zlukał całe towarzystwo, no no, niezła zgraja się zebrała, jak na wszystkich świętych, ale czad, tylko znicze sie nie palą. Sprawdził, które miejsca okupują jego bracia, a później wychaczył swą samiczkę. Ruszył do niej, rzucił w prawo jednym okiem, rzucił w lewo drugim okiem no i dalej raźnym krokiem. Minął stolik, gdzieś barierka i zaplątał się w krzesełkach. Jednak szybkim, sprawnym ruchem zwolnił przestrzeń, ruszył truchtem. I po chwili moi mili wszyscy razem się stawili.
- Witam wszystkich - wyszczerzył białe ząbki dopiero co umyte blendametem. Cmokną swą samiczkę w policzek i ustawił się za nią obejmując ją swymi ramionami.
No to przedstawienie czas zacząć.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Sro Kwi 20, 2011 8:58 am

A Luka z miną cierpiętnika stał sobie z boku i uważnie się wszystkiemu przyglądał. Zapowiada się od co bardzo długa noc nie ma co. Zauważył że pojawiła się Xhex. Kiwną jej na przywitanie tylko głową po czym powrócił do swojego jakże porywającego zajęcia a mianowicie przyglądania się wszystkim. On chyba nigdy nie polubi takich imprez. Nie wiedział kto to organizował ale Pulitzer by mu za to nie dał. Nawet jeżeli to miało być z okazji święta Pani Kronik. No ale czy nawet sama Pani Kronik czasem nie może się zabawić. No nic nie w jego interesie Teraz najważniejsze żeby przetrwać do rana a potem iść się przespać. Wampir chciał włożyć ręce do kieszeni. A tu proszę ten płaszcz nie ma kieszeni. No nie cóż to za projektant żeby płaszcz nie miał kieszonek? No nie gorzej chyba być nie może. Luka znowu odszukał wzrokiem Lamii. Co nie było zbyt trudne bo wystarczyło znaleźć Mordha. Stali koło siebie i rozmawiali z kimś. Luke odgarnął włosy do tyłu i dla zabawy zaczął sobie liczyć ile jest samic a ile jest samców na tym przyjęciu. Od co bardzo kreatywne zajęcie.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Sro Kwi 20, 2011 9:48 am

Jej samiec wreszcie dotarł. Jak zwykle sprawił się świetnie jako seksowna złota rączka. przyznała. Czując jago dłonie oplatające ją w talii oparła plecy o jego tors. Stał za nią, o wiele od niej wyższy zupełnie jakby czuwał nad nią. Nie zdziwiła się że twarze kilkunastu samic zwróciły się w jego stronę. Bo przecież to on był najpiękniejszym samcem na świecie.
Przechodząc między tłumem mignął im Fritz który podekscytowany i uradowany ze swojej funkcji koordynował resztą służby.
Uśmiechnęła się do siebie widząc że wszystko jest w porządku.
Była nieco zaskoczona gdy Mordh, brat Belli dałączył do Lammi stając obok niej. Zastanawiała się czy dobrze się znają. Obserwowała ich wymieniające się spojrzenia.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   Sro Kwi 20, 2011 11:48 am

Samica dostrzegła jak podchodzi do nich jej samiec. Gdy tylko poczuła jego dłoń splatającą się z jej palcami, rozluźniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Posłała mu czule spojrzenie uśmiechając się przy tym.
W sumie to jak ja przedstawi swojej siostrze i czy w ogóle to zrobi przestało się liczyć. Po chwili dotarło do niej, co powiedział Zbihr. Była pewna, że to tylko pozory tak naprawdę nie miał ochoty z nią rozmawiać. Wiec odpowiedziała krótko by skończyć ta farsę.
- U mnie w porządku jak widzisz. – Spojrzała wymownie na Mordha.
Dalsza rozmowa toczyła się już bez jej udziału. Przyglądała się tłumowi wampirów.
Luke wyglądał na wyraźnie znudzonego. Nagle jej oczom ukazała się przemierzająca tłum Xhex. Aż nią wzdrygnęło. No tak lepiej być nie może brakuje mi tu jeszcze V. Powiedziała do siebie.
W pewnym sensie żałowała teraz, że się tak wtedy uniosła. No nic trudno jakoś to przeżyje tym bardziej ze już pewnie się nie zobaczymy..
Jej rozmyślania przerwało przybycie samca Mary, którego widziała kiedyś w klubie. Był to samiec o cudnej urodzie. Niczym aktor filmowy. Skinęła głowa na przywitanie.
Wróciła do przyglądania się parze narzeczeństwa. Ciekawe, co Bella w nim dostrzegła? Fakt, że przy niej stawał się zupełnie inny. Ale tak chyba działa na wampiry miłość… pomyślała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Część Liturgiczna   

Powrót do góry Go down
 
Część Liturgiczna
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Polana-
Skocz do:  
Create a forum on Forumotion | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblog