Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sypialnia

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Sypialnia    Sob Gru 11, 2010 4:41 pm

Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 12:02 pm

/Samochód pana O./

Wbiegł po schodach do swojej sypialni, uważając aby nawet najmniejszy ruch nie sprawił bólu Belli. Była nieprzytomna, co nie oznaczało, że niczego nie czuje. Zbihr wiedział, że przedstawia swoją osobą niezłe przedstawienie, bo za nim utworzył się mały ogonek. Bracia, Fritz, jeśli się nie mylił to pod jego pokojem stały również Beth i Mary. Po co cały ten cyrk? Bella potrzebowała teraz spokoju.
- Wezwałem lekarza, zaraz tu będzie - król okazał się tym odważnym i przemówił jako pierwszy.
Zbihr ominął go i resztę i wszedł do pokoju, wykopując drzwi. Skierował się do łóżka i położył na nim Bellę. Sam z niego nie korzystał, ale uznał położenie samicy na swoim legowisku na podłodze za zły pomysł. Dopiero gdy samica spoczęła wygodnie na pościeli, odetchnął. Była bezpieczna, udało mu się. Z. usiadł przy Belli.
- Słyszysz mnie? - spytał łagodnie, intensywnie wpatrując się w jej oczy - Obudź się, jesteś już bezpieczna.
W drzwiach zapanowało jakieś poruszenie, bracia omawiali jakiś problem.
- Zostaje tutaj - Z. warknał gardłowo, domyślając się tematu rozmowy. - Nikt jej stąd nie ruszy dopóki nie wyzdrowieje.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: początek- post pierwszy - Aghres   Pią Gru 17, 2010 12:38 pm

Aghres szybko przemierzal korytarze rezydencji kierując się do pokoju który wskazał mu Fritz główny psaniec w rezydencji. Chudymi jask patyki nogami stąpał nierówno po czerwonym dywanie nie zwracając uwagi na nic innego tylko kolory drzwi które mijał... koniec korytarzaq... i w lewo. To chyba tu. pomyślał. Miał nadzieje że z nerwów nie pomylił piętra. Gdy przystaną zdyszany, jego lekarska torba wreszcie przestała ciążyć mu w ręce.
Drzwi były uchylone, zapukał jednak cicho i nieczekając na zaproszenie wszedł do środka przeciskając się przez tłum mieszkeńców domu którzy czuwali nad dziewczyną. Minął Slepego Króla ukłoniwszy się lekko. Nie śmiał spojrzeć na swego króla. Nie czuł się godny. Przypomniało mu się to co chciał zrobić w zeszłym roku. Boże jaki był głupi...Chciał zabić Króla, zlecił jego morderstwo! Na szczęście darowano mu życie. Odwrócił się w stronę łóżka przy którym leżała pobita dziewczyna. Wciągnął powietrze. Takie widoki nie były dla niego nowością, ale myśl że to mogło spotkać każdego w tym jego siostrę była nie do zniesienia. W jednej chwili oczami wyobrażni zobaczył Marissę na miejscu poszkodowanej brunetki. Zakuło go w sercu. Stracił żonę i dziecko, niemógłby przeżyć śmierci ukochanej siostry. Tylko Marissa mu pozostała. Postawił obok swoją torbę, podręczną apteczkę.
Przykucnął przy posłaniu z koców pokrytych prześcieradłem i spojrzał na mężczyznę który nachylał się nad poszkodowaną. Przeraził się, to był on, to był Zbihr.... Zmieszany szybko zajrzał do swoją torby, wyciągając potrzebne opatrunki. Gdy mierzył puls dziewczyny słyszał że pokój nieco wyludnia się, kroki odchodzących osób zdołal słyszeć przez niedomknięte drzwi jednak nieodwracal głowy by spojrzeć kto wyszedł.
- Muszę... muszę ją zbadać.... najlepiej będzie jeśli pojedzie do kliniki. -odezwał się cichym nieśmiałym głosem. Nie mógł bez wyrzutów sumienia przebywać w towarzystwie Ghroma i Zbihra ale zdrowie pacjentki było najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 4:38 pm

Zanim przyszedł lekarz tłum w pokoju nieco się rozrzedził. W pomieszczeniu oprócz Belli i Z. został tylko Furiath i Ghrom. I Aghres, który własnie zbliżył się do łózka. Nie panując nad odruchami Z. odepchnął lekarza. Jak dla niego znajdował się on zbyt blisko.
Nie mógł pozwolić na to, by mu ją odebrano. Nie zamierzał pozwolić komukolwiek jej stąd zabrać. Nawet na korytarz, a co dopiero do kliniki.
- Ona nigdzie nie idzie - warknął, patrząc groźnie na Aghresa. - Jest...
Moja, pomyślał, ale zaraz się poprawił.
- Jest nieprzytomna i zbyt słaba.
Gdzie ja go widziałem?, zastanawiał się, jednocześnie obserwując każdy jego ruch. Wtedy wspomnienia wróciły. To ten skurwiel. Przez niego zostałem prawie odrzucony przez bractwo. Sądzili, że mógłbym zabić króla i odseparowali go. A on? Król nic mu nawet nie zrobił.
- Nie ruszysz jej stąd - stanął pomiędzy samicą a wampirem, odgradzając ją. - Nawet jej nie dotkniesz. Jeśli spróbujesz to wyrwę ci ręce.
Gdy pomyślę o jego rękach dotykających Belli... - krew zaczynał wrzeć w nim na nowo.
- Będziesz tylko patrzył. Zerkniesz czy wszystko w porządku i... - przerwał, nabierając gwałtownie powietrza i naskoczył na lekarza. - Nie będziesz patrzył pod ubranie. Zamkniesz oczy, a jak zobaczę, że zaczynasz podglądać to wyrwę ci oczy. Po prostu sprawdź czy oddycha. A jeśli choćby drgnie z bólu to ty poczujesz coś znacznie gorszego.
Sprawdzanie oddechu wydaje się bezpieczne.
Król patrzył na Zbihra z irytacją i złością.
- Zostanie tutaj jedną noc a potem będzie decydował o niej jej brat albo ona sama. Lekarzu zacznij ją badać.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 5:05 pm

//Kwatera reduktorów
Tutaj umrzesz, umrzesz tu, a gdy tutaj umrzesz już, w twarz ci rzucą pył i kurz*...
Cholera, zaklęłam w myślach. Myśli wirowały w mojej głowie, a to konkretnie zdanie zdawało się być wyśpiewywane w moich, odbijając się echem w moim i tak skołowanym umyśle. Myślałam, że oszaleję. Nie zniknęłam. Szlag, jeśli mnie nie było to dlaczego nie mogłam zniknąć? To chyba logiczne - to czego nie ma znika, prawda? A jednak wciąż tu byłam.
Bella, skoncentruj się, warknęłam na siebie w myślach. Gadałam ze sobą. Zaczynało się robić ciekawie. Tylko...
Zaraz, chwila Coś mi się nie zgadzało. Słyszałam... głosy. Tak, to były głosy. W pobliżu było kilka osób i najwyraźniej o czymś zawzięcie dyskutowali. I jeszcze zniknął ten ziąb. Nie było już zimno, a ja leżałam na czymś miękkim. A przecież kiedy zasypiałam - bo teraz już byłam pewna, że jestem Bella, wampirzyca, a nie jakiś bezimienny byt, który musi zniknąć - byłam w pozycji siedzącej. W tym cholernym metalowym zbiorniku.
Skupiłam się bardziej. Zrobiło się ciszej, ktoś chyba mnie dotykał, ale trwało to krótką chwilę. Chyba ktoś odepchnął tę osobę. I był zły. Chciał się kłócić. Ta druga osoba nalegała by kogoś zbadać w klinice...
Zaraz, że niby to ja miałam jechać do kliniki?
Boże, nie mogę myśleć...!, jęknęłam w myślach. Bolała mnie głowa, a co chwilka ktoś albo krzyczał, albo zaczynał się kłócić. Jakby słuch wampira i tak nie był zbyt czuły. A na dodatek w tej cholernej rurze odzwyczaiłam się od wszelakich dźwięków i teraz chyba nawet najcichszy szept był niczym krzyk i to prosto przy moich uszach.
I nagle pojęłam kto najbardziej się kłócił.
Zbihr!
Dobry Boże, uratował mnie!, pomyślałam uradowana. Teraz jednak oni wszyscy zasłużyli sobie na tylko jedno...
- Na litość Boską, przymknijcie się choć na pięć minut! - wydarłam się. Głos miałam nieco zachrypnięty od długiego milczenia, ale mimo wszystko wszyscy doskonale mnie usłyszeli. I o to chodziło. - Zaraz głowa mi pęknie... -syknęłam. Podejrzewałam, że leżę na jakimś łóżku i wtuliłam twarz w poduszkę. Z zadowoleniem uzmysłowiłam sobie, że to musi być pokój Zbihra. Myślałam, że nigdy już go nie usłyszę ani nie poczuję, ale jednak - chyba był tu, a pościel przesycona była jego zapachem.

(*Czytam "Pamiętniki Wampirów", a ta piosenka wydawała mi się idealna.)
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 5:06 pm

Aghres posłusznie zajął się swoim fachem.Miał nadzieje że Zbihr niezaatakuje go tylko dlatego że chce pomóc swojej potencjalnej pacjentce.
Wiedział już że puls miała prawidłowy. Jednak oddech kobiety był płytki i Aghres miał nadzieje że nie ma połamanych żeber.
Powoli i ostrożnie. obawiając się grożnej reakcji ze strony wojownika podwinał jej bluzkę do wysokości żeber.
- Na litość Pani Kronik.... -wyrwało mu się. Na brzuchu widniał niezdarnie wycięty napis. Imię: David.
- Aby rany dobrze się zagoiły dopilnujcie by nie dostała się do nich sól. -zlecił. - Kto będzie się nią teraz opiekował, do kogo mam się zwracać? zapytał.
Usłyszał jak dziewczyna jęknęła.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 5:26 pm

Zbihr z wielką uwagą śledził każdy najmniejszy ruch Aghresa, jednocześnie sprawdzając na twarzy Belli jej reakcję na każdy dotyk. Samica nie krzywiła się, więc z większym zaufaniem przyglądał się pracy lekarza. Słysząc wydobywające się z ust Aghresa przekleństwo, odsunął go, torując sobie drogę do Belli. Spojrzał na jej odsłonięty brzuch i głośno wciągnął powietrze. Reduktor wyrył na nim dziwne znaki. Litery?
- Skurwiel za to zapłaci - przysiągł, mając na świadka samego króla. - Złapię go, a wtedy pożałuje wszystkiego co jej zrobił. - jego czarne, chłodne spojrzenie przeniosło się na Aghresa - Ja będę się nią opiekował. Cokolwiek się stanie, masz to zaraz zgłosić do mnie. I co jej jest?
Był zbyt zaaferowany skrzywdzeniem samicy, by zwrócić uwagę na jej cichy jęk, który wydała podczas badania lekarza. I wtedy usłyszał jej głos. Tak szybko się zbudziła? Odstąpił od łóżka, przybliżając się do Ghroma.- Nie słyszałeś? Głowa ja boli! Zrób coś z tym! - ale zanim lekarz zdążył nachylić się nad pacjentką, Zbihr chwycił go za ramię i przysunął do siebie. Ściszył głos, więc Bella nie mogła go usłyszeć. - Co tam napisał?
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 5:39 pm

- Ttaam jjest napisane Dddd... David. - powiedzial Aghres trzesąc się ze stachu. Nie był pewien czy obecność króla zdoła zatrzymać gniew Zbihra. A gdyby nawet nie, to czy król powstrzymałby wojownika. Bał się zbihra ale próbował to opanować.
- Proszę... proszę pusć mnie. -poprosił cienkim szeptem ponieważ koszula odcinała mu drogę powietrza do płuc.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 5:50 pm

Uświadomiłam sobie, że ktoś w pewnym momencie podciągnął mi bluzkę. Poza tym chwilę przed pełnym rozbudzeniem odczułam ból i wcale mi się to nie spodobało. Wręcz przeciwnie - odsunęłam się na drugi koniec łóżka (nie otwierałam oczy, więc ryzykowałam, że spadnę) i opuściłam koszulkę. Co jak co, ale dotykać się nie zamierzałam pozwolić nikomu.
Zaryzykowałam otworzenie oczy i zaraz ponownie je zamknęłam, gdy światło podrażniło moje długo przebywające w ciemnościach oczy. Spróbowałam raz jeszcze i poszło lepiej, ale i tak musiałam je mrużyć by cokolwiek zobaczyć. Spojrzałam na Zbihra i resztę podirytowana. Zwłaszcza zachowanie i słowami Zbihra.
- Bella sama potrafi o siebie zadbać, więc może byś dał jej się wypowiedzieć - mruknęłam, celowo mówiąc o sobie w trzeciej osobie. - A głowa boli mnie, bo się wydzieracie, więc z łaski swojej, ciszej - dodałam.
Bolał mnie brzuch, ale tylko dlatego, że ktoś naruszył ranę. Już od dawna nic nie odczuwałam, bo po prostu wiedziałam już jak obchodzić się z nacięciami by ich nie naruszać.
- A tak przy okazji, dziękuje - dodałam, kierując swoje słowa do Zbihra. - Myślałam, że zwariuję....
Urwałam gwałtownie uświadamiając sobie, że patrzę na dość nietypową scenę: Zbihr trzymał kogoś, niemalże go dusząc. Aż otworzyła oczy szerzej. O dziwo światło już tak bardzo mi nie przeszkadzało.
- Bardzo subtelnie, na prawdę - żachnęłam się. Z resztą chyba nawet się tego spodziewałam - Zbihr wszystko usiłował wyciągnąć siłą, a do tego blondwłosego mężczyzny musiał mieć jakiś uraz. - Puść go - ponagliłam i po chwili zastanowienia dodałam coś jeszcze. - Bo słowem się do ciebie nie odezwę i nie pozwolę ci się zbliżyć nawet, gdybym musiała się katować by wstać i stąd wyjść - zagroziłam.
Mówiłam poważnie. Czułam się fatalnie, ale byłam w stanie wysilić się na tyle by się podnieść. A wdziałam - i miałam z tego niemałą satysfakcję - że jestem dla Zbihra ważna i że nie pozwoli bym zrobiła sobie cokolwiek przez niego. Potrzebowałam jego bliskości i czułam, że on również tego potrzebuje. I może wredne było, że to wykorzystywałam, ale ja nie chciałam widzieć teraz żadnych trupów. Poza tym potrzebowałam ciszy.
- Jak właściwie...? - zawahałam się, zastanawiając jak dokończyć. - Jak właściwie się tutaj znalazłam? - zapytałam wreszcie, wciąż patrząc wyczekująco na Zbihra i czekając na jego reakcję. A konkretnie spełnienie mojej prośby.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 6:06 pm

David. Tak miał na imię? Dość nietypowo, zazwyczaj wystarczyły im literki. Pan G. czy coś w tym stylu.
Zbihr właśnie miał puścić lekarza, widząc jego przerażoną minę, gdy Bella odezwała się. Nie prosiła, tylko rozkazywała. Jemu. Jakaś kobieta chciała nim rządzić? Więc przytrzymał Aghresa jeszcze chwilę, po czym go puścił. Sprawianie bólu takim chłystkom nie należało do przyjemności.
- Nie słyszysz lekarzu? - spytał ironicznie. - Wampirzyca mówiła, że boli ją głowa. Może jej pomożesz?
Potem spojrzał na Bellę.
- Nie potrzebuję słuchać twojego głosu samico! - warknął. - Ostatnio obiecywałaś, że już więcej nie będę musiał ciebie oglądać. Myślałem, że słuchanie też się w to wlicza.
- Z. - powiedział Ghrom ostrzegawczo, hamując samca. Gdy Zbihr powoli skinął głową, Król przystąpił do relacji wydarzeń. - Udało nam się ciebie odszukać dzięki samcowi, który uciekł z kryjówki, w którym ciebie przetrzymywano. Znaleźliśmy miejsce i odbiliśmy cię. Zaraz poinformujemy twojego brata, że ciebie odzyskaliśmy. na pewno chciałby ciebie zobaczyć, więc spotkanie nastąpi kiedy odzyskasz siły.
Tymczasem Zbihr wpatrywał się w swoje legowisko z koców.
Wiedziałem, ze tak będzie. Sądziłem, że jest inna ale jej również zależy tylko na władzy. Chce tylko mną rządzić jak Ona, gdy nadarzy się taka okazja. Wszystkie kobiety są takie same.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 6:26 pm

Szczęśliwie wylądowal spowrotem na własnych nogach. Odetchną z ulgą.
Aghres szybko wyjął ze swojej torby lek przeciwbólowy. Zawachal się i włożył go spowrotem.
- Najlepiej będzie jeśli dam jej morfinę.
Wyjął strzykawkę i flakonik z płynnym lekiem.
- Jak się czujesz? -zapytał dziewczyny. - Co cię boli.
Zbliżył się do łóżka poszkodowanej.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 6:43 pm

Zacisnęłam usta w cienką linijkę i spojrzałam na Zbihra z bólem i irytacją. Jego słowa były niczym policzek - raniły i rozpalały gniew.
- Obiecywałam, ale przykro mi bardzo, że nie przewidziałam podobnych okoliczności. Bynajmniej nie zaplanowałam mojego porwania i tego, że ty cudownie się pojawisz, przez co będziesz musiał na mnie patrzeć - powiedziałam bezbarwnym, wręcz lodowatym, tonem. - Ale skoro tak bardzo ci przeszkadzam to w tym momencie mogę wyjść - dorzuciłam, mówiąc jak najbardziej poważnie. Dobrze wiedziałam, kiedy nie byłam gdzieś mile widziana i bynajmniej nie zamierzałam katować nikogo swoją obecnością.
Spojrzałam na mężczyznę, który odpowiedział na moje pytanie i skinęłam lekko głową.
- Ach tak... Ktoś chyba jeszcze tam był, faktycznie - zgodziłam się. I tak wszystko zlewało mi się w jedno, cały ten czas spędzony w zbiorniku, więc było mi wszystko jedno. Jak na razie wolałam nie myśleć o moim bracie z którym miałam mieć nieciekawą rozmowę, jak się domyślałam. - Tak czy inaczej dziękuję - dodałam, bo chyba tak wypadało.
Usiadłam, mając już wprawę w tym by się przy okazji nie katować. Swoją drogą kilka dni/tygodni/miesięcy w zbiorniku tych całych reduktorów było niezłą szkołą przetrwania. Przerażającą, ale jednak. Cóż, na pewno nauczyłam się tego, że chwilami można liczyć tylko na siebie. Właściwie to zawsze można liczyć tylko na siebie.
Przeniosłam wzrok na wampira, którego usiłował udusić Zbihr. Więc był lekarzem. To pewnie on musiał mnie wcześniej dotykać. Skrzywiłam się nieznacznie, podirytowana tym, że Zbihr najprawdopodobniej podporządkował go sobie i ogólnie nie miałam mieć tu zbyt wiele do powiedzenia.
- Nic mnie nie boli - odparłam. - A bynajmniej nie bolało, póki ktoś nie zaczął się wydzierać - dodałam. - I nie mam zamiaru teraz zasnąć - dodałam, spoglądając krytycznie na strzykawkę z lekiem. - Nie póki pewien nietolerujący mnie osobnik jest w tym samym pomieszczeniu. Nie chce mnie tu widzieć, więc też za mnie nie odpowiada - dodałam, przypominając sobie, że to on zgłosił się do opieki nade mną. - Poradzę sobie sama. I nie obraziłabym się, gdybym została sama. Jestem tylko zmęczona - zapewniłam.
Byłam zła na Zbihra, który traktował mnie jak przedmiot. Równie dobrze mógł wyciąć swoje imię poniżej tego pierwszego. Skoro tak mu przeszkadzałam i był tak wściekły, że nic z mojej obietnicy nie wyszło, to powinien całkiem dać mi spokój. Nie byłam dzieckiem. Ani niczyją własnością.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 6:58 pm

Ktoś zaczął się wydzierać? To ona się wydzierała.
- Daj jej morfiny to przynajmniej pójdzie spać - mruknął Zbihr do siebie. Ale usłyszał go król bo parsknął śmiechem. Nadal przebywał w pokoju, bo nie chciał zostawić Aghresa sam na sam ze Zbihrem. Nigdy nie było wiadomo co mógłby zrobić.
Z. wysłuchał pretensji Belli, po czym wyszedł do łazienki. Starał się mówić głośno, żeby mogli go usłyszeć w pokoju.
- Więc życzę miłego mieszkania. Pozwolisz chociaż, żebym zabrał ciuchy? Zanim mnie wywalisz z mojego pokoju? - dokończył już ciszej. - Całe szczęście, że to dom Ghroma. Z niego samica mnie nie wyrzuci.
Przebrał się. Strój bojowy zostawił w łazience, a ubrał spodnie dresowe. Chwycił pod pachę jeszcze kilka ubrań i wrócił do pokoju.
- Pozwolisz Panie, że zajmę jedna z wolnych sypialni? - czekał na odpowiedź Ghroma, stojac na baczność.
- To też twój dom. Możesz mieszkać w pokoju, który sobie wybierzesz.
Zbihr przeniósł na Bellę.
- Miło wiedzieć, że jednak żyjesz. Do następnego razu doktorze - jego spojrzenie nabrało irytacji. - I, do cholery, zrób jej ten zastrzyk. Niech w końcu zaśnie.

/Nigdzie - wyszedł i przyszedł/


Ostatnio zmieniony przez Zbihr dnia Pią Gru 17, 2010 7:21 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 7:19 pm

gm)
- Nie wie panienka że źle wygląda. Powinna panienka wypocząć. -powiedział lekarz napełniejąc strzykawkę.
- Too ...na ból. Nie powoduje senności. - dodał. Skłamał jednak. W swoim zawodzie czasem musiał kłamać...cóż...wszystko dla dobra pacjenta.
Podszedł do dziewczyny. Wiedzial co jej powiedzieć.
- Niech panienka poda mi rękę. Niech lepiej poda bo zawołam zbihra żeby mi pomógł.
Nieoczekowal że dziewczyna to zrobi. Jednak po kilkunastu sekundach które dał jej do namysłu dziewczyna zrobiła to co kazał. Uśmiechnął się zadowilony o poklepawszy zimnym palcen w zgięciu jej łokcia odszukał dobrą żyłę.
- Spokojnie...
Wkuł strzykawkę w rękę i delikatnie zaaplikowal morfinę. To była wysoka dawka. Jej ciało potrzebowało odpoczynku a dziewczyna...zapewne w szoku pourazowym była zbyt pobudzona.
- Teraz ból zniknie. -upewnił.
Obserwowal jak dziewczyna powoli zasypia.
***
Po kilku minutach była już przebadana. żebra byly całe, nie była też...gwałcona. Zrobił kilka szwow na skroni, przykrył dziewczynę kołdrą, zpisal diagnozę i przyszly przebieg leczenia.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 7:27 pm

Zbihr zamierzał pobiegać, ale dotarł piętro niżej i zatrzymał się. Nie mógł zostawić Belli samej. Zwłaszcza jeśli lekarzowi udało się ją uśpić. Dlatego odczekał kilka minut i wrócił do pokoju, zostawiając ubrania na podłodze któregoś z korytarzy. Gdy otwierał drzwi, spodziewał się kolejnego krzyku Belli. Ale żadnego się nie doczekał. Pchnął więc drzwi, otwierając je szerzej. Bella spała na łóżku. Gdy spała wyglądała tak... spokojnie. Nie krzyczała i nie wypominała wszystkich jego błędów. Przysiadł więc na dolnej krawędzi łóżka. Rozejrzał się po pokoju, wyczuwając lekarza. Nie wiedział, ze on nadal tu jest. Gdy go zauważył, szybko podniósł się z pościeli i stanął pomiędzy Aghresem a Bellą.
- Czego tu jeszcze szukasz? - zaraz jednak się poprawił. - Co jej zrobił? Czuje się dobrze?
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 7:34 pm

Prychnęłam. Cudownie!
- Nie, prześlę ci pocztą - sarknęłam. - A bierz se w cholerę, to niby twój pokój - warknęłam. - Mogę się wynieść w każdej chwili. Mam iść już czy mogę jeszcze trochę się wstrzymać? - syknęłam na tyle głośno by usłyszał mnie w drugim pomieszczeniu. Ale on właśnie wychodził z czego byłam zadowolona. Boże, co za osobnik!
Odprowadziła go wzrokiem, a gdy tylko zniknął wymamrotałam pod nosem coś na kształt "ewidentny dupek". Przeczesałam palcami włosy, które musiałam mieć w strasznym nieładzie. Ogólnie musiałam wyglądać fatalnie i wcale nie byłabym obrażona, gdyby wszyscy daliby mi święty spokój i łaskawie pozwolili mi skorzystać z łazienki.
- Obejdzie się - mruknęłam do lekarza, który chyba bał się Zbihra i był mi gotowy podać tę morfinę. - Dobrze się czuję. Muszę się tylko ogarnąć - dodałam. - A ten tam jest tylko mocny w gębie - dodałam. OK, potrafił być przerażający, ale na mnie nie robiło to już wrażenia.
Musiałam przyznać, że czułam się znacznie lepiej niż mogłabym przypuszczać po tych sześciu tygodniach. Najgorsze było tylko to, co odbiło mi się na psychice. Odcięcie od zewnętrznego świata, ciemność i niska temperatura robiły swoje. Już chyba zawsze w małych i ciasnych pomieszczeniach miałam odczuwać klaustrofobię.
Miałam ochotę wyjść do łazienki, ale wolałam nie ryzykować, że się wywrócę. Musiałam trochę odczekać. Najlepiej aż zostanę sama. Poza tym nie miałam zamiaru kąpać się, mając za ścianą samych facetów. Co to, to nie.
- Może ktoś mi skombinuje kilka rzeczy? - poprosiłam. Tym razem nie zażądałam, bo nie zwracałam się do Zbihra. Poza tym nie widziałam powodu by być niemiłą. Uratowali mnie. - Proszę. Chciałabym doprowadzić się do porządku - wyjaśniłam.
I w końcu zostać sama, dopowiedziałam w myślach. Wtedy jednak ten lekarz, Aghres o ile pamiętałam, podszedł do mnie i zaczął nakłaniać mnie bym pozwoliła podać sobie lek. Z wahaniem zgodziłam się i to bynajmniej nie przez groźbę wezwania Zbihra, ale raczej dlatego, że uderzyło mnie to jak bardzo chciał mi pomóc. Podałam mu rękę, choć wiedziałam, że kłamie jak z nut na temat tego, że to nie zadziała usypiająco.
Patrzyłam obojętnie jak wbija igłę w zgięcie mojej ręki. Drgnęłam lekko, bo dawka była duża i zaczęła działać od razu. Nie podobało mi się to, ale skoro już się zgodziłam to nie miałam wyboru.
Ułożyłam się na łóżku, gdy tylko wyjął igłę. Nie chciałam spać, ale nie mogłam nic poradzić na morfinę i już po chwili po prostu zasnęłam.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 7:39 pm

Bella zasnęła.
- Spokojnie. Ja tylko zrobiłem jej kilka szwów. Ten cały... Reduktor nieżle ją poturbował. Chcę zostawic morfinę. Powinna dostać jeszcze dwie dawki. Jedną co czyery godziny. Mógłbyś to zrobić? Zostawie tu wszystko czego będziesz potrzebował. -powiedział nie czując juz strachu do Zbihra.
- Jest jeszcze jedno....ona...ona... będzie wkrotce płodna.... nie wiem kiedy to się zacznie ale... chyba w przeciągu dwóch trzech dni... może czterech.
Spakowal wszystkie swoje przybory do torby i wyjał z niej dwie opakowane w folię strzykawki. Postawił je na komodzie obok lożka. Pogrzebal w torbie jeszczeraz wyjmując dwa flakoniki do napełnienia strzykawki.
- Potrzebuje teraz spokoju i opieki. Za cztery godziny podaj jej Morfinę. Poprostu napełnij strzykawkę płynem i zaaplikuj w widoczną żyłę. Powinieneś dać sobię radę wojowniku. To nie jest trudne.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 7:53 pm

- Wystarczy, że napełnię strzykawkę jednym flakonem? - upewnił się. Teraz, gdy wiedział, że Bella wyjdzie ze wszystkiego, mógł nawet normalnie porozmawiać z tym lekarzem, chociaż ostatnia rozmowa przed barem przyniosła mu tylko kłopoty. Zbihr wziął strzykawkę z komody i spuścił wzrok na niepozorny przedmiot. Taka mała rzecz a może oszczędzić jej bólu. Nawet nie przejął się poddaniem w wątpliwość tego, że mógłby sobie nie poradzić z zastrzykiem.
- Będzie miała ch... chcączkę? - spytał niewyraźnie lekarza. Przymknął oczy czując napływającą falę podniecenia.
Sama wizja przyszłej chcączki Belli sprawia, że TO mi staje. Nienawidzę siebie przez TO. Dlaczego po prostu się nie wykastruję?
- A czy można sprawić, żeby - starał się ostrożnie dobierać słowa. - przeszła przez to wszystko bez stosunku? Jeśli zostanie tutaj trochę dłużej... to nie jest dobry pomysł. Przecież mieszkają tutaj praktycznie same samce.
Dojdzie to bójki jak nic.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 8:13 pm

- Tak, to już niedługo.
- Ekhm... no... ttak. Da się. Niewiem co robić w takiej sytuacji. Jeśli będzie taka możliwosć to można byłoby oddać ją jej rodzinie ,ale nie jestem pewien czy wszystkie rany wygoją się do tego czasu. Naprawde niewiem jak wam pomóc. Niesparzeni samce mogliby opuścić posiadłość ale może to zdooła was ominąć...jak już mówiłem naprawde nie jestem w stanie określić za ile dni to się zacznie.
- Panienka powinna coś zjeść jak tylko się przebudzi po dwoch dawkach leku. Póżniej będzie także potrzebowała krwi. To pomoże w leczeniu jej ran.
Doktor podał Zbihrowi karteczke.
- To mój numer telefonu. W razie kłopotów proszę dzwonić. A teraz żegnam. Mam dzisiaj jeszcze dwa zabiegi w klinice a jestem pewien że zostawiam tą samicę w dobrych rękach.
Wyszedł i zmaterializował się na korytarzu.

zt
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 8:54 pm

Czyli miałby na czas jej chcączki wygonić z posiadłości wszystkich oprócz Ghroma i Rankohra? Sam również musiałby wynieść się gdzieś daleko. Ale nie zrobiłby tego. Nie zostawiłby jej samej w czasie, gdy jest tak bardzo narażona na zaczepki innych samców. Zbihr stwierdził, że przynajmniej nie będzie problemu, gdy Bella zgłodnieje. Wiedział, że z krwią będzie większy problem. Zastanawiał się czy Bella ma własnego brońca, a jeśli nie to czy Furiath użyczy jej swojej krwi. Zaraz jednak siebie zwymyślał. Był pewien, że jego bliźniak się zgodzi,ale czy ona go przyjmie?
- Dlaczego robisz takie problemy? - Zbihr zapytał nieprzytomną samicę. - Dlaczego nie napaliłaś się na Furiatha? To on jest tym normalnym w naszej rodzinie. Nie widzisz jak za tobą wodzi wzrokiem? Pewnie przy tobie szlag trafi ten jego celibat.
Umilkł, patrząc na jej strój. Wyglądał jak piżama nocna, do tego uwaloną krwią. Jej? Na pewno.
- Powinnaś się wykąpać - odchrząknął, dotykając jej ręki. - Ale jesteś nieprzytomna, więc zrobię to za ciebie. I obiecuję nie patrzeć.
Wziął Bellę na ręce i zaniósł do łazienki, starając się nie myśleć o tym, jakie jej ciało jest miękkie w dotyku.

/Łazienka/
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Pią Gru 17, 2010 9:50 pm

/Łazienka/

Zbihr położył szybko Bellę na pościeli, nie mogąc znieść dotyku jej nagiego, mokrego ciała na swojej klatce piersiowej. Cofnął się na drugi koniec pokoju nie spuszczając wampirzycy z oka. Stał tam jakiś czas, przeklinając sobie.
Jakim jestem psycholem, że pragnę bezbronnej, nieprzytomnej samicy? Przecież to nie stanowiłoby dla mnie różnicy, tak czy siak chciałbym się w niej znaleźć. Jestem pierdolnięty.
Ale sama myśl o byciu w niej zburzyła w nim spokój i obudziła TO. Nie mógł jednak zostawić Belli na pościeli. Dlatego podszedł powoli do łóżka i podniósł wampirzycę. Następnie odsunął pościel i położył na prześcieradle Bellę.
- Muszę to zrobić - zaczął się usprawiedliwiać. - Nie możesz spać w mokrym ubraniu.
Podjął już decyzję, więc szybko rozebrał Bellę i przykrył pościelą.
Nie podglądałem.
Spędził kolejne minuty patrząc na jej twarz. Nie mógł się powstrzymać. Sam nawet uznał, że patrzenie powyżej szyi nie powinno być nietaktowne. Kiedy patrzę powyżej szyi a nie na jej piersi, które...
Warknął. Nie mógł powstrzymać TEGO. Działało wbrew jego woli.
Rozebrał się i szybko położył na swoim legowisku. Właśnie kręcił się próbują wygodnie położyć, nie dotykając ciałem tego, gdy przypadkiem spojrzał na czaszkę Posiadaczki. Zimny dreszcz przebiegł mu po plecach. Wrócił wspomnieniami do tamtych lat. Znów usłyszał jej głos, poczuł dotyk jej ciała. Pustymi, wypranym z emocji wzrokiem spoglądał na sufit.
TO się uspokoiło.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Sob Gru 18, 2010 4:48 pm

(Dobra, budzę się, bo zaraz mnie tu zgwałcą o.O)

Nawiedził mnie dobrze znany sen. Sen pojawiający się za każdym razem, gdy jakimś cudem udawało mi się zasnąć w tym ciemnym zbiorniku. A właściwie nie sen, a koszmar, który na dodatek nie miał żadnej konkretnej fabuły, zero logicznej treści. Był serią następujących po sobie obrazów, które następowały po sobie tak szybo, że żadnego z nich nie mogłam wychwycić. Czułam jedynie strach i chłód...
I słyszałam tę irytującą piosenkę, która brała się nie wiadomo skąd.
Tutaj umrzesz, umrzesz tu, a gdy tutaj umrzesz już, w twarz ci rzucą pył i kurz...
A na koniec wszystko zaczynało się rozmazywać i znikać, a ja wraz z tym. Bo nie było nic a nic, mnie też. A przynajmniej czułam, że mnie nie ma. Tak czułam...
Obudziłam się gwałtownie. Chwilę leżałam z zamkniętymi oczyma, jak zawsze po takim śnie. Musiałam się uspokoić. Zapewnić się kilkukrotnie, że jestem, że istnieję... Że nie zniknęłam.
Tylko gdzie jestem?
Miałam wątpliwości jedynie przez chwilę. Zaraz wszystko sobie przypomniałam. Kwatera bractwa. Pokój Zbihra. Aghres uśpił mnie morfiną, no tak, pamiętałam wszystko. I pamiętałam, że jestem obrażona na Zbihra, choć raz jeszcze musiałam mu podziękować. Tym razem może nie mieliśmy co pięć sekund wrzeszczeć na siebie. Pobożne życzenia, ale pomarzyć można. Zwłaszcza, że chcąc nie chcąc pragnęłam jego obecności i bliskości.
Uniosłam powoli powieki i zamrugałam kilkakrotnie by wszystko przestało mi się rozmazywać przed oczyma. Z zadowoleniem dostrzegłam, że całe towarzystwo się rozeszło i nikt się nie przekrzykuje, przyprawiając mnie o ból głowy. Doskonale. Byłam sama i...
Spojrzałam na Zbihra. Nie odzywaliśmy się przez chwilę. Wahałam się jakiś czas co powinnam powiedzieć by mu podziękować i jednocześnie dać do zrozumienia, że tak czy inaczej jestem trochę zła, że tak mnie traktował. Otworzyłam już usta by coś powiedzieć, gdy uświadomiłam sobie, że jestem naga.
- Zbihr, coś ty zrobił? - syknęłam, szczelniej okrywając się kołdrą. Co jak co, ale kiedy obudziłam się za pierwszym razem byłam ubrana. A nawet ten lekarz miał problemy by mnie choć dotknąć, bo pan wszystko-wiem-lepiej mu to uniemożliwiał. Wychodziło więc na to, że tylko Zbihr mógł stać za tym, że nie miałam na sobie żadnego ubrania.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Sob Gru 18, 2010 6:37 pm

Z rozmyślań gwałtownie obudził go czyjś głos. Nie musiał nawet otwierać oczy, doskonale wiedział do kogo należy. Spojrzał na Bellę spod wpółprzymkniętych oczu. Sen dobrze jej zrobił. Już teraz wyglądała lepiej niż w kwaterze reduktora. Zmrużył groźnie oczy.
David. Tak właśnie miał na imię.
- Musiałem cię wykąpać. Tak zalecił lekarz.
Wierutne kłamstwo wypowiedział bez żadnego zająknięcia. Przez ostatnie lata dopracował ukrywanie uczuć i kłamstwa do perfekcji.
- Kąpałem cię w twojej piżamie. Dlatego nie chciałem, żebyś spała w mokrym ubraniu. Cały czas... - Z. umknął spojrzeniem w bok. - starałem się nie podglądać.
Zbihr złapał leżący obok niego koc i zakrył nim dolne partie ciała. Pod przykryciem wciągnął dresowe spodnie i podniósł się.
- Według lekarza nie stało ci się nic poważniejszego. Ghrom już powiadomił twoją rodzinę o tym, że odnaleźliśmy ciebie. Wrócisz tam, gdy nabierzesz sił. Chyba, że zechcesz wrócić wcześniej.
Ale sama myśl o jej odejściu przyprawiała go o mdłości. Nie chciał, żeby go teraz opuszczała.
Pozwól mi patrzeć na ciebie chwilę. Pozwól mi się tobą nacieszyć, by starczyło mi do końca życia.
- Przyniosę ci coś do jedzenia. Powinnaś nabrać sił.
Wyszedł z pokoju nie czekając na odpowiedź.

/Kuchnia/

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Sob Gru 18, 2010 6:56 pm

Beth zastukała do drzwi sypialni Zbihra.
Postanowiła przynieść Belli coś do ubrania, ponieważ rzeczy, w których ją odnaleziono nie nadawały się do niczego.
Znowu zastukała i nie doczekawszy się odpowiedzi weszła do sypialni. Zobaczyła Bellę leżącą na łóżku, Zbihra na szczęście nie było w pokoju. Po mimo ochrony jaką zapewniał jej Ghrom, obawiała się tego brata.
Popatrzyła na Bellę i serce skurczyło się jej na widok stanu samicy.
- Pomyślałam, że przydałoby Ci się coś do ubrania - powiedziała Beth - luźne spodnie i koszulka powinny być w sam raz i nie drażnić Twoich ran.
Na myśl co reduktor wyciął na brzuchy samicy, robiło się jej słabo.
-Bello gdy się ubierzesz zapraszamy do kuchni, myślę, ze gorący posiłek dobrze by Ci zrobił- powiedziała Beth
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia    Sob Gru 18, 2010 7:13 pm

Spojrzałam na Zbihra z powątpieniem. Lekarz kazał? Cóż, jak dla mnie to on Aghresa był raczej gotów rozszarpać niż wysłuchać i tak czy inaczej coś mi nie grało. Oczywiście nie powiedziałam nic, choć zamierzałam podpytać go skąd między nimi takie napięte relacje.
Zbihr wyszedł zanim zdążyłam zapytać o cokolwiek. Nawet nie zamierzałam protestować, gdyby kazał mi cokolwiek jeść, bo to i tak było bez sensu. Poza tym od dawna nie pożywiłam się porządnie, kwatera Reduktorów na pewno nie była jakimś wspaniałym miejscem. Cud, że przeżyłam.
Pomyślałam, że nie chcę być sama. Czułam się dobrze, czułam jedynie lekkie pieczenie na brzuch w miejscu wycięcia tego napisu i na czole. Wina tego, że podczas badania trzeba było naruszyć to miejsce... Ale czemu na czole?, pomyślałam, a moja ręka mimowolnie powędrowała do tego miejsca. Pod palcami wyczułam szwy i skrzywiłam się. Jeśli miała mi zostać blizna to tym bardziej musiałam podpytać Zbihra o tego lekarza, ale tylko po to by zrobić mu piekło.
Westchnęłam. Chciałam wstać i pójść za Zbihrem, ale nie zamierzałam paradować nigdzie nago. Ani owinięta kołdrą. Jeszcze nie upadłam na głowę. To, że miałam ją rozciętą nic nie znaczyło...
Jakby czytając w moich myślach w drzwiach pojawiła się Beth, która postanowiła przynieść mi ubranie. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością.
- Dziękuję - powiedziałam z wdzięcznością. Usiadłam ostrożnie i wzięłam od dziewczyny ubranie. Przebrałam się szybko, starając się nie naruszać ran po czym niepewnie stanęłam na nogi. Nic, czułam się dobrze, choć byłam jeszcze nieco oszołomiona morfiną. Nie lubiłam tego leku i nie miałam zamiaru pozwolić podać go sobie ponownie, gdyby nie było to na prawdę koniecznie.
Przeczesałam włosy palcami by prezentowały się chociaż trochę lepiej. Musiałam później sama przejść się do łazienki i lepiej się sobie przyjrzeć. Zbihr i pozostali martwili się o mnie, a mój wygląd zewnętrzny chyba tylko bardziej utwierdzał ich w przekonaniu, że jest ze mną źle. A tak wcale nie było - czułam się bardzo dobrze jak na kilka tygodni niewoli.
- Chętnie pójdę do kuchni - zapewniłam. Tak, teraz czułam, że jestem głodna.
Rozejrzałam się krótko po sypialni Zbihra. Normalnie zrobiłabym tu małą rewizję, ale nie odważyłam się tego zrobić będą w czyimś towarzystwie. Powoli ruszyłam w stronę drzwi i kierując się zapachem Zbihra, udało mi się odnaleźć kuchnię.
//Kuchnia
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia    

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Ośrodek Bractwa :: Rezydencja Bractwa :: Apartament Zbihra-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog