Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Koścół Świętej Anny

Go down 
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Koścół Świętej Anny   Pon Lut 28, 2011 3:09 pm

Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Pon Lut 28, 2011 3:20 pm

//Hotel/Pokój 17
Ruszyli wolnym krokiem na spacer, doktorek trzymał ją cały czas za rękę. Byli jak para nastolatków i chyba, tak też się czuli. Lex rozglądała się uważnie, gdy samiec tłumaczył i wskazywał na róże miejsca. Tłumaczył co zmieniło się od ostatniego jego pobytu. Ton jego głosu, był uspakajający i mile pieścił jej uszy.
Gdy dotarli do kościoła, samica miała lekkie obawy przed wejściem do środka. Nie lubiła takich miejsc, jakoś.. unikała ich od zawsze. Teraz jednak, nie miała wyjścia, weszła razem z nim, mocno ściskając jego rękę.
- Co to za kościół? - Zapytała niby z ciekawości, a może po to by usłyszeć głos rozchodzący się po wnętrzu. Kościół był pusty, oprócz niej i Aghresa nie było nikogo. Spojrzała w górę, na malowidła.
- Dzieło sztuki, piękne miejsce - ale i tak wolała się z niego jak najszybciej ulotnić. Stare nawyki..
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Pon Lut 28, 2011 3:39 pm

- Kościół Swiętej Anny. Nie pamietam kiedy był zbudowany choc kiedyś nawet o nim czytałem. Ale masz racje, jest piękny.
Nik nie mógłby temu zaprzeczyć. Zabytkowa budowla zapierala dech w piersiach, szczergólnie teraz, w nocy gdsy zapalone było mnóstwo swieć i nadane było mu ciepłe oswietlenie. Przechodząc przez sam środek miedzy bocznymi ławami para obserwowała przygotowania koscielnego hóru do wieczornej próby. Stanęli i obserwowali jak ludzie, zarówno kobiety i młodsi i starsi mężczyżni przebierali się w szare mnisze szaty chórzystów i ćwiczyli tonacje.
Aghres uśmiechnął się.
Wciągnał Lexie na jedną z ławek.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Pon Lut 28, 2011 3:47 pm

Przełknęła głośno ślinę, gdy pojęła na co się zanosi. Samiec postanowił tu jeszcze zostać i po chwili oboje siedzieli w ławce. Chór zaczął swą pierwszą pieśń. Jednak jedyna, na czym się mogła skupić Lex było... możliwość zwiania stąd. Sprawdzenie drogi ucieczki, wyjść ewakuacyjnych itp. Może to było dziwne, ale, nie czuła się tu pewnie i dobrze. Przysunęła się do Aghresa, lustrując otoczenie. Jak zwierzyna złapana w pułapkę, serce waliło jej z przerażeniem.
- Tak piękne jest to miejsce - jęknęła cicho. Zamknęła oczy i starała uspokoić oddech. Czy zachowywała się jak paranoiczka? Zapewne tak. Czy zamierza dać nogę? Niestety nie. Skoro samiec chciał tu zostać, ona nie miała wyjścia.
Chór w tym czasie, już zgrany, zaczął pieśni w łacinie. Głosy rozchodziły się po całym pomieszczeniu, łagodne i czyste. Może nawet było to ciekawe i niesamowite, jednak Lex wolałaby tego posłuchać, np w teatrze, mniejszy stres.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Wto Mar 01, 2011 12:22 pm

Samiec uśmiechał się słysząc poczynania chóru. Ściskał samice za rękę. Od jego błękitnych szczęśliwych oczu odbijało się światło świec sprawiając że jego tęczówki wyglądały teraz jeszcze bardziej niesamowicie.
Po krótkiej łacińskiej pieśni z rzędu śpiewających wyszła niska brunetka i gdy dyrygent dał jej znak zaczęła śpiewać. To było coś pięknego. Nieziemski, donośny wysoki i czysty sopran. Głos śpiewaczki roznosił się po murach starego kościoła
dając jej głosowi odpowiedni rozdźwięk. Samiec był zauroczony. Zawsze uwielbiał muzykę.
Po minucie słuchania spojrzał na Lexie... Był tak skupiony na śpiewie solistki że nie wyczuł że jego towarzyszka nie jest tak oczarowana jak on.
- Lexie? -szepnął czule.
- Podoba ci się? -zapytał. Wciąż miał na twarzy leki uśmiech. Jego kochana blondynka była raczej grymaśna ale nie przejmował się tym. Bo wiedział że może zrobić wszystko by jego samiczka się rozchmurzyła. Objął ją ręką w pasie. Zagłębienie jej biodra wydawać się mogło wprost stworzone dla jego dłoni. Pocałował ją w policzek.
Nie do wiary. Był szczęśliwy, zakochany i spełniony. Tylko jego gołąbeczka była trochę nie w sosie. Ale to nic. Zaraz coś poradzimy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Wto Mar 01, 2011 2:19 pm

Tere-fere, pieśni i inne cuda wianki. Czy nie mogą już stąd iść? Proszę, proszę? Aghres spojrzał na nią tymi swoimi błyszczącymi ślepkami. To jest niesprawiedliwe, dlaczego om ma takie oczka i tak na nią patrzy, i że ten tego, ona zapomina o wszystkim? To jest nieuczciwe. Lex mogła teraz myśleć tylko i wyłącznie, o jego błękitnych oczach. Patrzyła w nie urzeczona, tonęła w jego spojrzeniu.
To gdzie się teraz znajdowali, jakoś odeszło w zapomnienie. Poczuła jego rękę na swojej tali, obejmował ją delikatnie i czule.
-Tak? - zapytała, gdy usłyszała swoje imię, jakoś ciężko był jej się skupić, teraz już z o wiele więcej powodów.
- Czy co mi się podoba? Ty? Oczywiście. To miejsce? Nieszczególnie. Ale mniejsza o to. - I tak za chwilę opuszczą kościół,..prawda? Położyła głowę na jego ramieniu i przymknęła oczy. Niewiele to pomogło, bo nadal wiedział, gdzie jest, ale jego bliskość ją uspakajała i dawała poczucie bezpieczeństwa.
- Tobie się tu podoba. - To było stwierdze4nie, nie pytanie. Jeśli on chce jeszcze tu posiedzieć, nie ma problemu, ona jakoś da radę.
Jedno było tylko wyjście z tej sytuacji, musi to przecierpieć i tyle, ale później poprosi go, by nie zabierał ją już do kościołów, sanktuariów i innych takich przybytków. Jednakże, to później, teraz niech się tam dalej zachwyca muzyczką.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Wto Mar 01, 2011 4:01 pm

Samiec słuchał muzyki. Był szczęśliwy mając przy sobie swoją Lexie.
***

Siedzieli tak jeszcze jakieś 20 minut słuchając pieśni solistki oraz poczynań chóru. W końcu odezwal się do Lexie.
- Chodżmy już. Nie powinniśmy przeszkadzać. Poza tym jeszcze wiele do zwiedzania. -powiedział wciaż podekscytowany
występem na który udało im się wpaść i tym co mogli robić przez resztę wieczoru. Wysunęli się z lawki wstając i jak najciszej wychodząc niezauważeni. Aghres wciaż trzymał Lexie xa rękę. Czuł się wspaniale móc mieć ją przy sobie.

Z ulicy Ahgres poprowadził swoją gołąbeczkę wprost do wielkiej cukierni.

// Cukiernia Italiana //


Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   Sro Mar 02, 2011 2:11 pm

Samica była przeszczęśliwa, nie kryła radości, że opuszcza to miejsce. Doktorek wyprowadził ich bocznym wyjściem, tak, że nie zostali zauważeni. Cicho, po wampirzemu opuścili kościół.
Ruszyli wzdłuż drogi, do miejsca, które obrał sobie samiec, jako kolejny punkt wycieczki.

//Cukiernia
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Koścół Świętej Anny   

Powrót do góry Go down
 
Koścół Świętej Anny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Reszta Stanów Zjednoczonych :: Bentley Mars :: Dzielnica Sztuki-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog