Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Limuzyna Aghresa

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 9:06 pm

- Dobrze. - uśmiechnął się całując ją w czoło.
Usiadł na kanapie limuzyny. Wyciągnał rękę pomagając jaj wstać.
- A więc zmieniam temat. Zarezerwowałem pokój w Hotelu tuż przy plaży. Jesli ci się niespodoba będziemy mogli wynając willę.
Nie brałem ze sobą wiele rzeczy, tylko te najpotrzebniejsze, ty z pewnoscią też więc jesli będziesz chciała pójdziemy na male zakupy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 9:53 pm

Ta zmiana tematu, to pomogła jak umarłemu kadzidło. Gdy ona chce go zgwałcić, ten wyjechał o pokoju, jaki wynajął.. bomba. Niech jeszcze ja dobije, no proszę bardzo, czy on nie widzi, co się z nia dzieje, że jedyne o czym myśli, to o nim.. nagim. Jedyne co przyszło jej do głowy, to otworzyć okno i wpuścić powietrze do środka.. szkoda, że nie ma trzaskającego mrozu, może by jej ulżyło.
To szaleństwo, nie mogę się tak zachowywać, za każdym razem gdy go widzę, to chore, ja jestem chora... tak i co może pójdę do lekarza by mnie zbadał... Lex Wrzasnęła na siebie w myślach, bo znów zaczęła myśleć, ni o tym, o czym powinna.
- Nie, pokój z widokiem, na plażę, wodę, czy coś tam.. będzie idealny - tak.. wszystko będzie ok. Jeśli tylko ona doczeka, aby tam dojść.. zanim go.. no nie ważne.
- Hymmm Tobie też tak gorąco? - Kurwa Lex opanuj się, co? Weź se na wstrzymanie.. To była istna masakra. Trzymanie rąk przy sobie graniczyło z cudem, dlatego zacisnęła je mocno w piąstki. Tak chciała go dotknąć, to zakrawało już na szaleństwo, ale wiedziała, że jej nie wolno, chociaż.. ona zrobiła by to szybko, nie nie skup się samico jedna
- Mów coś do mnie, nie ważne co... mów nie wiem?...O tym dlaczego jedziesz na tę konferencję, Aaa zresztą to nie ważne, mów cokolwiek - przełknęła ślinę. Pewnie teraz wychodzi na obłąkaną, ale inaczej wyjdzie na niewyżytą.. ciekawe co gorsze?
Wodziła wzrokiem po całym wnętrzu auta, nie patrząc na niego, robiła wszystko, byle by tylko na niego nie patrzeć, szło jej całkiem nieźle, omijała go skrzętnie, co wcale nie było łatwe. Nagle ta wielka limuzyna, była za mała. Zaczęła wystukiwać jakiś rytm nogą, by nie siedzieć bezczynnie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 10:36 pm

On przechylił głowę do tyłu i zamknął oczy. Mimo to wciąż w jego głowie pojawiał się jej obraz.
- mam mówić? Dobrze. -odpowiedziął spokojny. Był wyluzowany a raczej...odprężony i szczęśliwy. Najbliższe dni zapowiadały się bajecznie co było dodatkowym powodem do zachowania dobrego humoru.
- Dwukrotnie skończyłam studia medyczne, pierwszy raz jeszcze gdy miałem 30 lat a potem w latach 70tych.... -zaczął.
- Przekonałem dziekanat że jestem osobą niepełnosprawną więc pozwolili mi uczyć się w domu, oczywiście psaniec chodził na każde zajęcia i robił notatki. Jednak uczęszczałem na wszystkie zajęcia po zmroku a dla zachowania pozorów o kalectwie wożono mnie tam na wózku. To było dosc zabawne bo gdy chciałem się ruszyć musiałem się chamować i udawac chorego. -opowiadał. Przy ostatnim zdaniu zaśmiał się krótko.
- W przypadku wampirów wiele informacji było zbędnych ponieważ jesteśmy odporni na wszelki wirusy i bakterie, choć gdy jesteśmy osłabieni...bardzo osłabieni możemy nabawić się na przykład Grypy. W klinice zazwyczaj składam kości, zszywam spore rany i lecze delikatnych pretransów. Starsze wampiry też czaserm potrzebuja leczenia ale to dotyczy tylko ponad tysiacletnich osobników których jest bardzo niewiele zarówno w Calldwell jak i w całych stanach Zjednoczonych. Hmmm... -urwał. Zastanawial sę co jej jeszcze powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 10:56 pm

Gdy mówił, to to też nie pomagało, bo miał taki miły głos.. Kurwa, biednemu zawsze wiatr w oczy i pod górkę w dodatku. Starała się jednak skupić na tym co mówił, a nie jak mówił i jakoś podziałało. Tak słuchanie o nim historii było o dziwo uspakajające, normalnie gdyby to był ktoś inny, to Lex już by dawno olała rozmówcę i poszła się napić, ale to była opowieść o nim. Słuchała więc uważnie. Odważyła się nawet na niego spojrzeć.. Miał przymknięte oczy, był zrelaksowany, czego nie można powiedzieć o niej. Ona była spięta i obolała, od napinania mięśni, wszystko ją bolało.
Po jakiejś bliżej nie określonej chwili, odważyła się do niego przysunąć. Położyła głowę na jego ramieniu, gdzie było jej milusio i ciepło. Trochę też się rozluźniła. Bijące od niego ciepło uspokoiło ja na tyle, że mogła zachować się przyzwoicie.
- I co dalej - zapytała, gdy przerwał swoja opowieść, na prawdę jaj słuchał, chciała wiedzieć o nim wszystko, dosłownie wszystko, co tylko było możliwe. Sama oczywiści.. nie będzie robi podobnych rzeczy, nie chce go odstraszyć.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 11:08 pm

- Dalej nie wiem co ci powiedziec. 170 lat spędziłem mieszkając z Evangeline i Marissą. Marissa jest odemnie starsza o 11 lat lecz sasem wciąz wydaje mi się jakby to ona była młodsza. Ghrom uniemozliwiał jej wyjście za maż. ... -urwał uświadamiając sobie że właśnie wspomniał o zmarłej żonie. Sprawa Marissy też go drażnił więc poszykiwał innego wątku który mógłby kontynuować.
- W każdym razie moje życie no nic szczególnego. -poczuł się jak na jakiejś randce na której chce się poznać drugą osobę.
- Mogę ci opowiedzieć o tym co lubie jeśli chcesz. Nieprzywykłem opowiadać o sobie komukolwiek.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 11:19 pm

Wyczuła, że zeszli na grząski grunt, na temat, który nie jest miły.
- Jeśli nie chcesz,.. nie musisz mi niczego mówić - dodała lekko speszona. Nie chciała na niego naciskać, sama to ona się też nie otworzy. Nawet jeśli by i miał otwieracz do konserw,.. to i tak ona jest taką puszką pandory, że lepiej, by jej nie otwierano.
- Nie chciałam - powiedział tak, jakoś .. no a co miała zrobić? Sama była dziwne, więc.. ej przecież powiedziała, że się nie zna na tych hockach klockach, no więc.. nie krzyczeć proszę, bo jak ma się zachować w trudnej sytuacji, nie uderzy go, bo to nie taka sytuacja.
- O której mamy być na miejscu? - piękna zmiana tematu, boska,.. gratulacje.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 11:28 pm

Spojrzal na zegarek. Westchnął.
- Prawdopodobnie jeszcze 3 godziny. To koło Florydy więc itak jedziemy w szybkim tempie.
- Jesteś zmęczona? Głodna? -zapytał ztroskany.
Wyjął tą nieszczęsną paczuszkę orzeszków otworzył i zaczął jeść.
- przykro mi Lec, możemy zatrzymać się po drodze w jakiejś restauracji lub ostatecznie kupić coś na stacji benzynowej. Ani ja ani Psaniec nie pomyśleliśmy o jedzniu na podróż. Myślałem że się zdzrzemniemy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 11:44 pm

Faktycznie była zmęczona, gdy o tym powiedział, poczuła się jak by nie spała z tydzień. Objęła go w pasie, nie chciała jesć, nie była głodna, ani spragniona. Niczego nie chciała, tylko znaleźć się w jego objęciach.
- Nie jestem głodna, tylko trochę zmęczona... - jego zatroskany głos, był taki miły, on był chodzącą dobrocią ich świata. Ciekawe co by było, gdyby poznała go wcześniej, w innych okolicznościach.. zapewne, nie skończyło by się to dobrze, dla niego rzecz jasna.
Jego zafrasowana mina, tym, że nie pomyślał o jedzeniu... głuptas.
Lex przyjęła najwygodniejszą pozycje jaką tylko mogła, czyli w jego objęciach. Starała się nie myśleć o tym, że chce go całować, tylko o tym, że powinna się przespać, choć trochę. Czując jego ramiona wokół siebie i czując jego słodki zapach.. usnęła.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 12:12 am

Jadł orzeszki a jago kolana były dla niej poduszką.
Po kilku minutach zauważył że przysnęła i odlożył paczuszkę przestając szeleścić.
Usmiechnął się do siebie. Głaskał ja po głowie i po włosach.
Czuł się z nią wspaniale.


***

Minęły dwie godziny a ona wciaż spała co bardzo go cieszyło. udalo mu się schylic i wyjąc z torby jakąś ksiażkę a póżniej kazal psańcowi za kierownicą włączyć radio. Nudził się trochę lecz obserwowanie jak spi wlaśnie przy nim, taka spokojna i piękna było wyjątkowe.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 12:25 am

Spała, jak zwykle nic jej się nie śniło. Wszystko co ją otaczało, to czerń. Zawsze tak było i będzie. Nigdy nie dowie się, jak to jest o czymś, lub o kimś śnić.. nie chce tego. Bo jeśli to by się stało? I by śniła się jej... jej rodzina? Nie to, to nie nastąpi nigdy.
Czuła zapach Aghresa, jego ciepło i to jej wystarczyło.

***
później

Nie wie ile spała, czy to ważne? Nie była jednak wyspana, co nie wróżyło niczego dobrego. Otwarła oczy, nadal zaspane. Z radia płynęła jakaś tam muzyczka, nawet przyjemna, jednak bez znaczenia. Podniosła głowę i zobaczył, że Aghres czyta.. zsunęła się z jego kolon.
- Nie przeszkadzaj sobie - szepnęła, gdy się skapnął, co się stało. Nie chciała mu przeszkadzać, więc wlepiła wzrok w szybę, a raczej w to, co było za nią.. czyli nic ciekawego. Jednak wolała udawać, że ogląda krajobraz, niż.. mu przeszkodzić w lekturze. No jechali przecież na medyczne, coś tam i musi się przygotować. Siedziała teraz obok niego, podpierając sobie brodę na ramieniu, który spoczywał na oparciu fotela. Wyglądał trochę jak te pieski z kiwającymi główkami, czyli uroczo i zabawnie. Miała nadzieję, że nie zostało im zbyt dużo drogi...
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 12:26 pm

- Nie... ja już skończyłam czytać, właściwie czytam to już drugi raz bo po prostu chciałem zając się czymś gdy spałaś ...tak spokojnie. -uśmiechnął. się.
- Wyglądasz bardzo pięknie gdy śpisz. Mam nadzieje że było ci wygodnie. -ujął jej dłoń odkładając medyczne papiery.
- Spałaś całe dwie godziny. -pionformował.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 3:26 pm

Uśmiechnęła się do niego promiennie.
- Powinieneś się przygotować, na ten wasz zlot - w jej głosie nie było ani nutki żalu, choć trochę żałowała, że właśnie z tego powodu tam jadą. Ale i tak była zadowolona, że z nim jedzie.
- Było mi bardzo wygodnie - odpowiedziała na jego pytanie, nachyliła się w jego stronę i dała mu całusa. On złapał jej dłoń, tak jak by była damą,..litości... przeciez ona nie wytrzyma dłużej, jak on tak będzie robił.. zgwałci go jak nic.
- Och.. mogłeś mnie obudzić, nie sądziłam, że tak długo spałam - on musiał się strasznie nudzić, ale wtopa.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 5:59 pm

- Lex. Jestem już przygotowany. A to mają być dla mnie... i teraz także dla ciebie...po prostu wakacje. Konferencja potrwa nie więcej niż 5 maksymalnie 7 godzin i myślę także że po całym wykładzie i prezentacji będziesz mogła mi towarzyszyć, jeśli będziesz chciała. Po wszystkim ma odbyć się jakaś uroczysta kolacja. Większość samców zabiera swoje samice.

Swoje samice. Ku chwale Pani Kronik, nie przypuściłby że mógłby ją tak nazwać choć nie zrobił tego dosłownie.
Skoro Lex chce z nim być w Bentley, zdecydowanie powinna mu towarzyszyć. Podsunął się do niej. Znów miał zamiar ją pocałować. Chyba oboje zachowywali się jak niewyżyte romantyczne nastolatki.
- A skoro już ze mną jesteś, i mówisz że... że mnie kochasz...-wyszeptał jej do ucha słodko.
- ... to powinnaś tam ze mną być.
Dla niego znaczyło to bardzo dużo.
- Będe dumny mając cię u swego boku.
Pocałował ją w szyję.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 8:24 pm

Uchhhh doktorek sobie pogrywa, oj... doigra się. Szantaż emocjonalny, do tego pieszczoty.. uchhh uważaj sobie.
- No cóż.. nie sądziłam, że... - No nie sądziła, że ma się z nim pokazać, no i się nie przygotowała na taką okoliczność.. ha ha - No wiesz. Ja nie bywam na bankietach, nie świergolę miło z innymi osobami i nie ma sukienek - dodała ciszej. No bo niby każda kobieta ma coś takiego jak małą czarną. Tak, Lex nie miała, no przynajmniej nie przy sobie, nie zakładała takiego obrotu sprawy, że on będzie się chciał publicznie, no w sensie na bankiecie, czy innych cudach wiankach pokazywać.
- Jeśli Cię to uszczęśliwi - i nie narobię Ci wstydu - to oczywiście, że będę Ci towarzyszyć - ty mały, podstępny i grający na uczuciach... Nie dokończył, myśli, bo zaczął ją całować. Serce znów jej waliło jak by ktoś młot pneumatyczny włączył..
Sytuację uratował, przynajmniej uratował garderobę doktora, dzwoniący telefon. Lex nie mogla najpierw go znaleźć, skupienie się na czymś innym niż Aghres.. było ciężkie, później gdy go dopadała.. chciała się zirytować, ale okazało się że dzwonie Kat,
- Przepraszam Cię muszę odebrać - pocałowała go i zaczęła rozmowę.
Rozmawiały o ważnych sprawach, jednak Lex co chwila zerkała na samca i bezgłośnie wypowiadała słowa: "Przepraszam" .Trochę to trwało, zanim się dwie samice nagadały, ale się nagadały. Odłożyła telefon.
- Tak mi przykro, ale.. Kat to moja przyjaciółka - I jedyna - ma ostatnio problemy. mam nadzieje, że się nie gniewasz?
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 8:40 pm

- Za co? - zrobił pytającą minę po czym znów uśmiechnął się szeroko. Cholera! Wkopał się. Wpadł po uszy. Był w niej kompletnie zakochany. Calkowicie zauroczony. Wydawać się mogło że świat przy niej posiada więcej barw, więcej kolorów żywych i intensywnych.
- Wyjrzyj przez okno. -zaproponował.
- Wygląda na toze jesteśmy już prawie na miejscu.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 8:49 pm

Bogu dzięki, nareszcie... koniec trasy, jeszcze tylko trochę i mahahah ciii nie zdradzimy tego, jest przed 22. Lex spojrzała w okno, widok.. hymm ciemno ale bardzie.. hymm no palmy i inne chaszcze. To był dobry znak.
- Nareszcie - powiedział tylko uradowana. Nie, żeby podróż z nim samochodem, była czymś męczącym, czy coś w ten deseń, nie nie.. tu chodziło o zupełnie inne kwestie. Chociażby kwestię psańca za szybą i małego pomieszczenia i nierobienia mu wstydu i takie tam.
- Nie długo będzie świtać - stwierdziła, już z bardziej marsową miną.. nie będą mogli wyjść, ani... Ale to miało swoje dobre strony, prawda.
- Więc co zamierzasz zrobić? - zapytała figlarnie, zerkając zalotnie na samca.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 9:24 pm

- Ulokujemy się w hotelu, , zjemy coś, prześpimy się a następnej nocy pójdziemy na zakupy. Mówiłaś że niemasz sukienek a więc jeśli będziesz miala ochotę towarzyszyć mi na przedświtku po zjeżdzie to kupimy coś ładnego. Przyokazji sam copś kupie... to znaczy...jakiś garniutr... i mam przeczucie ze lepiej będzie jak ty mi go wybierzesz.
Aby pasował do twojej sukienki.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 9:33 pm

- Co tylko zechcesz - powiedziała obejmując go za szyję. jeśli tylko będzie w stanie się od niego oderwać, po tym rzekomym spaniu, to nie ma sprawy, zakupy mogą być.
- Hymmm, jaki styl obowiązuje teraz na takich bankietach? - kiedy ona chadzała na takie cosie, to było dawno, krynolina i druty i peruki, w których myszy buszowały, blee. No nie ważne.
- Wiem, że to dziwne, ale.. ja na serio nie bywam na takich przyjęciach... - miała nieporadną minę, zagubionej istotki, niech ją ktoś przytuli. Ktoś tyczy się doktorka.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 9:48 pm

- Lex... ja też rzadko bywam, w klinice mam wiele obowiązków ale czasem towarzysze mojej siostrze, wczęśniej...to znaczy ykhm, kilka tak temu bywałam na takich przyjęciach z Evangeline. Nie wiem co się nosi, zazwyczaj każdy ubiera się w coś eleganckiego ale w przypadku kobiet zwykle są to długie suknie...no niewiem...nie zwracam uwagi ani nie zajmuję się modą.
- Niemartw się. Znajdziemy cos odpowiedniego.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 9:56 pm

- Ok coś wymyślę - By nie narobić Ci siary... Evangeline Odrzuciła od siebie te myśli. Czyżby .. ee nie, nie możliwe. Jednak nie myślenie o jego żonie i siostrze.. było jakieś dziwne. Sprawiało, że Lex czuła się jeszcze dziwniej i gorzej. Co niestety zaraz się dało odczuć, bo jej nastawienie się zmieniało. To tak, jak by jej entuzjazm przygasał, bo uświadamiała sobie, że nie jest dla niego.. odpowiednia. Nie chciała jednak sprawiać mu przykrości.
- Nie zawiodę Cię - powiedziała z bladym uśmiechem i obróciła głowę w stronę okna. Byli juz prawie na miejscu, właśnie podjeżdżali pod hotel.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 10:24 pm

Instynktownie wyczuł jej stres.
- Wiem że... eh... zaraz wysiadamy... Może... może... No dobra. Potem. -zawachał się.
Chciał zapytać ją o to co z pewnością było powodem jej zmiany.
Pewnie top przez to że znów wspomniał o swojej zmarłej krwiczce.

Limuzyna zatrzymała się podjeżdzając pod sporych rozmiarów hotel.
- Wysiadajmy.




WYSIEDLI OBOJE

LEX i AGHRES // Recepcja Hotel Turqus /





Ostatnio zmieniony przez Aghres dnia Nie Lut 06, 2011 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Nie Lut 06, 2011 10:34 pm

Nie patrząc na niego, kiwnęła tylko głową. Czuła się jak robot i miała bardziej mechaniczne odruchy. Wysiadła z limuzyny i spojrzała na hotel.. hym. nawet ładny. Stanęła i poczekała, aż doktorek do niej dołączy. Nadal nie patrząc na niego ruszyła do środka

//Lobby hotelu
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   

Powrót do góry Go down
 
Limuzyna Aghresa
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Ofiara Krwi :: Komunikacja :: samochód-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblog