Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Limuzyna Aghresa

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Aghres

avatar


PisanieTemat: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 3:55 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 4:08 pm

Otworzył drzwi przed Lexie by pierwsza wiadła do środka.
Nareszcie to o czym marzył stawało się prawdą. Marzył by spędzić z nią ten czas w Bentley, i lepiej ją poznać nie martwiąc się że ktoś im przeszkodzi.
Gdy Lex wsiadła do środka on usiadł obok niej.
- To wygodny samochód. Mam nadzieje że wystarczy ci na taką podróż. -powiedział.

Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 4:13 pm

//Salon
Uu samochód był niczego sobie, ale mało ja interesował, bardziej zajmował ją Aghres i jego wygląd. Nie mogła znieść, że tak zaczyna marnieć, a nie o to tu chodzi prawda. Przyciągnęła go do siebie, gdy już siedział na miękkiej kanapie.. Usiadła na nim, odchylając głowę w bok, by miał dostęp do jej szyi.
- Pij - to było krótkie i stanowcze słowo. Lex nie uzna odpowiedzi "nie" i chyba doktorek już sie o tym przekonał. Położyła ręce na jego klatce piersiowej, czując jak bije jego serce, gdy się zbliżała.. przylgnęła do niego, czekając na to co miało się stać.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 4:19 pm

- Lex... za bardzo osłabniesz.
- Dokrwiałaś mnie już 3 razy nie chcę byś osłabła. - wytłumaczył.
Objął ją jednak, głaskając ją po plecach. Jego ręka finalnie spoczęła na jej udzie a druga trzynała się zaglębienia w jej talii.
Pocałowal ją w szyję krótko i spojrzał jej w oczy.
- Wystarczy że ja jestem słaby. Przepraszam. To potrwa jeszcze trochę czasu zanim wróce całkiem do siebie. Nie powinienem cię męczyć.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 4:26 pm

A jednak się nie nauczył. Kiedy ona czegoś chce, to to dostaje. Miała teraz gniewne spojrzenie, nie podobało jej się to, że on ma zamiar się głodzić i to na jej oczach, chyba oszalał jeśli sądzi, że ona na to pozwoli.
- Nic mi nie będzie - była stanowcza, ale jago dłonie wędrujące po jej ciele, za bardzo ją rozpraszały. Lex opanuj się nakazała sobie. Rozejrzała się po limuzynie, znalazła wzrokiem to czego szukała. Wyjęła z barku jedną ze szklanek i rozbiła ja o krawędź. Chwyciła największy odłamek i przeciął sobie skórę na szyi. W jej zachowaniu, nie było szaleństwa, tylko determinacja.
- Pij i nie zamierzam tego powtarzać. - Krew spływała jej po skórze, cieniutka stróżką.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 5:30 pm

- Lex co ty ro... -urwał zaskoczony tym że rozbiła szklankę. Gdy przecięła sobie skóre zanim zdażył zareagować poczuł kuszący zapach jej krwi. Jęknął bo znów był spragniony. Kły zaczęły mu pulsować gdy obserwował jak strużka krwi spływa po jej szyi.
Sięgnął ręką i wciskając guzik dzięki któremu słychać go było w kabinie kierowcy powiedział do psańca za kierownicą.
- Tomaszu możemy już jechać. -puścił guzik tracac łącznośc i spojrzał głodnym wzrokiem na jej szyję.
Głód narastał lecz on będzie się z nią drażnił. Oblizał srrużkę kilkakrotnie powoli pociągając po jej skórze językiem. Jak kotek zlizujący rozlane mleko. Dotego zaczął mruczeć. Ot domowe zwierzątko. Brakowało jeszcze tego by pani jego serca i żywicielka podrapała go pod włosami. Ona jęknęła cicho i wplotła palce w jego włosy przyciskając jego usta do ranki. On nie gryzł jej, tylko
powoli spojał życiodajny nektar który powoli wylewał sie w nowej ranki.
Objął ją mocno przyciskając ją do siebie. Słyszał bicie jej serca.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 9:11 pm

Gdy zaczął mruczeć i lizać jej szyję, po jej ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Wplotła ręce w jego włosy i kciukiem zaczęła masować jego kark. Wyraźnie się z nią drażnił, lizał i spijał jej krew, nie zatapiając kłów, to ją frustrowało i podniecało jednocześnie. Przyciągną ją do siebie, lubiła jego dotyk, więc tan gest był.. cóż powodem do tego, że i ona zaczęła mruczeć. On mógł to robić, mógł się z nią droczyć, jej to nie przeszkadzało.
Miała ogromną ochotę, na.. seks, ale stwierdziła, że limuzyna, to nie w jego stylu.. a szkoda. Lex nie wie, jak długo to trwało, to znaczy ile jechali i on pił. Położyła głowę na jego ramieniu, gdy skończył sie pożywiać. Nie zeszła też z jego kolan, obejmowała go nadal za szyję masując jego kark. Nie miała najmniejszego zamiaru zejść z niego, tak było jej dobrze.
- Masz dziś już jakieś wystąpienie, lub spotkanie? - Zerknęła na niego spod długich rzęs, liczyła na to, że nie ma spotkania.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 9:46 pm

- Nie.Do tego jeszcze trzy dni. -odpowiedział.
- Wygodnie ci? Może chcesz stanąć gdzieś po drodze, przewietrzyć się, może coś zjeść? Coś tu chyba jest w tym baryku...
Wyciągnął dłoń otwierajac malą szafeczkę.
Uśmiechnał się. i pocałował ją w czoło.
- Są orzeszki... i miętusy.... i mnóstwo alkocholu jeśli chcesz się upić. - zażartował.
To niesamowite że przy niej tryskał humorem.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 9:56 pm

- Och to dobrze - ulżyło jej, gdy okazało sie, że dziś nie ma żadnego spotkania. Znów się do niego przytuliła, tak było jej dobrze, ale po chwili.. może on nie chce jej na swoich kolanach?
Zsunęła się szybko, bo zrobiło jej się głupio. Nie była małym dzieckiem, by siedzieć u niego, ale tak było jej miło, w jego ramionach.
- Nie, nie chce się zatrzymywać, jest ok - chciała jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Tam będzie o wiele wygodniej i milej...
- Z alkohol dziękuje, miętusy hymm to taka kusząca propozycja, albo te orzeszki, nie wiem na co sie zdecydować.... a Ty co byś wybrał? - Bo ja najchętniej zatopiłabym się w twoich ustach Och te jej grzeszne myśli... chociaż wystarczyły jego pocałunki i bliskość by ją zadowolić. Nie musiała się a nim,.. uprawiać seksu, wystarczyło jej, że on był przy niej, ale bliżej, niż był teraz, znacznie bliżej. Odwróciła głowę w stronę okna, by nie widział jej maślanego wzroku, bo jeszcze zacznie się rumienić jak cnotka, a to było by dopiero obciachowe. Samochód jechał szybko, co jej odpowiadało, lubiła jeździć szybko, całe jej życie zawsze toczyło się szybko i bez.. uczuć, co więc się działo teraz?
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 10:07 pm

- Niewiem... może się zdziwisz ale ja to zhadłbym najpierw kilka cukierków a potem słone orzeszki. Kiedy byłem jeszcze dzieckiem lubiłem mieszać słone ze słodkim. Podobno też Gryzłem cebulę jak jabłko. -powiedział. Ot, powinna wiedzieć o nim conieco. Przecież po to jechał z nią doBentley. By lepiej ją poznać.
- Lex... mam coś dla ciebie.. -zaczął.
- Nie chciałbym być nachalny ale musiałem jakoś upamiętnić ten wyjazd. Pomyślałem że ... właściewie to nie myślałem. Chciałem zrobić ci prezent, jednak nie chciałem by było to coś przesadnie wielkiego, bałem się twojej reakcji więc kupiłem ci skromny uponinek.
Był trochę zawstydzony. Nie był pewien czy zrobił dobrze kupując jej prezent.
Może to za skromne, a może wogule niepotrzebne,
... a może ona nie lubi srebra, może woli zloto.
A co jeśli się jej niespodoba?

Sięgnął do papierowej torebeczki leżącej z dala w drugim końcu limuzyny, na podłodze przy jego teczce.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 10:28 pm

Opowiadał o tym, co lubi.. jeść, ta cebula, no to było coś niesamowitego, Lex zaczęła się śmiać.
- Błagam powiedz, że teraz nie jesz tak tej cebuli - w jej oczach były iskierki, była jak nastolatka, zakochana nastolatka. A wariat który siedział obok niej, był tego sprawcą.
- Masz coś dla mnie? - zdziwiła sie. Nigdy nie dostawała prezentów, więc, to było nie małe zaskoczenie - nie musiałeś - ty mi wystarczysz i tak na ciebie nie zasługuje Czekała w napięciu, aż powie wrzeszczcie co to. Jednak on zaczął coś o nachalności,
- Nikt.... nikt mi nigdy nie dawał prezentów... - patrzyła na to co miał w ręce Aghres, patrzyła to na niego, to na to co trzymał w ręce. Nie wiedziała jak ma się zachować, to była da niej nowość. Serce waliło jej jak młotem, chyba trochę pobladła.. no ale to nic dziwnego, takie rzeczy nie zdarzają jej sie zbyt często, nigdy no. Nie płacz, tylko nie płacz Nie wiedział co ma zrobić, on był taki słodki, a ona to wredna suka, tylko nie płacz, nie wypada.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 10:41 pm

Wyciągnął z białej torebki małe kemowe pudełeczko. Spojrzał na nią. Nie była zła. Uff. Wydawal się jedynie zaskoczona.
- Lex naprawde nie znam się na Biżuterii ale pomyślałem że skoro u nas jest zimno a my jedziemy w miejsce gdzie prawie przez cały rok jest ciepło i egzotycznie... że to będzie ci przypominać o odrobinie lata w środku zimy. Wiedziałem że lubisz rzeczy...nowoczesne. Jesli ci się niespodoba będziesz mogła wymienić na coś innego. Powiedział zanim jeszcze ptworzył pudełeczko, co uczynił przy ostatnim słowie.
W pudełeczku znajdowała się zawieszka... na srebrnym cieniutkim lejącym się łańcuszku. Snieżka. Płatek śniegu, mała gwiazdeczka.
Był to upominek który miał przypominać Lexie o tym wyjeżdzie.

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 10:55 pm

Słuchała go uważnie, mówił trochę dziwnie, plątał się i to zdanie nie było zbyt jasne. Jednak ona wiedziała o co chodzi, rozumiała go doskonale. Patrzyła jak wyjmuje pudełeczko, mówił jak najęty i dopiero na sam koniec je otworzył. Srebrna zawieszka, była śliczna, Lex lubiła srebro i jego.
Spojrzała w jego oczy, lśniły, jak to srebrne cudo w jego dłoni, czekał chyba na jej reakcję, a ona,... ona nie wiedziała co ma powiedzieć. Ona wygadana, pyskata, nie wiedziała co ma zrobić. Wiedziała jedno, nie będzie płakać przy nim nigdy więcej. Dotknęła delikatnie prezentu, bała się go wziąć w ręce, by nie zniszczyć.
- Jest,.. to jest,.. - spojrzała na Aghresa - dziękuję - powiedział, po czym rzuciła mu się na szyję, całując go bez opamiętania. Nie dziwota, pierwszy raz dostała takie coś, prezent, w dodatku tak śliczny. Oderwała się od niego i znów spojrzała na prezent.
- Czy,.. czy mógłbyś mi go założyć? - Spytała niepewnie. Nie wierzyła jeszcze, że to prawda, że on jej coś podarował, zresztą.. ona nic dla niego nie miała. No to super... teraz nie wiedziała już kompletnie, co ma zrobić. Ale jednego była pewna, nigdy nie zdejmie prezentu od Doktorka.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 11:09 pm

Jednak chyba się jej spodobał ale wolał zapytać znowu.
- Podoba ci się? -zapytał niepewnie w uścisku. Uśmiechnął się po raz kolejny bo zapomniał o zakłopotaniu.
- Jasne, założe.
Rozpiął subtelny łańcuszek i obserwował jak samica odsłania smukłą szyję na której widoczny był świeży ślad po rozcięciu.
Uniosła włosy do góry a on zwinnymi rękoma chirurga zapiął naszyjnik.
Uśmiechnął się szerzej. Czuł się szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy. Nie spodziewał się że to że przyjmie jego prezent sprawi mu tyle radości. Ujął jej dłoń jednak nie mógł się powstrzymać. Przechylił się w jej stronę i wpił w jej usta. W głowie miał fajerwerki.
Wszystko wydawało się tak radosne i kolorowe. Objął ją. Oplutł ją dłońmi błądząc do jej ciele. Boże...jedna dłoń instynktownie znalazła się na jej udzie. Pragnął jej dotykać. pragną być z nią, nie żeby się z nią kochać...lecz to też. Przedewszystkim pragnął wejrzeć w jej myśli, dotknąć jej duszy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 11:28 pm

Jego zimne dłonie, przesuwały się po jej ciele. Gdy zapinał jej łańcuszek drgnęła, ale nie z zimna, czy czegoś tam takiego.. ooo nie, tak się zawsze działo, gdy jej dotykał, czuła mrowienie i podniecenie - tak zupełnie jak nastolatka, brakuje tylko motyli, ciem, czy czegoś tam w brzuchu i będzie komplet.
- Ja,...- nie zdążyła powiedzieć, bo w tej chwili doktorek wpił się w jej usta, a jego język wpełzł do środka, piszcząc ją czule. Taka reakcja ją trochę zdziwiła, ale pozytywnie, nie sądziła, że samiec może być tak, ... na nią napalony, bo gdy przycisnął ją do siebie, wszystko stało się jasne. Pragnął jej, a ona pragnęła jego, jak nigdy nikogo. Jęknęła, gdy poczuła, na udzie jego dłoń. Żałowała teraz, że nie ma krótkiej spódniczki, by zamiast na spodniach, mieć jego rękę na skórze i czuć jeszcze lepiej jego ciepło i ten delikatny dotyk.
Jej ciało zaczęło działać już instynktownie, dopasowując się do niego. Wygięła się tak, by być jeszcze bliżej, dlaczego on jej to robił? Takie myśli zaczęły krążyć po jej głowie, aż w końcu padło na głos.
- Dlaczego, ty mi to robisz? -Jęknęła cicho, wiedziała, że nie wie o co jej chodzi - Dlaczego mnie w sobie rozkochujesz? - tak to było dobre pytanie. Nie dość, że przez niego nie myślała jasno, to teraz.. w ogóle nie myślała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 11:41 pm

Zaskoczyła go. patrzył na nia agdy zrozumiał sens jej słów ścisnał ją nerwowo a raczej z emocji.
- Lex? -Na Chwałe pani Kronik, chyba śnił. Cala ta znajomość była jak sen. Jak marzenie o szczeęściu, dotyku,cieple.
W jego sercu pojawiła się iskierka nadziei. Iskierka nadziei że Lex nie rozstanie się z nim po powrocie z Bentley. Nie mógł być niczego pewien. Chciał być przy niej, był przy niej szczęśliwy.
- A dlaczego ty mnie w sobie rozkochujesz? - zapytał.
nieładnie.
Nieodpowiada się pytaniem na pytanie ale... w tej chwili to raczej to było ważniejsze. Nierozkochiwał jej w sobie. To ona była tą aktywniejszą stroną tej znajomości.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Pią Lut 04, 2011 11:53 pm

To co się działo w tym samochodzie, przechodziło jej najśmielsze marzenia. To jak ją obejmował i jak reagował na jej słowa i dotyk, było piękne, uwielbiała jego uśmiech i te iskry w jego oczach. Podobało jej się to, że był szczęśliwy i radosny.
Nie odpowiedział na jej pytanie, za to zadał jej takie samo. Och samiec był uroczy. Roześmiała się radośnie i odpowiedział bez wahania.
- Oj głuptasie, to proste.. - zaśmiała się jeszcze raz i dopiero mu odpowiedział - bo chcę mieć Ciebie, tylko dla siebie. - O tak, musiała go w sobie rozkochać, bo nie wyobraża sobie, by mogła go stracić, on był jej, już na zawsze, nie zamierza go nikomu oddać, nawet jego siostrze, nikomu.
Lex była rozbawiona, za to on, miał taką minkę, jakby się nie spodziewał takiej odpowiedzi. To dodawało mu jeszcze więcej uroku, który i tak zawładną nią bez reszty. Samica miała na jego punkcie hopla, nie nie zamierzała tego ukrywać.
Nigdy nie była taka szczęśliwa, no i nie zamierza teraz tego zmieniać. Po tylu latach samotności, wreszcie trafiła na niego, to już było dla niej zaskakujące, nie sądziła, że się zakocha, a jednak to się stało. No i kto by pomyślał, że skradnie jej serce, ten niepozorny i cichy doktorek?
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 12:00 am

- Dobrze... -uśmiechnął się. Nie puszczał jej lecz zwolnił jednak uścisk. Nie chciał jej przecież udusić.
- Mój powód jest taki sam. Lecz to nie tylko jeden powód. Pozwól że resztę zdradzę ci póżniej.
Pogłaskał ją po policzku. Mógłby przez calą noc nie robić nic tylko na nią patrzeć.

- Jesteś piękna. -wyrwało mu się po dłuższej chwili ciszy.
Po prostu wyjawił swoją myśl na głos.

Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 12:16 am

Uniosła brew do góry, jego odpowiedź była dość intrygująca i trzeba przyznać, że ją zaciekawił.
- Nie jedyny? Ale ja nie chcę czekać - zrobiła uroczą minkę, w sumie to dobrałaby się najchętniej do niego teraz, zaraz, bo nie mogla wytrzymać. Wtuliła się w jego dłoń, którą głaskał ją po policzku. Przymknęła oczy, czuła się jak kociak, którego głaszcze pan. Chociaż, ona była bardziej, jak te wielkie drapieżne koty, to i tak jego pieszczoty przyjmowała z wielką rozkoszą. Przysunęła się do niego, kładąc głowę mu na ramieniu.
Nastała chwila ciszy, którą przerwały jego słowa "jesteś piękna" to było takie miłe i zaskakujące, że jej serce zabiło szybciej. Cały ten dzień wydawał się szalony, ale teraz gdy była przy nim... to było dopiero szalone. Nie sądziła, że, że można się tak czuć. Wtulona w jego bok, z głową nadal na jego ramieniu szepnęła, nie patrząc mu w twarz
- Kocham Cię - to była prawda i pierwsze pozytywne uczycie od ponad 300 lat. Zawsze była złość, nienawiść, irytacja... i wszystkie złe emocje, ale teraz przy nim.. wcześniej nienawidziła całego świata, a teraz on był całym jej światem, światem który kochała. To ją przeraziło, bardzo, Lex nie umie sobie radzić z takimi uczuciami, bała się ich. Po chwili dodała cichym i niepewnym głosem:
- Boję się tego.. - nie ona się nie bała, ona była przerażona, bo nie wiedziała co robić. Wtuliła się jeszcze bardziej w Aghresa, no o ile można było się jeszcze bardziej wtulić. Drżała, potrzebowała jego ramion i jego ciepła.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 11:44 am

- Poczekasz.... -usmiechnał się łagodnie wciąż muskając jej policzek.
Uslyszał słowa których się nie spodziewał. A jeśli nawet miał cichą nadzieje że kiedykolwiek je usłyszy, to nie sądził że właśnie teraz. Tak szybko.
- Mnie...ty kochasz...mnie. -szepnął cicho. Czuł jak jego oraganizm reaguje na tą nowinę. Zrobił się cieplejszy, temperatura jego ciała wzrosła gorączkowo co było fizycznym następstwem radosci jaka zagosciła w jego sercu.. Blogie ciepło rozchodziło się po jego ciele. Uśmiechał się subtelnie. Myślał o niej z uwielbieniem.
Było mu tak dobrze. Wciąż siedziała mu na kolanach. Mógł głaskać jej loki. Czuć jej zapach i dotykać ją.
Boję się tego.. usłyszał gdy ułożyła głowę na jego ramieniu.
- Nie ma czego się bać. -odpowiedział po chwili.
- Ciesze się ...że jesteś.






Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 2:09 pm

- No a mam inne wyjście? - zaśmiała się cicho, nic nie zrobi musi czekać, na to co ma jej do powiedzenia, ehh los jest okrutny.
Aghres bawiła się jej włosami, głaskała ją czule, był delikatny. Jednak zaczął się spinać, gdy usłyszał jej słowa.. może nie powinnam mu była tego mówić? Jednak, może powinna? Ni ważne, fakt był taki, że po chwili tak jak jej się zdawało szoku, czy wahania; doktorek wykrztusiła wreszcie z siebie jakieś słowa. Nie odpowiedział na nie, tylko kiwnęła głową. Ciepło jego ciała sprawiło, że Lex poczuła się tak jakoś, sennie, a może to chodziło o bezpieczeństwo? Każdy chyba szukał tego, znaczy bezpieczeństwa. Tak to dziwne, bo w razie jakiegoś ataku, to prędzej ona skopie tyłki napastnikom, niż on, ale nie o to chodziło.
"Nie ma się czego bać" tak oczywiście, si si bonjorno. Hello, ona ma się czego obawiać, nie wie jak się zachowują normalne samice w takich przypadkach. Może wypada mu o tym przypomnieć?
- Aghres,... ja, znaczy . Ja nie umiem.. ochh - to nie było łatwe, ale nie patrzenie na niego ułatwiało sprawę, bo jeśli on by spojrzał na nią, tymi swoimi ślepkami, to był by koniec pieśni. - zrozum, ja nie umiem,.. ja nie jestem jak normalne samice. Ja,.. ja przez ponad 300 lat, znałam tylko negatywne emocje... to nie jest dla mnie proste, ani normalne. Ja nigdy nikogo nie kochałam. - No to teraz miała ochotę uciec stamtąd, bo wyszła na dziwaczkę. A jeśli nie mogła wyskoczyć z pędzącej limuzyny (chociaż, to nie jest głupi pomysł...dobra nie było tego), to przynajmniej musiała odseparować się od niego. Zaczęła zsuwać się z jego kolan, by uciec w najdalszy kąt pojazdu.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 2:39 pm

Oddalała się, chciała się od niego odsunąć. Wyczuł to, nie pozwolił jej na to.
- Prosze Lex... -westchnął.
- Wszystko będzie dobrze, uwierz mi. Mówisz że nie umiesz? W takim razie będę twoim nauczucielem, ...czy tego chcesz czy nie. -powiedział pewnie. W jego głosie była nuta władczości nieznoszącej sprzeciwu oraz stuprocentowa pewność swoich slów oraz h przekonanie o ich wartości.
Zatrzymał ją na swoich kolanach I Przechylając się w bok ułożył ją na wąskim siedzeniu. Wysunał się zpod jej pośladków i uklęknął na podłodze limuzyny, tuż przy niej.
- Zaufaj mi.
- Zaufaj mi tak jak wtedy zaufałaś mi oddając mi swoja krew gdy jej potrzebowałem. Pozwól mi opiekować się tobą. Wiem ze marny ze mnie samiec, nie jestem wojownikiem... -słowa same płynęły z jego ust.
- Nie dorównuje samcom którzy godni są twojej uwagi. Nie jestem silny. Na ironie losu to ty jesteś silniejsza. I odważna.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 2:53 pm

Była w szoku, to co się stało, jego słowa, wszystko, to całe no nie wiem... to było dla niej takie dziwne.
- Ależ, ja ci ufam - tylko tyle była wstanie wykrztusić z siebie. I to nieprawda, że nie był jej godny i że jest słaby i całe te jego głupoty.. to nieprawda. On był dla niej idealny, doskonały, jedyny.
Ooo on klęczał przed nią,.. no to było.. bez skojarzeń, ale tak i tak dziwne. Dobra nie o tym miałam pisać. Dotknęła jego policzka i spojrzała na niego,.. z taką czułością i miłością. Nic nie powiedział.. Tylko patrzyła na niego, głaskała jego policzek..
- Tobie mogę oddać wszystko, nawet swoje życie - upsss, to jakoś samo jej się wymsknęło.. miała się pohamować i nie gadać już takich rzeczy, bo robi się dziwnie, bardzo. Więc, żeby nie mógł na to zareagować... nachyliła się i go pocałowała.
Robiła wszystko, byle tylko on nie mógł się odezwać i powiedzieć czegokolwiek, a już nie daj boże odpowiedzieć, na jej tekst. Po prostu teraz zajęła się jego ustami i nie zamierzała odpuścić. Wylądowali oboje na podłodze, gdzie było nawet wygodnie, hymm dziwne. A nie, już wiem dlaczego było wygodnie, bo to on leżał na plecach, a Lex na nim, dlatego było jej tak dobrze.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 4:47 pm

Poleciał na podłogę, na plecy ale nie poczuł tego nawet. Był teraz zbut szcześliwy by czuć cokolwiek innego oprócz jej dotyku. Wpiła się w jego usta w skutek czego zajęło mu kilka chwil sprawdzenie gdzie się znajduje co mógł tylko zrobić otwierając oczy. Leżała na nim. Jej słowa ucieszyły go.

Moja, moja, moja.

- Ty jesteś jak zdrowie.... -zaśmiał się odrywając od niej usta.

Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   Sob Lut 05, 2011 8:02 pm

Nosz kurwa, jednak udało mu się oderwać usta, ale bogu dzięki powiedział coś oderwane od tematu, czego ona nie rozumiała, więc wszystko było ok.
Wypadało jednak się opanować, byli w limuzynie i tarzanie się po podłodze, hymm było trochę niestosowne. Tak, tak zdrowy rozsądek zapukał do drzwi z napisem mózg. Jednak on tak apetycznie wygląda, że trudno mu się oprzeć... Znów go pocałowała, to się robi dziwne i trzeba z tym skończyć jak najprędzej, zanim zedrze z niego ubranko.
Uniosła się na rękach i wmawiała sobie: Nie chcesz się na niego rzucić, wcale nie masz ochoty go zgwałcić, wcale, a wcale. Kiepsko jej szło, jej silna wola.. albo raczej jej brak była ogromna. Jęknęła rozżalona i usiadła na nim. Westchnęła ze smutkiem i starała się podnieś i usiąść na kanapę. Ze smutną minką dodała
- Możemy zmienić temat, bo nie ręczę za siebie i jeszcze nie dojedziemy na miejsce... tak schludnie ubrani - przygryzła wargę, oddychała płytko, serio miała ochotę na niego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Limuzyna Aghresa   

Powrót do góry Go down
 
Limuzyna Aghresa
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Ofiara Krwi :: Komunikacja :: samochód-
Skocz do:  
Create a forum on Forumotion | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblog