Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala zabiegowa

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lexie

avatar


PisanieTemat: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 6:15 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 6:20 pm

//Bar

Lexie siedziała już na fotelu zabiegowym, kazali jej tu poczekać z kimś tam, no nie słuchała, ktoś przyjdzie i się nią zajmie i tyle. Dziewczyna miał dziś podły nastrój, co było widać, po jej nachmurzonej minie, oraz wyglądzie. Łuk brwiowy miała rozwalony, rozcięte lewe przedramię i sporo siniaków. No może nie trzeba było się dziś bić z jakimiś dwoma ćwokami, ale to oni zaczeli i ją podrywać, a klepniecie jej w tyłek przybiło gwoździe do ich trumien.
Fakt, teraz była wyczerpana, ale oni za to martwi. Nie smakowali za dobrze.. zbyt dużo wypili wódki, a Lex wolała czysta krew, a nie rozcieńczoną szmirę...
Nudziło jej się tutaj, ale co zrobić?? czekała grzecznie na znachora.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 6:58 pm

Aghres zmaterializował się przed drzwiami do urazówki i wszrdł do środka.
- Witam.
Spojrzał na blondwłosą samicę. Nawet teraz było widać że jest ładna.
- Pobicie, Reduktorzy, wypadek?
- ... co się stało? -zapytał przyzwyczajony do takich przypadków.
Nalożył na siebie biały fartuch który czekał na niego na szafce i zaczął przeglądać zawartość szafek w poszukiwaniu potrzebnych mu opatrunków, nici i igieł. Wyjął z szafki małe pudełeczko i położył obok siedzącej na leżance pacjentki.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 7:13 pm

Gdy do pokoju wszedł młody mężczyzna Lex o mało nie parsknęła śmiechem, nie jej wina, że jej się zebrało. Opanował się jednak szybko
-Tak, tak witam- starała się brzmieć łagodnie, chodź nastawienie miała dziś raczej bojowe.
-A to, - zerknęła na siebie- powiedzmy, że adoratorzy...jedzenie stawiało opór- ucięła szybko.
-Długo to potrwa? Czeka mnie jeszcze lot do Londynu i trochę mi się spieszy- tak zbliżała się pora dokrwienia, tym razem wypadła jej kolej na odwiedzenie samca, bo to ona była na głodzie. Stukała więc nerwowo w siedzenie. Była trochę zmizerowana, ale i tak nieźle się trzymała. Była głodna i to nawet bardzo, dlatego zjadła ludzi. No nie że zjadła. Ale było widać na jej twarzy zmęczenie i głód.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 7:29 pm

- To wreszcie adoratorzy czy jedzenie? -zapytał zdziwiony. Nie dziwiło go że mogła żywić się ludzmi, bo to czasami wampirom się zdarzało, wiedział też że w końcu itak będzie musiała napić się od samca. Nie chciał być wścibski ale jeśli chodziło o bezpieczeństwo rasy, każdy powinien być czujny.
- Mam nadzieję że wyczyściłaś wyczyściła Panienka wspomnienia o ugryzieniu z umysłu człowieków. - wyznał.
- Dlaczego pani ich zaczepiła. To było bardzo nieodpowiednie. Nie ma panienka Samca do dokrwiania? -zapytał wiedząc że pytając działa w jej interesie. W klinice czasami można było załatwiać takie sprawy.
Założył rękawiczki i ujął w dłonie jej twarz by przyjrzeć się ranom. Badał jej twarz i zauważył oczy wampirzycy miały piękny ciepły miodowy kolor. On zawsze lubił taki kolor. Brąż i zloto kojarzyły mu się z domem i ciepłem. Z oględzin wywnioskował że rany należało jak zawsze zdezynfekować oraz załozyć kilka szwów. Przycisnął lekko kciukiem jej pęknitą brew.
- Boli? -zapytał. Skóra nie była napuchnięta więc nie wiedział czy pękł jej łuk brwiowy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 7:47 pm

-Ooo daruj sobie kazania co?? To nie ja ich zaczepiłam, tylko oni mnie. I nic nie czyściłam, bo z trupów nie ma co czyścić. I uprzedzając kolejne kazanie, ciał się pozbyłam, raz na zawsze. Zadowolony, pan perfekcyjny i wszystko wiedzący?- Była zła. Oczywiści, bo wyglada dobrz, to zaraz ona wszystkiemu winna. Taaa jasne..
-Tak wiem to zawsze kobiety wszystkiemu winne, głupi samiec.- warknęła wkurzona. jego wykład ją zirytował
-Geniuszu.. jak myślisz, dlaczego każe Ci się pospieszyć? Jade do tego kretyna, z którym wymieniam krew- jęknęła gdy przejechał po jej brwi, jasne że bolała. Chyba nie musiała już mu tego mówić, Wyraz bólu na jej twarzy mówił wszystko. A to że była cholernie głodna potęgowało wszystkie inne doznania, przynajmniej u niej. Mimo, że na niego warczała ze złości.. wydał jej się sympatyczny i zbyt troskliwy.
-Przepraszam- powiedział po chwili. Nie lubiła tego, ale zachowała się jak kretynka- nie chciałam na Ciebie naskoczyć.. tyko, że .. jestem głodna i rozdrażniona tymi dwoma pacanami- wiedziała, że nie potrzebnie się tłumaczy, on i tak za pwene ma to gdzieś. Takich jak ona przewija się tu pewnie z setka.
Spojrzała na chłopaka, był przystojny i taki drobny w porównaniu z tymi tam osiłkami martwymi. Jednak wydawał się jej taki.. słodziutki. Tak głodnemu krew na myśli, odwróciła wzrok, nie powinna tak na niego patrzeć, to było beee.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 8:09 pm

Aghres początkowo zrobił lekko oburzoną minę ale nie przerywał oględzin jej ran. Zdrowie pacjenta było ważniejsze niż duma a mógł podejrzewać że
samiczka moze być odurzona jakimś narkotykiem. Zaniepokoiła go śmierć człowieków i to z ręki tak pięknej wampirzycy ale nie chciał pytać jej o więcej. Mogła żle zareagować i być nieprzewidywalna jesli rzeczywiście ta samica jest na haju. Założył że musiała to zrobić w obronie własnej bo faktem było. iż samice nigdy nie zabijały dla rozrywki...choć zawsze od reguły są wyjątki. Samice były zwykle zbyt delikatne i niezdolne do brutalnych czynów.
Gdy przeprosiła odpowiedział:
- Rozumiem. Powinnaś wiedzieć że jeśli wampir zabija człowieka bez powodu lub dla rozrywki czy krwi, może zostać postawiony przed Królem. Mam więc nadzieję że był to poprostu nieprzyjemny incydent, widząc twój stan śmiem tak twierdzić. -wyraził się rzeczowo.
Miał jej nie pytać ale...nie wiedział czy powinien zgłosić to Królowi. Gdyby okazało się jego pacjentka postradała rozum musiałby interweniować. Gdyby okazało się że nie posiada samca mógłby pomóc jej znależć jej odpowiednią osobę, skłonną do ofiarowania Krwi.
- Niedenerwój się proszę. -dodał po chwili.
Wyjął nici i igłę do szwów.
- Będą szwy. - mruknął do siebie.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 8:22 pm

-Nie.. zrobiłam to dla sportu- powiedziała z irytacją w głosie- lubie dostawać po twarzy od bezmózgiego yeti- dodała urażona. Znała prawo, wiedziała, że to nie zamierzchłe czasy. Kiedyś.. to było bez różnicy i tak panowała duża śmiertelność tego gatunku i nikt nie zwracał na to uwagi.
-No pewnie, że nie zabiłam ich la przyjemności, ale jak się rzuciłam na jednego z kłami, a drugi chciał mi wbić nóż w plecy? To co miałam im jeszcze zaproszenie wysłać?- dodała oburzona i zła na znachora.
Miała dość wizyty w klinice. Odsunęła jego rękę i zdjęła bluzkę. W lewym boku była dość głęboka rana i przedrami tez zostało uszkodzone.
-Zajmij się tylko tym- wskazała na oba miejsca- głowę zostaw, nie mam na to czasu- była już opanowana i konkretna. Chciała by ją opatrzył i tyle. Siedziała więc tak z bluzką w rękach i czekała aż się ruszy. Ale on stał tylko i dziwnie na nią patrzył, nie wiedzieć dlaczego? Aaa no tak, może chodzi o te tatuaże. Tak, misterna robota dzieło sztuki zajmowały spory kawałek jej ciała. Lex się skapnęla że to na nie patrzy więc zaczeła ubierać się z powrotem.
-No to.. ja już chyba pójde.- nie opatrzył jej, a ona już chciała wyjśc.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 8:30 pm

- Czekaj... przepraszam jeśli panienkę uraziłem. I musialem panienkę zapytać, to był mój obowiązek. -wytlumaczył zatrzymując pacjeentkę.
- Wolalbym to opatrzyć naprawde, do rany dostała się chyba ziemia a mogą po tem zostać brzydkie blizny. Jesli panienka chce wyjść nie mógłbym se panięce sprzeciwiać ale jako lekarz radzę zostać. Stal i patrzył na blondynkę zmierzającą do wyjścia. Chyba nik nie chciałby mieć blizn prawda?
Westchnał gdy zobaczył ze wampirzyca sie zawachała.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 8:50 pm

Zatrzymała się z ręką na klamce. Nie ruszała się, ale po namyśle zawróciła. No nie chciała, nikt chyba nie chciał mieć blizny.
-Ok, nie chce, zajmiesz się tym?- zapytała. Nie patrząc mu w twarz dodała- i nie mów do mnie panienko.. nikt już tak do mnie nie mówi- dodała z bezbarwnym głosem. Przeszła obok niego i usiadła na stole. Nie spojrzała mu w twarz... nie mogła. Zdjęla znów bluzkę odsłaniając rany i czekała na jego reakcje. Unikała jego wzroku, jak by się wstydziła, tego, że już nie jest arystokratką, którą kiedyś.. dawno temu była. Teraz jest wędrowcem, bez celu i rodziny.
-Czy to długo potrwa?-zapytała- Nie... nie żebym narzekała, ale brak mi krwi.. -trochę ją naglił czas i lot do Londynu. Już jeden samolot jej uciekł. A tu głód zaglądał jej w oczy, a nie chciała rzucić się na biednego doktorka, był taki miły i uroczy.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sro Gru 29, 2010 9:13 pm

- Tylko 5 minut. -odspowiedział biorąc się do pracy.
Aghres był skupiony i precyzujny, on równierz nie patrzył samicy w oczy. poprostu nie chciał sprowokować kolejnego wybuchu.
- A więc jak sie ...pani..jak si ty nazywasz. -zapytał nieśmiało.
Nie widziałem cię tu wcześniej.
Oczyścił rany dziewczyny , zarówno te na twarzy i na ramieniu. Zanim jajał się zakładaniem szwów kilka razy sprawdził czy nie zostało w nich żadne ciało obce, ziemia czy piach. Zaczał od rany na ramieniu. Wygladała nieco paskudnie i wciaż krwawiła.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Czw Gru 30, 2010 1:58 pm

-Ooo no to dobrze- zerknęła na znachora, był wychudzony i szczupły. Widać było że jest młody, no przynajmniej z wyglądu, bo ile miał na prawdę lat... nie ważne. Uśmiechnęla się mimowolnie, gdy znów chciał do niej powiedzieć to paskudne "panienko" ale szybko się poprawił i starał się być swobodniejszy.
-Ochh przepraszam.. nie przedstawiłam się, to karygodne- powiedziała z lekkim śmiechem- Jestem Lexie, lex jak kto woli- syknęła gdy Agh przemył jej ranę, to nawet szczypała i to mocno.
-Auuuu- skrzywiła się, no nie pastwi się teraz nad nią, za jej wcześniejsze zachowanie, no nie... Co on lubi zabawy sadomaso? nie wygląda na takiego, a tu proszę, jaka niespodzianka haha
-Cholera.. znowu się spóźnię- zerknęła na zegarek na komórce. Ejj czy nie miała zadzwonić? Osz w mordę 2 dzień nie pojawiła się w pracy... M. ją zaszlachtuje, jak nic.. a może nawet tego nie zauważył? Ostatnio to był zakręcony, jak ruski termos, więc kto wie. Ale i tak musi zadzwonić.
-Pozwolisz?- wskazała na telefon, bo musiała go wykonać. Doktorek kiwnął głową, więc wybrała nr szefa i poczekała na sygnał poczty głosowej.
-Mrodh, tu Lex.. biorę kilka dni wolnego, będę poza zasięgiem, więc jeśli chcesz mi urwać głowę, to innym razem, a i Ginger musi mieć nadzorcę przy pracy. Narazie - trochę się wierciła, bo pozycja nie była zbyt wygodna i mały sadomaso ciągle grzebał jej w ranie buuu
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Gru 31, 2010 5:35 pm

- Spokojnie, już kończę. -zapewnił kończac ostatni szew.
Niechcący podsłuchał jej rozmowę. A więc pracuje z Mordhem... ciekawe co robi. Aghr nie wiedział czym zajmuje się Mordh więc mógł się tylko zastanawiać. Jeszcze raz przetarł ramię samicy i uśmiechnął się gdy skończył.
- Już...to wszystko. Szwy należy zdjąć jak tylko ramię się zagoi.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Sob Sty 01, 2011 6:16 pm

Dzięki bogu, nie trwało to zbyt długo, tak jak powiedział Agh. Lex patrzyła jak doktorek kończy swą pracę z jej ciałem. Wglądało na to, że lubi to robić. Lekarz z powołania.. no no. Zeskoczyła ze stołu i wciągnęła bluzkę.
- Czy,... czy to wszystko?- Nie wiedziała, o co jej chodzi, jakoś coś.. no sama nie wiedziała jak to ubrać w słowa?
- Ok, to znaczy, że mam się jeszcze zgłosić, na zdjęcie tego?- Zapytała niemrawo. Nie lubiła klinik, a przebywanie w takich miejscach, to ostateczność, zło konieczne. Westchnęła tylko zrezygnowana.
-Jak mus, to mus. Więc do zobaczenia doktorku.- Uśmiechnęła się i wyszła z sali i tyle ją widzieli.

zt
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Nie Sty 02, 2011 3:35 pm

Coż... uważał że sama moglłaby zdjąć te szwy, ale musiał sprawdzić, czy ta samica rzeczywiście nie postradała rozumu; więc nie zaprzeczył. Nie odpowiedział poprostu nic.
Tak, doktorek zawsze był sprytny.

zt
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Czw Sty 06, 2011 10:34 pm

//Sala 24
Zapukała delikatnie, ale nie czekała na odpowiedź. Weszła do pomieszczenia, gdzie kazał się jej zjawić doktorek. Usiadła znów na kozetce i zaczęła machać nogami w oczekiwaniu, na jego wejście. Drzwi były otwarte, więc doskonale widziała czy się zbliża czy nie. To znaczy widziałaby, gdyby nie to, że zaczęła się gapić z nudów w sufit. Bycie ofiarą jej nie służy, zdecydowanie nie. Chociaż doktorek jest niczego sobie.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 12:52 pm

Ubrany w biały fartuch mężczyzna wszedl do sali zabiegowej. Ukłonił się głową pacjentce i usmiechnął bezwiednie.
- Miło widzieć Panią ponownie. -powiedział spokojnym stonowanym tonem. Przypatrywał się jej twarzy na której rany niedawno były świeże a teraz prawie nie było po nich śladu. Pozostało jedynie lekkie zaróżowienie które zapewne zniknie w ciagu najbliższych kilku dni.
Popatrzył na samicę wzrokiem którym lekarz nie powinien patrzeć na piękna pacjentkę. Nie patrzyl na nia lubieżnie lecz w jego oczach malowało się oczarowanie i podziw. Samica wydawała mu się szczególnie piękna. Z jakiegos powodu nie mógł się powstrzymać. Nie dokrwiał się już od 4 miesięcy ...może to dlatego.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 1:04 pm

Doktorek pojawił się jak na zawołanie. Posłała mu promienny uśmiech, gdyż miała teraz dobry humorek. Rozmowa z Kat trochę ją rozbawił, a widok tego o to samczyka.. no może nie był typem mięśniaka, jak ci z Bractwa, ale miał coś w sobie, że ochhh.
- Witam Doktorku - przywitała się, bo tak wypada. Przyjrzała mu się dokładnie, nie wyglądał zbyt dobrze, wręcz można by powiedzieć, że był blady jak trup.
- No proszę. To chyba nie ja powinnam tu siedzieć - przechyliła lekko głowę odsłaniając kark. Głód malował się w jego oczach, jakie do było przygnębiające. Zeskoczyła z kozetki i podeszła do samca.
- Nie dba Pan o siebie Doktorku, to niedobrze - przejechała dłonią po jego policzku.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 1:20 pm

Kompletnie zaskoczony zaniemówił i nerwowo zamrugał. Patrzył na nią niedowierzając. Jej dotyk był niczym balsam, ciepło jej rąk obudziło w nim tęsknotę. Trwał tak przez kilka sekend próbując skonstruować odpowiedz.
- Wiem że nie wygladam zdrowo. Ale to nie nowosć. Już tak ze mną jest od jakiegoś czasu.
- Proszę się mną nieprzejmować. -wykrztusił z siebie. Co prawda była bardzo niedokrwiony i to od jakiegoś czasy ale jadał regularnie i syto więc to musiało mu wystarczyć. Dokrwiał się rzadko i nigdy nie dokrwiał się do syta od jakiegoś roku. Zmizerniał zchudł i zbladł niezdrowo ale nie przeszkadzało mu to zbytnio w pracy. Kilka razy zdarzało mu się zemdleć lecz aby temy zapobiec zaczął dłużej sypiać.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 1:37 pm

- To nie prawda, - powiedziała stanowczo - jest się czym przejmować - cofnęła rękę, chyba mu się to nie spodobało, że go dotknęła. Odwróciła się i usiadła na kozetce, nie chciała go denerwować, jednak jego wygląd był kiepski, co nie napawało optymizmem.
- Kiedy ostatnio dokrwiła cię samica? - cholera Lex, to nie twoja sprawa Jednak jej zaciekły ton, był jednoznaczny. żeby choć na chwilę się ukryć, odwróciła twarz. Westchnęła, po czym dodała
- Przepraszam nie powinnam, jednak... Wyglądasz tak, że... - znów spojrzała mu w oczy - wyglądasz, jak byś cierpiał. - A ja chętnie się bym tobą zaopiekowała dodała w myślach. Pokręciła głową, cholera, jaj długi jęzor i wścibstwo, jak zwykle, dają o sobie znać.
Nie chciała już mu się rzucać w oczy, najchętniej by się rozpłynęła, musiał się jednak pozbyć szwów. Zdjęła bluzkę, odsłaniając już zagojone prawie rany.
- Ja.. przepraszam - już mu nie spojrzała w oczy.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 4:29 pm

Gdy usiadła spowrotem na kozetce odwrócił się zmieszany udając że szuka czegoś w szafce.
Jekby cierpiał? Fakt, można było odnieść takie wrażenie.
Milczał szukając w szafce nożyczek których pewna niezdarna pielęgniarka nigdy nie odkładała na miejsce. Mając moment nad zastanowienie się postanowił jednak jej odpowiedzieć.
- Ponad cztery mieisiące, w tym roku dokrwiałem się tylko dwa razy.-odpowiedział szczerze. Kiedy mógł, zawsze starał się zachowywać szczerze.
Nigdy do syta.
Podszedł na niej z nożyczkami. Zanim zajał się zdejmowaniem jej szwów ich oczy spotkały się. Nie unikał jej wzroku, chciał w ten sposób wywnioskować dlaczego ta samica uważa jego stan za niepokojący.
Wzbudził w niej litosć? Czy wygląda tak upiornie że trzeba mu współczuć?
Przecież to on jest lekarzem, nie ona. Ale ona ma racje. Nie powinien głodzić się przez tyle czasu. W ten sposób długo nie pociągnie.
Może któregoś dnia, nagle, bez żadnych objawów poprostu zemdleje i już się nie obudzi?
Mimo iz był lekarzem obdarzanym zaufaniemi znanym wśród prawie wszystkich mieszkańców wampirzej kolonii w Calldwell, wciaż miał trudności ze znalezieniem samicy która zgodziłaby się go dokrwić. Nie chciał się nikomu narzucać.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 9:32 pm

Gdy się krzątał przy szafce, zerkała na niego ukradkiem. Jego zwinne łapki przeszukiwały szuflady w poszukiwaniu.. no nie wiadomo czego, ee wróć, wiadomo już, gdy wyjął nożyczki. Jezu czy on musi się nad nią znęcać? I nieść tak ostentacyjnie te nożyczki?
- Co? Oszalałeś? Nie możesz się zagłodzić - spojrzała znów na niego. Nie rozumiała, jak taki samiec, może tak postępować?
Był taki słodki, taki, mniami, no ona by go z chęcią zjadła. Jej ręce aż się rwały by go dotknąć, no i w tym momencie ich nie opanowała, znowu podkreślmy. Przejechała po jego policzku delikatnie dłonią, gładząc go czule. Musnęła jego miękkie włosy, chwyciła w dwa palce kosmyk. Spojrzała w jego śliczne ślepka. Ona się chyba na niego rzuci, no zapewne by to zrobiła, ale to już by była przesada, molestować doktorka w klinice. Jednak ręki nie cofnęła, pogładziła jego szyję, żyły był widoczne, pod bladą skórą. Gdy go dotykała.. wzrosło u niej pożądanie, już dawno nie była zainteresowana tak jakimś samcem, zawsze brała co chciała i nie miała oporów, ale on.. był taki łagodny i delikatny, wtedy jak ją opatrywał, starał się nie zrobić jej krzywdy.
- Jeśli potrzebujesz... - och dlaczego, tak trudno jej było to wykrztusić? - jeśli chcesz... jeśli chcesz możesz się napić mojej krwi. Nie ma, nie miałabym nic przeciwko temu - o tak zdecydowanie, nie miała by, zrobiła by to z chęcią. Doktorek jej się podobał, a ona właśnie porzuciła byłego, nie tego bydlaka, z którego usług korzystała.
- Jeśli Cie uraziłam..- odsunęła rękę od jego twarzy, choć nie miała na to najmniejszej ochoty.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 10:06 pm

Dotknęła go znowu ale tym razem odebrał jej dotyk jak prezent. Nie mógł przypomnieć sobie kiedy samica dotykała go w ten sposób. Tak subtelnie, delikatnie z nutą czułosci. Ostatnią była zaprawne jego zmarła żona.. a od jej śmierci minęło już kilka lat.
Jej słowa wprawiły go w zdumienie. Spojrzał na nią z podziwem.
- Mnie? Pani... mnie? -zapytał zaskoczony. Przez ostanie trzy lata żadna samica nie proponowała mu tego z własnej woli. Wymiana krwi była bardzo prywatną a raczej intymną sprawą i nikt nie robił tego z byle kim, z osobą obcą. Stał przez moment poprostu na nia patrząc a przerwały mu jej słowa.
Jeśli Cie uraziłam.. urwała a on szybko ujął jej ciepłą dłon, zapominając o tym co miał właśnie zrobić.
- To będzie dla mnie zaszczyt. Będę dozgonnie wdzięczny. -powiedział z wyczuwalnym szacunkiem dla szlachetnej samicy i ucałował jej rękę.
Spojrzał jej glęboko w oczy. Nie wiedział co kierowało samicą. Nawet jeśli było to współczucie to nie miało znaczenia. Był wdzięczny że odważyła się podarować swoją krew właśnie jemu. Samcowi którego jeszcze nie znała.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 10:23 pm

Boże, co ona wyprawia? Czy już doszczętnie oszalał, zaraz się tu zacznie ślinić. Jego dotyk, kiedy chwycił jej rękę i ją pocałował. Lex nie możesz się na niego rzucić, nie wolno ci. Weź się w garść, oddychaj i myśl trzeźw
- Prosiłam, byś nie mówił na mnie "pani" - Dobrze Ci idzie myślisz trzeźwo o tym co mówi, tak trzymaj. Jej uśmiech trochę przygasł z tego powodu. Od dawna nie nazywano ją pani, po śmierci rodziny.. ech. no nie ważne, smutne dzieje, do których nie chciała wracać.
Gdy przyjął jej propozycję, znów się uśmiechnęła, to zaskoczyło nawet ją samą. Ona, zawsze posępna i wredna, teraz miękła na widok.. Doktorka? No nie ten świat oszalał, albo tylko ona. Była nim zafascynowana, chciała go dotknąć, pocałować.. och, ale czy mogła? Na kogo by wyszła? Mętlik w głowie powodował, że siedziała nieruchomo zastanawiając się, co teraz.
No tak hormony wzięły jednak górę, i chwytając go wolną ręką za fartuch przyciągnęła do siebie. Był zdziwiony jej zachowanie, kto by nie był, no nie? Gdy go pocałowała, czuła jego słodycz, rozluźniła palce zaciskające się na materiale. Jej ręka, sunęła po jego klatce piersiowej, ale info dla zboczuchów, w górę sunęła ręka, w górę. Chwyciła go za kark, delikatnie i zmysłowo zaczęła go gładzić, po szyi, jeśli to dla niego za wiele, będzie mógł zwiać.
- To będzie dla mnie zaszczyt - szepnęła mu w usta i znów pocałowała.
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    Pią Sty 07, 2011 10:51 pm

Prosiła bym nie mówił na nią Panienko a nie Pa..ni... Już chciał to powiedzieć otworzył usta ale nagle pociągnięty znalazl się tuż przy niej.
Pocałowała go. To był chyba najbardziej zaskakujący dzień w życiu Aghresa. Jej usta były miękkie i gładkie jak kaszmir. Słotkie i kuszące. Choć początkowo nie wiedział co robić to pok kilku sekundach poddsał się jej pocałunkom zamykając oczy. Pachniała wiosną i świeżym pieczonym chlebem jednocześnie. To dziwne połączenie zapachu jej skóry było dla niego szczególnie piękne. Bez oporów a z przyjemnością przyjmował jej balsamiczny dotyk.
Dla niej zaszczt? Nie mógł teraz myśleć o niczym innym tylko o niej.
Gdy pocałowała go znowu zaangażoał się odwzajemniając namiętność. Upuścił możyce i objął ją ręką w zagłębieniu jej biodrer.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa    

Powrót do góry Go down
 
Sala zabiegowa
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Dzielnice Mieszkalne :: Klinika Aghresa-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com