Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Pana X

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 4:43 pm

Pan X. pokręcił głową, zaprzeczając jej słowom.
- Nie mieszkają w buszu - kolejne cięcie na brzuchu było znacznie mocniejsze. Chyba musiałem trafić na jakiś organ... - Nie noszą przepasek i nie znają tej osoby - co do tego ostatniego to nie był pewien. Będzie musiał sprawdzić tego Boba. Ale to później, gdy już po wampirzycy posprząta. Następne dwa nacięcia pojawiły się na skórze Katary. - Może jeśli chwilę pomilczysz to przemyślisz kilka spraw.
Reduktor podszedł do szafki, wyciągnął starą szmatę i zakneblował nią Katarę. Potem przyniósł sobie dzbanek z wodą i namoczył knebel. Wiedział, że moczenie materiału działa lepiej. Nie dość, że ofiara może się zadławić to dodatkowo szmata nabierała objętości, powodując większy ból w ustach.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 4:58 pm

Z ust Katary wydobył się krzyk. Zabolało ją to cholernie. Z rany zaczęła lecieć strużka ciemnej krwi. Katara pierwszy raz od bardzo dawna poczuła jak jej oczy robią się wilgotne. Kiedy ten wepchnął jej do ust szmatę i zawiązał ją mocno poczuła kolejny ból. Z ran na brzuchu cały czas leciała krew. Faktycznie musiał jej coś uszkodzić. Kiedy od niej odszedł Katara odwróciła głowę na bok. Przynajmniej się nie zadławi. Zamkneła oczy. Spod powieki wyleciała jej duża łza która spłynęła po policzku. Zamrugała kilka razy powiekami. Zastanawiała się ile jeszcze zdoła wytrzymać. W myślach widziała uśmiechniętą twarz swojego brata Ravena. Widziała również barmankę z Zero Sum. Przemknął jej jeszcze Mordh kiedy ja zatrzymywał aby nie wyszła na słońce. Po chwili otworzyła oczy. Patrzyła się przed siebie w przestrzeń.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 5:14 pm

Reduktor złapał wampirzycę za szczękę i przytrzymał prosto, ustawiając wzdłuż kręgosłupa. Już jej nie puścił. Nie chciał, by jego starania poszły na marne a dławienie było jednym z zamierzonych celów.
- Nie, nie oszukujemy w zabawach - łagodnie zganił zachowanie wampirzycy. - Otwieramy szeroko usta. A, tak, szerzej nie dasz rady - roześmiał się wesoło, a jego głęboki głos trwał chwilę w pomieszczeniu. Następnie spojrzał poważnie na Katarę. - Gdybyś zachowywała się poprawnie to nie musiałbym ciebie karać. To tylko i wyłącznie twoja wina. Musisz zrozumieć, że robię to dla ciebie.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 5:25 pm

Jak dobrze ze reduktor nie czytał w jej myślach. Oj nasłuchał by się wszelakich przekleństw pod swoim adresem jeszcze do tego w kilku językach.
Kiedy usłyszała jego ostatnie zdanie spojrzała na niego zaciekawiona. Woda ze szmaty uporczywie spływała jej po gardle. Po chwili zaczęła się dławić i kasłać. Znowu to dziwne uczucie niemocy, słabości i strachu ją ogarnęły. Postać reduktora zaczęła się rozmazywać. Patrzyła chwile na niego do puki nie zamknęła oczu.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 5:37 pm

Wszystko szło zgonie z planem reduktora. Wampirzyca traciła siły, a niedługo straci nawet wolę walki. Pan X. wyciągnął szmatę z ust Katary i klepnął ją mocno w policzek. Nie zareagowała, tylko uporczywie oddalała się w krainę snów.
- Oj, nie. Nie wywiniesz się tak łatwo - obiecał, widząc jak Katara powoli odlatuje. Resztką wody, która mu pozostała ochlapał jej twarz, cucąc wampirzycę. Z zadowoleniem obserwował jak Katara odzyskuje świadomość. - Witamy z powrotem.
Nie pozwoli jej zasnąć. Nie nakarmi jej. A jak odczuje potrzebę to może robić pod siebie. Brak snu był najlepszą metodą tortur. I przy okazji nie pozostawiał brzydkich śladów po krwi. Nie znosił potem jej sprzątać.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 6:02 pm

Katara zaczęła machać głową na boki. Rana na brzucho solidnie ja osłabiła. Spojrzała na bok. Nie mogła uwierzyć własnym oczom na kanapie siedział jej brat. Uniosła głowę i spojrzała jeszcze raz w tamtą stronę.
- Raven pomóż mi... -Powiedziała cicho. Zamrugała oczami. Postać zniknęła. Wampirzyca zaczęła mieć omamy. Spojrzała na reduktora. Dopiero po chwili do niej dotarło co zrobiła. Właśnie podała mu imię swojego brata, brata wampira. Jednak wiedziała ze Raven nie da sie reduktorowi. Walczył już kiedyś z nimi. Spojrzała kolejny raz na kanapę a potem na reduktora.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 6:13 pm

Nie przejmując się obecnością Katary, Pan X. wyciągnął telefon i wpisał ciąg cyfr, który mógłby podać nawet zaraz po wybudzeniu z głębokiej drzemki. W końcu coś zaczynało się dziać.
- Raven - powiedział od razu, gdy usłyszał, że telefon został odebrany. Nie bawił się w miłe rozmowy tracące czas, po prostu podawał informacje . - Nazwisko lub imię. Raczej imię. Prawdopodobnie mieszka tam gdzie porwana czyli w Caldwell. Szukajcie w okolicy Zero Sum, tam gdzie znalazłem ją. Może będzie szukał jakiś śladów - rozłączył sie i wrócił do wampirzycy.
- Raven. Co za Raven? Możemy porozmawiać o Ravenie. Na pewno się o ciebie martwi i jak dopisze mu szczęście to się tutaj pojawi. A wtedy go u siebie ugoszczę.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 6:26 pm

Katara się zaśmiała ale wiedziała jak z tego wybrnąć.
- Raven to pies. -Powiedziała śmiejąc się dalej. Po chwili się nieco opanowała. Było blisko. Spojrzała na Reduktora i zamrugała nieco oczami. Słońce znowu zaczęło zachodzić. Boże jak to dobrze że jest już noc. Dziewczyna poczuła przypływ nowych sił. Katara spróbowała się uwolnić ale widząc że nie ma to większego sensu zaprzestała tego.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 6:41 pm

- Raven to pies? - nie spuszczał z niej wzroku. Nie bez powodu uchodził za jednego z najlepszych. Ktoś inny mógłby się nabrać na to wierutne kłamstwo. Ale on wychwycił to leciutkie zawahanie. Małą przerwę przed odpowiedzią, jakby nie mogła sobie przypomnieć kim jest Raven. - A może jest psem na baby? Parszywym psem, który cię zawiódł? Nie obrazisz się jeśli sprawdzę, dobrze?
Reduktor bez żadnego uprzedzenia zmienił chwyt na nożu i z całej siły wbił go w bok wampirzycy. Dociskał mocniej, nachylając się nad nią.
- Jesteś pewna, że ten pies nie ma czasem nóg i nie mówi?
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 6:58 pm

Krzyk, przerażając krzyk rozdarł ciszę. Tego było za dużo. Nie dość że rana ba brzuchu krwawiła cholernie to teraz jeszcze bok.
- Tak ma aż cztery łapy i szczeka! -Krzyknęła.
Bok bolał cholernie. Katara już nie wytrzymała i krzyknęła.
- Boże czemu mnie nie zabijesz od razu?! -Krzyknęła na niego. Po chwili opadła z sił. Leżała tylko na stole i się już nie ruszała. Oddychała bardzo płytko i nierówno. Straciła przytomność. Wszelkie próby obudzenia jej przez reduktora spełzały na niczym. Wampirzyca odpłynęła totalnie.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 7:14 pm

- Nie chcę cię zabijać - przyrzekł solennie, nie przejmując się tym, że wampirzyca wiedziała, że każde jego zapewnienia są zwykłymi kłamstwami. Nie zamierzał przerywać tej gierki bo szczerze go bawiła. - Chyba, że mnie do tego zmusisz. A do śmierci jeszcze daleka droga. Zdążymy się jeszcze zabawić - stuknął się w głowę. - gdzie moje maniery? Może chciałabyś czegoś do picia? - z szafki wyciągnął stare, zwietrzałe wino i zbliżył się z nim do Katary. - Niestety jest tylko czerwone. Na zdrowie - przechylił butelkę a czerwona ciecz spłynęła na brzuch dziewczyny, wpływając do ran.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Czw Gru 30, 2010 7:27 pm

Katara czuła ze coś się z nią dzieje i skrzywiła się tylko. Po chwili jej głowa opadła na bok a ona pogrążyła się w ciemność. Nie czuła ból. Dopóki była pozbawiona świadomość. Była pogrążona w ciemność. Nagle zobaczyła dziwną scenę. Dwie postacie walczące z reduktorem. Jedną z nich był Mordh a drugą wampir z blizna którego widziała w Zero Sum. Kołu stołu zauważyła ruch. Jeszcze jedna postać próbowała ją uwolnić. To tez był wampiry. Cały czas coś do niej mówił. Jednak ona nie słyszała nic. Po chwili pozostali podbiegli do stołu. Nagle cała scena się rozmazała. Wampirzyca miała przeczucie że ktoś jednak ja uratuje.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 2:55 pm

W pokoju ponownie zabrzmiała cisza. Katara po raz kolejny straciła przytomność - co pan X przyjął z wielkim niezadowoleniem. Skoro samica nie mogła wytrzymać wstępu do ich małych igraszek, to sam wolał się nie zastanawiać nad końcowymi torturami. Odcinanie członków było bolesniejsze od zwykłych ran kłutych.
Reduktor postanowił nie budzić już wampirzycy. Zamierzał ją na chwilę opuścić a wszelkie próby ucieczki były niewskazane. Dlatego wolał być pewny, że pojmana nie zacznie nagle się wyrywać i wrzeszczeć, gdy jego tu nie będzie. Chociaż to i tak niczego nie zmieni - Katara nie miała szans na ucieczkę. Mogła jedynie liczyć na cudowny ratunek. Pan X wyciągnął z szafki strzykawkę ze środkiem nasennym i wstrzyknął samicy dużą dawkę.
- Do widzenia. Nie martw się, niedługo wrócę.
Przed wyjściem ostatni raz spojrzał na skrępowaną wampirzycę i opuścił pomieszczenie.

/zt/
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 4:09 pm

Katara od wyjścia reduktora była nieprzytomna jeszcze dobre kilka godzin. Przebudziła się. W pomieszczeniu było zimno i ciemno. Wampirzyca rozejrzała się powoli. Przy każdym ruchu jej ruchu rozrywała ja fala bólu. Zacisnęła zęby. Nie chciała krzyczeć nie miała na to już po prostu siły. Reduktora nie było. Czyżby porzucił swoja ofiarę? Mogła się łudzić takim faktem. Katara czuła jak po jej brzuchu cieknie strużka krwi. Cięcia na czole zagoiły się już. W ustach czuła smak swojej krwi. Westchnęła głęboko. Kiedy nabrała powietrza do płuc poczuła ból. Była zmęczona. Jednak nie chciała się poddać. Jeszcze nie teraz.
Ciekawe za ile wstanie słońce? Ciekawe czy taka śmierć będzie bardzo bolesna?
Zadawała sobie w myślach pytania. Wiedziała że noc dopiero wstała. Miała trochę czasu. Ale co jeśli reduktor nie wróci przed świtam? Ostatnim razem udało jej się uniknąć promieni słońca bo uciekła. Jednak teraz sama sobie nie poradzi. Po policzku znowu spłynęła jej łza. Katara rzadko płakała. Zawsze starała się być silna.
- Na chwałę Pani Kronik niech to się już skończy... -Powiedziała bardzo cicho. Jednak jej głos jeszcze chwile pozostała echem w pomieszczeniu.

*Po 2 godzinach*

Katara musiała znowu stracić przytomność. Obudził ją dziwny dźwięk. Coś kapało. Wampirzyca zaczęła się rozglądać. Po chwili stwierdziła ze to jej krew wydaje takie ponure odgłosy rozrywające ciszę. Rany nie chciały się zagoić. Była ciekawa czemu. W sumie pozostała rozcięcia na jej ciele zagoiły się. Jednak te dwie... Cóż zapowiadała się długa noc. Katara zaczęła liczyć spadające krople posoki. Kiedy doszła do 2917 zaprzestała tego bezsensownego rachunku. Cała blada i ledwie żywa kolejny raz rozejrzała się po pomieszczeniu. Świece zapalone przez reduktora dogasała. Wszystko ja bolało jednak starała się nie rozklejać. Co było dalekie od celu gdyż co chwile po ubrudzonych od krwi i kurzu policzkach spływały jej łzy. Po jakiejś godzinie znów odleciała w ciemność....
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 10:56 pm

Mordh wszedł do pokoju z odbezpieczonym rewolwerem nie zwracając uwagi na to czy Reduktor jest srodku. Słodkawa woń zasypki dla niemowląt wywietrzala do stopnia w ktorym mógł stwierdzić że nieumarłego nie ma tu od przynajmniej godziny. Mordh zawsze miał dobrego nosa. W ciemnościach dostrzegł przywiązaną do stołu Katt. Na litosć Pani kronik! Była cala we krwi. Podbiegl do niej szybko i z ulgą przyją fakt że samica oddycha. Rozejrzal się po pomieszczeniu. Na podłodze wszędzie rozsypane były zardzewiale gwozdzie a stołek, szafka i gnijąca kanapa były jedynymi meblami w tym pomieszczeniu. Szybko wyslal smsa do Zbihra podając mu współrzędne geograficzne i opis miejsca.
- Katt.... Katt... -szepnął.
Dotknął policzka samicy. Był zimny.
- Kattie ... -szepnał z żalem.
Czekał aż samica otworzy oczy rozwiązując jej związane ręce.


Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:13 pm

/Zero Sum - Okolice klubu/

Zbihr zmaterializował się w okolicy podanej przez Mordha. Samiec wspominał o braku potencjalnego zagrożenia, ale Z. wolał nie ryzykować. Wyciągnął sig sauery i tak uzbrojony wkroczył do domku. Rzeczywiście zapach reduktora wydawał się dość stary, ale ci idioci stawali się coraz mądrzejsi.
- Niezłą mieli zabawę - rzucił luźną uwagę, po krótkiej obserwacji. Stół był cała zafajdany w krwi a dziewczyna wyglądała jak zdechłe truchło. Od razu pomyślał o Belli. Miał szczęście, że jej udało się uciec bez większych ran. W porównaniu z tą samicą... Nie mógł nawet stwierdzić, czy kiedykolwiek ją spotkał. Złamany nos i rany cięte na twarzy skutecznie to utrudniały.
- Streszczaj się. Nie wiadomo kiedy wróci. I z kim.
Samiec zajął pozycję przy drzwiach, najpierw robiąc mały obchód po pokoju ale wydawało się, że są względnie bezpieczni.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:16 pm

Kiedy Katara poczuła że ktoś ją dotyka była pewna że wrócił reduktor. Jej horror pewnie zacznie się od nowa. Jednak coś się zmieniło nie czuła tego zapachu zasypki. Czuła wampira. Otworzyła powoli oczy i ku swemu wielkiemu zdziwieniu widziała Mordha.
- Mordh... -Powiedziała jakby nie była pewna czy jej się tylko nie wydaje. Już raz miała omamy. Po chwili usłyszała że znowu ktoś wszedł do pomieszczenia. Była zbyt słaba na cokolwiek. Nie była w stanie rozmawiać. Ani walczyć. Po prostu chciała żeby się to już skończyło. Po chwili znowu zemdlała.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:25 pm

- Tak to ja. -odpowiedział lekko poruszony. Obserwował oczy samicy ktróre pochwili znów się zamknęły.
Wściekł się patrząc na jej zakrwawione i poranione ciało. To samo spotkalo jego siostrę teraz to spotyka Katt. Najchętniej zemściłby się na lesserach wysadzxając ich w powietrze.
Spojrzal na Zbihra.
- Teran czysty? Nioe widziałem auta więc chyba Reduktor odjechał.
Mordh odzwiązał Więzy na nogach Katt i przytulił jej głowę do swojego torsu.
Klą w duchu. Miał już dość tej wojny.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:34 pm

Samica obudziła się, całkowicie zaskakując Z. Wyglądała okropnie, więc sądził, że odzyska przytomność dopiero nazajutrz.
- Nikogo nie widziałem - ale wolał się upewnić drugi raz. Samiec wyszedł na zewnątrz, okrążając dom kilka razy. Po reduktorze nie było śladu, a do jego kwatery nikt się nie zbliżał. Miał już wracać, gdy w oddali wśród drzew mignęły światła. Nadjeżdżał jakiś samochód. Zbihr odczekał chwilę, dopóki nie rozpoznał marki.
Pieprzona królewna przybyła. Ciekawe czy zabrała pupilka.
Ale z samochodu wysiadł tylko V. Bez gliny.
- Coś ciekawego? - zapytał lekko naćpanym głosem.
- Nic nadzwyczajnego. Wygląda jak zdechłe truchło - Z. wzruszył ramionami. - Ale przynajmniej żyje. Pomóż ją zapakować - wskazał głową na dom, gdzie Mordh nadal siedział z samicą. - Ja posprzątam.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:43 pm

Mordh wziął samice na ręcę i zaniósl ostroznie do samochopdu który czekał juz na zewnatrz. V był bardzo zdziwiony widząc Mordha ale mial teraz w dupie tłumaczenie wojownikowi o tu robi z Z. Najważniesze było by Katt wyzdrowiała przeżyła.
V pomógł ułożyć Mordhowi poszkodowaną w aucie na tylnym siedzeniu. Mordh usiad z tyłu trzymając głowę katt na kolanach. Co jakiś czas prawdzal czy oddycha. Mordh pobladł i caly czas gładził Katt po policzku.
- Wszystko będzie dobrze. -wyszeptal nachylając się nad jej uchem. Chciał by wiedziała że jest juz bezpieczna.
***
(jechali samochodem)
Samica nie obudziła się przez całą drogę. Po 30 minutach dotarli do kliniki Aghresa.

// Kath i Mordh - Klinika Aghresa < Ostry Dyżur /
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   Sob Sty 01, 2011 11:52 pm

Zbihr poczekał aż samochód znajdzie się daleko od domu i dopiero wtedy rozpoczął akcję "Extreme makeover - home edition". Ale w tym wypadku nie będzie żadnego bus drivera, który musi "move that bus". Właściciel posiadłości powróci do posesji, którą będzie mógł rozbudować od początku. Samiec nie miał ze sobą żadnego sprzętu, więc pożyczył ten przywieziony przez V. Zbihr wrócił do domu i przeszukał go dokładnie. W środku nie znajdowało się nic ciekawego. Kilka narzędzi, które zapewne posłużyły do torturowania samicy, kilka fałszywych dokumentów, które i tak zabrał ze sobą. Sprawdził nawet pomieszczenia za rozwalonymi drzwiami, prowadzącymi do dalszych pomieszczeń. Ale nie ważne jak się starał, prawda była jedna - słoja nie było. Nie zabili jeszcze tego reduktora ale zaoszczędziłoby to trochę zachodu, gdy już go dopadną.
Gdy zdematerializował się do kliniki lekarza, żadnego domu już nie było.

/Klinika Aghresa/

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Pana X   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Pana X
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Tereny Zielone-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog