Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cadilac Escalade Bractwa

Go down 
AutorWiadomość
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Gru 20, 2010 10:31 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 3:53 pm

//Wesołe miasteczko
Gdy dotarli na parking otwarł dla niej drzwi od strony pasażera i pomógł wsiąść. Westchnął głęboko, gdy obchodził auto, by zająć miejsce kierowcy. Miał ochotę puścić pawia tak naprawdę, ale się za boga do tego nie przyzna, za boga.
Wsiadł i odpalił silnik, ale jakoś trudno mu było ruszyć, zwłaszcza, że musiał ja odwieść do domu, jej domu, gdzie on nie miał wstępu.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 4:23 pm

// Wesołe Miasteczko

Gdy wsiadła do samochodu, zachciało jej się płakać. Powstrzymywała łzy, ale jej się to nie udało.
Przez całą drogę siedzieli w ciszy. Zapłakana siedziała do niego bokiem, patrząc w szybę.
Gdy zajechali pod jej dom, nie mogła spojrzeć mu w oczy. Było jej wstyd.
- Butch ... - zaczęła. Wysłuchaj mnie ... proszę.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 4:49 pm

Dojechali na miejsce, ale on nie wiedział jak to się stało. Był jak automat, żywy trup. Ściskał tak mocno kierownicę, że aż mu kłykcie pobielały. Jeszcze trochę i zgniecie ją jak jaki robokop jebany. Bał się na nią spojrzeć, bo jeszcze zrobi coś głupiego.
- Jesteśmy na miejscu - wysyczał przez zaciśnięte zęby - nie będę Cię zatrzymywał - ledwo przeszło mu to przez gardło. Tak naprawdę, nie chciał jej wypuścić z auta, chciał odjechać z nią do siedziby bractwa i zamknąć w swoim pokoju.
- Do... muszę jechać, bo... no.. ten,... pora na mnie, czy coś.. - ale logiczna wypowiedź, brawa za inteligencje.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 5:05 pm

- Wcale nie musisz - powiedziała. Ale chcesz, bo nie możesz ścierpieć, że mam racje.
Spojrzała na niego. Odważyła się i ... pożałowała. Jego twarz zdradzała tyle emocji, negatywnych emocji.
Złapała go za ramię.
- Spójrz na mnie, proszę.
Nie zrobił tego, ale ona się nie poddała. Teraz nie czuła zażenowania, tylko gniew.
- Butch... do jasnej cholery spójrz na mnie.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 7:30 pm

Srutu tutu, majtki z drutu.. on zawsze ma racje, nawet jak jej niem, to twierdzi, że ma. W każdym bądź razie teraz czuł się chujowo i to bardzo, jak miał na nią spojrzeć? Hymm, no ja się pytam jak?
Powiedzieć, że się w nim gotowało, to wielkie niedopowiedzenie, on był raczej jak wulkan, który za długo był w uśpieniu i teraz ma ochotę, na erupcję.
Aaa, Panno Marisso, nie krzyczymy na Butch, bo się zamknie w sobie i się już nie otworzy, bo ma zamek szyfrowy ooo.
Gdy dotknęła jego ramienia, przeszedł go dreszcz, zapanował jednak szybko, nad emocjami i w końcu na nią zaczął łypać prawym oczkiem, później lewym i w końcu spojrzał tak normalnie, jak człowiek.
To co zobaczyła, a na pewno zobaczyła, musiało ją przerazić. W oczach człowieka, był lekki obłęd, wściekłość, ból i taki żal, że łooo Był siekły na siebie, że nie może nic zrobić, bo ona tego nie chciała, a to co powiedziała, było święte.
- No,.. słucham. Czym chcesz mnie jeszcze dobić? - To nie było sprawiedliwe, ale cóż, słowo się rzekło, kobyłka u płotu, jak to mówią.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Pon Sty 24, 2011 9:07 pm

- To nie jest tak, że nie chcę się z tobą pokazywać, bo się Ciebie wstydzę. -powiedziała.
- Po prostu ... Po prostu w tym, co chcę zrobić nie możesz mi pomóc - westchnęła.
- A do Ciebie to chyba nie dociera, ile razy mam Ci powtarzać ... że nie chodzi o twoją osobę, tylko o to co Aghres może Ci zrobić.
- Jeśli tak bardzo chcesz, chodź ze mną ... Chodź.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Wto Sty 25, 2011 1:01 pm

Jakoś jej wyjaśnienie nie trafiały do jego małego móżdżku, ale co się dziwić, to facet jest, nie wymagajmy od niego zbyt wiele. No nie miała nic przeciw niemu, ta jasne. To dlaczego nie chciała by jej brat się o nim dowiedział? No no, dlaczego tak jej to opornie przychodziło, by go zabrać ze sobą? No i się po chwili okazała dlaczego, ma go za słabeusza.. bosko.
Tak, jednak mu dokopała i to był cios poniżej pasa, jego męskość, jego duma ucierpiała jak cholera. Po takich tekstach odechciało mu się wszystkiego, dosłownie. Odwrócił głowę i znów patrzył przed siebie.
- Powinnaś juz iść, ja muszę wracać do bractwa, mamy z V coś do zrobienia - Tak ma coś do zrobienia, chce się urżnąć w trupa i lepiej by nie był sam bo to może się różnie skończyć.
- Do widzenia Marisso - dodał po chwili, stali pod drzwiami, więc.. no dobra może był na nią zły, ale jakieś tam maniery które miał zeszły na psy. Wyskoczył z auta i otwarł jej drzwi by wysiadła, tak to było milusie, nie dawał jej wyboru. Jego mózg trawił wszystko z lekkim opóźnieniem... stał i patrzył w dal, by nie daj boże na nią nie zerknąć, bo mogło się to skończyć nie po jego myśli.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Wto Sty 25, 2011 1:41 pm

Nie zrozumiał.
Marissa poddała się. Zepsuła wszystko i raczej nie widziała wyjścia z tej sytuacji.
Wysiadła z auta i stanęła przez chwilę, patrząc na niego. Znów zachciało jej się płakać.
- Przepraszam ... Ja ... Ja nie chciałam Cię urazić ... Naprawdę - powiedziała.
Przełknęła ślinę.
- Pewnie teraz, nie będziesz chciał się ze mną widywać ... W pełni to rozumiem.
- Żegnaj, Butch. - pocałowała go w policzek i z palącymi jej oczy, łzami ruszyła w stronę domu.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Wto Sty 25, 2011 2:11 pm

Oooo kurwa, sprawa się rypła, po całości Marissa miała taka minę.. no żal było patrzeć. A on? On maił być nieugięty, miał nic nie robić, miała odejść, ale nie z takim żalem. Nie z takim wyrazem i nie z takimi słowami. Coś mu stanęło w gardle i klatkę piersiową coś ścisnęło.
Nic nie powiedział, gdy ruszyła w stronę domu, pociągnął ją za rękę. Wpadła w jego ramiona. Trzymał ją tak tuląc do siebie, nie tak miało to wyglądać, nie tak. Jednak nie mógł pozwolić, by odeszła. Położył policzek na jej głowie i westchnął. Marissa płakała, a dopóki płakała, on nie puszczał ją ani na sekundę.
- Nie płacz - odezwał się po długim milczeniu. Nie mógł patrzeć, na nią w takim stanie, bo serce mu pękało, że to przez niego. Przez jego durne zachowanie ona teraz płacze.
- Kocham Cię i nie chcę Cie żegnać. - Pocałował ją w czubek głowy.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Wto Sty 25, 2011 2:46 pm

W jego ramionach czuła się bezpiecznie.
- Ja też Cię kocham. - powiedziała i mocniej do niego przywarła.
Gdyby jej nie wrócił, pewnie wszystko by się zawaliło.
- Dlaczego to ja zawsze muszę mieć pod górę ? - spytała raczej sama siebie.
- Wiesz ile bym dała, żebyśmy mogli normalnie być ze sobą.
Odsunęła się od niego, bo już dość zmoczyła mu koszulę.
- Jedź ... Zadzwonię do Ciebie. - powiedziała.
- Może na razie nie będę rozmawiać z Aghresem ... Poczekam jeszcze.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Wto Sty 25, 2011 2:58 pm

No jakoś ta opera mydlana uszła bez śmierci bohaterów. To że nastrój umarł, to co innego, ważne, że on miał mniejszą chęć zalać robaka, to też coś prawda?
Nie umiał się na nią długo gniewać, bo był ułomny i wszystko jej wybaczał, takie zboczenie zawodowe, ot co.
- Kotek - chwycił ją za brodę i podniósł, by móc dopaść jej warg, w których się natychmiast zatopił. Niespiesznie się od niej oderwał i stanął trochę dalej, by móc jej się przyjrzeć, jak by ją pierwszy raz widział. czegoś mu brakowało??? Po długich minutach rozmyślania, już wiedział. Podszedł do auta i wytaszczył jej micha, który siedział z tyłu. Podał go jej z uśmiechem, już nie mógł jej dłużej ignorować.
- Wszystko będzie dobrze, może faktycznie odpuść na razie rozmowę z bratem - wiedział, że niewiele to da i że jemu to nie pomaga, ale jej pomoże. Będzie mogła trochę ochłonąć i się uspokoi. Pocałował ją w czubek głowy, po czy odwrócił się i ruszył w stronę samochodu.
- Czekam na Twój telefon. Kocham Cię kotek - posłał jej słodziastego uśmiecha i mrugnął. Poczekał aż wejdzie do domu i dopiero wtedy odjechał w sina dal.

zt
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   Sro Sty 26, 2011 12:31 pm

Marissa czule pożegnała się z ukochanym i wraz ze swoim nowym przyjacielem, misiem, pognała do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cadilac Escalade Bractwa   

Powrót do góry Go down
 
Cadilac Escalade Bractwa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Ofiara Krwi :: Komunikacja :: samochód-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog